Zagrożenia wynikające z użytkowania nowoczesnej technologii

Każde pokolenie ma swoją piaskownicę i swój trzepak

Najnowocześniejszą technologią i nośnikiem informacji nie jest żaden komputer, tablet czy smartfon, ani też media społecznościowe. Dzisiaj najnowocześniejszym nośnikiem informacji jest współczesny człowiek – ten dobry i zły również.

Zabójcze dzieciństwo

Każde pokolenie ma swoją piaskownicę i swój trzepak. Nasi dziadkowie swą młodość spędzili albo w okopach albo w zrujnowanych przez wojnę wsiach, miasteczkach i miastach. Pomijając ich cierpienia – choć trudno przejść obojętnie wobec zmarnowanego dzieciństwa -, należy przyznać, iż naszym dziadkom, podczas zabawy wśród zgliszcz współczesnego świata, fantazji nie brakować nie mogło. Waszak obcowanie z wszechobecnymi niewybuchami, śladami morderczej walki, jak i efektami tejże, musiało odbić się głębokim piętnem nie tylko na lat kilka, ale w większości przypadków, do końca życia.

Dzieci naszych dziadków wzrastały w zupełnie innej rzeczywistości; bez traumy, bez lęku o życie, bez nieprzespanych nocy, i dni szarych od wojennej zawieruchy. I choć życie dzieci naszych dziadków również do kolorowych nie należało, z pewnością z wolna barw nabierało. A to za sprawą zbóż obfitych, łąk zielonych, jak i leśnych ścieżek, czystych strumyków i stawów wypełnionych narybkiem. Zabawa w tak pięknych okolicznościach przyrody, dla dzieci naszych dziadków, i ekologiczna z zasady być musiała, ale i zdrowa i kreatywna. Bowiem dzieci naszych dziadków, do zabawy używali czegoś, co z reguły powstawało, w gruncie rzeczy z niczego. I tak oto, z powszechnej elektryczności i genialnego wynalazku jakim był tranzystor, radość z życia zaczęto czerpać z coraz powszechniejszego dostępu do radia i telewizji, i choć ta ostatnia była dość długo czarno-biała, to i tak w znaczący sposób przyczyniła się do rosnącej świadomości – nie tylko na temat świata, ale i własnego ciała. Najprawdopodobniej zabawa w elektronikę, sprawiła, że następne pokolenie było świadkiem rodzenia się prawdziwej rewolucji.

Fot: Dorota Puszkiewicz | dorann74photography

Fot: Dorota Puszkiewicz | dorann74photography

Zanim jednak efekty wspomnianej rewolucji na dobre zagościły w domach naszych rodziców, ich dzieci beztrosko zwisały na trzepaku; z fantazją przekopywały piaskownice w poszukiwaniu zaginionego skarbu; wdrapywały się na szczyty osiedlowych drzew niejednokrotnie z nich spadając i łamiąc jakieś tam kończyny; a że wielkie osiedla z wielkiej płyty, były w fazie jeszcze większego rozkwitu, to i zabawa przednia była, i choć niebezpieczna, to z całą pewnością pozwalała wyćwiczyć w trakcie ucieczki przed stróżem wszystkie partie mięśni – pośladków również, choć to raczej indywidualna sprawa naszych rodziców była i sposobów wychowywania. A trzeba wyraźnie podkreślić, iż wychowanie na innym poziomie stało, a wyróżniało się dynamicznym rozwojem nie tylko fizycznym, kulturalnym i duchowym, ale przede wszystkim naukowym, co miało przełożenie na kosmiczny rozwój przemysłu.

Niestety dzisiaj – choć słowo „niestety” należałoby poddać głębokiej analizie -, ów dynamiczny rozwój nauki i przemysłu, sprawił, że pokolenie wnuków naszych dziadków, zamiast wychowywać, zaczęło zwyczajnie produkować, a że we współczesnym świecie produkcja stała się ważniejsza niż rozwój intelektualny, to efekty tejże masowej produkcji obserwujemy właśnie tu i teraz.

Prawnuczki naszych dziadków zamiast czytać książki i bawić się w berka, chowanego, skakać na skakance, ganiać po okolicznych krzakach i drzewach, zamiast bawić się w „Bolka i Lolka”, Indiana Jones’a, Robin Hood’a, Piratów z Karaibów, czy w Indian i strzelać z łuku czy procy, strzelają, ale z profesjonalnie wyprodukowanych dubeltówek, pistoletów i karabinów krzycząc na całe gardło, że mnie, sąsiada, znajomego z klatki, znajomego ojca i matki, osobę dorosłą, za chwilę zwyczajnie zabiją. Oczywiście „to zabijanie” nie jest niczym nowym, wszak zabijamy się od zarania dziejów, rzecz jednak na tym polega, że te „prawnuczki” nie chcą zabić mnie, człowieka. Te dzieciaki, chcą mnie zabić, bo jestem dla nich bandytą, terrorystą, złym policjantem, przestępcą, potworem z siedmioma głowami, ociekającym krwią zoombie z zepsutymi zębami lub cyborgiem. Nie jestem człowiekiem. Jestem wyimaginowanym wirtualnym światem; jestem hologramem, zbędnym elementem, którego trzeba się pozbyć i wyeliminować jak najszybciej nie tyle z życia, ile z gry, która ów życie zastępuje. Krótko mówiąc: Game Over, madafaka.

