Zawód: ciężarna

Wynagrodzenie: £10.000.

Cztery siostry pracują jako „brzuchy do wynajęcia”. W ciągu 9 miesięcy każda z nich zarabia tyle, ile brat w ciągu 20 lat. Rodzina Hernandez mieszka w biednych rejonach Tabasco w Meksyku. Wszystkie siostry są samotnymi matkami, wychowującymi również własne dzieci.

Ciąża, poród i 10 dni karmienia piersią oraz opieki nad niemowlakiem, którego trzeba oddać przed upływem 2 tyg. Ciężko? – Tak, ale ból jest warty każdego zarobionego grosza. Wybór mamy pomiędzy: prostytucją, kelnerowaniem za głodową stawkę a noszeniem ciąży – mówi szczerze jedna z nich.

Sąsiedzi krytykują. Twierdzą, że zrobiły rodzinny biznes ze sprzedaży dzieci. – Jesteśmy bezrobotnymi, samotnymi matkami, odpowiedzialnymi za utrzymanie swoich latorośli – odpowiadają. Pierwsza jako surogatka w ciążę zaszła najstarsza z sióstr. Potem w jej ślady ruszyły następne. Milagros ma trójkę własnych, każde z innym mężczyzną. Milagros dała przykład Marcie, a ta z kolei Marii i Paulinie. Wkrótce wszystkie cztery były już przy nadziei. W rejonie z którego pochodzą i w środowisku w którym się wychowały to nie tylko najłatwiejsza opcja „zawodowa”, także najbezpieczniejsza i niejako leżąca w naturze. Tak tłumaczą wybór Hernandezówny.

Wszystkie przed trzydziestką, niezamężne.

81-letnia babcia kobiet popiera wybór. – Sama bym się wynajęła, gdybym tylko mogła. Niech rodzą. Tak dużo, jak zdążą do 35 roku życia – mówi niewyglądająca na swój wiek rezolutna starsza pani. 35 rok życia jest granicą, którą stawia klient. Zleceniodawcami są bezdzietni Europejczycy. Płacą 10 tys. funtów do ręki za dziecko plus wydatki związane z ciążą w trakcie jej przebiegu. Milagros niedługo znów czeka rozwiązanie. Będą przy nim obecni dwaj ojcowie, jej klienci. Przez 10 dni będzie nadal zajmowała się dzieciątkiem. Następnie maluszek wraz z nowymi rodzicami opuści szpital i biologiczną matkę. Nowi rodzice promienieją szczęściem. Matka, która wydała na świat dziecko, przechodzi trudny czas. Trzeba odseparować się emocjonalnie od ciąży, potraktować jako zadanie. Trzeba, ale nie zawsze można. Nawet zawodowe surogatki budzą się w nocy z myślami gdzie jest i co robi ich dziecko. Najgorzej jest za pierwszym razem.

Czasami klient nie ucina definitywnie kontaktu i przesyła zdjęcia rosnącego dziecka. Marta ogląda je na Facebooku. Dziewczynka ma już 2 lata. Marta ma nadzieję, że nowi rodzice nie zaprzestaną praktyki i zechcą umieszczać w sieci kolejne fotografie dziewczynki. Jest w niej desperacja i nadzieja na dalsze podglądanie życia córki, która de facto nie jest jej. To dziwne chwile, gdzie dyskutują ze sobą rozum i serce. Żadne do końca nie ma racji. To skomplikowana sytuacja.

Źródło | Redakcja

cooltura_logo_150

© Open Magazyn.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone. Całość jak i żadna część utworów na OPEN MAGAZYN.PL, nie może być rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie bez zgody Redakcji. Wobec osób łamiących prawo, podjęte zostaną wszelkie działania prawne celem dochodzenia roszczeń finansowych.

POPULARNE TERAZ

INFORMACJE I BIZNES

OPINIE I PUBLICYSTYKA

STYL I KULTURA