Terroryzm. Czy grozi nam niebezpieczeństwo?

» Sonia Grodek | Goniec.com

Zagrożenie terroryzmem może być dla imigrantów nowością. Choć teoretycznie narażony jest na niego każdy kraj, Wielka Brytania w ostatnich latach odebrała kilka bardzo poważnych sygnałów, które mogą budzić niepokój.

_________________________________________________________________________________________

Martyna z Londynu (l.27) pracuje w organizacji charytatywnej pomagającej imigrantom w sprawach socjalnych i prawnych. Głównie tym z Afryki i krajów muzułmańskich. – Wcześniej z taką kulturą nie miałam do czynienia wcale. Wiem, że w Warszawie jest meczet i widywałam restauracje tureckie, ale to wszystko – opisuje. Martyna od kilku lat mieszka w pobliżu muzułmańskiej dzielnicy, gdzie mieści się biuro jej organizacji.

– Na początku rodzice się o mnie martwili, a ja cierpliwie im tłumaczyłam, że nie mają pojęcia o tej niegroźnej kulturze, myślą stereotypami. Ostatnio coraz częściej dzwonią i mówią, że się martwią, że powinnam wracać. Mówiąc szczerze, zaczynam się z nimi zgadzać. W obliczu ostatnich aktów terrorystycznych, które nie wszyscy moi podopieczni potępiają, coraz częściej po prostu się boję i przyznaję, że nie rozumiem zasad, rządzących tą kulturą – przyznaje.

Tragiczna pomyłka

– Wiadomo przecież, że zwykły muzułmanin z takimi ruchami nie ma nic wspólnego – denerwuje się Rashid Jones, prawnik z rodziny indyjsko-brytyjskiej. – Cierpimy na tych atakach tak samo, jak wszyscy inni. Przecież zanim wybuchnie bomba w metrze nikt nie zapyta, kto jest muzułmaninem, a kto chrześcijaninem.

Rashid podaje przykład tego, jak tragiczne w skutkach może być niedoinformowanie o odmiennej kulturze: 15 września 2001, cztery dni po runięciu wież World Trade Center, w Arizonie zastrzelony został Balbir Singh Sodhi, religijny Hindus z kasty Sikhów, wegetarian, którzy wierzą, że wszystkie rasy są sobie równe, a kobiety mają status równy mężczyźnie. Dlaczego więc zginął Sodhi? Powód był niestety banalny – miał typową dla tej kasty brodę i turban, inne niż u talibów, ale dla laika nie do odróżnienia – zaznacza.
Symbolfoto Islam. Muslimische, verschleierte Frau

Raz do roku

Od lat 70. w Anglii co najmniej raz w roku udaremniany jest atak terrorystyczny, a wiele z nich doszło do skutku. Dotychczas wywoływane były głównie przez IRA lub Real IRA, czyli radykalny odłam Irish Republican Army. Od kilku lat jednak ich działania uzupełniają akcje członków radykalnych organizacji muzułmańskich. Najbardziej tragiczna w skutkach miała miejsce 7 lipca 2005 roku, gdy cztery bomby wybuchły w godzinach szczytu w autobusie i metrze. Zginęło 56 osób, a 700 zostało rannych. To pierwszy w Anglii samobójczy akt terrorystyczny.

Dwa lata później dwaj ekstremiści wjechali samochodem wypełnionym materiałami wybuchowymi w budynek lotniska w Glasgow; na szczęście poza kierowcą nie było ofiar śmiertelnych. Rok później do nieudanego ataku doszło w kawiarni w Exeter, a w zeszłym roku w środku dnia na zatłoczonej londyńskiej ulicy dwóch mężczyzn zabiło i próbowało uciąć głowę brytyjskiemu żołnierzowi. Kilka miesięcy później za kratki trafiło trzech dżihadystów, planujących zamachy na skalę tego z 11 września, a w tym roku już kilkanaście osób zatrzymano pod podobnymi zarzutami.

Nie patrzy w paszport

– Gdy przyjechałem do Londynu w 2004 roku wydawało mi się, że to raj na ziemi. Wszyscy w domu mi zazdrościli – mówi Marek, lat 35, mieszkaniec Ealingu. – Ale w ostatnich latach o brytyjskich muzułmanach, którzy obcinają głowy i planują zamachy, trąbiły nawet polskie media. Ostatnio zastanawiam się nad wyprowadzką przynajmniej z Londynu. Tu jest najbardziej niebezpiecznie – twierdzi.

