Taxi – coś być musi do cholery za zakrętem!

Najgorzej jeździ się w weekendy; przemoc, narkotyki, alkohol, brak pieniędzy, a nawet seks oferty. Niektórzy młodzi Brytyjczycy pod tym względem są okropni, a Brytyjki jeszcze gorsze. Jednak żeby nie było jednostronnie to warto wspomnieć, że Polacy wcale nie są lepsi. Pewnego razu zabrałem trzech brytyjskich smarkaczy. Gdy dojechaliśmy na miejsce, dwóch wyskoczyło z samochodu i uciekło. Trzeci chciał dołączyć do uciekinierów, ale przytrzymałem gościa i pytam, dokąd się wybiera? Spłoszony odpowiedział, że do kolegów. Człowieku, mówię mu, jak zapłacisz 12 funtów, to nie ma problemu. Z kieszeni wygrzebał zaledwie 2 funty. Zaproponowałem układ. Niestety nie dotrzymał umowy i skończył w lesie.

Wojtek po dość długim romansie z lokalną firmą postanowił przejść do konkurencji. Dość miał nieporozumień. Postanowił jeździć w firmie konkurencyjnej, ale otwarcie zapowiadał przejście na własny rozrachunek. Chciał założyć firmę, ale z powodu niejasnych i według Wojtka absurdalnych przepisów (licencji) sprawa się przedłużała. Ostatecznie firmę otworzył do spółki z innym Polakiem. Niestety po kilku miesiącach i nieporozumieniach na tle finansowym spółka padła. Dzisiaj jeździ jako wolny strzelec, w tak zwanym międzyczasie. Sytuacja na rynku nie jest idealna. Kiedyś było lepiej, ale Wojtek uważa, że wciąż warto. Po kilku latach za kółkiem doskonale zna rynek. Szerokim łukiem omija trudne dzielnice i trudnych klientów, choć jak mówi, zdarzają się sytuacje podczas których trzeba nerwy trzymać na wodzy i zachować zdrowy rozsądek. Jak w każdym zawodzie oprócz determinacji najważniejsze jest doświadczenie a to, jak wiadomo, przychodzi z czasem. Po rozmowie z dwoma polskimi taksówkarzami nie mam wątpliwości, że panowie się nie mylą.

Roman
Zamówiona taksówka podjechała punktualnie. W luksusowym samochodzie siedział Roman. Na pierwszy rzut oka małomówny i zimny drań. Nic dziwnego. Doświadczenie Romana jest, co najmniej tajemnicze. Mówi o nim niechętnie i zastrzega, aby o tym nie pisać. Na Wyspach początek Romana był trudny i ciężki, dosłownie. Dzisiaj jest licencjonowanym taksówkarzem z kilkuletnim doświadczeniem, dodam, doświadczeniem bolesnym, ale opłacalnym. Mijając rondo wskazuję barierkę, w którą kilka miesięcy wcześniej wbił się jeden z taksówkarzy. Jechałem wówczas na lotnisko. Wypadek wyglądał poważnie. Dowiedziałem się, że choć nikomu nic się nie stało, kierowca płakał jak dziecko. Stracił świeżo zakupiony samochód, główne źródło utrzymania. – Takie życie – ucina lakonicznie Roman. Dzwoni telefon. – Cholera, zrobiło się busy, będziemy za 2/3 minuty. Dzwonił…

Wojtek
Do restauracji za miastem dojechaliśmy na umówioną godzinę. Na zewnątrz czekał Wojtek. Gdyby ilość optymizmu mierzyć wzrostem, miałby go dużo. Wysoki, dobrze zbudowany, tryskający żartem dżentelmen, ale i opanowany entuzjasta pojazdów mechanicznych różnego rodzaju. O doświadczeniu z Polski mógłby mówić godzinami. O doświadczeniu w Wielkiej Brytanii również, taki miły uśmiechnięty gaduła. Zanim usiedliśmy zdążyłem usłyszeć krwawą historię. Zdałem sobie sprawę, że praca taksówkarza to ciężki kawałek chleba, i że oprócz doskonałej znajomości terenu potrzeba czegoś znacznie więcej: anielskiej cierpliwości, odwagi i odporności na stres. Zamówiłem dobrze schłodzone piwo mając nadzieję ostudzić emocje, w końcu to dopiero początek naszej rozmowy.

Samochód
„Prawdziwy” taksówkarz to kierowca jednej z wizytówek w Wielkiej Brytanii, „Black Cab”. Różnica między tym samochodem, a potocznie nazywanym „Minicab” (Private Hire Vehicle), jest chociażby taka, że „Black Cab” możemy złapać wprost z ulicy, natomiast taksówkę prywatną z firmy musimy zamówić telefonicznie lub przez Internet. Jednak, aby zostać kierowcą „Black Cab” trzeba przejść przez kosztowną i długą drogę topografii miasta. Tymczasem, taksówkarzem można zostać na kilka innych sposobów np.: nielegalnie, i bez licencji, licząc, że nie przytrafi się nam wypadek lub inne wykroczenie drogowe. Konsekwencje mogą być bardzo poważne (utrata prawa jazdy, wysoka kara pieniężna). Zdecydowanie bezpieczniej zatrudnić się w firmie. W takim przypadku trzeba spełnić kilka warunków. Przede wszystkim warto odwiedzić lokalny council, tam dowiemy się o niezbędnych formalnościach. Należy wypełnić wniosek na licencję. Koszt licencji to w zależności od miasta około 150 funtów. Formularz medyczny wypełniony przez naszego lekarza, a także zaświadczenie o niekaralności w Wielkiej Brytanii i prawo jazdy przynajmniej kategorii „B”. Dobrze, jeśli posiadamy kilkuletnie doświadczenie. Firmy niechętnie zatrudniają osoby poniżej 21 roku życia. W firmie można pracować na kilka sposobów. Najmniej korzystnym jest dzielenie się z firmą pół na pół za kurs i paliwo. Zaletą jest ograniczona odpowiedzialność za usterki i stan techniczny samochodu. Nieco korzystniejszy sposób to wynajem od firmy samochodu (koszt ok. 200 funtów tygodniowo) i radia (około 80 funtów tygodniowo). Wówczas, cały dzienny utarg idzie do naszej kieszeni. Jednak zdecydowanie najlepiej jeździć swoim samochodem. Oczywiście wiąże się to z licencjami, wysokimi wymaganiami stanu technicznego samochodu (koszt testu około 300 funtów) oraz testem na topografię terenu (koszt około 35 funtów). Do kosztów należy również doliczyć ubezpieczenia i firmowe radio, a w razie uszkodzenia pojazdu, mechanika. Jednak największym kosztem pracy taksówkarza jest zdrowie. Stres jest tak duży, że przez firmę Romana i Wojtka w ciągu trzech lat przewinęło się ponad 100 kontrolerów, i tyleż samo kierowców. Dlaczego?

Roman
Telefon.
– Dostałem zlecenie w niedzielę. Prawdę mówiąc po całym dniu już mi się nie chciało, ale 7/8 funtów za 15 min roboty? Przyjąłem. Pojechałem po klienta był wypity. Grzecznie zawiozłem, gdzie miałem zawieść. Koszt usługi 7,60, a gość mówi, że zawsze płacił 7 funtów, i tych 60 pensów nie zapłaci. Wywiązała się dyskusja. Koleś wyszedł z taksówki z pretensjami, i zaczął kopać samochód. Doszło między nami do rękoczynów, i gdy wyleciał mu telefon komórkowy postanowiłem sprzęt zarekwirować. Poinformowałem klienta, że będzie do odbioru w siedzibie firmy. Chciałem sprawę załatwić polubownie. To był błąd. W domu odwiedziła mnie policja z zarzutem kradzieży. Grzecznie opowiedziałem, w jaki sposób wszedłem w posiadanie rzeczy, ale panowie wywieźli mnie, spisali i porobili zdjęcia. Dostałem wyrok, w zasadzie pouczenie, ale przede wszystkim nauczkę. Dzisiaj przy jakichkolwiek problemach po prostu dzwonię na policję.