My name is Nick

Place zabaw opustoszały. Na karuzelach nie kręci się nikt lub prawie nikt. Zjeżdżalnie nieco zardzewiały, a huśtawki kołyszą się same, w rytm zmiennej pogody. Tylko matki z wózkami oblegają ławki, jedną ręką bujając dziecko, a drugą, wysyłając wiadomość tekstową do męża w pracy, koleżanki w kuchni, u fryzjerki lub na zakupach.

Tymczasem w domu, nieco starsze dzieci beztrosko surfują w internecie. Niektóre z nich surfują z blokadą, inne bez blokady, a jeszcze kolejne omijając ograniczenia założone przez rodziców udają świętych. Nie da się ukryć: życie przeszło do sieci. Autorytety zgasły, a ekspertami w wielu dziedzinach nie są już politycy, lekarze, dziennikarze, a tym bardziej nauczyciele. Dzisiaj ekspertem jest każdy z nas, i to w każdej dziedzinie, począwszy od sportu i zdrowia, a skończywszy na kulturze i stosunkach nie tylko międzynarodowych.

Internetowi eksperci działają o każdej godzinie i wielu miejscach jednocześnie. Wystarczy założyć bloga, albo zalogować się na forach dyskusyjnych lub w mediach społecznościowych, aby dać upust swojej wiedzy. Rzecz jasna wiedza ekspertów weryfikowana jest przez innych rzeczoznawców, którzy z kolei weryfikowani są przez kolejnych i tak w nieskończoność lub do wyczerpania cierpliwości moderatora.

Wielu ekspertów to dzieci w wieku szkolnym lub młodzież oscylująca na granicy wieku, pozwalającego wyrobić dowód osobisty. Oczywiście są także eksperci z licencjami, prawem jazdy, paszportem, wpisem w urzędzie stanu cywilnego i z prawem wyborczym. Wszyscy mają tożsamość; imię i nazwisko; płeć, wiek i kolor oczu; mniej lub bardziej ugruntowaną pozycję społeczną; mniej lub bardziej ukształtowany poziom kultury, wiedzy, postawę moralną; są mniej lub bardziej religijni, społeczni lub antyspołeczni. Innymi słowy, wielu ekspertów z większym lub mniejszym doświadczeniem ma konkretną tożsamość i osobowość. Jednak, pomimo eksperckiej wiedzy, w sieci nie występują jako „Jan Kowalski” czy „Anna Nowak”, a znacznie częściej jako „Nick”. I nie bez powodu.

Fot: Dorota Puszkiewicz | dorann74photography

Fot: Dorota Puszkiewicz | dorann74photography

Termin „Nick” pochodzi z języka angielskiego od „nickname” i oznacza zwyczajnie pseudonim za którym się chowamy. Oczywiście powodów do ukrywania się za pseudonimem jest bardzo dużo, od czysto technicznych jak login i skrócenie imienia i nazwiska, do spraw zupełnie praktycznych jak bezpieczeństwo. Niestety, będąc „Nick’iem”, bardzo często pozwalamy sobie na bycie kimś więcej niż tylko tym, kim jesteśmy. Tożsamość „Nick’a” pozwala nam, na bezkrytyczną refleksję na temat innych osób, na nieuzasadnioną ocenę i przypisywanie cech niezgodnych z rzeczywistością. „Nick” może krzywdzić, obrażać, a nawet grozić. Słowem, „Nick” może dużo – bardzo dużo.

W mediach społecznościowych i na forach dyskusyjnych osoby ukrywające się pod „Nick’iem”, to bardzo często osoby głęboko sfrustrowane, niedowartościowane, którym brakuje w życiu rzeczywistym ciepła, czułości i miłości, ale i akceptacji. Swą złość z łatwością przelewają do internetu, bowiem tam czują się po prostu bezpieczni – choć bezpieczni wcale nie są, wszak istnieją strony pornograficzne, strony propagujące nienawiść, strony na których grasują pedofile, strony religijne, strony wyłudzające dane osobowe, strony głupie i ogłupiające, słowem miliony różnego rodzaju stron, a każda z nich niesie z sobą jakąś mniej lub bardziej wartościową i uzależniającą treść. A że sieć potrafi uzależnić i uzależnia, to fakt. Niestety wiele osób wpada w pułapkę – w pułapkę również komentarzy. Nie ważne czy odpowiedź była głupia, zabawna, niepoprawna czy złośliwa, najważniejsze, że trzeba odpisać, odpyskować, odreagować, i to jak najszybciej. A że przy okazji pyskówki lub jakiejkolwiek innej konwersacji zrzucamy maski i obnażamy się wszem i wobec, to zupełnie inna historia. Wówczas żaden „Nick” i „Nikt”nam nie pomoże.

