słoma siano wieś

Uśmiałam się gorzko poprzez łzy, kiedy będąc przelotem w Polsce poszłam na film pt.”Sierpniowe niebo, 63 dni chwały”. Nie wiem tylko czego było więcej. Łez, czy tego śmiechu, który goryczą żółci osiadł mi w gardle. Zadławiło mnie i do dzisiaj nie odzyskałam spokoju.

W kinie była zaledwie garstka osób, w tym pięciu chłopaków z podstawówki, albo może już z gimnazjum – nie łapię się we współczesnym polskim szkolnictwie i stanowczo odmawiam zaznajomienia się z systemem i zasadami edukacji panującymi w Polsce, albowiem głęboko sobie cenię własne zdrowie psychiczne, a od tej wiedzy mogłabym oszaleć, albo spróbować pobić ministra edukacji, co jak sądzę, nie byłoby dobrze widziane nigdzie, zatem dałam sobie spokój raz na zawsze i nie odróżniam podstawówki od gimnazjum, co nie wyrządza mi większej szkody, bo różnicy w poziomie umysłowym nie ma. Uff, wywód udało mi się dokończyć mając tylko odrobinę podwyższone ciśnienie.

Wspomnianym wyżej chłopakom chyba nauczyciele kazali być na filmie, i biedne, nieszczęsne dzieci zmuszone do oglądania jakichś starodawnych bzdetów wyniosły z tego filmu wiedzę, że hitlerowcami byli Rosjanie. Autorka filmu przejechała się po historii zbyt kompaktowo, w jednym filmie spróbowała zawrzeć rozrachunek z wieloma historycznymi wątkami, ale zapomniała chyba, że odbiorca, do którego film był skierowany, to znaczy pokolenie nastolatków, woli nie myśleć i nie czytać. Esesman mówiący po rosyjsku, a powinien był mówić po ukraińsku, jeżeli już w ogóle, to zbyt dużo dla dzieciaka, który nie wie, co to był stan wojenny w Polsce.
Zastanawiam się, którym nauczycielom historii zechce się korygować teraz te niuanse, wszak wiele ich na przestrzeni wielu ideologii, wydarzeń i lat, a współczesna młodzież ma to całkowicie z tyłu. Historia nie ma przecież żadnego wpływu na teraźniejszość, to stek zastarzałych nudziarstw, o których niepotrzebnie usiłuje się wciąż mówić. Prawda? Historia i jej konsekwencje to jest tylko gadanie na zasadzie dziada do obrazu, albo pereł przed wieprze, jak zwał, tak zwał, skutek identyczny.

Wyszedłszy z kina udałam się do apteki. Żyjąc na co dzień w kraju, w którym paracetamol jest lekiem wszechmocnym, a lekarze wyznają zdrową zasadę, że jak pacjent sam zachorował to i sam wyzdrowieje, będąc w Polsce zwykle odwiedzam i lekarzy i aptekę. Apteka była po drugiej stronie ulicy, odczucia były jeszcze bardzo świeże, zatem w rozmowie z panią aptekarką zdradziłam co mi leży na wątrobie i doczekałam się riposty.
– A czego się pani spodziewała? – zapytała zmęczona kobieta z wyrzutem. – Inteligencja wyjechała z tego kraju.
Po tak prostym komunikacie poczułam się, jakby mi ktoś w pysk przyłożył.

To prawda. Wyjechałam z tego kraju i już nie chcę tam wracać. Zdradziłam? A dlaczego niby? Trwałam na posterunku dopóki Polsce zagrażała obca interwencja. Pomimo całego mojego rusofilstwa nie byłam zdania, że Polska powinna się stać kolejną republiką radziecką. Wspomagali mnie i nie tylko mnie, w tym działaniu ludzie zza wschodniej granicy i zachodniej granicy, którzy także walczyli o wolność. Wydaje mi się nawet, że chyba udało nam się obalić ZSRR, zburzyć Mur Berliński… Dużo się działo. I to, co się stało nie było dziełem jednego człowieka i jednego narodu.

Wyjechałam, bo… Bo stchórzyłam, bo poszłam na łatwiznę, bo powiedziałam sobie, że mojej Ojczyźnie nie zagraża już nic poza jej własnymi dziećmi, a ja mam tylko jedno życie i chcę nareszcie poczuć się wolna! Freedom, to słowo przyciągało, jak magnes.

Dziś za swoje poczucie wolności, za spełnienie marzeń, za to, że jestem Europejką, a nie tylko Polką, płacę swoją cenę. Cenę rozrachunków z Ojczyzną, bolesnych wspomnień, w których nigdy nie jestem człowiekiem. Płacę bezsennymi nocami za to, że Polska nie nadąża za Europą i wciąż uporczywie pozostaje europejską wsią.
Agnieszka Holland udzieliła wywiadu Newsweekowi, nie zdążyłam zapamiętać tytułu, bo gazetę czytałam w poczekalni u dentysty i miałam ją w ręce może z minutę, ale treść wbiła mi się w pamięć. ROZGORYCZENIE I ROZCZAROWANIE. Nic więcej.

Ten kraj wciąż kojarzy się ze średniowieczem. A ja mam dosyć średniowiecza.
Mogłam wyjechać…?

Tekst | Joanna Goldberg
Fot | Richard Walker (CC BY-SA 2.0)

Sharing is caring!

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *