» Patrycja Marucha | Źródło: repubblica.it

Kryzys ekonomiczny zaprowadził urzędników i emerytów w szpony lichwiarzy. Tylko w regionie Emilia Romagna ilość zgłaszanych przestępstw powiązanych z lichwiarstwem, wzrosła o 200% w ostatnim roku.
______________________________________________________________________________________________________________

Klasa średnia uzależnia się od lichwy. Kryzys daje się we znaki i z usług lichwiarzy korzystają już nie tylko przedsiębiorcy czy nałogowi hazardziści, ale również urzędnicy, wykonawcy wolnych zawodów, a nawet emeryci. 52% osób, które w ciągu ostatnich 5 lat zgłosiło się do Fai ( organizacja walcząca z lichwiarstwem i wymuszaniem haraczy) ma stały dochód. Zjawisko to szczególnie wzrosło na północy Włoch. Kiedy pojawił się kryzys, tłumaczy koordynator Fai, Luigi Ciatti, system pomocy społecznej nie był na niego gotowy. Na dzień dzisiejszy na 33 organizacje wpisane na listę ministerstwa ekonomii, które miały zarządzać środkami przeznaczonymi na zapobieganie, tylko 6 działa na północy.

Dane za 2013 rok mówią same za siebie. W regionie Emilia Romagna przestępstwa związane z lichwiarstwem wzrosły o 219% ( z 21 w 2011 roku do 67 w 2013, 31 zgłoszeń i 43 potwierdzone ofiary). Ten sam problem dotyczy Lombardii, gdzie liczba zgłoszeń wzrosła z 48 w 2011 roku do 74 w 2013. W skali całego kraju rozmiar zjawiska wzrósł z 352 w 2011 roku do 450 w 2013. Dane te reprezentują wierzchołek góry lodowej. Tylko mniejszość ma odwagę złożyć doniesienie na swoich oprawców.

Przyczyn wzrostu problemu jest wiele. Jedną z nich, najbardziej niepokojącą obecnie jest zadłużanie się za pośrednictwem różnorakich jednostek finansowych. Wiele osób podpisuje dwie lub więcej umów kredytowych na niewielkie kwoty, ale z dużym oprocentowaniem, nawet powyżej 10%. Podmioty finansowe, które udzielają tych pożyczek, w momencie podpisywania umowy nie sprawdzają czy osoba zaciągająca kredyt ma już inne zobowiązania tego rodzaju ponieważ w momencie niewypłacalności klienta mają prawo ściągnąć należność z TFR – specjalnego funduszu, nazywanego również likwidacyjnym, który wypłacany jest pracownikom w momencie zakończenia stosunku pracy. Osoba, która zaciąga więcej niż jeden kredyt na wysokie oprocentowanie, niekiedy nie jest w stanie udźwignąć ciężaru spłat i zwraca się do podmiotów zajmujących się lichwą.

„Stajemy się ofiarami współczesnego stylu życia”- mówi Maria Gabriella Manno- psychoterapeutka w centrum studiów psychosomatycznych w Rzymie. „Przekonanie o własnej nieskuteczności w zarządzaniu pieniędzmi połączone z potrzebą posiadania pewnego statusu społecznego i ze strachem przed społecznym napiętnowaniem, doprowadzają jednostkę do nadmiernego zadłużania się.” Coraz częściej są to osoby posiadające stały dochód, które chcą żyć powyżej swoich możliwości finansowych. Kierują się potrzebą potwierdzenia za pomocą materialnych symboli. Poddają się wewnętrznemu głosowi, który mówi, że robiąc określone rzeczy, takie jak na przykład jadanie w restauracji czy wyjazd na wakacje, znaczą coś. Jednostki takie przenoszą uwagę z możliwości i zasobów własnych oraz społecznych na władzę pieniądza i rzeczy materialnych. Krok w kierunku korzystania z usług lichwiarzy wynika z przeświadczenia o niskiej własnej efektywności i niemożności odnalezienia zasobów własnych. W momencie gdy taka osoba jest zmuszona przez okoliczności do zmierzenia się z rzeczywistością, nie jest w stanie tego uczynić. Ogarnięta wstydem i poczuciem upokorzenia ma duże problemy aby poprosić o pomoc. Boi się być oceniana i napiętnowana. Jedyną drogą do rozwiązania sytuacji jest odnalezienie własnych możliwości a także zwrócenie się o pomoc do rodziny i instytucji społecznych. W momencie gdy taka jednostka nie czuje się oceniana, odnajdując akceptację i przychylność może odnaleźć w sobie siłę i odwagę do zgłoszenia przestępstwa i rozwikłania sytuacji.

Sharing is caring!