Wyspa skarbów

Starożytne monety, przedmioty ze szlachetnych kruszców, broń, złoto… To tylko część tego, na co można się natknąć. Brytyjska ziemia i akweny wodne wciąż kryją wiele tajemnic, rozpalając wyobraźnię poszukiwaczy skarbów.

To było absolutnie magiczne uczucie. Na początku nie chciałem niczego dotykać, rozkoszując się smakowaniem owego niezwykłego widoku. Po to, żeby na zawsze zapisać go w pamięci – w taki obrazowy sposób 60-letni Vincent Thurkettle z Norfolk opisywał moment, kiedy podczas nurkowania w pobliżu wioski Moelfre na wybrzeżu walijskiej wyspy Anglesey, natknął się na bryłkę złota. Niezwykłą, przyznajmy. Ważyła bowiem 97 gramów, wyglądem przypominała kurze jajo i była największym w historii kawałkiem tego kruszcu znalezionym w Wielkiej Brytanii. Jej rynkową wartość oszacowano na 50 tysięcy funtów.

Wydarzenie miało miejsce w 2012 roku, ale Thurkettle informacją o nim podzielił się dopiero niedawno na łamach brytyjskich gazet. Jak przyznał, zwlekał tak długo dlatego, ponieważ dalej eksplorował pobliskie tereny i nie chciał, żeby zaludniły się innymi poszukiwaczami skarbów.
Mężczyzna obrał ten rejon nieprzypadkowo. 26 października 1859 roku w pobliskiej okolicy podczas podróży z Australii do Liverpoolu zatonął statek Royal Charter, na którego pokładzie znajdowało się 450 osób i wielkie bogactwa. Według szacunków, w przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze, warte nawet 120 milionów funtów. Wielka kwota, ale trudno się dziwić, bowiem większość pasażerów stanowili poszukiwacze złota, którzy wykopali je w australijskich kopalniach i po miesiącach, a nawet latach pracy, wieźli kruszec do domu.

Przyczyną katastrofy był potężny sztorm, jeden z największych, jak zaświadczają kroniki, w XIX wieku. Niebo rozświetlały błyskawice, a fale sięgały kilku metrów. Część osób próbowało się ratować wyskakując z tonącego statku i płynąc do pobliskiego brzegu, jednak obciążeni złotem, które zabierali ze sobą, tonęli po drodze. Zapewne jedną z takich bryłek znalazł Vincent Thurkettle, mimo że zaraz po katastrofie pobliskie wody zaroiły się od łowców kosztowności.

– Poszukiwaniem skarbów param się od 39 lat, w tym czasie znalazłem wiele ciekawych eksponatów, także złotych, ale nigdy nie przypuszczałem, że przytrafi mi się coś takiego – nie krył zadowolenia 60-latek, który zgodnie z prawem musiał zgłosić swoje znalezisko służbom administrującym wrakiem i obecnie jest ono własnością Korony. W przyszłości zapewne trafi do muzeum – jako prawdziwy unikat. O tym jak bardzo wartościowy świadczy fakt, że kolejne największe bryłki złota znalezione na Wyspach Brytyjskich były niemal dwukrotnie mniejsze – Carnon Nugget odnaleziony w 1808 roku w Kornwalii ważył 59 gramów, a Rutherford Nugget odkryty w Szkocji w 1869 roku – 57,9 grama.

Dowody przeszłości

Tygodnie, miesiące, lata… Szukanie skarbów to – jak zapewniają sami zainteresowani – wciągające hobby. Jedni penetrują dna mórz, a inni ziemskie połacie. W tym drugim przypadku wystarczy plecak, saperka oraz wykrywacz metalu, zwany też detektorem i można wyruszyć na spotkanie przygody. Co czyni całkiem pokaźna liczba Wyspiarzy. I chociaż trudno nazwać to brytyjskim sportem narodowym, to trzeba przyznać, że mają się czym pochwalić. Ponad 90 proc. znalezisk jest bowiem dziełem poszukiwaczy-amatorów, a nie zawodowych archeologów.

Miejscem szczególnie obfitującym w artefakty jest Norfolk. W ciągu ostatnich trzech lat odkryto tam przeciętnie 116 znalezisk rocznie. W dalszej kolejności są Essex – 71, Suffolk – 65 i Lincolnshire – 59. Dlaczego akurat te rejony? Archeolog Ben Robinson uważa, że mają na to wpływ dwa czynniki.