Niebezpieczne statystyki

Nie jest możliwe zliczenie wszystkich „Nick’ów” na świecie, a także produkowanych przez nich treści zarówno tych dobrych, jak i tych złych oraz coraz bardziej powszechnego w internecie „hejtu”. Trudno zliczyć wszystkich użytkowników życia online, ale zdaje się, że jest ich – statystycznie – chyba więcej niż użytkowników życia „off”. Nie da się również ukryć, że dotychczasowe życie, dzięki nowoczesnym technologiom, przewróciło się do góry nogami, a skutki tegoż, zaczynamy powoli odczuwać kompletnie wszyscy. I choć naukowcy dopiero zaczynają badać zjawisko, efekty ich prac są przerażające. A przecież to zaledwie początek.

Oczy
Najbardziej narażonym elementem naszego ciała podczas użytkowania nowoczesnych technologii są nasze oczy. Według przeprowadzonych badań na reprezentacyjnej grupie osób poniżej 25 roku życia, średnio spoglądamy na ekran np.: smartfona, przez 32 minuty. Jeśli jednak dodamy do tego monitory komputerów, laptopów, notebooków, tabletów a także telewizory oraz inne urządzenia z wyświetlaczami, to z minut zrobią się godziny, a nawet całe dni. Według ekspertów, głównym problemem jest światło o kolorze fioletowo-niebieskim, które dominuje w urządzeniach elektronicznych. Według przeprowadzonych badań, zbyt długie narażanie oczu na oddziaływanie szkodliwego światła może doprowadzić np.: do zwyrodnienia plamki żółtej w naszym oku, co ostatecznie może przyczynić się do ślepoty.

Sen
Najprawdopodobniej na świecie nie ma osoby, która nie lubi spoglądać na błękit nieba. Według ekspertów, błękit w połączeniu z turkusem, nie dość że dostarcza przyjemności, to pozwala człowiekowi regulować tzw. zegar biologiczny. Ale światło niebiesko-fioletowe ten zegar biologiczny może rozregulować. Najczęstszym objawem owej deregulacji jest zaburzenie snu oraz całego procesu zasypiania. A że w nowoczesnych urządzenia to właśnie światło niebiesko-fioletowe odgrywa szczególną rolę to przewracanie się z boku na bok nie powinno nikogo dziwić. Według naukowców, światło emitowane przez ekrany tabletów i smartfonów tuż przed snem hamuje produkcję melatoniny, hormonu nierozerwalnie związanego ze zdrowym zasypianiem i spaniem. A co jeśli do snu udajemy się z naszym ulubionym urządzeniem układając je obok na poduszce? Pytanie zdaje się być retoryczne. Warto pamiętać, że słabej jakości sen jest jednym z czynników wpływających bezpośrednio na gorszą jakość pracy i wydajność w ciągu dnia, jak również przyczynia się do takich chorób jak cukrzyca czy rak. Innym, zupełnie nowym zagrożeniem, jest tzw. problem asocjacji. Jest to zaburzenie pewnego rodzaju harmonii jaką daje sypialnia, w której niestety znajdują się nowoczesne urządzenia. Człowiek zamiast zasypiać spokojnie w miejscu teoretycznie bezpiecznym, odnosi wrażenie iż wciąż jest w centrum informacji, walki lub rozrywki. Eksperci mówią wprost: dzisiaj, w erze nowoczesnych technologii, aby zasypiać w miarę spokojnie, należy odstawić wszelkie urządzenia na co najmniej dwie godziny przed pójściem spać.

Fot: Dorota Puszkiewicz | dorann74photography

Fot: Dorota Puszkiewicz | dorann74photography

Palce
Odkąd wynaleziono pismo, ludzie posługiwali się różnego rodzaju narzędziami do wyartykułowania swoich myśli. Gliniane tabliczki, piórka, ołówki, długopisy, a nawet maszyny do pisania wykształciły w ludziach pewnego rodzaju mięśnie. Dzisiaj coraz częściej posługujemy się aż, lub zaledwie dotykiem. Terapeutka Lindsay Marzoli z ośrodka naukowo-terapeutycznego w Maryland, zauważyła dość niepokojące zjawisko, a mianowicie, że zabawa tabletem czy smartfonem w dłuższej perspektywie czasu może nieść poważne konsekwencje zdrowotne, tj. nie wykształceniem się określonej grupy mięśniowej. Według terapeutki, jeśli dziecko permanentnie korzysta z ekranu dotykowego tabletu, zamiast ćwiczyć zdolności motoryczne np.: za pomocą ołówka i kartki papieru, jego mięśnie pozostaną po prostu słabe. Lindsay Marzoli, twierdzi, że do jej placówki trafia coraz więcej młodych pacjentów, wykazujących spowolniony rozwój motoryczny lub zmniejszoną siłę mięśni w kluczowych obszarach dłoni. Niestety, naukowcy rozkładają ręce, bowiem jak podkreślają, nowoczesna technologia jest tak nowa, że w gruncie rzeczy nie wiadomo, jakie uszkodzenia może spowodować w dłuższej perspektywie czasu – czasu, za którym nie nadarzają nie tylko użytkownicy.

