Wrzucili żywego Polaka do rzeki

Kiedy Leszek S. opuszczał posiedzenie sądu zwołane wyjątkowo dla niego w niedzielę, policja musiała go ochraniać, bo zgromadzony przed budynkiem tłum złorzeczył i wymachiwał w jego kierunku pięściami, gotów samemu wymierzyć sprawiedliwość.

To było dokładnie dwa dni po tym, jak ciało Patryka odnaleziono w rzece Shannon w Athlone w centralnej części Irlandii. Podobno lubił tam przychodzić, zarzucić wędkę i posiedzieć nad wodą. Tamtego dnia, w piątek wieczorem, znaleźli go, jak martwy unosił się na tafli w spokojniejszej części rzeki pod mostem. Jeszcze próbowali go odratować, wyciągnęli na brzeg, reanimowali. Najpierw ci, co go znaleźli, potem policjanci, aż w końcu dojechali ratownicy i stwierdzili zgon chłopaka.

Malwina, dziewczyna denata, która w tamtym czasie była z nim w ciąży, opowiada z wilgotnymi oczami w sądzie, jak szukali Patryka tego feralnego wieczoru, bo doszły ją sygnały, budzące w niej trwogę o życie ojca ich nienarodzonego dziecka, że został porwany. Zdruzgotana przeczesywała zatem miasto wraz ze swoim bratem Bartoszem i Szymonem – kolegą zaginionego, którzy byli naocznymi świadkami jego porwania. Dlaczego Patryk mógł wpaść w te tarapaty?

Wszystkim w głowie świtało, że chodzi o długi. To tylko wzmogło w całej trójce obawy i nasuwało czarne scenariusze. Do tego jeszcze w telefonie głucho, gdy raz za razem przyjaciele wybierali patrykowy numer. W którymś momencie poszukiwań wpadli na desperacki pomysł, by sprawdzić pod mostem nad rzeką w północno-zachodniej części miasteczka, gdzie chłopak zwykł spędzać wolne chwile. Gdy tam dotarli, natknęli się na kilka jego rzeczy upchanych niedbale w ustronnym miejscu na brzegu, więc każde co sił pobiegło w innym kierunku, by usprawnić poszukiwania. I wtedy – opowiada w sądzie zalana łzami dziewczyna – zauważyli ciało w wodzie.

Porwanie

Rodzice Patryka, jeszcze gdy był dzieckiem, zadecydowali, że rodzina przeprowadzi się do Irlandii. Podobnie postąpiła rodzina Szymona. Mężczyźni znali się od dziecka, w tym samym czasie się tu sprowadzili i w nowym środowisku trzymali się blisko siebie. Ponadto wspólnie budowali masę oraz pielęgnowali tężyznę fizyczną, odwiedzając regularnie lokalną siłownię, dlatego 23-letni Patryk miał sylwetkę sportowca, był smukły i dość wysoki. Na prawej części klatki piersiowej miał ogromny tatuaż w konwencji nieco bardziej wyszukanego tribala. Poza tym miał krótkie blond włosy, przyjemny wyraz twarzy oraz ciemne oczy.

W piątek, 20 czerwca 2014 roku, Patryk, Szymon i Bartek szli na wieczorny trening, gdy w okolicach Church Street drogę zajechało im czarne BMW. Z tylnych siedzeń samochodu wysiadło dwóch rosłych mężczyzn, o których można by powiedzieć, że nie mają dobrych zamiarów. Jeden z nich podszedł do Bartka, uderzył go w twarz oraz zasugerował słowami, które nie zostawiają większego wyboru, aby on i jego kolega Szymon kontynuowali spacer. Wyczuwając powagę sytuacji mężczyźni zastosowali się do polecenia nieznajomego, ale tylko po części. Postanowili bowiem zaczekać na kolegę w bezpiecznej odległości, a po paru minutach wrócili do alejki, gdzie ostatnim razem widzieli Patryka. Nikogo tam już jednak nie zastali.

Zmartwieni całą sytuacją zadzwonili do dziewczyny Patryka, Malwiny, i razem rozpoczęli poszukiwania chłopaka.

Niedosyt

Nieco wcześniej tego samego dnia zeznaje na komendzie Jakub Z. – czarne BMW parkuje w innej części miasta. Szymon S. (34 l.) oraz Andrzej G. (35 l.) groźbą perswadują, by Z. wsiadł z nimi do samochodu, a potem zlecają mu odszukanie mężczyzny, który winien jest im pieniądze. Chodzi oczywiście o Patryka, któremu zamierzają dać nauczkę.

Z. siedzi na przednim siedzeniu po stronie pasażera, kieruje jakiś inny mężczyzna. Auto kluczy przez jakiś czas po mieście, aż w końcu w okolicach Church Street mężczyznom przed oczami miga znajoma twarz. Szymon S. i Andrzej G. wyskakują z wozu. Kilka minut później wracają z Patrykiem. Wciskają go między siebie na tylne siedzenie i BMW odjeżdża na północny zachód.

W środku chłopak obrywa. Biją go niemal całą drogę nad rzekę. Szymon S. wie, jak to robić, walczył amatorsko w klatkach. Jest potężnie zbudowany i bezlitosny. Gdy w końcu dojeżdżają na miejsce, wyciągają Patryka z samochodu. Potem biją go dalej. Chłopak płacze. Zapewnia, że odda pieniądze, błaga, ale oni nie przestają. Biją, kopią, skaczą po nim, aż 23-latek traci przytomność. Kaci spoglądają na siebie, ale obaj czują niedosyt, nauczka musi być sroga, aby na mieście słyszeli, że nie warto z nimi zadzierać. Ciągną zatem chłopaka w stronę rzeki i wpychają do wody. – Kiedy go wrzucali był nieprzytomny, ale żył – zeznaje Jakub Z. przed sądem.