Hunter. – Pojechałem po klienta pod budynek sądu. Miałem go odwieźć, jak mi się zdaje, do domu. Podjechaliśmy pod wskazany adres. Gość wysiadł z taksówki i zakomunikował, że pieniądze ma w domu. W drodze do mieszkania przywitał się i pogłaskał nawet jakieś dziecko. Sytuacja wyglądała bardzo naturalnie. Jednak facet zniknął. Poinformowałem odpowiednie służby. Policjant wypytał o wygląd i nazwisko. Kiedy wspomniałem, że klient przedstawił się jako Hunter w słuchawce usłyszałem śmiech. Okazało się, że w policyjnym żargonie niewypłacalni i znikający klienci to właśnie Huntersi. Policjant domyślał się, o kogo chodzi i zaproponował układ. Jeśli nie zgłosiłbym ucieczki formalnie, pieniądze miałem dostać przelewem. Czekałem tydzień, miesiąc, dwa, aż w końcu przestałem czekać. Po półtora roku otrzymałem czek na 18 funtów. To były pieniądze za Huntera.

Las. – Takich niewypłacalnych, znikających lub kombinujących klientów jest sporo. Pewnego razu zabrałem trzech smarkaczy. Gdy dojechaliśmy na miejsce, dwóch wyskoczyło z samochodu i uciekło. Trzeci chciał dołączyć do uciekinierów, ale przytrzymałem gościa i pytam, dokąd się wybiera? Spłoszony odpowiedział, że do kolegów. Człowieku, mówię mu, jak zapłacisz 12 funtów, to nie ma problemu. Z kieszeni wygrzebał zaledwie 2 funty. Zaproponowałem układ. Mogłem odwieźć smarkacza na policję, ale wybrał opcję domu. Pojechaliśmy w jedno miejsce, i w drugie, ale gnojek najwyraźniej kręcił. W końcu podjechaliśmy pod dom, na który długo nie mógł się zdecydować. Wyszedłem z samochodu razem z kombinatorem. Była 2/3 w nocy, dmuchał wiatr i napier… deszcz, a smarkacz bezczelnie zapukał w drzwi najdelikatniej jak tylko potrafił. Pytam, czy na pewno to jego mieszkanie? W odpowiedzi usłyszałem, że tak, tylko pewnie wszyscy śpią. Koniec. Straciłem czas, pieniądze i nerwy. Zaprosiłem gościa do samochodu, a następnie wywiozłem 6 km w las. Tam zostawiłem i powiedziałem, że już nie musi płacić.

Radio
Roman i Wojtek zgłoszenie mogą przyjąć lub odrzucić. I wcale nie chodzi o pieniądze, raczej o klienta. Zdarzają się klienci, o których powszechnie w firmie wiadomo, że albo alkoholik, albo narkoman lub typ spod ciemnej gwiazdy, z którym mogą być problemy. Jeśli klient jest sprawdzony, nie ma problemu. Jeśli klient nie jest sprawdzony, ale dzwoni z telefonu stacjonarnego lub komórkowego podając adres zamieszkania, również nie ma większego problemu. Względy bezpieczeństwa. Gorzej, jeśli nie widnieje w systemie, i prosto z postoju taksówek należy klienta zawieść w okolice wątpliwej dzielnicy. W każdym mieście takie dzielnice istnieją i cieszą się złą sławą. Jeszcze gorzej, jeśli grupę klientów lub klienta odbiera się wprost z restauracji lub knajpy. Wówczas, trzeba wykazać się sporą cierpliwością i odwagą, aby zrealizować zamówienie.

