Śmierć polskiego rodzeństwa

Siostra zakopana, brat wisi na drzewie – rodzinna tragedia z wyciągiem bankowym w tle. Farma w Walworth Gate, niewielkiej wiosce na północy Anglii, połowa sierpnia 2011 r. Grupy policjantów przeczesują okoliczne pola i lasy. Nurkowie sprawdzają sadzawki, rowy i inne zbiorniki wodne. Poszukiwania trwają już kilka dni, póki co bez skutku. Okoliczności zaginięcia nie pozostawiają jednak złudzeń – niemal na pewno szukają zwłok Danuty D.

Detektywi zebrali dotychczas wystarczająco wiele informacji, by przypuszczać, że w sprawę zamieszany jest brat D., 31-letni Piotr Ł. Mężczyzna zniknął zanim na farmie pojawiła się policja. Śledczy sądzą, że się ukrywa albo zbiegł do Polski. Ł., według relacji świadków, był ostatnią osobą, która widziała Danutę D. żywą. Potem przez kilka dni zwodził zaniepokojonych właścicieli farmy oraz męża D., co do miejsca jej pobytu. Utrzymywał, że Danuta znalazła zatrudnienie gdzie indziej, w kuchni przy pieczeniu ciast, ale policjanci sprawdzili – nigdzie nie zatrudniono ostatnio Polki.

Szukają więc dalej, każdego dnia powiększając obszar o kolejne łąki i lasy. W środę 17 sierpnia w jednym z zagajników trafiają na wiszące ciało młodego mężczyzny. To Piotr Ł. Biegli badają ślady, choć nic nie wskazuje na udział osób trzecich – Ł. zabił się sam. Detektywi łączą oczywiście motyw samobójstwa ze zniknięciem Danuty D. Ale sprawa się komplikuje, bo tracą jedyną osobę w śledztwie, która mogła wiedzieć, co stało się z D. Poza tym, po odkryciu wisielca szanse na odnalezienie jego siostry żywej zmalały praktycznie do zera.

Tłumacz

Pochodzą z Sieradza. 27-letnia Danuta z mężem Marcinem przyjechała do Wielkiej Brytanii trzy lata wcześniej. Na farmę nieopodal miasteczka Darlington ściągnął ich brat Danuty. Małżeństwo zostawiło w Polsce kilkuletniego syna. Kuba we wrześniu 2011 r. po raz pierwszy miał iść do szkoły. W związku z tym D. planowali wyjazd do Polski. Piotr Ł. natomiast w kraju miał żonę i dwuletnią córkę. Ponadto rozkręcał biznes transportowy.

Spośród trójki imigrantów tylko Ł. władał angielskim w stopniu komunikatywnym, dlatego występował w roli tłumacza, a jego siostra i jej mąż byli niejako od niego zależni. Pracowali i mieszkali na farmie, która działa w branży mleczarskiej, specjalizuje się w produkcji lodów, więc trójka Polaków zajmowała się głównie dojeniem krów.

Właściciele gospodarstwa nie mogli narzekać – pracownicy z Polski sumiennie robili, co do nich należało. Dlatego farmerów zdziwiło, gdy Danuta nie pojawiła się w pracy na popołudniową zmianę 6 sierpnia. Nigdy wcześniej jej się to nie zdarzyło. Piotr Ł. wyjaśnił, że siostra znalazła inną posadę i z początku to uspokoiło sytuację. Szwagrowi natomiast sprzedał nieco inną historię, że Danuta po długiej zmianie na innej farmie zwyczajnie odpoczywa. Gdy później Marcin stał się bardziej dociekliwy, Ł. wysłał na jego komórkę wiadomość tekstową z telefonu Danuty, że wszystko w porządku.

Pod kupą gruzu

Mniej więcej po tygodniu pokrętnych tłumaczeń Piotra, właściciele robią się na tyle podejrzliwi, że powiadamiają o zdarzeniu policję. Funkcjonariusze od razu chcą rozmawiać z bratem i mężem zaginionej. Piotr Ł. jednak przepada jak kamień w wodę, a z zeznań Marcina D. wynika, że zniknięcie Danuty jest mocno podejrzane.

Mąż Danuty wygląda na wyraźnie zmartwionego, współpracuje z policją i od samego początku śledczy wykluczają jego udział w zniknięciu żony. Zakrojone na szeroką skalę poszukiwania dopiero po kilku dniach przynoszą rezultaty. Najpierw policjanci odcinają wiszące na gałęzi ciało Ł. Śledczy wysuwają wtedy hipotezę: brat zamordował siostrę, a potem popełnił samobójstwo. Ciało musiał gdzieś ukryć. Możliwe, że zakopał. Funkcjonariusze jeszcze raz przetrząsają farmę. Tym razem szukają świeżo przekopanej połaci ziemi. Nic. W końcu sprowadzają szkolonego na okoliczność wykrywania ludzkich zwłok psa. Ten prowadzi ich na tyły obory, w miejsce składowania gruzu.

Kryminalistycy zaczynają tam kopać. Zaledwie kilkanaście centymetrów pod ziemią trafiają na ciało kobiety. Nie ma wątpliwości, to Danuta D. Jest w roboczych ubraniach. Właśnie dlatego śledczy przypuszczają, że zamordowano ją niedługo po porannej zmianie w dniu jej zaginięcia. Zwłoki trafiają do szpitala w Darlington. Patolog bada je przez kolejne kilka godzin. Nad ranem raport z sekcji ląduje na biurku detektywów. Przyczyna śmierci: uduszenie.