– Wschodnia Anglia jest gęsto zaludniona, a jednocześnie historia zostawiła tam w ziemi swoje dziedzictwo, będąc odzwierciedleniem dawnego osadnictwa. Dlatego co roku, podczas orki i prac rolnych, odkopywane są coraz to nowe dowody przeszłości – twierdzi Robinson, dodając, że niemniej ważny jest fakt, iż w większości są to tereny rolnicze, które łatwiej eksplorować niż obszary pagórkowate. Nie mówiąc już o zabudowanych ośrodkach miejskich czy centrach dużych metropolii. Pewnie dlatego w Londynie najwięcej zabytkowych przedmiotów odnajdywanych jest nad brzegiem Tamizy. No chyba, że do akcji wkraczają zawodowi archeolodzy, co z reguły zdarza się podczas przebudowy stolicy.

Tak jest obecnie, w czasie prac przy Crossrail – największej inżynieryjnej inwestycji w Europie. Nowoczesna linia kolejowa, której budowę rozpoczęto w 2009 roku, będzie obsługiwała Londyn na kierunku wschód-zachód oraz okolice miasta, a główną częścią projektu jest 42-kilometrowy tunel. Do tej pory podczas podziemnych prac znaleziono kilkanaście tysięcy zabytkowych przedmiotów, w ponad 40 miejscach stolicy. Większość z nich pochodzi z XVI, XVII i XVIII wieku, ale nie brakuje też cennych pozostałości z czasów rzymskich.

Nocne jastrzębie

Przez lata ze sobą rywalizowali. Jednak od momentu powstania w 1997 roku Portable Antiquities Scheme (PAS), instytucji stanowiącej swego rodzaju bazę znalezisk ruchomych, stosunki pomiędzy poszukiwaczami-amatorami a zawodowymi archeologami uległy znacznej poprawie. Przepisy określają, że każdy odnaleziony zabytek powinien zostać zgłoszony, a jego znaczenie i historyczną wartość zweryfikują fachowcy. Zostanie on również opisany i wprowadzony do ogólnokrajowej bazy danych.

Jeśli okaże się, że jest to skarb (patrz ramka), wówczas przechodzi on na własność Korony, przy czym znalazca otrzymuje określone wynagrodzenie – w niektórych przypadkach nawet w wysokości pełnej rynkowej wartości znaleziska. Pierwsze placówki PAS powstały w Kent, Norfolk, West Midlands, North Lincolnshire i Yorkshire, a obecnie ma ona swoich przedstawicieli w każdym regionie kraju, którzy są odpowiedzialni za kontakt z poszukiwaczami. PAS współpracuje z FLO (Finds Liasion Officer) – urzędnikami badającymi znaleziska.

Niestety, wiele ciekawych odkryć w ogóle nie jest zgłaszanych. Trudno dokładnie określić ile, ale przypuszcza się, że to całkiem pokaźna liczba. Powody są różne – podczas gdy jedni poszukiwacze postępują w ten sposób z powodu ignorancji i nieznajomości przepisów, inni, tak zwane nocne jastrzębie, świadomie zagarniają wartościowe przedmioty dla siebie.

Jak przyznaje Andy Long z policji w Essex, odpowiedzialny za ochronę dziedzictwa narodowego i dzikiej przyrody, złodzieje nie tylko kradną artefakty, ale przede wszystkim historię. – Ziemia kryje w sobie wiedzę o naszej przeszłości i w swoim czasie ją odzyskamy. Jednak, żeby tak się stało, musimy znać historyczny kontekst, w jakim przedmioty są odnajdywane. Jeśli tak nie będzie, stracimy to dziedzictwo bezpowrotnie – mówi Long, podając, jako przykład bezmyślnego postępowania poszukiwaczy, tereny dawnego rzymskiego fortu we wsi Bradwell-on-Sea w hrabstwie Essex, na którym do dziś stoi wczesnochrześcijański kościół pod wezwaniem św. Piotra. Tymczasem okoliczny teren został poszatkowany setkami dziur. Pierwszymi podejrzanymi były borsuki, ale Long nie ma wątpliwości, że to rezultat bytności nocnych jastrzębi, którzy często są tam widywani także w czasie dnia.

Poranek na błotnistym polu

Uważana za mekkę poszukiwaczy zabytków, Wielka Brytania nieprzypadkowo zasłużyła sobie na miano wyspy skarbów. Z jednej strony znalezisk nie brakuje, a z drugiej – przepisy zachęcają do chodzenia z detektorem czy eksplorowania podniebnych głębin. Dodatkowo ewentualna nagroda przewidziana dla znalazcy skarbu pobudza wyobraźnię. Lista odkrytych przedmiotów robi wrażenie, jednak niektóre szczególnie zapisały się w annałach.