Wojtek
Nos.
– Niedawno zabrałem klienta. Oczywiście pijany. Zajeżdżamy pod wskazany adres. Mówię, 8 funtów się należy, a ten spuszcza mi farbę. Centralnie przyłożył mi w nos. Zalałem się krwią konkretnie, ale wyskoczyłem za nim, dopadłem i wyjaśniłem, że źle zrobił. Zbiegli się sąsiedzi, hałas, krzyki, chcieli pomóc koledze. Tłumaczę zaistniałą sytuację. Wysłuchuję, że to i tamto, że jestem pieprzonym Polakiem, że zabieram im pracę, itd. Gdyby nie policja byłoby krucho. Jestem sporych rozmiarów, ale trząsłem się jak dziecko. Miałem szczęście, że nie uderzyłem klienta w twarz, gdybym to zrobił, straciłbym licencję, pracę, i kto wie, czy nie wylądowałbym w pierdlu. Skończyło się na tym, że w pierdlu wylądował klient. Za recydywę dostał 1/5 roku do odsiadki. Podobnych przykładów jest więcej. Niektórzy nasi koledzy zostali zaatakowani przy użyciu broni palnej czy kuchennego noża. W takich sytuacjach powinniśmy mieć pozwolenie na jakąś broń. Jednak policja twierdzi, że w razie potrzeby koniecznie należy dzwonić. Tyle, że jak się dostanie za przeproszeniem w łeb, to telefon już nic nie pomoże.

Kupa. – Od poniedziałku do czwartku, zazwyczaj nic szczególnego się nie dzieje. Rutynowe wypady po klienta do sklepu, na stację klejową, do banku, szkoły, czy na lotnisko. Rachunki nie są wysokie, więc żeby zarobić trzeba się trochę najeździć. Praca niby spokojna, ale zdarzają się nieprzyjemne wypadki. Miałem klientkę. Starsza kobieta. Odbierałem ją ze sklepu. Podjechaliśmy pod adres, wyciągnąłem zakupy, zamknąłem bagażnik. Gdy wróciłem do samochodu poczułem nieprzyjemną woń. Odwróciłem się na tylne siedzenie, a tam kupa. Koledzy mieli podobne nieprzyjemne przypadki. Rozumiem, że klient może nie wytrzymać, ale ktoś musi to później wyczyścić. Zwykła szmatka to za mało, o zapachu nie wspomnę.

Sex. – Jak wspomniałem, od poniedziałku do czwartku, zazwyczaj nic szczególnego się nie dzieje, ale weekend to czasami prawdziwe piekło. Klienci są pijani i nieprzewidywalni. Narkotyki, agresja to chleb powszedni. Najgorsi klienci w tej kategorii to kobiety w wieku od 21 lat w górę. Zdarza się, że na końcu trasy nie mają czym płacić. Jeśli brakuje kilkanaście pensów, funta, pal licho. Gorzej, jeśli nie mają pieniędzy w ogóle. Bardzo często, zamiast płacić pieniędzmi, próbują negocjować zapłatę ciałem. Bez krępacji i zażenowania pokazują tu i tam, zapraszają do mieszkania proponując namiętne pieszczoty do rana. Czasami bywam wręcz molestowany: szyja, głowa, udo, kolano. Takie zachowanie rozprasza, i jest niebezpieczne. Na szczęście moje poczucie estetyki jest inne, o etyce zawodowej nie wspomnę.

Teraz Polska
Pomimo tylu nieznośnych historii, Roman i Wojtek zgodnie twierdzą, że równie nieprzyjemnymi i kłopotliwymi klientami są Polacy. Oczywiście, nie wszyscy. Jednak doświadczenie polskich taksówkarzy podpowiada, że niektórzy rodacy uchwyciwszy nieco wolności zachowują się jak dzicz, jak wypuszczone i wygłodniałe psy. Pub, dyskoteka, dom publiczny. Po ciężkim tygodniu pracy, na „Industrial Estate”, muszą niejako odreagować. Opowieści o wielkich pieniądzach i niezależności kłócą się, ze stawką podstawową plus nadgodziny. Z kolei mądrości życiowe, tragedie i filozofie przeplatają się ze słabą znajomością języka nie tylko angielskiego, ale polskiego również. Polacy na wstępie żądają upustów. – Czy ja płacę mniej u polskiego mechanika, w sklepie, u hydraulika, czy za remont? – Pyta retorycznie Roman? Wsłuchując się w opowieści niedowierzam. Czy to My Polacy?

