» Anna Dobiecka | Goniec.com

– Pobyt w Wielkiej Brytanii uświadamia, że świat nie składa się tylko z białych katolików – podsumowuje Tomasz Pacholski z Lewisham. – To niesamowita lekcja poglądowa, kiedy widzisz w windzie Sikha w turbanie, ciemnoskórego w galabiji i Żyda z pejsami.

_________________________________________________________________________________________________

Rok temu byłam na Camden w Jewish Museum, by obejrzeć wystawę poświęconą Amy Winhouse. Wtedy zdałam sobie sprawę, że ona była Żydówką – przyznaje 23-letnia Wiola Stasiewicz z Acton. – Nie wiem, czy była wychowywana w tej kulturze i nie ma to znaczenia. Natomiast ten fakt uświadomił mi, że jako polska katoliczka zapomniałam, iż istnieją inne religie – dodaje.

– Przed wojną miałam koleżankę, Wandę Hildesheim – wspomina 86-letnia Janina Gołaszewska z Łęczycy. – Bawiłam się z nią często, ponieważ jej ojciec był właścicielem hurtowni, w której jako magazynier pracował mój tata. Pamiętam też, że mama bardzo szanowała doktora Holcera, ponieważ był dobrym specjalistą. A dzięki żydowskiej handlarce tkaninami zawsze byłyśmy dobrze ubrane, choć było nas w domu 5 sióstr, gdyż sprzedawała ona naszej mamie materiały na kredyt. Żydzi przed wojną byli zwyczajnymi członkami polskiej społeczności. Mniej lub bardziej zasymilowani, ale ich obecność była traktowana jako naturalne zjawisko. Niewyobrażalne, że po wojnie wszyscy zniknęli – podkreśla.

Zdjęcie z cmentarza żydowskiego w Sobieniach-Jeziorach. Z macew rodacy urządzili sobie ławki i stoły. Wokół puste butelki i stosy śmieci. – Bardzo to smutne, że udajemy, iż historia nie splotła naszych losów, ot Polacy katolicy – pisze użytkowniczka jednego z portali społecznościowych w komentarzu pod zdjęciem. – W Gorzowie Wielkopolskim jest podobnie – dodaje inny użytkownik.

– Mój dziadek nigdy nie lubił Żydów i dlatego ja też ich nie lubię – przyznaje 40-letni Paweł z Łodzi. – Skoro ich znał osobiście, tzn. że miał powody, by ich tępić. Dlaczego Żydzi nigdy uczciwie nie pracowali jak inni, np. na roli czy w fabryce tylko zawsze zajmowali się lichwą i handlem? Bo to cwaniaki urodzone – mówi.

Nie tylko Holocaust

Na historię Żydów w Polsce patrzy się dziś głównie przez pryzmat Holocaustu. I nic dziwnego, bo to najtragiczniejszy czas w historii ludzkości. O tym, jakie ma on następstwa mówi Mikołaj Grynberg, autor książki „Oskarżam Auschwitz”, która składa się z wywiadów z dziećmi osób ocalałych z Holocaustu: „Trzeba być jednak naiwnym, żeby myśleć, że się pozamiata, posprząta gruzy i będzie po wszystkim. Nie będzie.

W tych ludziach to zostało, w ich domach też. W relacjach, które tworzyli, w związkach, które nieudolnie budowali”. Jeden z cytowanych przez Grynberga rozmówców, Yossi, mówi wręcz: „Dużo lepiej byłoby, gdyby nie budowali domów. Gdyby zginęli, to na nich by się wszystko zakończyło. Uważam, że ci, którzy przeżyli i potem popełnili samobójstwa, zrobili więcej dla odrodzenia powojennego żydowskiego świata niż ci, którzy wyszli z obozów i pozakładali rodziny. Gdyby wszyscy postąpili tak jak ci pierwsi, nie byłoby tego całego burdelu z Drugim Pokoleniem”.