Rzeczywiście, choć terroryści „w teorii” mogą kierować swoje działania przeciw Wielkiej Brytanii, to giną niewinni ludzie niezależnie od narodowości. W zamachu z 2005 roku wśród 56 ofiar były trzy Polki, ale też kilkoro śpieszących do pracy muzułmanów. I faktycznie najwięcej takich incydentów ma miejsce w Londynie. Na drugim miejscu jest Birmingham; w mniejszych miejscowościach takie zdarzenia nie mają miejsca.

Za późno?

A powodów do niepokoju może być jeszcze więcej. Pod koniec lata w Wielkiej Brytanii podniesiono poziom zagrożenia atakiem terrorystycznym do stopnia drugiego, niemal najwyższego w pięciostopniowej skali. Od połowy zeszłego roku 23 razy brytyjskie służby skorzystały z przywileju zatrzymania paszportu, jeśli osoba ta jest podejrzana o związki z terrorystami. Powodem było budowanie na Bliskim Wschodzie islamskiego reżimu.

Jaki ma to związek z Anglią? – Ludzie tego reżimu poza zdobywaniem terytorium planują także zaatakować nas tutaj, w Zjednoczonym Królestwie – mówił wtedy David Cameron. Wkrótce zasilił budżet dodatkową kwotą na walkę z terroryzmem i islamskimi organizacjami pseudocharytatywnymi, które, według specjalistów od bezpieczeństwa, również na Wyspach zbierają pieniądze na zbrojne akcje. – Niedostatecznie koncentrowaliśmy się na prewencji, nie inwestowaliśmy dostatecznie w de-radykalizację. Skutki są tragiczne i ktoś musi się wreszcie obudzić – twierdzi Khalid Mahmood, poseł Perry Barr z Birmingham. Według szacunków Ministerstwa Obrony, dwa razy więcej brytyjskich muzułmanów walczy w szeregach ISIS, czyli odnogi Al-Kaidy, niż przyłączyło się do brytyjskich sił zbrojnych.

Afghanistan

Pojechali walczyć

Jesienią dotarły do Anglii kolejne niepokojące wieści: w szeregach ISIS głównie w Syrii i Iraku, walczy już ponad tysiąc Brytyjczyków. Nie tylko tych arabskiego pochodzenia. W sierpniu na filmie, na którym islamski terrorysta odcina głowę brytyjskiemu dziennikarzowi, w zabójcy rozpoznano Abdela-Majeda. Łącznie miał on wraz ze swoją grupą skrócić o głowę trzy osoby. Według brytyjskiego wywiadu grupa składała się z czterech Brytyjczyków walczących w szeregach ISIS.

W tym miesiącu zginął pierwszy brytyjski dżihadysta – William Hasmo Clinic, pod koniec życia znany bardziej jako Abu Abdullah al-Britani. Foreign Office na początku listopada uaktualniło wskazówki odnośnie podróżowania dla swoich obywateli. – Zwiększyło się ryzyko ataków terrorystycznych na całym świecie przeciwko obywatelom Wielkiej Brytanii i interesom kraju.

Dotyczy to zarówno grup, jak i jednostek – ostrzega rząd. Ekspert ds. bezpieczeństwa Margaret Gilmore ostrzega na łamach „Daily Telegraph” obywateli Wielkiej Brytanii, by byli ostrożni podczas wyjazdu za granicę. – ISIS opublikowało niedawno wezwanie dla ekstremistów do prowokowania ataków, również poza krajami arabskimi. Sama, wyjeżdżając za granicę, aby uniknąć zagrożenia, na pewno szukałabym informacji w Home Office, oglądałabym lokalne wiadomości i unikała demonstracji, które mogą być brutalne – radziła.

Pałac Kultury to nie… Eiffla

W Polsce póki co zagrożenie jest słabo wyczuwalne, choć – jak podaje „Rzeczpospolita” – z Polski wyjechało od 2 do 4 osób, „etnicznie Polaków, którzy jako dorośli ludzie przeszli na islam”, by walczyć w szeregach ISIS. I choć udanych ataków w najnowszej historii Polski nie było, nasi rodacy w kraju mają powody do niepokoju – to nad Wisłą były przecież tajne więzienia CIA.