Pomyłka. – Przyjąłem zlecenie dość późno wieczorem. Odebrałem dwóch Polaków, którzy nie do końca wiedzieli gdzie chcą jechać. Jednym ze zrozumiałych słów było słowo dom. Tyle, że nie potrafili poprawnie wymówić nazwy miejscowości. Kilka razy próbowałem naprowadzić ich na właściwy trop. Ostatecznie zgodzili się jechać tam, gdzie podpowiadała im chyba tylko intuicja. Chciałem dobrze. Jechałem skrótami, żeby rachunek był niższy, czas, itd. Gdy dojechaliśmy panowie nie byli w stanie wskazać miejsca zamieszkania, ani numeru, ani ulicy, a i wątpliwości nabrali, gdy zamiast znajomego sklepu u Hindusa, zastali pole. Okazało się, że to pomyłka. Straciłem czas, nerwy, i w sumie pieniądze, bo za taką trasę powinienem wziąć więcej, dużo więcej. Panowie odpłacili mi „dobrą” polską opinią.

Wiadro. – Odwoziłem w nocy polską parę z dzieckiem. On z przodu, ona z dzieckiem z tylu. Wracali z jakieś imprezy. Ciszę przerwała ona. Zaczęła wymiotować. Rozumiem wymioty. Każdemu może się zdarzyć. Tylko do cholery, dlaczego nie powiedziała, żeby się zatrzymać. Przecież zatrzymałbym samochód w kilka sekund. Nie. Widocznie chciała dojechać, i zrobić to w domu. Tymczasem, wywaliła z siebie nie kieliszek, ani kubek, ale całe wiadro! Wszystko zarzygane: samochód, ona i dziecko. Gdy dojechaliśmy na miejsce, on poleciał po szmatkę i zaczął czyścić. Mówię mu, że za takie rzeczy należy się 25 funtów extra. Tak jest napisane w umowie. Zaczął się rzucać. Nie chciał zapłacić, ale za to chciał się bić, a opróżniona i nieco wytrzeźwiała partnerka atmosferę tylko podsycała. Po całej historii samochód wylądował na myjni, i chociaż zostały zastosowane specjalne środki czyszczące śmierdziało 3 tygodnie. No, czasami rzygać się chce. – Rozkłada ręce Roman.

Kasa
Pracując dla firmy zarobki kształtują się w zależności od formy zatrudnienia, ale przede wszystkim od stopnia poświęcenia. Im więcej jeździmy, tym więcej zarobimy. To oczywiste. Standardowo przez firmę w ciągu miesiąca można wyciągnąć 1000 funtów. Niewiele, jeśli weźmiemy pod uwagę zagrożenia, utrudnienia, etc. Roman i Wojtek jeżdżą własnymi samochodami. Przyznają, że jeszcze kilka lat temu w ciągu tygodnia mogli liczyć na 800 funtów tygodniowo, a w święta jeszcze więcej. Roman pamięta czasy, kiedy za jeden kurs liczył sobie 40, 80, a nawet 270 funtów. Wojtek podobnie, choć dodaje, że kasa to nie wszystko. – Ostatniej zimy przed świętami klient koniecznie chciał jechać do Londynu. Odmówiłem. – Dzisiaj sytuacja jest dużo gorsza. Roman i Wojtek kręcą głowami, a o zarobkach mówią niechętnie.

+ –
Wiele statystyk wskazuje, że na czele zawodów o najwyższym poziomie niebezpieczeństwa znajdują się kierowcy, w tym kierowcy taksówek. Rankingi plasują zawód taksówkarza w środku tabeli, około 5/6 miejsce. Nic dziwnego, biorąc pod uwagę specyfikę ludzkiej natury. Brytyjski dziennik „The Independent” sugerował, że chcąc zachować spokój o swoje bezpieczeństwo w pracy powinno się wziąć pod uwagę sutannę. Według badań przeciętna śmiertelność wśród duchowieństwa jest o 10 procent niższa niż u osób świeckich. Z przeprowadzonych badań wynika również, że księża, mnisi i zakonnice rzadziej chorują na nowotwory i choroby układu krążenia. Na co chorują taksówkarze? Dzisiaj na pewno na brak klienta. Jednak zupełnie poważnie, z powodu specyficznej pracy siedzącej najczęstsze dolegliwości taksówkarzy to nadwerężenia stawów, zmęczenie wzroku, bezsenność, bóle kręgosłupa, stres. Choć Roman i Wojtek chwalą sobie niezależność, nienormowany czas pracy i snu, przyznają, że praca na taksówce nie zawsze jest lekka, łatwa i przyjemna, a na pewno nie jest święta.

