Za co nie lubimy Londynu?

Większość Polaków mieszkających w stolicy potrafi jednym tchem wymienić te 10 rzeczy.

Nie ma się co oszukiwać, głównym powodem dla którego wybraliśmy Londyn, są pieniądze. To właśnie tu jest najwięcej ofert pracy, więc i najłatwiej ją znaleźć. Miasto Big Bena to też najchętniej wybierany cel wszystkich imigrantów.

Powód dla każdego jest przeważnie taki sam. Za co więc „sprzedaliśmy duszę“ ? Z czego musieliśmy zrezygnować i na co narzekamy? Oto 10 najczęściej wymienianych przez Polaków powodów, za które nie lubimy Londynu.

 1. Ceny

Od pierwszego dnia spędzonego w tym mieście narzekamy na drożyznę. I, co gorsze, będziemy narzekać na to każdego dnia. Począwszy od opłat za komunikację miejską, kończąc na cenach wynajmu pokoju, czy mieszkania. Tu kupimy najdroższą kawę na wynos, w pośpiechu biegnąc z nią na stację metra, gdzie wydamy 10 funtów za przedostanie się na drugą stronę miasta, wysiadając, kupimy kanapkę za 2 funty i popijemy ją 0,5 litra napoju za 2 funty. Dlaczego? Bo nie mamy wyjścia, nie mamy czasu, żeby szukać zwykłego „off licence“ w centrum miasta, czas nas goni, czas to pieniądz, właściciele „budek“ to wiedzą i to wykorzystują, płaca też grube funty za dzierżawę punktu blisko stacji metra.

  2. Mieszkania

Stare, zawilgocone, ze zniszczonymi meblami i podłogami, pomalowane „Magnolią“. One też kosztują fortunę. Dlatego często zmieniamy przede wszystkim pokoje, gorzej jest gdy wynajmiemy mieszkanie. Jednak koniec końców – i tak musimy gdzieś mieszkać, ogłoszeń jest multum, w gazetach, w internecie, nawet na sklepowych szybach. Popyt też jest wielki, tak oto napędza się cała machina, w której wszystkim sterują właściciele nieruchomości. Nie robimy im łaski, jak nam się nie podoba, możemy się wyprowadzić, na nasze miejsce czeka 5 innych imigrantów.

 3. Odległości

Słowo „odległość“ nabiera w Londynie nowego znaczenia. Tutaj żeby spotkać się z koleżanką na kawę, musicie umówić się w połowie drogi, czyli 1,5 h podróży dla każdej z was. Możecie też podróżować 2,5 h, żeby odwiedzić się nawzajem w domu. Serio. Autobusem nie ma co podróżować w dalsze miejsca , bo wtedy czas się przedłuży, zwłaszcza jeśli podróżujemy po południu, lub w weekendy.

4. Multi-kulti

Narzekamy na „obcych“. Ci śmierdzą, ci siedzą na benefitach, ci kradną pracę ( tak, nawet Polakom), a jeszcze inni mają zasłonięte twarze. W mieście takim jak Londyn musimy albo zaakceptować różnorodność, albo stąd wyjechać. Niestety, innego wyboru nie ma jeśli chcemy żyć spokojnie i nie denerwować się widokiem „innego“ w sklepie, czy na ulicy. To miasto jest na pewno idealne dla ludzi, którym nie przeszkadza inny kolor skóra, kultura czy religia. Pozostali mają problem i muszą uczciwie, przed samym sobą podjąć decyzję, bo multikulturowe miasto nie zmieni się nagle dla nich, a wszelkie zachowania nienawiści na tle narodowościowym, religijnym i tak dalej są tu piętnowane.

5. Za dużo

Miasto pełne wrażeń, można by powiedzieć. To tutaj odbywają się koncerty gwiazd, cykliczne imprezy, toczy się pełne atrakcji życie. Hałaśliwe życie toczy się każdego dnia, a w weekendy lepiej nie wybierać się do centrum Londynu, jeśli nie lubimy ścisku, natłoku ludzi, krzyku, pijanych imprezowiczów i rozkrzyczanych dzieciaków.

6. Turyści

Zapominamy o tym, że każdy z nas nim był, kiedy pierwszy raz pojawił się w Londynie. Po jakimś czasie zaczynają nas więc denerwować zorganizowane grupy wizytujących Obcokrajowców, z kijkami do robienia selfie, aparatami, zachwytem nad pięknymi zabytkami, zatrzymywaniu się co chwilę, żeby cyknąć kolejne zdjęcie, gdy akurat spieszymy się na pociąg.

7. Metro

Plątanina linii, mapka w ręku, pośpiech, ceny… Londyńskie metro ma jedną zaletę – dzięki niemu możemy w miarę szybko i punktualnie przemierzyć stolicę, podróżując ze stacji po północnej części miasta do stacji na południowej stronie. I to chyba tyle. Tłok, brak tlenu, zapach jedzenia w wagonach, „dziwni“ ludzie, przesiadki z linii do linii, bieg po stacji, by zdążyć na pociąg, slalom między podróżnymi… No i strajki oczywiście – robione z nieracjonych powodów, według nas, londyńczyków.

8. Moda

Przed przyjazdem do Londynu, nie miałeś pojęcia, że tak naprawde można się ubierać. I to jest zjawisko na szeroką skalę, bo jeśli zapanuje jakaś nowa moda, to : a) możesz być pewny, że jednego dnia spotkasz 50 osób z tym samym elementem nowego trendu, b) możesz być pewny, że niedługo tak samo będa wyglądać ludzie w Warszawie, a później w większych miastach Polski. Nie sądziłeś, że „tak“ można się ubrać? To sprawdź ulice Londynu i uznasz, że jak w piosence, „wszystko się może zdarzyć“. Druga sprawa, że po pewnym czasie spędzonym w Londynie, nic cię już nie zdziwi i zaczniesz nawet najdziwniej wyglądających ludzi mijać z obojętnością.

9. Brud

Wielkie miasto, wielki brud. Zwłaszcza w dzielnicach bardziej odległych od centrum. Wystawki przed domami, brudne firany w oknach, wybite szyby posklejane brązowa taśmą, śmierdzące śmietniki i śmietnik na chodnikach. Dziwny zwyczaj części londyńczyków – jedzą fast foodowe jedzenie idąc chodnikiem, a gdy skończą, po prostu wyrzucają. Ciekawe zjawisko.

10. Zostajemy

Pomimo narzekań, pomimo znienawidzonych zachowań i elementów tego miasta, zostajemy tu. To chyba denerwuje nas najbardziej.

Dorota Kosko | Open Magazyn

  • UBEZPIECZENIA

    Zabezpiecz swoje życie, zdrowie i dochód! Czytaj więcej!

  • PRACA

    Zatrudniamy ludzi a nie CV! Daj się poznać! Czytaj więcej!

  • DOBRE BIURO

    Zobacz naszą ofertę. Wszystko w jednym miejscu! Czytaj więcej!

  • OGŁOSZENIA!

    Ogłoszenia w Wielkiej Brytanii w Open Magazyn. Dodaj za darmo!

  • BENEFITY +

    Benefity, dokumenty, telefon w każdej sprawie i dużo więcej!

  • KSIĘGOWOŚĆ

    Zadbamy o twoją księgowość szybko, sprawnie i profesjonalnie!

© Open Magazyn.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone. Całość jak i żadna część utworów na OPEN MAGAZYN.PL, nie może być rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie bez zgody Redakcji. Wobec osób łamiących prawo, podjęte zostaną wszelkie działania prawne celem dochodzenia roszczeń finansowych.