Kręgosłup
O kręgosłup – ten moralny – zadbać można leżąc nawet w łóżku czytając chociażby książki. Jednak kręgosłup z krwi i kości wymaga zgoła innych zabiegów. Niestety, nowoczesna technologia coraz częściej „dba”, aby nasz ruch zminimalizować, i choć istnieją setki gier ruchowych to jednak ustępują one atrakcyjności gier, w których „kręgosłupem” naszych działań są palce i nadgarstki. Według psychoterapeutki Lorny Taylor, nowoczesny styl życia i nowoczesne technologie mają zdecydowanie negatywny wpływ na zdrowie układu mięśniowo-szkieletowego dzieci. Jeżeli problemy z nadmiernym użytkowaniem technologii nie zostaną rozwiązane w szkołach, ale także w domach np.: teraz, to z pewnością przyniosą poważne konsekwencje młodym ludziom i przyszłym pokoleniom ludzi pracujących oraz całemu społeczeństwu. Dlaczego? Z prostej i banalnej przyczyny. Badania potwierdziły jednoznacznie, że używanie smartfonów, tabletów, komputerów i konsoli prowadzi do bólu szyi i pleców. Według badań, że w zeszłym roku ok. 3/4 uczniów szkół podstawowych i 2/3 uczniów szkół średnich w Polsce, odczuwało takie a nie inne dolegliwości. Warto zauważyć, że na świecie są kraje (np.:Wielka Brytania), gdzie nowoczesna technologia jest znacznie powszechniejsza, a zajęcia z wychowania fizycznego coraz rzadsze.

04

Otyłość
Przyczyn otyłości nie można upatrywać tylko i wyłącznie w używaniu nowoczesnych technologii. Wszak dobrze „wszyscy” wiemy, że otyłość to sprawa zarówno genów jak i nieodpowiedniego menu. Genotypu póki co ludzkość oszukać nie potrafi, a w każdym razie nie na skalę masową. Nieodpowiednia dieta to raczej objaw braku wiedzy, ignorancji, czasami ubóstwa lub najzwyczajniej lenistwa. Ale we współczesnym świecie oprócz wspomnianych przyczyn – choć jest ich znacznie więcej – nie należy zapominać o nowoczesnych technologiach oraz całym przemyśle konsumpcji. Mając na myśli konsumpcja nie ograniczam się tylko i wyłącznie do posiłków. Bowiem dzisiaj w zawrotnym tempie konsumujemy nie tylko żywność, ale dobra wszelakie, od dóbr kultury i pop kultury poprzez dobra medialne i nowoczesne technologie włącznie. A że konsumujemy mimo wszystko na siedząco, to pęczniejemy z każdym dniem, miesiącem i rokiem. Po upływie określonego czasu, trudno nam się przyznać w lusterku lub na wadze, że nie znaleźliśmy do ciężkiej cholery, 1 godziny! dziennie, na kilka pompek, przysiadów i spacer na świeżym powietrzu. Oprzytomnienie zazwyczaj przychodzi w gabinecie lekarskim z diagnozą, cukrzyca, lub z zawałem serca na oddziale intensywnej terapii.

Uzależnienie i alienacja

Za wynalazcę telefonu uważa się Aleksandra Graham’a Bella, urodzonego 3 marca 1847 roku, w Edynburgu, szkockiego naukowca, wynalazcę, logopeda i nauczyciela. I choć Aleksander Bell swój genialny wynalazek opatentował w 1876 roku, nie obyło się bez walki. W 1876 roku, dwóch wynalazców, Elisha Gray i Alexander Graham Bell, samodzielnie zaprojektowało swoje telefony. Obaj mężczyźni w pośpiechu udali się do urzędu patentowego. Według źródeł historycznych dzieliła ich różnica zaledwie kilku godzin. Aleksander Bell zdołał jako pierwszy opatentować swój wynalazek. W następstwie tych wydarzeń, Elisha Gray i Alexander Graham Bell stoczyli zażartą bitwę prawną o wynalezienie telefonu. Ostatecznie zwycięsko z tej batalii wyszedł Aleksander Bell.

Gdyby dzisiaj, wynalazca telefonu jakimś cudem zmartwychwstał, z pewnością nie dowierzałby ani własnym oczom ani uszom tym bardziej. Bowiem dzisiaj telefon to w pewnym stopniu kwintesencja jestestwa, to być albo nie być – a przecież nie o to chodziło.

Dzisiaj korzystanie z telefonu, a właściwie smartfonu, to absolutna konieczność i znak czasu – czasu nie tyle marnowanego, ile eksplorowanego do granic możliwości. Tysiące darmowych minut, tysiące darmowych sms’ów, darmowe aplikacje, video konferencje i oko na cały dosłownie świat.