– Polska nie należy do państw bezpośrednio zagrożonych atakami terrorystycznymi. Nie można jednak zupełnie wykluczać zwiększenia zainteresowania Polską ze strony organizacji terrorystycznych, zwłaszcza w kontekście naszego zaangażowania m.in. w Afganistanie – wynika z analizy polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

– Powiedzmy sobie uczciwie, z pełnym szacunkiem dla naszej Ojczyzny – nie jest tym samym wysadzenie Pałacu Kultury, co wysadzenie Wieży Eiffla. Jako cel jesteśmy więc na swoistej „liście rezerwowej”, jesteśmy celem drugiego wyboru – tak w rozmowie z portalem tvp.info dr Tomasz Aleksandrowicz, specjalista z zakresu terroryzmu międzynarodowego skomentował temat zagrożenia atakami w Polsce. Zwraca jednak uwagę, że niekoniecznie jest się z czego cieszyć.

– Jeśli jesteśmy państwem drugiego wyboru, a atak na Polskę nie miałby takiego wydźwięku medialnego – żeby uzyskać ten efekt musiałby być odpowiednio większy, bardziej krwawy – zauważa. Podkreślił też, że zamachy dokonują się coraz bliżej polskich granic, jak w Rosji czy Norwegii. I choć ataków terrorystycznych póki co nie widać w polskich miastach, zagrożona może być sieć. W październiku z serwera Giełdy Papierów Wartościowych wykradziono ważne dane, hasła, loginy i dokumenty. Sprawcy przedstawiali się jako Wojownicy Allaha, a wyciek danych do sieci opisali pozdrowieniem „bismallahi” (Niech będzie pozdrowiony Allah).

Nie wszyscy są tacy sami

W rozmowie z portalem Euroislam.pl na inny czynnik zwraca uwagę Krzysztof Liedel, ekspert polskiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego. – Przede wszystkim trzeba pamiętać, że mniejszość muzułmańska w Polsce, która wywodzi się z korzenia tatarskiego, na pewno nie jest to mniejszość radykalna. Jest oczywiście rosnący odsetek napływowy m.in. z terenów objętych konfliktami czy brakiem stabilizacji. Wraz z tymi elementami, że udzielamy im pomocy i schronienia, muszą pojawić się i te negatywne zjawiska – ocenia. Póki co jednak, osiedli na polskich ziemiach (głównie Podlasiu) setki lat temu i przez ten czas pokojowo koegzystujący z sąsiadami Tatarzy to większość z ok. 5 tys. osiadłych w Polsce na stałe muzułmanów.

– My nie mamy z tym nic wspólnego – przypomina prof. Selim Chazbijowicz, współzałożyciel Związku Tatarów RP. – Ta sytuacja islamu w Europie Zachodniej napawa nas pewnymi obawami. Nie chcemy z jednej strony wyrzekać się własnej religii i tradycji, a z drugiej strony nie mamy ochoty na to, żeby nas utożsamiano z tymi grupami. Na razie się udaje jakoś to ominąć – mówi.

Co o tym myślimy?

A co o swoim bezpieczeństwie myślą Polacy i Brytyjczycy? Z badań CBOS wynika, że 70 proc. z nas w swoim kraju czuje się bezpiecznie. Ponad 80 proc. Polaków wierzy, że jesteśmy bezpieczni dzięki nowoczesnej armii i obecności w NATO, a za większe, niż terroryzm zagrożenie dla kraju uznają biedę i złe warunki życia ludzi. Tymczasem 73 proc. Brytyjczyków uważa kolejne ataki terrorystyczne za „bardzo” lub „dość” prawdopodobne w najbliższej przyszłości. Połowa Anglików jest jednak przekonana, że rząd poradzi sobie z zagrożeniem. Druga połowa (47 proc.) obawia się, że służby państwowe raczej sobie nie poradzą.

Czy wiesz, że…

W zamachu terrorystycznym 7 lipca 2005 w Londynie zginęło 56 osób, w tym 3 Polki: 23-letnia Monika Suchocka, 29-letnia Karolina Glück i 43-letnia Anna Brandt.
Uwaga: w komunikacji miejskiej i budynkach zawsze sprawdzaj, gdzie są wyjścia awaryjne. Zwracaj uwagę na podejrzane zachowania, paczki czy pojazdy. W razie wątpliwości zadzwoń na Police Anti-Terrorism Hotline: 0800 789 321.

Źródło | Goniec.com

goniec_150