– Ale Żydzi w Polsce to przecież całe stulecia polskiej historii, to sąsiedzi naszych dziadków i praprapradziadków – tłumaczy Tomek Pacholski, absolwent wydziału historycznego Uniwersytetu Łódzkiego. – Warto odwiedzić nowo otwarte Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w Warszawie, by zobaczyć odwieczny związek obu narodów. Ich początki sięgają X w., kiedy na ziemiach polskich pojawili się wędrowni handlarze niewolników słowiańskich. Jeden z nich, Ibrahim ibn Jakub, w 966 r. pozostawił pierwszy historyczny opis państwa Polan.

W 1227 w Bytomiu pojawili się po raz pierwszy Żydzi-chłopi, zajmujący się rolnictwem. W kolejnych wiekach szanowani przez polskich władców (m.in. Bolesław Pobożny, Kazimierz Wielki, Zygmunt Stary, Zygmunt August) czy tępieni (Władysław Jagiełło, Kazimierz Jagiellończyk). Warto pamiętać, że objawem dyskryminacji już od XIII w. był fakt, że Żydzi eliminowani byli z rzemiosła i zmuszeni byli zająć się pożyczaniem pieniędzy. Wielokrotnie oskarżani o wywołanie epidemii dżumy, mordy rytualne czy klęski nieurodzaju wielokrotnie wypędzani, zabijani i nękani. Jednak w okresie XI-XVII w. do Polski napływała ludność żydowska uchodząca przed prześladowaniami z Zachodu Europy, tworząc w miarę upływu czasu największe skupisko Żydów na kontynencie. W XVII w. Polska była jednym z najbardziej tolerancyjnych państw Europy.

– Nieprzypadkowo też współcześni nazywali ówczesną Polskę rajem dla Żydów, a rabin krakowski Mojżesz ben Israel Isserles podkreślał, że „jeśliby Bóg nie dał Żydom Polski jako schronienia, los Izraela byłby rzeczywiście nie do zniesienia” – podkreśla Tomasz Pacholski. Jednakże kiedy unia polsko-litewska zaczęła słabnąć z powodu wojen oraz konfliktów religijnych, zanikała również tradycja polskiej tolerancji. Po III rozbiorze Polski w 1795, Żydzi ją zamieszkujący, podobnie jak ludność chrześcijańska, stali się poddanymi państw zaborczych. W XIX w. nastąpiły duże zmiany: nasilała się migracja Żydów do dużych miast, gdzie powstawał żydowski proletariat oraz emigracja poza Europę. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, zamieszkiwały ją ponad 3 mln Żydów, co stanowiło jedną z największych populacji na świecie.

Historia Żydów w UK

– Zanim Edward I wygnał Żydów z terenów obecnego Zjednoczonego Królestwa, osiedlali się oni na terenie dzisiejszego City of London. Działo się tak ze względu na ich status zawodowy. Ci, którzy przybyli do dzisiejszej Anglii wraz z Wilhelmem Zdobywcą, byli przede wszystkim kupcami i kimś w rodzaju dzisiejszych bankierów, co sprawiało, że byli jedną z zamożniejszych grup społecznych. Do tej pory jedna z ulic w centrum Londynu nosi nazwę Old Jewry. W drugiej połowie XIX w., kiedy Wielka Brytania przeżywała największe fale imigracji żydowskiej, wśród nowych osadników byli przede wszystkim Żydzi z terenów Polski, Ukrainy i Rosji, dlatego też dzielnica żydowska w Londynie mogła tak bardzo przypominać swoją przestrzenią i strukturą społeczną żydowską Warszawę – można wyczytać w artykule „Żydowskie Nalewki i żydowski East End w dwudziestoleciu międzywojennym” Zuzanny Kołodziejczyk w miesięczniku „Midrasz”.