Niestety, historia pokazuje, że niemal każdy wynalazek oprócz przysłużeniu się światu, ów świat zmienia w dość nieoczekiwany sposób. I tak, telefon, a dzisiaj smartfon, spowodował, iż nadmierne korzystanie z jego dobrodziejstw przerodzić się może w fonoholizm. Według danych Eurostatu, telefon komórkowy posiada 88% Polaków. Ponadto oszacowano, że 1 na 3 nastolatków nie wyobraża sobie życia bez tego magicznego urządzenia, a co 4 zawróciłby do domu, gdyby okazało się, że zapomniał wziąć ze sobą tzw. komórkę. Według psychologów, pierwszym symptomem problemu może być kompulsywne sprawdzanie telefonu po chwili jego milczenia, a także nerwowe sprawdzanie czy nie nadeszła kolejna „ważna” wiadomość. Ale symptomów jest znacznie więcej, jak np.: paniczny lęk przed rozładowaniem telefonu lub nie wyłączanie urządzenia w trakcie różnego rodzaju uroczystości, podczas których dźwięk smartfona jest ostatnim z pożądanych dźwięków. Ciekawostką jest również kilka innych faktów takich jak np.: młoda osoba, która zbyt często używa smartfona przeważnie nie posiada konkretnych zainteresowań ani pasji. Nie potrafi również w otwarty sposób komunikować się z otoczeniem, a także popełnia wiele błędów językowych zarówno w mowie jak i piśmie. Jednak są również teorie mówiące o tym, że tak naprawdę to nie urządzania nas uzależniają, a ciągłe sprawdzanie nowych maili, SMS-ów i wiadomości w serwisach społecznościowych. Ale nawet jeśli przez chwilę czytelnik mógłby się zgodzić z powyższa tezą, to nie zmienia to faktu, że odczytuje tę informację albo w komputerze, albo w smartfonie właśnie. Biorąc pod uwagę oba fakty, należy powiedzieć, że uzależnia nas przede wszystkim informacja posiadająca psychoaktywny charakter, czyli taki który może zmieniać nastrój użytkownika, ale jednak jest ona – ta informacja – nierozerwalnie związana z nośnikiem. Krótko mówiąc jeśli informacja, a nie jest opakowana w nośnik, nie ma mowy o dostarczeniu informacji. Z drugiej strony, jeśli istnieje nośnik, w którym nie ma informacji, nic nie ma sensu.

Fot: Dorota Puszkiewicz | dorann74photography

Fot: Dorota Puszkiewicz | dorann74photography

Jeszcze stosunkowo niedawno nośnikiem informacji był tylko i wyłącznie człowiek: prywatki, restauracje, kawiarnie, ławki w parku, czy zwyczajnie zielona trawa, wypełnione były ludźmi zainteresowanych tylko i wyłącznie konwersacją, wymianą doświadczeń, krótko mówiąc dialogiem z drugim „nośnikiem informacji”. Ale świat zmienił się – niepozornie lecz zasadniczo. Prywatki wciąż tętnią życiem; w restauracjach i kawiarniach wciąż stoliki zajmują ludzie, a ławki w parku – jeśli tylko dopisuje pogoda – wciąż zajmują zakochani. Różnica polega na tym, że fundamentalnie zmienił się nośnik informacji. Dzisiaj niemal wszyscy komunikują się nie tyle z człowiekiem, ile z urządzeniem, za którym stoi człowiek, choć nie zawsze. Ponadto, coraz częściej zamiast komunikacji jest zwyczajne śledzenie, obserwacja i podglądanie. Media społecznościowe doskonale zaspokoiły skrywane – jak się wydaje – „głębokie” potrzeby człowieka, a mianowicie utwierdzają nas każdego dnia, w każdej godzinie, minucie, a nawet sekundzie, w przekonaniu, że jesteśmy atrakcyjni albo fizycznie albo intelektualnie. Media społecznościowe dla większości z nas stały się takim współczesnym lustereczkiem, które od czasu do czasu, do nas przemawia, a my, łudzeni komunikatem, odpowiadamy. Mniejsza o to, w jaki sposób i na jakim poziomie.

O dziwo, w tym mało rzeczywistym świecie, często wyimaginowanym, czujemy się znacznie lepiej niż w świecie realnym. Dzięki nowoczesnej technologii nie jesteśmy z dzieckiem, z partnerem, z przyjaciółmi; nie jesteśmy w autobusie, w pociągu, na przejściu na pasach, w pracy, podczas przerwy, podczas śniadania, kolacji, obiadu, podczas spotkania w kawiarni, na imprezie, w wannie, w łóżku… – jesteśmy w „chmurze”. To tam dzieje się nasz świat, to tam jest nasze życie, i to tam w „chmurze” lokujemy nasze nadzieje, marzenia i tajemnice. Tymczasem tu i teraz jesteśmy zwyczajnie nieobecni i wyalienowani. Relacje z realnymi ludźmi stają się coraz gorsze, a nawet nie do zniesienia. Im dłużej przebywamy w „chmurze” poznając wirtualnych znajomych, a nawet przyjaciół tym bardziej oddalamy się od zwyczajnej prozy życia – życia, dzięki któremu zawdzięczamy to, kim jesteśmy. Prognoza na przyszłość nie wygląda najlepiej, bowiem izolujemy się nie tylko od ludzi, ale od całej otaczającej nas rzeczywistości. Niestety, następstwem alienacji jest samotność, a od samotności do „nicości” jest tylko jeden mały krok. Warto w tym miejscu przypomnieć, że słowo „alienacja” pochodzi z języka łacińskiego, w którym „alieus” oznacza po prostu „obcy”. I jak na ironię, nowoczesna technologia, zamiast nas ludzi do siebie przybliżać, paradoksalnie coraz częściej nas od siebie oddala, czyniąc całą cywilizację, „obcą”.

