„Kurs świadomego życia”, „Obudź w sobie wewnętrzne dziecko”, „Kreatywność trampoliną rozwoju”, „Jak odnieść sukces w 10 dni”, „I ty możesz zmienić swoje życie” – tego typu ofert kursów, szkoleń i warsztatów kierowanych do polonijnego środowiska można znaleźć coraz więcej. Co się za nimi kryje?

______________________________________________________________________________________________________________________________

Jarka zainspirował temat „Jak pokierować biznesem, by odnieść sukces”. 33-latek dokładnie nie pamięta nazwy, ale wybrał to seminarium, ponieważ był akurat na początku otwierania własnej działalności i postanowił zainwestować £150, by pozyskać trochę wskazówek. – Warsztaty były organizowane przez stowarzyszenie budzące zaufanie, więc uznałem, że to może być coś wartościowego – mówi.

27-letnia Paulina Brzezińska śpiewa od dziecka. To jej życiowa pasja. Ale dla zarobku wybrała karierę księgowej. Dziś niezrealizowane marzenia zaczęły się dopominać o swoje.

– Kiedy wyznałam przyjaciółce, że chciałabym wrócić do śpiewania i nawet nagrać płytę, tylko nie wiem od czego zacząć i boję się, czy mi wystarczy zapału, ta podpowiedziała, że powinnam zacząć współpracę z trenerem rozwoju osobistego – opowiada.

Anita z Rochester zawsze była nieśmiała. Do tego stopnia, że nawet wstydziła się rozmawiać z sąsiadami, których znała od wielu lat. Brakowało jej pewności siebie. – Na emigracji lepiej zarabiam, więc postanowiłam też coś zmienić w swoim życiu. Znalazłam kurs „Jak zbudować pewność siebie” – wyznaje.

Twarde i miękkie

– Na rynku można spotkać różne szkolenia, od typowo fachowych, związanych z umiejętnościami twardymi po szkolenia miękkie – tłumaczy Magdalena Widawska, absolwentka psychologii w zarządzaniu Uniwersytetu Jagiellońskiego, wolontariuszka działająca w Polish Psychologists’ Association.

Czym są owe kompetencje twarde i miękkie? Umiejętności twarde, to nasze cechy konkretne, mierzalne i niezbędne np. do wykonywania danej pracy. To te, które są wymieniane na pierwszym miejscu, gdy przeglądasz ofertę pracy: znajomość języków obcych, wiedza specjalistyczna (np. z zakresu grafiki komputerowej), umiejętność obsługi programów/komputera/pakietu MS Office, posiadanie prawa jazdy. Natomiast kompetencje miękkie to umiejętności osobiste (sprawne zarządzanie sobą i swoją pracą, zdolność do motywowania samego siebie) oraz umiejętności interpersonalne, które obejmują komunikowanie się z ludźmi, przekonywanie ich do swoich racji, motywowanie, inspirowanie, zarządzanie zespołem.

To, że tzw. też kompetencje twarde wymagają nauki, nie budzi wątpliwości: płynne posługiwanie się obcym językiem, obsługa maszyn czy też specjalistyczna wiedza to wynik lat nauki. Dlatego oferty szkół językowych, zdobywania certyfikatów zawodowych i uprawnień można znaleźć w każdym tytule czy serwisie internetowym. Ale okazuje się, że tzw. umiejętności miękkie również podlegają szkoleniu. Wbrew pozorom nad nimi też można pracować. Stąd istnieją kursy asertywności, motywacyjne, umiejętności organizacyjnych czy komunikacji międzyludzkiej.

Dla kogo?

– Wiek osób uczestniczących w moich szkoleniach jest bardzo różny: od absolwentów po osoby dojrzałe (55 lat). Mam wrażenie, że im szkolenie bardziej „pozytywne”, typu „Uwierz w siebie i w swoje możliwości”, to ludzie, którzy się decydują na uczestnictwo w nim, są troszkę zagubieni, szukają wsparcia, wskazówki, nadziei lub chcą poznać innych Polaków – tłumaczy Magdalena Widawska.

Podobny przekrój rodaków uczęszcza na szkolenia organizowane przez Polish Success Centre. – Na seminaria przychodzą i ludzie 20-letni, w wieku mojego młodszego brata, ale przychodzą i 60-latkowie, czyli osoby w wieku moich rodziców, którzy np. odchowali już dzieci i nie bardzo wiedzą, co dalej robić ze swoim życiem. Właściwie tyle samo mężczyzn co i kobiet – tłumaczy Krzysztof Jaworski, założyciel Polish Success Centre, które specjalizuje się we wspieraniu Polaków w rozwoju osobistym.