Zarówno East End, jak i warszawskie Nalewki swój najlepszy czas przeżywały od końca XIX w. do wybuchu II wojny. Andrew Davies w książce poświęconej East Endowi, przytacza wypowiedź Lorda Rothschilda z 1896 r. dot. zmian zachodzących w Londynie: „Mamy teraz we wschodnim Londynie nową Polskę na głowie. Naszym zadaniem jest po pierwsze ucywilizować naszych żydowskich imigrantów, a potem ich zasymilować”. – Widać zatem, że nowi mieszkańcy wschodniego Londynu więcej mieli wspólnego z mieszkańcami północnej Warszawy niż z osiadłymi od dawna Żydami londyńskimi – zaznacza.

Napływ nowych mieszkańców żydowskich do Londynu spowodowany był przede wszystkim pogarszającymi się warunkami życia w Rosji, Polsce i Rumunii. Między 1880 a 1914 r. ok. 150 tys. Żydów zdecydowało się osiedlić w Anglii. Najtrudniejszą rzeczą dla nowo przybyłych było znalezienie mieszkania oraz pracy. Dzielnica żydowska bardzo szybko stała się przeludniona. W wielu pokojach mieszkało po 14 osób. – Takie warunki wymuszały prowadzenie życia na ulicy.

Przykładem jest tu Isaac Rosenberg, znany malarz i poeta angielski, który swoje pierwsze rysunki tworzył kredą na chodniku – podkreśla Zuzanna Kołodziejczyk. Takimi „gorszymi” ulicami były przede wszystkim Brady Street i Old Montague Street: mieszkania często przypominały rudery, a pluskwy były codziennością. – Warto zauważyć, że w Warszawie warunki sanitarne były jeszcze gorsze. Isaac Bashevis Singer wspomina, że umywalkę z ciepłą i zimną wodą w mieszkaniu po raz pierwszy zobaczył we Francji – zaznacza Tomasz Pacholski.

Jednak nowi przybysze bardzo szybko zdołali się zorganizować w nowych warunkach bytowych: większość towarzystw pomagała ubogim, dbała o rozwój fizyczny młodych robotników, ich edukację. Żydzi zakładali też własne szpitale i przychodnie. Nowi imigranci mówili głównie w jidysz, co nie podobało się Żydom angielskim, a ich próby zintegrowania przybyszy nic nie dały. O ile dzieci zaczynały mówić po angielsku i część z nich nie znała jidysz, to ich rodzice nadal posługiwali się wyłącznie jidysz.

– Dla mnie losy emigrantów są zbieżne z losami Żydów – podkreśla Wiola Stasiewicz. – Mieszkamy „nie u siebie”, ciężko pracujemy dla dobra obcego kraju, dbamy o zachowanie swojej tożsamości narodowej, musimy też walczyć o szacunek u rządzących, a czasem spotykamy się z jawną dyskryminacją. Tylko my ostatecznie mamy dokąd wrócić – wyznaje.

Antysemityzm

Wiele się mówi o polskim antysemityzmie. Ma on długą tradycję. Liczba zwolenników Romana Dmowskiego, przedwojennego polityka-antysemity nie maleje. Ale coś się jednak zmienia. Jak mówi Małgorzata Wójcik, adiunkt w wydziale zamiejscowym SWPS w Katowicach, przede wszystkim musimy zauważyć, że nasze społeczeństwo jest coraz bardziej zróżnicowane pod względem wyznawanych poglądów także tych dotyczących obcych. Nie można twierdzić, że wszyscy jesteśmy ksenofobami i antysemitami, bo część społeczeństwa stanowczo nie jest.

Mamy jednak negatywny autostereotyp i sami twierdzimy że jesteśmy jako naród pijakami czy ksenofobami. Jest to m.in. zasługa dziennikarzy, którzy chętnie piszą o aktach wandalizmu w synagogach czy na cmentarzach żydowskich i o nacjonalistycznych wybrykach. Z badań jednak wynika, że w naszym społeczeństwie widać dużą różnicę międzypokoleniową spowodowaną m.in. zmianami ustrojowymi. Młode pokolenie jest bardziej otwarte, nie boi się obcych, m.in. dzięki emigracji.