Fot: Dorota Puszkiewicz | dorann74photography

Fot: Dorota Puszkiewicz | dorann74photography

Proces

Nie da się ukryć, że rozwoju nowoczesnych technologii nie powstrzymamy. Już dzisiaj chodzimy w okularach nafaszerowanych elektroniką; nasze ciała będą wypełnione czipami; stworzymy sztuczną inteligencję, która wyręczy nas z większości wykonywanych przez nas czynności; wirtualne szkoły, wirtualne urzędy, wirtualny seks, etc. Polecimy w kosmos, a może nawet w jakiś cudowny sposób teleportujemy się na wybraną przez nas planetę. To oczywiście futurystka, ale czy futurystyką nie były marzenia o lataniu, pływaniu statkiem pod wodą, czy locie w stronę księżyca?

Jak widać marzenia się spełniają. Oczywiście część z nich wyewoluowała w złą stronę, ale nic nie jest idealne, a to, czy będą one spełniały swoją funkcję w sposób przez nas wyznaczony, zależy tylko i wyłącznie od nas samych. Bowiem nowoczesne technologie nie są z gruntu rzeczy złe. Złymi stają się, gdy tego zechcemy, a człowiek jest bodajże najlepszym tego przykładem. Wszak nie da się ukryć, że najnowocześniejszą technologią i nośnikiem informacji nie jest żaden komputer, tablet czy smartfon, ani też media społecznościowe. Dzisiaj najnowocześniejszym nośnikiem informacji jest współczesny człowiek – ten dobry i zły również.

Damian Biliński | Open Magazyn.pl
Fot: Dorota Puszkiewicz | dorann74photography

© Open Magazyn.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone. Całość jak i żadna część utworów na OPEN MAGAZYN.PL, nie może być rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie bez zgody Redakcji. Wobec osób łamiących prawo, podjęte zostaną wszelkie działania prawne celem dochodzenia roszczeń finansowych.

POPULARNE TERAZ

, , , ,

Czeka nas sześć miesięcy koszmaru?!

Brytyjski rząd poinformował, że jeśli parlament nie przyjmie wynegocjowanej umowy brexitowej to czeka nas komunikacyjny armagedon aż do września 2019 roku!
, , ,

Nowy dokument w sprawie przyszłości Polaków

Co się stanie z imigrantami unijnymi, w tym Polakami, w Wielkiej Brytanii, jeśli nie będzie umowy o wyjściu Londynu z Unii Europejskiej? Na to pytanie odpowiada najnowszy dokument opublikowany przez brytyjski rząd. W planach jest m.in. węższe prawo do apelacji i krótszy czas, w którym imigranci będą mogli przyjeżdżać na Wyspy na starych zasadach.
, , , ,

le prawdy zawierają ciążowe mity?

Wiele źródeł i jeszcze więcej sprzecznych informacji. To rzeczywistość, z którą na co dzień mierzą się przyszłe mamy. Zapytaliśmy kilka z nich, z jakimi radami i stwierdzeniami na temat ciąży spotykają się najczęściej. Dzielimy je na fakty i mity, i wyjaśniamy, których z nich się wystrzegać, a które warto wprowadzić w życie.
, , , ,

Nowa kampania dotycząca zdrowia psychicznego

Trwa kampania #GetTheInsideOut, mówiąca o problemach psychicznych ludzi. Reklamy pokazują, że bardzo wiele osób cierpi na choroby psychiczne, o których nie chce mówić głośno. Partnerem i sponsorem akcji jest Lloyds Bank.
, , , ,

Przychodzi Polak do brytyjskiego lekarza

Kiedy zapytałam koleżankę o jej opinię na temat bezpłatnego w końcu GP, czyli brytyjskiej przychodni, ta odpowiedziała niemalże natychmiast, że pracują tam nie lekarze, tylko „patałachy”, którym nie chce się sięgnąć po leki lepsze niż zwykły paracetamol. - Tak się składa, że paracetamol to ja sobie sama mogę wziąć bez ich łaskawej konsultacji – dodała koleżanka.
, , ,

Premier May apeluje do Brytyjczyków o poparcie Brexitu

Premier Theresa May w opublikowanym w nocy z soboty na niedzielę liście otwartym do Brytyjczyków zaapelowała o poparcie dla wynegocjowanego porozumienia z UE w sprawie Brexitu. List publikują niedzielne wydania czołowych brytyjskich czasopism.

