» Damian Biliński | Fot: Małgorzata.

Choć wszyscy już wyczekują wiosny, zielonej trawy, śpiewu ptaków i przypływu pozytywnej energii to zima wciąż nie daje o sobie zapomnieć. Tym razem nagły atak zimy odnotowały miejscowości tuż obok Edynburga.

____________________________________________________________________________________________________________________

Wczoraj zaczęło się niewinnie. Od rana, co 30 minut, padło śniegiem. Gdy śnieg przestawał padać, padał deszcz, a gdy deszcz ustawał, białe płatki pojawiały się ponownie. Należy dodać, że wszystko odbywało się przy porywistym wietrze. Słowem plucha, wilgoć i strasznie nieprzyjemnie.

Jednak po godzinie 23:00 rozpoczął się śnieżny i intensywny spektakl. Śniegu przybywało z każdą godziną, a widok przypominał środek srogiej zimy, gdzieś daleko na północy, może Tatry, a nie przedmieścia stolicy Szkocji.

Dzisiaj rano, zima wcale nie zamierzała ustąpić. Padało równie intensywnie jak wczoraj. Aż dziw bierze, że ani szkół nie odwołano, ani tragedii drogowych nie odnotowano, ani też nie mówiono, że nastąpił śnieżny armagedon. Ot, śniegu napadało, a dzieci radości miały co niemiara, a w każdym razie do południa, bowiem zanim wróciły ze szkół do swoich domów, aby na sanki czym prędzej wskoczyć, rozczarować się musiały okrutnie, bo śnieg jak to śnieg, szybko spadł i jeszcze szybciej roztopił się znikając gdzieś pod chodnikami.

Jutro ma być słońce, a temperatura podobno ma sięgnąć nawet do 10 stopni Celsjusza. Dzieci zamiast na sanki, będą mogły podziwiać wchodzące już żonkile. Czyli jednak wiosna, wiosna, ach to Ty?