Imiona zostały zmienione na życzenie taksówkarzy.

» Damian Biliński

© Wszystkie prawa zastrzeżone.
Całość jak i żadna część utworów na OPEN MAGAZYN.PL, nie może być rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie bez zgody Redakcji. Wobec osób łamiących prawo, podjęte zostaną wszelkie działania prawne celem dochodzenia roszczeń finansowych.

POLUB NASZ FANPAGE

Polub nasz Fanpage i bądź na bieżąco z informacjami!

POLUB NASZ FANPAGE

KUP PUBLIKACJĘ

Kup publikację „Emigracja krok po kroku”

Emigracja krok po kroku
Opis

REKLAMA

REKLAMA

POPULARNE TERAZ

Niedożywienie – przemilczany problem polskich szpitali

Niedożywienie jest jednym z większych problemów zdrowotnych. Osoby niedożywione mają słabszą odporność, częściej zapadają na infekcje i są znacznie bardziej narażone na powikłania, m.in. po leczeniu operacyjnym. Z analiz i obserwacji wynika, że tylko połowa pacjentów przeżywa pobyt na oddziale intensywnej terapii.

U co trzeciej Polki z rakiem piersi choroba rozwija się do postaci zaawansowanej

Rak piersi co roku wykrywany jest w Polsce już u 18 tys. kobiet. U co trzeciej choroba rozwija się do postaci zaawansowanej. Pacjentki chcą o tym mówić głośno, bo – jak podkreślają – stają się dla społeczeństwa i systemu niewidzialne.

Ludzkość ma ogromny dług u Ziemi

Na każdy rok życia ludzkości na Ziemi przypada określona ilość odnawialnych zasobów naturalnych. Dzień Długu Ekologicznego to dzień, w którym wykorzystaliśmy wszystkie zasoby przeznaczone na dany rok. Codziennie jemy, pijemy, podłączamy smartfony do prądu, poruszamy się pojazdami wydzielającymi spaliny – w skrócie: zużywamy zasoby Ziemi.

Czy większości Brytyjczyków nie obchodzi już, jak będzie wyglądał Brexit? Chcą, by było “po wszystkim”

To, jak będzie wyglądał Brexit i kiedy do niego dojdzie jest obojętne większości Brytyjczyków - wynika z najnowszego badania przeprowadzonego przez Deltapoll. Co ciekawe, warunki wyjścia z UE coraz mniej obchodzą także tych, którzy w referendum głosowali za pozostaniem we Wspólnocie.

Trzy firmy z Wielkiej Brytanii objęte śledztwem w sprawie eksportu śmieci

Trzy brytyjskie firmy, zajmujące się wywozem śmieci, zostały objęte postępowaniem Brytyjskiej Agencji Środowiskowej dotyczącym nielegalnego eksportu odpadów do Polski bez gwarancji ich przetworzenia - poinformował dziennik 'The Telegraph'.

Co czwarty Polak ma problemy psychiczne

Co czwarty Polak ma problemy psychiczne - pisze 'Fakt'. Marek Balicki, szef Biura ds. pilotażu Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego podkreśla, że część takich chorych nie musi przebywać w szpitalach, ale powinna mieć innego rodzaju wsparcie.

NAJCHĘTNIEJ CZYTANE

Brexit: Data wyjścia może być opóźniona

Wyjście Zjednoczonego Królestwa z UE w marcu przyszłego roku może zostać opóźnione ze względu na dalsze negocjacje, a społeczeństwo powinno podjąć "ostateczną decyzję" - mówi Tony Blair, były premier Wielkiej Brytanii.

Polacy beztroscy w social mediach? – znamy wyniki raportu nt. „Bezpieczeństwa w social media”

Jak wynika z raportu Procontent Communication nt. „Bezpieczeństwa w social media” ponad połowa Polaków (55%) nie sprawdza regulacji dotyczących danych osobowych na portalach społecznościowych. Dodatkowo co trzeci badany Polak loguje się na serwisach internetowych korzystając z Facebookowego konta.