Mięśniak

Sekcja zwłok wykazała, że utonął. W płucach miał tyle wody, że ich ciężar skoczył ponad dwukrotnie. Do nieprzytomności chłopaka doprowadziły rozległe obrażenia głowy. Patolog wskazał uraz mózgu jako bezpośrednią przyczynę omdlenia. Ale ślady pobicia można było odnaleźć na całym ciele Patryka. Zmiażdżony nos, krwiaki, siniaki, opuchlizny – na pierwszy rzut oka było widać, że biedak został skatowany.

Policja błyskawicznie wszczęła śledztwo. W ciągu dwóch kolejnych dni do aresztu trafiło kilkanaście osób, a wśród nich Leszek S. Typowy mięśniak. Postawny, zbity, typ człowieka, którego wzroku na ulicy się unika. Ciemne, krótko ostrzyżone włosy, niewielkie uszy, oczy typa spod ciemnej gwiazdy. Preferowany strój wyjściowy – dres. W Irlandii mieszkał od czterech lat. Pasował do rysopisu podanego przez kolegów Patryka. Ale to, co go pogrążyło, to DNA denata odnalezione w zaschniętej krwi na jego zegarku oraz skarpecie. Dwa dni po morderstwie śledczy postawili mu zarzut porwania oraz zabójstwa. Seria przeszukań, poza miejscem zamieszkania S., dotknęła także jego samochodu, w którym – i tu niespodzianka – policjanci natknęli się na paszport oraz fałszywe prawo jazdy drugiego z podejrzanych Andrzeja G. Wpadka w światku bandyckim karygodna, ale mimo to Polak nie miał zamiaru poddać się irlandzkiej policji dobrowolnie. Zdołał przedostać się do Szkocji, ale wpadł wkrótce po rozesłaniu za nim Europejskiego Nakazu Aresztowania i po ekstradycji do Irlandii usłyszał te same, co S. zarzuty.

Świadectwa winy

Wcześniej policja wpadła na trop Jakuba Z. Zaczął sypać, gdy detektywi pomachali mu przed nosem aktem oskarżenia, który gwarantował co najmniej dwucyfrowy pobyt za kratkami. Przybliżył im zatem okoliczności zdarzeń piątkowej nocy, podał satysfakcjonujące rysopisy obu podejrzanych oraz zastrzegł stanowczo, że on sam stał się ofiarą bandytów, której grożono, a zatem w uzasadnionej obawie o własne życie nie pofatygował się wcześniej na posterunek. A skoro teraz i tak tu jest, to opowie.

Tak więc świadectw winy oskarżonych przybywało, ale oni sami, hołdując starym zasadom ulicy, do niczego przyznać się nie zamierzali. Policja zatem nadal gromadziła dowody. Z nagrań kamer CCTV wywiodła m.in., że mężczyźni tamtego dnia „w porozumieniu” robili zakupy w jednym ze sklepów w Athlone.

W kwietniu na procesie przed Central Criminal Court w Dublinie obaj oskarżeni ponownie zapewnili o swojej niewinności, choć żaden nie podzielił się z sądem wiarygodną historią alternatywną. Po kilku godzinach obrad ława przysięgłych wróciła z werdyktem przesądzającym o winie obu Polaków. Wysokość kary ma być ogłoszona w połowie czerwca.

Paweł Chojnowski

goniec_150

DOBRA ZMIANA … TO KASZANA! ZRÓB DOBRĄ ZMIANĘ PO SWOJEMU! A NIE WEDŁUG WZORU PREZESA

Krok po kroku – Emigracja / Koszt £ 4.00 „Emigracja. Krok po kroku”, to gotowa instrukcja wyjazdu za granicę: przygotowanie do wylotu; lotnisko i taksówka; lista agencji pracy i pracodawców; wzór brytyjskiej aplikacji o pracę oraz cv; gdzie i jak szukać pokoju; najszybszy sposób – kontakty i telefony – na załatwienie niezbędnego ubezpieczenia, konta bankowego i przychodni oraz wszelkich formalności; a także lista najczęściej popełnianych błędów na podstawie życia codziennego na emigracji właśnie.

© Open Magazyn.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone. Całość jak i żadna część utworów na OPEN MAGAZYN.PL, nie może być rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie bez zgody Redakcji. Wobec osób łamiących prawo, podjęte zostaną wszelkie działania prawne celem dochodzenia roszczeń finansowych.

POPULARNE TERAZ

INFORMACJE I BIZNES

OPINIE I PUBLICYSTYKA

STYL I KULTURA

/Autor

Ostatnie lata przyniosły ogromny postęp w leczeniu nowotworów

Raka piersi co roku diagnozuje się u około 18 tys. Polek, z których 85 proc. udaje się wyleczyć. Dzięki nowoczesnym terapiom – obecnie nawet rak piersi z przerzutami może stać się chorobą przewlekłą. Podobnie jest w przypadku wielu innych typów nowotworów – choć liczba zachorowań rośnie, pojawiają się innowacyjne leki, które znacząco wydłużają życie chorych i poprawiają jego jakość.

Sharing is caring!