– Prowadzenie turystów z zagranicy po takich miejscach jak warszawski Muranów zawsze inicjuje pytania o Jedwabne czy „polski antysemityzm”. Z mojego doświadczenia wynika, że ta zbitka słowna jest obecna w potocznym myśleniu o stosunkach polsko-żydowskich – tłumaczy Sylwia Chutnik, pisarka i przewodniczka po Warszawie. – Smutne, ale nawet jeśli tłumaczę, że nie wszyscy Polacy mają uprzedzenia w stosunku do Żydów, to zaraz mijam jakiś napis na murze „Jude raus” i spuszczam wzrok. Z zawstydzeniem – dodaje.

Skąd się więc bierze niechęć do innych?

Wielka Brytania też nie jest wolna od antysemityzmu. W miejscu gdzie spotyka się tyle narodowości i kultur nietrudno o konflikty. Wystarczą zamieszki w Strefie Gazy i widać wzrost incydentów antysemickich: ulotki, napisy na murach, podpalona wycieraczka, rozsypane śmieci. Potwierdzają to badania Community Security Trust nadzorującej bezpieczeństwo brytyjskiej społeczności żydowskiej.

– Ofensywa Izraela zawsze skutkuje wzrostem liczby ataków. 5 lat temu w pierwszej połowie roku antysemickie nastroje w Wielkiej Brytanii wywołała przede wszystkim wymierzona w bojowników Hamasu ofensywa Izraela w Strefie Gazy na przełomie grudnia i stycznia. Najwięcej incydentów antysemickich odnotowano bezpośrednio po niej (odpowiednio 286 i 111, w porównaniu z 43 i 52 w tych samych miesiącach 2008 r.) – tłumaczy pracownica CST.

Dzisiaj

Dziś żydowską dzielnicą nazywa się Stamford Hill w Londynie, gdzie mieszka ok. 30 tys. Żydów chasydzkich. W samym Londynie mają oni do dyspozycji ponad 100 synagog. W całej Wielkiej Brytanii jest ich drugie tyle. Istnieją także żydowskie szkoły, uczelnie i stowarzyszenia.

Z kolei Polska jest jednym z nielicznych krajów na świecie, w którym żydowska społeczność powiększa się. Wynika to z odkrywania korzeni i powrotu do judaizmu w trzecim pokoleniu, repatriacji (powrót części emigrantów marcowych i ich potomków), migracji z innych krajów oraz konwersji.

Patrycja Dołowy, artystka fotograficzka i społeczniczka kilka lat temu zajęła się swoimi żydowskimi korzeniami. – Już jako dziecko czułam, że jest to temat rodzinny, z którym wiąże się pewne napięcie. Że jest jakaś taka niepisana umowa, by o pewnych sprawach nie mówić wprost. „Przyznanie” się do pochodzenia wciąż wiąże się z lękiem, który dziedziczy się z pokolenia na pokolenie i jest jak dokonanie coming-outu, Dlatego postanowiłam to „rozgrzebać”, żeby już moje dzieci nie musiały nieść tego ciężaru – podkreśla.

Każdy żyd jest Żydem

Żydzi zamieszkujący Izrael są nazywani Izraelczykami; określenie to jednak oznacza także wszystkich obywateli tego kraju (łącznie z Arabami). Zgodnie z zasadami języka polskiego, członków narodu żydowskiego, niezależnie od ich wyznania, nazywa się Żydami (pisane dużą literą), natomiast wyznawców judaizmu – żydami (małą literą). Istnieją zatem Żydzi nie będący żydami ze względów religijnych. Sytuacja odwrotna nie zachodzi nigdy, gdyż przyjęcie i praktykowanie judaizmu czyni każdego pełnoprawnym członkiem społeczności żydowskiej.

Źródło | Goniec.com

goniec_150

Sharing is caring!