NAJCHĘTNIEJ CZYTANE

, , , ,

Theresa May: "Brexit to koniec uprzywilejowania dla migrantów z UE". W tym dla Polaków

"Nie będzie już tak, że obywatele UE - niezależnie od tego, jakie umiejętności i doświadczenie mają do zaoferowania - będą wskakiwali w kolejkę przed inżynierów z Sydney czy programistów z Delhi. Zamiast systemu opartego na pochodzeniu danej osoby będziemy mieli taki, który będzie skupiony na ocenie jej talentu i umiejętności" - poinformowała. (czytaj dalej)
, , ,

Kłopoty Premier: sondaże pokazują rosnące poparcie dla drugiego referendum

Brytyjczycy są krytyczni wobec proponowanej przez premier Theresę May umowy w sprawie Brexitu i gotowi są poprzeć organizację drugiego referendum, w którym opowiedzieliby się za pozostaniem we Wspólnocie - wynika z dwóch opublikowanych wczoraj sondaży.
, , , , , ,

Miłość: On muzułmanin, ona chrześcijanka

On muzułmanin ze stolicy Bangladeszu, ona chrześcijanka z miasteczka w zachodniej Polsce. Poznali się w Berlinie. Synka urodziła zaraz po maturze. Historia jak z „Faktu”, a jednak się udało. Oto Klaudia, Mamun i ich multikulturowy „happy end”. Wychowana w rodzinie „patchworkowej”, Klaudia pragnęła, by jej własna była taka „na zawsze”. Życie wystawiło ją na większą próbę, niż zakładał plan.
, , , , ,

Fałszywe 20-funtówki w obiegu. Kolejny raz przed świętami

Po raz kolejny w okresie przedświątecznym w Wielkiej Brytanii pojawiły się w obiegu fałszywe banknoty o nominale 20 funtów. Dla oszustów jest to sposób na zrobienie tańszych zakupów na święta Bożego Narodzenia.
, , , , ,

W UK rekordowy spadek liczby pracowników z Europy Wschodniej

Liczba pracowników w Wielkiej Brytanii z byłych krajów komunistycznych Europy Wschodniej, w tym z Polski, spadła w najszybszym tempie od 20 lat - wynika z najnowszych danych Krajowego Urzędu Statystycznego (ONS).
, , , , ,

Brytyjscy farmerzy będą mogli zatrudniać pracowników spoza UE

Zgodnie z nowymi propozycjami rządowymi brytyjscy farmerzy po opuszczeniu Unii przez Wielką Brytanię będą mogli zatrudniać do prac sezonowych pracowników spoza Wspólnoty.

INFORMACJE I BIZNES

, , ,

Nowy dokument w sprawie przyszłości Polaków

Co się stanie z imigrantami unijnymi, w tym Polakami, w Wielkiej Brytanii, jeśli nie będzie umowy o wyjściu Londynu z Unii Europejskiej? Na to pytanie odpowiada najnowszy dokument opublikowany przez brytyjski rząd. W planach jest m.in. węższe prawo do apelacji i krótszy czas, w którym imigranci będą mogli przyjeżdżać na Wyspy na starych zasadach.
, , ,

Premier May apeluje do Brytyjczyków o poparcie Brexitu

Premier Theresa May w opublikowanym w nocy z soboty na niedzielę liście otwartym do Brytyjczyków zaapelowała o poparcie dla wynegocjowanego porozumienia z UE w sprawie Brexitu. List publikują niedzielne wydania czołowych brytyjskich czasopism.
, , ,

Unia Europejska zatwierdziła umowę rozwodową z Brytyjczykami. Co dalej?

Unijni przywódcy zawiadomili brytyjską premier Theresę May, że zgadzają się na 585-stronicowy tekst umowy rozwodowej Londynu z Brukselą. Ale dla pani May dopiero teraz zaczyna się prawdziwa batalia – jak znaleźć większość w jej własnym parlamencie, by umowa w ogóle mogła wejść w życie.
, , ,

Po brexicie porządku na ulicach w Anglii może pilnować wojsko

Brytyjska armia rozpoczęła przygotowania na wypadek wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej bez umowy regulującej opuszczenie Wspólnoty. Wśród rozważanych scenariuszy jest skierowanie żołnierzy na ulice, aby powstrzymać ewentualne niepokoje społeczne.
, , , ,

Szef MSZ Hiszpanii dopuszcza akcesję Szkocji do UE

Poseł SNP do szkockiego parlamentu George Adam podkreślił, że "niepodległość pozwoli Szkocji na bycie równym partnerem w Europie zamiast bycia zmuszonym wbrew naszej woli do jej opuszczenia przez Partię Konserwatywną".
, , , , ,

Przez Brexit może zniknąć Mars!

Jeśli Wielka Brytania opuści Unię Europejską bez porozumienia, z brytyjskich półek sklepowych zniknie znany batonik Mars.