Aga Gajownik, trenerka rozwoju osobistego specjalizuje się w coachowaniu kobiet w biznesie. – Bo to właśnie w kobietach tkwi ten potencjał. To kobiety mają siły, których nawet nie są świadome. Dlatego zdecydowałam się je wspierać. Zresztą wydaje mi się, że kobiety chętniej pracują nad samorozwojem – zauważa.

– Tak naprawdę szkolenia miękkie mają głównie na celu poprawić komunikację ze sobą samym, jak również z innymi. Niestety, w polskich szkołach jest to ciągle słabo rozwinięta dziedzina nauki. Polacy po skończonej edukacji nie zawsze wiedzą, jak wyznaczać cele, jak te cele mierzyć, jak planować długoterminowo, a przede wszystkim jak uwierzyć w siebie – wylicza Magdalena Widawska.

– Wszyscy potrzebujemy kompasu – podkreśla Krzysztof Jaworski. – Nasi rodzice też nie wiedzą jak żyć. Nauczyli nas, że jak jesteśmy grzeczni, to dostajemy lizaka, a jak nie – marsz do kąta. Więc działamy w oparciu o kary i nagrody. Z kolei wiedza, którą wynieśliśmy ze szkół jest bezużyteczna, przeterminowana, więc absolutnie się nie sprawdza. Ale dowiadujemy się o tym, gdy z dyplomami ukończenia dwóch fakultetów lądujemy na zmywaku w meksykańskiej knajpie w centrum Londynu – zaznacza.

Co tam się właściwie dzieje?

– Ze swojego szkolenia najbardziej zapamiętałem film: gość na nim pyta czy prawie mikroskopijnej wielkości klocek, który demonstruje nam trzymając pęsetą może przewrócić kloc ważący ponad 50 kg – wspomina Jarek. – Oczywiście uznałem, że nie. Ustawił go przed nieco większym, za tym z kolei postawił trochę większy itd. Ustawił takie domino, tylko każdy następny klocek był nieco większy od poprzedniego. I rzeczywiście, popychając ten mały doprowadził do upadku największego. Teraz, gdy myślę, że jakiś problem jest dla mnie za duży, to szukam kogoś większego, by pomógł mi go rozwiązać – podsumowuje Jarek.

Anita na seminarium po raz pierwszy usłyszała o tzw. strefie komfortu i zrozumiała, że zmiana musi kosztować, że nie zmieni życia chodząc dotychczas wydeptanymi ścieżkami. – Zaczęłam myć zęby lewą ręką, mieszać herbatę w drugą stronę i kupiłam sobie kilka ubrań, których wcześniej nigdy w życiu bym nie założyła. W ten sposób staram się zmieniać nawyki – opowiada 32-latka.

Agata Malec z Acton brała raz udział w seminarium motywacyjnym. – Koleżanka mnie zachęciła, więc poszłam. Uciekła stamtąd po kilkunastu minutach. – Te śpiewy, okrzyki, wygłupy. Ci nakręceni mówcy to jeden wielki fejk – wspomina. – To po prostu bzdury służące do wyciągania pieniędzy – podkreśla.

– Jesteśmy tak przyzwyczajeni, że jak ktoś tańczy o 2.00 w nocy pod wpływem alkoholu na weselnej sali, to jest ok, ale jak o 2.00 po południu w sali konferencyjnej, to coś z nim nie tak – puentuje Krzysztof Jaworski. – Rzeczywiście, dla osoby z zewnątrz spotkanie motywacyjne może  wyglądać tak, jak spotkanie sekty – żartuje Aga Gajownik.

Uczestnicy seminariów motywacyjnych wspominają ćwiczenia fizyczne, sztuczki z kartami do gry czy nawet strzelanie z łuku. – Kiedyś byłem na seminarium, gdzie mówca demonstrował swoje teorie na podstawie gry w golfa, dopóki pechowo piłeczką nie rozbił doniczki – wspomina Waldek, który od kilku lat stara się uczestniczyć w eventach uczących skutecznej sprzedaży. – Ale wydaje mi się, że im dziwniej, tym lepiej. Takie spotkania długo się pamięta – podkreśla.

Czy to działa?

– Trzeba uświadomić sobie, czym tak naprawdę są seminaria, warsztaty czy spotkania z trenerem – tłumaczy Aga Gajownik. – One dają nam wiedzę, ale nie wykonają za nas pracy. Więc jeśli ktoś nie ma ochoty na zmianę, to może sobie biegać z seminarium na warsztat i mieć pięciu coachów, i nic w jego życiu się nie odmieni – zaznacza.

