Wstrzymanie Working Tax Credits dla pracujących imigrantów to dyskryminacja

» Damian Biliński | Fot: za telegraph.co.uk

Absurdalne, krótkowzroczne, niesprawiedliwe i wręcz dyskryminujące plany wprowadzenia ograniczeń świadczeń socjalnych w Wielkiej Brytanii dla pracujących imigrantów zauważyli nie tylko zwykli polscy pracownicy, fabryk, magazynów, sklepów, gastronomii, turystyki oraz wielu innych gałęzi gospodarki Zjednoczonego Królestwa, zauważyli również dyplomaci.

____________________________________________________________________________________________

Witold Sobków, ambasador RP w Londynie, zabrał głos, w sprawie jawnie dyskryminujących planów wprowadzenia ograniczeń świadczeń socjalnych dla pracujących Polaków w Wielkiej Brytanii. Wystąpienie ambasadora cytują brytyjskie media, ale czy słowa reprezentanta Polonii usłyszą brytyjscy politycy z premierem Cameronem na czele, jest sprawą otwartą.

Ograniczenie imigrantom dostępu do świadczeń socjalnych będzie zwykłą dyskryminacją . (…) Polityka antyimigracyjna Wielkiej Brytanii nie zyska sprzymierzeńców wśród innych krajów Unii Europejskiej, a także nie wpłynie na zmniejszenie migracji Polaków, gdyż nie przyjeżdżają tu oni po benefity, ale do pracy. (…) Spośród 3 260 000 imigrantów pobierających zasiłki, tylko 252 000 z nich pochodzi z Unii Europejskiej. (…) Płacimy takie same podatki, wykonując tę samą pracę. Wyobraźcie sobie, że w BBC pracuje Polak, Hiszpan i Brytyjczyk. Tak samo żyją i płacą podatki tutaj. Dlaczego należy dyskryminować polskiego i hiszpańskiego pracownika? Podajcie mi jeden powód – oświadczył Witold Sobków, ambasador RP w Londynie.

Czy Brytyjski rząd wprowadzi ustawę zakazującą pobierania zasiłków pracującym imigrantom przez 2 lata, zasiłków takich jak: Working Tax Credits (świadczeń dla osób pracujących), Housing Benefits (zasiłków mieszkaniowych) czy praw do mieszkań socjalnych dla pracujących imigrantów z UE? Tego z pewnością dowiemy się przed wyborami albo – co gorsze – po wyborach. Ale jedno jest pewne, jeśli tak się stanie, tysiące pracujących imigrantów z Polski, będzie musiało przeliczyć, czy praca w Zjednoczonym Królestwie ma jeszcze sens. O mało przyjacielskich nastrojach jakie wśród społeczeństwa w związku z dyskryminującymi Nas i pozostałych imigrantów z EU, przepisami, nie wspomnę.

Jeśli premier David Cameron, na ulicach Londynu nie widział setek tysięcy protestujących, to wydaje się, że w kontekście próby wprowadzenia wspomnianych przepisów, będzie musiał się z tym liczyć – dosłownie i w przenośni.