W 2010 roku na polu we Frome, w hrabstwie Somerset, kucharz szpitalny Dave Crispi wykopał z ziemi 52 tysiące rzymskich monet, umieszczonych w wielkim dzbanie. Były tam między innymi denary z czasów Karauzjusza, który rządził Brytanią w latach 286-293. Rok wcześniej na polu w Hammerwich 55-letni bezrobotny Terry Herbert natknął się na ponad 35 tysięcy złotych artefaktów, a jego ważące łącznie ponad siedem kilogramów znalezisko znane jest dziś pod nazwą „Skarb ze Staffordshire”. Ta największa kolekcja z okresu anglosaskiego, jaką kiedykolwiek znaleziono, składa się m.in. z mieczy, hełmów, ozdób i przedmiotów religijnych.

Z kolei w 2008 roku Michael Dark, 60-letni mechanik samochodowy, po ćwierć wieku chodzenia z wykrywaczem w dłoni w końcu w okolicach Wickham Market znalazł swoją pierwszą złotą monetę. Jego radość nie miała granic, ale prawdziwa niespodzianka była dopiero przed nim. Tydzień później na tym samym polu odkrył 774 kolejne monety, które trzy lata później, po przeprowadzeniu w tym miejscu dalszych fachowych wykopalisk, muzeum w Ipswich kupiło za 316 tysięcy funtów!

Równie ciekawym osiągnięciem może się pochwalić Cliff Bradshaw. W 2001 roku chodząc rano na błotnistym polu w pobliżu Ringlemere w hrabstwie Kent, nagle usłyszał brzęczyk w swoim detektorze. Wyciągnął saperkę, zaczął kopać, a po niedługim czasie jego oczom ukazał się gustowny, wyrafinowany złoty puchar, obecnie znany jako Ringlemere Cup. To zaledwie drugi przykład tego typu znaleziska rodem z Wysp Brytyjskich. Pochodzi z epoki neolitu (około 2300 lat przed Chrystusem) i został nabyty przez British Museum za 270 tysięcy funtów.

Łowienie ryb na lądzie

Motywacje poszukiwaczy są naprawdę różne. Niektórzy zajmują się poszukiwaniem skarbów dla korzyści materialnych, inni wręcz przeciwnie. – Mnie najbardziej interesuje historia i możliwość naocznego obcowania z przeszłością. Myślę, że większość z nas kieruje się tym przesłaniem. Osobiście nazywam to łowieniem ryb na lądzie albo chodzeniem z celem – mówi poszukiwacz z Essex, Stuart Elton. A Micheal Lewis z Portable Antiquities Scheme dodaje, że wśród poszukiwaczy są prawdziwi mistrzowie, mający na koncie wiele osiągnięć, ale też zwykli wyrobnicy, którzy o sukcesach na tym polu mogą tylko pomarzyć. Bo, tak jak w każdej dziedzinie, jedni mają do tego talent, inni – nie.

Jednak, jak pokazuje praktyka, czasami wcale nie trzeba zagłębiać się w odległe miejsca. A i wykrywacz metalu nie jest potrzebny. Tak było w przypadku mieszkańca Londynu Terrence’a Castle’a, który w swoim ogrodzie podczas kopania stawu dla żab natknął się na zbiór złotych dolarów, znanych jako double-eagle, wyemitowanych w Stanach Zjednoczonych w okresie 1854-1913. Szczęśliwy znalazca długo się jednak nie cieszył, gdyż niebawem odnalazł się syn prawowitego właściciela pieniędzy, których wartość oszacowano na 80 tysięcy funtów.

Z kolei w ubiegłym roku na hotelowym parkingu w Chester wprawne oko poszukiwacza wypatrzyło łoże z baldachimem. Mebel stał tam z powodu prac renowacyjnych w hotelu. Niedługo potem znalezisko zostało wystawione na internetowej aukcji, gdzie wyśledził je Ian Coulson i kupił za 2,2 tys. funtów. Następnie skontaktował się z historykiem Jonathanem Foyle’m, znanym ze swoich telewizyjnych programów i po przeprowadzeniu badań oraz testów DNA okazało się, że pierwotnie łoże należało do króla Henryka VII. Dodajmy, łoże małżeńskie – monarchy i jego żony Elżbiety. Warty 20 milionów funtów mebel, który Foyle określił jako skarb narodowy, trafił do zamku Hever w Kent…

