» Damian Biliński

Jeśli nie sprzeciwimy się Rosji, w dłuższej perspektywie odczujemy tego konsekwencje – powiedział David Cameron, zapowiadając przy okazji wysłanie personelu wojskowego na Ukrainę.

___________________________________________________________________________________________________________________________

Tę dość nieoczekiwaną zapowiedź można przyjąć z dużym zaskoczeniem, wszak jeszcze kilka dni temu David Cameron powiedział, że „jeśli Rosja będzie dalej destabilizować Ukrainę, wprowadzimy dalsze sankcje gospodarcze. Zamiast broni Wielka Brytania wyśle na Ukrainę pomoc humanitarną o wartości 15 milionów funtów”.

Jednak wczorajsza zapowiedź premiera nieco zelektryzowała opinię publiczną. Szef brytyjskiego rządu powiedział, że wyśle na Ukrainę personel wojskowy, który pomoże w szkoleniu ukraińskiej armii.

– W ciągu przyszłego miesiąca Londyn wyśle na Ukrainę personel wojskowy (75 brytyjskich wojskowych), który pomoże w szkoleniu ukraińskiej armii, zapewniając im m.in. wsparcie logistyczne, wywiadowcze oraz medyczne. Wraz z Ukraińcami rozwijamy również program szkolenia piechoty, który ma poprawić wytrzymałość armii – powiedział Cameron.

Premier podkreślił również, że brak reakcji Zachodu na działania Rosji na Ukrainie może sprawić, że w następnej kolejności dojdzie do destabilizacji Mołdawii lub jednego z krajów bałtyckich, a w dłuższej perspektywie skutki kolejnych wojen hybrydowych odczujemy wszyscy.

Nie ulega wątpliwości, że separatyści broni nie kupują na eBayu, czy w sklepiku za rogiem, a otrzymują wojskowe wsparcie z Rosji od samego Putina. Dlaczego więc Zachód nie mógłby wesprzeć bronią a nawet personelem wojskowym Ukrainy? Przecież, jeśli na Ukrainie nie ma „zielonych ludzików” to prezydent Putin nie powinien w ogóle obawiać się o swoich obywateli. Nie powinien, ale problem w tym, że tak zwanych rosyjskich „zielonych ludzików” na Ukrainie jest jak mrówek, a Władimir Putin doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Tyle tylko, że cynicznie uśmiecha się w twarz niemal całemu światu i próbuje wmówić, że wojny nie ma, że nie ma rosyjskiej agresji, że nie ma ludzików, i że nie ma żadnej rosyjskiej broni na terenach okupowanych.

Nikt oczywiście nie chce wojny, ale jeśli dalsze sankcje nie będą robiły wrażenia na Putinie, i jego skorumpowanym otoczeniu, to jak się wydaje, nie ma innej możliwości jak pomoc Ukrainie i wesprzeć ją nie tylko wojskowym sprzętem, ale również personalnie. Chyba, że chcemy byłego organizatora mistrzostw Europy (!) w piłce nożnej zostawić na pastwę, nie tyle losu, ile Putina. Ale takiego scenariusza, historia, cywilizowanemu światu nie wybaczy, a w każdym razie nie wybaczą zwykli obywatele Ukrainy.

Dlatego Ukraina, zapowiedź Davida Camerona, powinna przyjąć z zadowoleniem, bowiem sygnał od Wielkiej Brytanii, z pewnością dotrze do „Cara Rosji”, a i z pewnością przyczyni się do podobnej i, w końcu zdecydowanej reakcji ze strony całej Unii Europejskiej jak i Stanów Zjednoczonych.

Strach ma wielkie oczy. Jeśli Putinowi źrenice rozszerzą się, Ukraina powinna zauważyć poprawę sytuacji. Jednak jeśli źrenice Putina zawężą się jeszcze bardziej, problem będzie miała nie tylko Ukraina, ale cały świat.

Sharing is caring!