OPINIE I PUBLICYSTYKA

, , , , , ,

Miłość: On muzułmanin, ona chrześcijanka

On muzułmanin ze stolicy Bangladeszu, ona chrześcijanka z miasteczka w zachodniej Polsce. Poznali się w Berlinie. Synka urodziła zaraz po maturze. Historia jak z „Faktu”, a jednak się udało. Oto Klaudia, Mamun i ich multikulturowy „happy end”. Wychowana w rodzinie „patchworkowej”, Klaudia pragnęła, by jej własna była taka „na zawsze”. Życie wystawiło ją na większą próbę, niż zakładał plan.
, , , ,

Wracać czy zostać? Już za niecałe pół roku Wielka Brytania wyjdzie z Unii!

Już teraz zauważalny jest kryzys związany z kursem funta. Ceny rosną a płace nie. Brakuje rąk do pracy. Na budowach ubywa Polaków. Zdarza się, że nawet w polskich sklepach sprzedawcami są obcokrajowcy. To Brexit. Marzec 2019 budzi duży niepokój.
, , ,

Czy jeszcze „opłaca się” przyjechać do Wielkiej Brytanii?

Po pierwsze praca nie leży tu na ulicy; pieniądze też nie spadają z nieba, a zasiłki, jeśli nam w ogóle przysługują są bardzo niskie. Jeśli nie mamy pracy możemy bardzo szybko znaleźć się na ulicy, bo nikt nie zapłaci za nasz czynsz, ciocia nie zaprosi na obiad, a babcia nie zostanie z dziećmi, kiedy trzeba iść na nocną zmianę do pracy.
, , , , ,

Universal credit - Uniwersalna katastrofa

Wielkiej Brytanii grozi społeczna katastrofa. Rząd jednak odmawia dodatkowych pieniędzy. I wątpliwe, żeby to się zmieniło, zwłaszcza teraz, gdy tematem dominującym będzie brexit.
, , , , , , , ,

„Nie każdy ma na tyle pokory w sobie, aby poprosić kogoś o pomoc”

„Skuteczność jest miarą prawdy, jeśli nie jesteśmy skuteczni, należy ją zmienić”. Marcin Kamoda z MK Business Consulting edukuje ze Świadomej Sprzedaży biznesy w UK.
, , ,

Ludzkość ma ogromny dług u Ziemi

Na każdy rok życia ludzkości na Ziemi przypada określona ilość odnawialnych zasobów naturalnych. Dzień Długu Ekologicznego to dzień, w którym wykorzystaliśmy wszystkie zasoby przeznaczone na dany rok. Codziennie jemy, pijemy, podłączamy smartfony do prądu, poruszamy się pojazdami wydzielającymi spaliny – w skrócie: zużywamy zasoby Ziemi.

STYL I KULTURA

, , , ,

Nowa kampania dotycząca zdrowia psychicznego

Trwa kampania #GetTheInsideOut, mówiąca o problemach psychicznych ludzi. Reklamy pokazują, że bardzo wiele osób cierpi na choroby psychiczne, o których nie chce mówić głośno. Partnerem i sponsorem akcji jest Lloyds Bank.
, , , ,

Przychodzi Polak do brytyjskiego lekarza

Kiedy zapytałam koleżankę o jej opinię na temat bezpłatnego w końcu GP, czyli brytyjskiej przychodni, ta odpowiedziała niemalże natychmiast, że pracują tam nie lekarze, tylko „patałachy”, którym nie chce się sięgnąć po leki lepsze niż zwykły paracetamol. - Tak się składa, że paracetamol to ja sobie sama mogę wziąć bez ich łaskawej konsultacji – dodała koleżanka.
, , , ,

Jak zostać dawcą szpiku

Pobranie szpiku jest bezpieczne ale wiąże się z paroma niedogodnościami związanymi z przeszczepieniem. Jednak nie są one zbyt dotkliwe. Przy pobraniu komórek macierzystych z krwi obwodowej trzeba się liczyć z jednodniową wizytą w klinice pobrania.
, , , , , ,

Brytyjska szkoła zorganizowała konkurs na „najlepszy tyłek” wśród nastolatek

„To są młodzi ludzie i jeśli w szkole są dzieci, które mają problemy ze swoim ciałem albo ze swoja osobowością, to to może mieć wpływ na ich zdrowie psychiczne w przyszłości. Myślałam, że szkoły są od tego, by do takich zachowań nie dopuszczać”
, , , , , ,

Apel do Brytyjczyków, aby gromadzili własne zapasy. Rząd spodziewa się braków

Brytyjski rząd obawia się opóźnień w dostawie żywności i leków w razie załamania się negocjacji w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej i przygotowuje alternatywny plan, zakładający m.in. wynajem własnych promów - ujawnił 'Financial Times'. Jednocześnie wezwano Brytyjczyków, aby na własną rękę gromadzili zapasy leków.
, , , ,

Posłanka PiS żąda zakazu pokazywania filmu KLER

Posłanka PiS, Anna Sobecka – związana z Radiem Maryja, chce zakazać wyświetlania filmu w kinach chociaż, jak sama przyznaje, widziała jedynie zwiastun.