Treasure Act jasno stanowi, że każdy znaleziony skarb należy do Korony, czyli brytyjskiego państwa. Aby znalezisko zostało uznane za skarb, musi spełniać kilka warunków:

  • przedmiot niebędący monetą, starszy niż 300 lat, w którym złoto lub srebro (cenny kruszec) stanowi co najmniej 10 proc. wagi,
  • jedna z co najmniej dwóch znalezionych razem monet, starszych niż 300 lat, w których złoto lub srebro stanowi co najmniej 10 proc. wagi,
  • jedna z co najmniej dziesięciu monet, starszych niż 300 lat,
  • każdy przedmiot niebędący monetą, starszy niż 200 lat, który jest uznany przez państwo za obiekt podlegający specjalnej ochronie ze względów historycznych, archeologicznych czy kulturowych (chodzi tu najczęściej o artefakty prehistoryczne).
    (źródło: poszukiwacze.org)

Źródło | Dariusz Dzikowski

goniec_150

SZUKASZ PRACY W SZKOCJI?
ZMIEŃ KIERUNEK – NA SIEBIE!

  • UBEZPIECZENIA

    Zabezpiecz swoje życie, zdrowie i dochód! Czytaj więcej!

  • PRACA

    Zatrudniamy ludzi a nie CV! Daj się poznać! Czytaj więcej!

  • DOBRE BIURO

    Zobacz naszą ofertę. Wszystko w jednym miejscu! Czytaj więcej!

  • OGŁOSZENIA!

    Ogłoszenia w Wielkiej Brytanii w Open Magazyn. Dodaj za darmo!

  • BENEFITY +

    Benefity, dokumenty, telefon w każdej sprawie i dużo więcej!

  • KSIĘGOWOŚĆ

    Zadbamy o twoją księgowość szybko, sprawnie i profesjonalnie!

Brexit: Data wyjścia może być opóźniona

29 czerwca 2018/Autor OPEN MAGAZYN

Polacy beztroscy w social mediach? – znamy wyniki raportu nt. „Bezpieczeństwa w social media”

29 czerwca 2018/Autor OPEN MAGAZYN

W Aldi kupisz najlepszego szampana na świecie. Za mniej niż 11 funtów

29 czerwca 2018/Autor OPEN MAGAZYN

„The Guardian”: Polscy sędziowie zastraszani przez państwo

29 czerwca 2018/Autor OPEN MAGAZYN

Jak seks wpływa na zdrowie?

29 czerwca 2018/Autor OPEN MAGAZYN

BBC oskarża polską ambasadę o wspieranie rasistów

28 czerwca 2018/Autor OPEN MAGAZYN

Są szczegóły STATUSU OSIEDLEŃCZEGO informuje brytyjskie MSW

28 czerwca 2018/Autor OPEN MAGAZYN

Brytyjka śpiewa o polskich pierogach

26 czerwca 2018/Autor OPEN MAGAZYN

Airbus i BMW mogą opuścić Wielką Brytanię po Brexicie!

26 czerwca 2018/Autor OPEN MAGAZYN

„Chcemy, by Polacy mieli pewność, że mogą tu zostać”

22 czerwca 2018/Autor OPEN MAGAZYN

ISIS chciało zaatakować premier Theresę May

21 czerwca 2018/Autor OPEN MAGAZYN

Alergiku, strzeż się! Rośnie stężenie pyłków

21 czerwca 2018/Autor OPEN MAGAZYN

Jedna trzecia Brytyjczyków zakupiła w Internecie podrobiony sprzęt elektroniczny

21 czerwca 2018/Autor OPEN MAGAZYN

Dlaczego Social Service zabiera dzieci polskim rodzicom?

18 czerwca 2018/Autor OPEN MAGAZYN

Spędzanie wielu godzin przed ekranem przyczyną chorób serca i raka

18 czerwca 2018/Autor OPEN MAGAZYN

Badaj swój biznes i daj się zbadać innym

18 czerwca 2018/Autor OPEN MAGAZYN

Men’s Health opublikował erotyczną sesję Meghan Markle

15 czerwca 2018/Autor OPEN MAGAZYN

Ponowne referendum w sprawie Brexitu w lutym lub marcu?

10 czerwca 2018/Autor OPEN MAGAZYN

© Open Magazyn.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone. Całość jak i żadna część utworów na OPEN MAGAZYN.PL, nie może być rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie bez zgody Redakcji. Wobec osób łamiących prawo, podjęte zostaną wszelkie działania prawne celem dochodzenia roszczeń finansowych.