Karta do bankomatu

Brakuje już tylko motywu. Ale śledczy mają trop. Mogło chodzić o pieniądze. Z zeznań Marcina D. wynika, że Ł. systematycznie pożyczał od nich duże sumy. Mowa o dziesiątkach tysięcy funtów, które małżeństwo odłożyło w ciągu trzech lat ciężkiej pracy na budowę domu w Polsce. D. zarządali zwrotu pieniędzy przed ich wyjazdem, a więc do końca sierpnia.

Czy to możliwe, by brat zabił własną siostrę dla pieniędzy? Jeśli tak, to czy życie Marcina D. też było zagrożone? Detektywi stawiają pytania o granice ludzkiej chciwości. Do tej hipotezy przekonuje ich jeszcze jedno. Mąż Danuty utrzymuje, że w lipcu zginęła jej karta do bankomatu. Małżeństwo D. mieli wraz z Ł., który zwykle pomagał im w załatwianiu takich spraw, udać się do banku, by uzyskać nową kartę, ale nie zdążyli. Śledczy zdobywają wyciąg i wpadają na coś interesującego.

W ciągu miesiąca ktoś kilkukrotnie przelał pokaźne kwoty pieniężne na konto w Polsce. Podczas wizyty w banku Danuta i Marcin z łatwością by odkryli brak pieniędzy. Ł. wiedział o tym. Zdawał sobie ponadto sprawę, że podejrzenie padłoby na niego, bo miał dostęp do ich konta. A wszelkie wątpliwości prędko rozwiałby bank, podając dane właściciela polskiego rachunku.

Dług

Ktoś z zespołu dochodzeniowego wsiada w samolot do Polski, by bliżej przyjrzeć się sprawie. Rozmowa z najbliższą rodziną zmarłego w tragicznych okolicznościach rodzeństwa, z pewnością nie należała do najłatwiejszych. Pewne pytania muszą jednak zostać postawione.

Policjanci sprawdzają ponadto wyciągi z banku Piotra Ł. i jego żony. Ich hipoteza się potwierdza. Mężczyzna nie miał pieniędzy, by spłacić dług zaciągnięty u siostry i szwagra. Dodatkowo bez ich wiedzy przywłaszczył kolejne sumy. A gdy pojawiło się niebezpieczeństwo, że sprawa może się wydać, Piotr udusił Danutę, zakopał na farmie, a potem przez kilka dni tuszował zbrodnię.

W pewnym momencie najprawdopodobniej jednak dopadły go wyrzuty sumienia, załamał się i powiesił na gałęzi w pobliskim lesie. Oficjalnie sprawę zamknięto w kwietniu 2012 r. Sędzia w oświadczeniu kończącym dochodzenie podkreślił, że przez chciwość Piotr Ł. doprowadził do rodzinnej tragedii, w której matka straciła córkę i syna, dwójka kilkuletnich dzieci będzie musiała wychowywać się bez rodziców, a małżonkowie zmarłego rodzeństwa żyć w pojedynkę.

Źródło | Paweł Chojnowski

goniec_150

© Open Magazyn.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone. Całość jak i żadna część utworów na OPEN MAGAZYN.PL, nie może być rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie bez zgody Redakcji. Wobec osób łamiących prawo, podjęte zostaną wszelkie działania prawne celem dochodzenia roszczeń finansowych.

DOBRE BIURO

Dobre Biuro to miejsce, w którym poczujesz się jak w domu – dosłownie. Poznaj koszyk naszych usług i rozwiąż swój problem razem z nami. Wystarczy skontaktować się z naszą firmą. Opis usług znajduje się poniżej. Zapoznaj się z koszykiem naszych usług i wyślij wiadomość.

POPULARNE TERAZ

/Autor

Nowa data Brexitu to 31 października!

Przywódcy 27 państw członkowskich UE wypracowali kompromis ws. przedłużenia brexitu do 31 października - poinformowały źródła unijne. Przyjęta data, po ok. godzinnych konsultacjach, została zaakceptowana przez Theresę May. - Być może uda się zapobiec wyjściu Wielkiej Brytanii z UE - powiedział po szczycie Donald Tusk.

INFORMACJE I BIZNES

/Autor

Nowa data Brexitu to 31 października!

Przywódcy 27 państw członkowskich UE wypracowali kompromis ws. przedłużenia brexitu do 31 października - poinformowały źródła unijne. Przyjęta data, po ok. godzinnych konsultacjach, została zaakceptowana przez Theresę May. - Być może uda się zapobiec wyjściu Wielkiej Brytanii z UE - powiedział po szczycie Donald Tusk.

OPINIE I PUBLICYSTYKA

/Autor

„Chcemy, żeby Polacy zostali”

Brytyjska wiceminister spraw wewnętrznych Caroline Nokes zaapelowała w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej do Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii, aby pozostali w kraju po wyjściu z Unii Europejskiej. Zapewniła, że rejestracja pobytu będzie 'tak prosta, jak to tylko możliwe'.

STYL I KULTURA