Bo trener może cię najwyżej dopilnować, żebyś wysłał umówioną liczbę cv w ciągu tygodnia, ale nie wyśle ich za ciebie. Poza tym spotkanie motywacyjne działa najwyżej tydzień, kiedy działasz na podwyższonych obrotach. Jeśli w tym czasie nie wykorzystasz tej energii na działanie, ona w naturalny sposób opadnie, a ty dojdziesz do wniosku, że organizatorzy zrobili cię w konia, bo nie odniosłeś żadnego sukcesu.

– Z drugiej strony czasem takie warsztaty dotyczące samorozwoju działają aż „za dobrze”. Może zdarzyć się tak, że ktoś się uzależni od takich spotkań i to jest niebezpieczne. Dla rozwoju potrzebujemy motywacji z wewnątrz, a nie stałego dopływu energii od innych – zaznacza trenerka.

– Sam miałem okres, że jeździłem ze szkolenia na szkolenie – przyznaje Krzysztof Jaworski. – Dopiero po jakimś czasie przyszło opamiętanie, że cała wiedza na nic, jeśli nie mam czasu jej wdrożyć w życie. Mogę słuchać tysiąca nagrań i przeczytać setki książek, ale jeśli nie przećwiczę tego na sobie, to na nic mi ta nauka – wyznaje.

Na pewno tego potrzebujesz?

Kilka lat temu media obiegła informacja o młodej Australijce, która rozebrała się do naga i wyskoczyła z okna biura, w którym pracowała. Cierpiała na psychozę wywołaną przez pewien kurs samodoskonalenia. Był to popularny program, szacuje się, że już 5 lat temu jego uczestnikami było ponad 40 tys. osób na całym świecie. Dla wielu z nich ta „psychologiczna wyżymaczka” była ostatnią w życiu aktywnością: szacuje się, że kilka osób, które miały związek z kursem, popełniło samobójstwo.

Aga Gajownik ostrzega: – Pamiętaj, dając komuś grzebać w swojej głowie, zawsze narażasz się na ryzyko. A trzeba mieć świadomość, że zdarzają się osoby nieprzygotowane na reakcje uczestników. Sama kiedyś ratowałam dziewczynę, którą prowadzący seminarium „otworzył” tak, że się popłakała, ale już nie umiał sobie poradzić z jej zachowaniem i zostawił ją bez pomocy. Dlatego nawet doświadczonego trenera przed podjęciem współpracy trzeba zapytać: „A co zrobisz, jak się popłaczę, albo wyjdzie na jaw jakaś moja ciężka trauma?” Poza tym dobrze mieć z tyłu głowy, że bez coacha też przeprowadzisz zmiany w swoim życiu, tylko potrwa to dłużej i pewnie nie unikniesz odkrywania przysłowiowej Ameryki w konserwach czy wyważania otwartych drzwi – wyjaśnia.

A może tak naprawdę nie potrzebujesz niczego zmieniać w swoim życiu? Może po prostu narzekasz, bo nie wiesz, że jesteś szczęśliwy? Wie o tym Marek, który pod wpływem popularnych kursów samorozwoju rzucił pracę w korporacji, żeby realizować swoje marzenia. Po roku wrócił na etat i do dziś spłaca swoje długi.

Tomasz Wiśniewski, autor bloga rzucamprace.pl przez piętnaście lat pracował w firmach i korporacjach. W tym czasie przez dziesięć lat zastanawiał się, czy odejść i jaką firmę założyć. Robił to, dopóki nie zdał sobie sprawy, że wcale nie musi. Stwierdził, że doświadczenie zdobyte w korporacji wcale nie musi oznaczać automatycznie kompetencji do prowadzenia własnego biznesu, a jednocześnie praca etatowa daje poczucie bezpieczeństwa. Z drugiej strony fachowcy twierdzą, że „era etatów” się kończy, a świat będzie należał do tych, którzy mają pomysł na siebie. Dlatego może warto jednak popracować nad tym, co chcemy światu sobą zaoferować?

– W szkole uczono nas, jak pisać CV. Teraz uczymy się, jak żyć, by tego CV nie musieć pisać – podsumowuje Krzysztof Jaworski.

Jakich ofert unikać?

  • Obiecanki-cacanki. Jeśli ktoś obiecuje ci nabycie cennych umiejętności w bardzo krótkim czasie
  • Tylko zapłać. „Jeśli zapiszesz się teraz, dostaniesz 200 proc. rabatu, a gdy dokupisz
    książki i płyty, dostaniesz kolejne 400 proc.”
  • Prowadzący: tajemniczy nieznajomy. Jeśli osoba prowadząca warsztaty nie ma odpowiednich uprawnień, kompetencji ani akredytacji, nie dysponuje kontaktem do byłych uczestników seminariów
  • Gdy ciało ostrzega. Jeśli podczas zajęć twój wewnętrzny głos mówi wyraźne „nie”, nie ignoruj go.

Anna Dobiecka

goniec_150