» js | Źródło: emito.net

Angielskie szkoły mają się nie najlepiej, a razem z nimi coraz bardziej kiepsko wypadają także i uczniowie. Czy angielskie placówki edukacyjne równają w dół?

_____________________________________________________________________________________________________________

O sprawie piszą Sally Weale i Richard Adams z Guardiana w materiale Ofsted chief warns of growing failure in England’s secondary schools.

Wnioski o stanie szkół przedstawił główny inspektor ds. szkolnictwa Ofsted, brytyjskiej organizacji ds. kontroli w sektorze edukacji, sir Michael Wilshaw.

I tak w angielskich gimnazjach (secondary schools) brakuje po pierwsze dobrych nauczycieli i to w tych rejonach, gdzie są najbardziej potrzebni. Tysiące angielskich uczniów uczęszcza do szkół znajdujących się na poziomie określanym jako „nieodpowiedni” .

Rozziew pojawia się na etapie pomiędzy szkołą podstawową (primary school), a gimnazjum (secondary). O ile podstawówki zapewniają jeszcze dzieciom odpowiednią edukację, to już kolejny etap, gdy uczniowie trafiają do kolejnej szkoły, wyraźnie się różni. Zdolna młodzież nie jest dostatecznie motywowana do pracy; problemem jest także złe zachowanie w klasach. Ofsted martwią także kiepskie wyniki w nauce młodych białych Brytyjczyków.

Nadal istnieją szkoły dobre i bardzo dobre, ich liczba nie spada. Ale i nie rośnie – rośnie za to liczba placówek ze złymi wynikami: odnotowano o 56 więcej takich, wobec których zastosowano specjalne środki.

Aż 170 tys. dzieci uczęszcza do szkół określonych przez Ofsted jako „nieodpowiednie” (inadequate) – co oznacza najniższą kategorię w rankingu organizacji. Liczba ta wzrosła o 70 tys. w porównaniu z rokiem ubiegłym.

Wnioski o stanie angielskiego szkolnictwa bazują na najnowszym raporcie Ofsted, publikowanym cyklicznie co roku w Wielkiej Brytanii.

Źródło | emito.net

emito_net_150