"The Guardian": Polscy sędziowie zastraszani przez państwo

Brytyjski dziennik "The Guardian" poinformował, że trzech wysokich rangą polskich sędziów poskarżyło się na prowadzoną przeciwko nim przez instytucje rządowe kampanię "zastraszania i szykan". "Próbują mnie złamać" - przyznał jeden z nich.

Jak seks wpływa na zdrowie?

Seks to ważna część życia każdego człowieka. Seks to fizyczna przyjemność oraz bliskość z drugą osobą.Ale nie tylko... Seks ma także korzystny wpływ na nasze zdrowie. Udane życie seksualne niweluje nadmiar stresu, poprawia ogólny nastrój, dotlenia organizm i usprawnia krążenie krwi. Same korzyści dla naszego zdrowia.

BBC oskarża polską ambasadę o wspieranie rasistów

W poniedziałek wieczorem w programie Newsnight, nadawanym na kanale BBC, został wyemitowany materiał o polskich "targach książki" w Slough na które zawitał m.in. Marcin Rola. Znany z rasistowskich wypowiedzi youtuber.

Są szczegóły STATUSU OSIEDLEŃCZEGO informuje brytyjskie MSW

Brytyjskie MSW przedstawiło w czwartek szczegóły planowanego systemu rejestracji ponad 3,3 mln obywateli państw Unii Europejskiej - w tym około miliona Polaków - w celu zagwarantowania ich praw po wyjściu Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty.

INFORMACJE I BIZNES

Kobiety w Anglii wybierają nielegalną aborcję

BBC ujawniła, że wiele kobiet w Anglii nielegalnie kupuje tabletki aborcyjne przez internet. Prawo aborcyjne zakłada, że kobieta musi wziąć dwie tabletki w klinice.

Czy większości Brytyjczyków nie obchodzi już, jak będzie wyglądał Brexit? Chcą, by było “po wszystkim”

To, jak będzie wyglądał Brexit i kiedy do niego dojdzie jest obojętne większości Brytyjczyków - wynika z najnowszego badania przeprowadzonego przez Deltapoll. Co ciekawe, warunki wyjścia z UE coraz mniej obchodzą także tych, którzy w referendum głosowali za pozostaniem we Wspólnocie.

Trzy firmy z Wielkiej Brytanii objęte śledztwem w sprawie eksportu śmieci

Trzy brytyjskie firmy, zajmujące się wywozem śmieci, zostały objęte postępowaniem Brytyjskiej Agencji Środowiskowej dotyczącym nielegalnego eksportu odpadów do Polski bez gwarancji ich przetworzenia - poinformował dziennik 'The Telegraph'.

Co czwarty Polak ma problemy psychiczne

Co czwarty Polak ma problemy psychiczne - pisze 'Fakt'. Marek Balicki, szef Biura ds. pilotażu Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego podkreśla, że część takich chorych nie musi przebywać w szpitalach, ale powinna mieć innego rodzaju wsparcie.

Twardy rozwód Wielkiej Brytanii i UE oznacza chaos. Polska w grupie krajów podwyższonego ryzyka

Zarówno Wielka Brytania, jak i Unia Europejska przygotowują się na ewentualność twardego rozwodu z Unią. Także polski rząd nie wyklucza fiaska dwustronnych negocjacji, które powinny się zakończyć do października br. Zasady, na których Wyspiarze opuszczą Wspólnotę, będą mieć zasadnicze przełożenie na polski eksport i sytuację mieszkających w Wielkiej Brytanii Polaków. Zagrożona może być także obecna perspektywa unijna.

Theresa May drastycznie traci poparcie w swojej partii!

Z badań przeprowadzonych dla Conserative Home wynika, że 45% przedstawicieli Partii Konserwatywnej uważa, że Theresa May powinna natychmiast podać się do dymisji.

OPINIE I PUBLICYSTYKA

"The Guardian": Polscy sędziowie zastraszani przez państwo

Brytyjski dziennik "The Guardian" poinformował, że trzech wysokich rangą polskich sędziów poskarżyło się na prowadzoną przeciwko nim przez instytucje rządowe kampanię "zastraszania i szykan". "Próbują mnie złamać" - przyznał jeden z nich.

Dlaczego Social Service zabiera dzieci polskim rodzicom?

– W kwietniu dowiedzieliśmy się o 27 dzieciach, które zostały zgłoszone do „social services”. Ośmioro z nich trafiło już do rodzin zastępczych – mówi Agnieszka Przybyłek-Pieza, dyrektorka Centrum Pomocy Rodzinie Przystań. – Zaczął się sezon.

Johnson o Brexicie: "Bez cholernej paniki". "Może być zapaść"

Wyciekło nagranie, na którym szef brytyjskiego MSZ Boris Johnson mówi, że efektem Brexitu może być "zapaść". "Może być zapaść. Nie chcę, by ktokolwiek panikował. Bez paniki. Pro publico bono - bez cholernej paniki. W końcu będzie dobrze" - stwierdził Johnson podczas prywatnej kolacji z członkami grupy wspierającej Partię Konserwatywną.

Dzieci dwóch narodów

Dorastają na Wyspach, przesiąkają zachodnią kulturą. Polskie dzieci. Na ile zachowają narodowego ducha w przyszłości? Czy mieszkanie na obczyźnie wynaradawia z korzeni przodków?

„EU citizens”? Nie – my, Polacy

(...) każdy Polak czy Polka muszą obudzić się ze swojego obywatelskiego letargu i sami zadeklarować: “Składam podanie o pozostanie, bo mam prawo jako obywatel unijny tu pozostać”.

Najwyższe piękno

Co myśli człowiek, śpiący w namiocie na wysokości kilku tysięcy metrów n.p.m.? Żeby rano wyszło słońce. Nawet tam da ono odrobinę ciepła. Da siłę na ostateczne zmierzenie się z górą. Ale jeśli słońca nie ma i tak idzie się dalej. Krok za krokiem. Aż w końcu zobaczy się świat u stóp. Dla niektórych jest to, niestety, widok ostatni.

STYL I KULTURA

U co trzeciej Polki z rakiem piersi choroba rozwija się do postaci zaawansowanej

Rak piersi co roku wykrywany jest w Polsce już u 18 tys. kobiet. U co trzeciej choroba rozwija się do postaci zaawansowanej. Pacjentki chcą o tym mówić głośno, bo – jak podkreślają – stają się dla społeczeństwa i systemu niewidzialne.

Co czwarty Polak ma problemy psychiczne

Co czwarty Polak ma problemy psychiczne - pisze 'Fakt'. Marek Balicki, szef Biura ds. pilotażu Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego podkreśla, że część takich chorych nie musi przebywać w szpitalach, ale powinna mieć innego rodzaju wsparcie.

Polacy prowadzą w rankingu najbardziej zestresowanych pracowników w Europie

Polski pracownik to zestresowany pracownik. Prowadzimy w rankingu najbardziej zestresowanych pracowników w Europie – donoszą badania firmy ADP. Co czwarty ankietowany poskarżył się na codzienny stres, a co dziesiąty badany z tego powodu poważnie rozważa zmianę miejsca pracy. Wkrótce może okazać się, że nie problemy fizyczne, a właśnie psychiczne wyczerpanie będzie głównym powodem zwolnień lekarskich.

Jak seks wpływa na zdrowie?

Seks to ważna część życia każdego człowieka. Seks to fizyczna przyjemność oraz bliskość z drugą osobą.Ale nie tylko... Seks ma także korzystny wpływ na nasze zdrowie. Udane życie seksualne niweluje nadmiar stresu, poprawia ogólny nastrój, dotlenia organizm i usprawnia krążenie krwi. Same korzyści dla naszego zdrowia.

Brytyjka śpiewa o polskich pierogach

W Sieci pojawił się teledysk brytyjskiej artystki o polskich korzeniach. Alexandra Sawyer Hudson nagrała piosenkę o…polskich pierogach.

Alergiku, strzeż się! Rośnie stężenie pyłków

Met Office wydało oficjalny alert, skierowany głównie dla alergików. Przewidują wysokie stężenie pyłków na terenie Wielkiej Brytanii.