SKUTKI NIEPOŻĄDANE: POEZJA, PROZA, FOTOGRAFIA I REŻYSERIA

Paulina Krzyżaniak, poetka i prozaiczka młodego pokolenia, fotografka i reżyserka filmów krótkometrażowych. Mieszka w Glasgow. Kończy studia na wydziale Media and Communications, a od września rozpoczyna studia w University of Stirling na wydziale Media, Film and History. Fascynuje się pop kulturą i mediami. Uwielbia koty i sztuczną biżuterię. Jej niezwykłą wrażliwość na otaczający świat odnajdujemy w jej utworach. Zaskakuje, szokuje, czasami gorszy. To poetka życia, nie oszukuje, maluje świat słowami dokładnie taki, jaki sama widzi. Bez zbędnego splendoru, napuszenia, za to z doskonałą gamą epitetów i porównań. Została wyróżniona publikacją w antologii poezji emigracyjnej „Piękni ludzie” Adama Siemieńczyka. Organizatorka festiwalu poetycko-artystycznego „Uprawiaj ze mną poezję”. Autorka noweli „Skutki niepożądane”.

Damian Biliński: Paulina Krzyżaniak, prozaiczka, poetka, fotografka, reżyserka filmów krótkometrażowych. Czy w odpowiedniej kolejności wymieniłem twoją działalność artystyczną?

Paulina Krzyżaniak: Na tytuł prozaiczki i poetki cały czas pracuję i nie wiem czy kiedykolwiek będę miała śmiałość, żeby tak się określić, to inni powinni nas tytułować nie my sami siebie. Fotografia jest moją pasją, której cały czas się uczę, więc jestem taką fotografką-amatorką, która ma z tego wiele frajdy; reżyserka – stanowczo zbyt dużo powiedziane. Mam jeszcze zbyt małe doświadczenie w tej dziedzinie i poświęciłam jej zbyt mało czasu, ale czuję, że i do tej pasji wrócę wcześniej czy później. Obecnie ze względu na to, że pochłonęły mnie inne projekty odstawiłam przygodę z filmem krótkometrażowym.

Porozmawiajmy zatem od końca. Pomimo, że reżyserią zajmujesz się stosunkowo najmniej to, chyba w swoim dorobku posiadasz filmy? Jaka jest tematyka filmów krótkometrażowych młodego pokolenia?

Świat reżyserii, dopiero poznaję, uczę się go. Dlatego wolałabym uniknąć wszelkich wywodów na ten temat. Jest to niesamowita dziedzina sztuki, bardzo wszechstronna. Jak na obecną chwilę moje umiejętności mnie nie zadowalają, z natury jestem ambitna i podchodzę krytycznie do swoich „tworów”, rzadko też odczuwam satysfakcję z efektów końcowych. Jeżeli wciągnę się w przyszłości w jakiś projekt, będzie on długoterminowy. Jaka jest tematyka filmów krótkometrażowych młodego pokolenia? Trudno powiedzieć, urzeka mnie jednak fakt, iż coraz więcej młodych artystów ucieka od słów i dialogów, skupiają się raczej na symbolice i tym co nie dopowiedziane, wydaje mi się, że wszyscy odczuwamy zmęczenie tym ciągłym harmiderem, który nas otacza. Jest to dowód, że młodzi ludzie wolą obserwować niż mówić.

Odnoszę wrażenie, że to pewna forma minimalizmu, ale w takim razie pójdźmy tą drogą. Film, nie ważne czy długometrażowy czy krótkometrażowy to obraz, w którym możemy zobaczyć m.in. upływający czas. Z fotografią jest nieco inaczej. Na fotografii, czas, możemy złapać, zatrzymać – na zawsze. Czy masz jakąś filozofię w swoich projektach fotograficznych?

Lubię kreować, aranżować, ale nie przepadam za pozami. Chcę uchwycić naturalność osób przeze mnie fotografowanych. Dla mnie najwspanialsze jest to, że poprzez zdjęcia ukazuję tym osobom moje spojrzenie na ich osobowość.

Niedawno publikowaliśmy fotoreportaż twojego autorstwa, pt: „Street Life in Glasgow”. Czy możesz powiedzieć, o co chodzi w tym projekcie?

Projekt ma przedstawić mieszkańców Glasgow. Ich symbiozę z miastem w którym żyją, którego ulicami przechadzają się każdego dnia. Takie wędrówki na co dzień nie zwracają niczyjej uwagi, często jesteśmy zmęczeni, zabiegani, nie rozglądamy się na około. Do każdego miejsca staram się dopasować odpowiednią osobę, która potrafiłaby odzwierciedlić klimat miejsca, zsynchronizować się z tłem, ulice są bardzo ważnym dopełnieniem w tym projekcie.

Glasgow, to jedno z bardziej industrialnych miejsc w Wielkiej Brytanii. Czy w takim mieście można uchwycić piękno, czy raczej Glasgow jest tylko tłem dla pięknych ludzi?

Oczywiście że tak! Glasgow jest bardzo zaskakującym i różnorodnym miejscem. To miasto ma wielki potencjał, dlatego często próbuję uchwycić jego ulice na fotografiach.

Jednak na pierwszym planie w projekcie „Street Life in Glasgow” są ludzie, a konkretnie kobiety. Czy planujesz uchwycić również mężczyzn?

Tak, jednak wydaje mi się, że łatwiej na sesję namówić kobietę. Mężczyźni często bywają skrępowani taką propozycją.

Jak myślisz, z czego wynika skrępowanie mężczyzn?

Kobiety uwielbiają robić sobie zdjęcia, bo zwyczajnie chcą się podobać, lubią kokietować, odsłaniać swoją drugą naturę, której nie eksponują na co dzień, z łatwością też wczuwają się w daną rolę przed obiektywem, a mężczyźni zapewne myśląc o sesji mają właśnie taki obraz przed oczami i wydaję im się, że fotograf tego samego będzie wymagał od nich.

Zapomnijmy na chwilę o mężczyznach przed obiektywem, a porozmawiajmy o mężczyznach lub kobietach z którymi chciałabyś „uprawiać poezję”. Masz ulubionych autorów/autorki?

Bardzo lubię poezję Marzeny Mackoit, która jest moją serdeczną znajomą. Cenię poezję Adama Siemieńczyka, w którym mam ogromne wsparcie. Jako dziecko pokochałam poezję Antoniego Słonimskiego, pamiętam z jaką niecierpliwością wyczekiwałam końcowej sceny filmu „Nie lubię poniedziałku”, gdy młody chłopak recytował jego wiersz dziewczynie przez domofon – bardzo mnie to wzruszało. Potem była Agnieszka Osiecka, Katarzyna Nosowska i Edward Stachura, no i wielki, rosyjski poeta Puszkin, mogłabym tak bez końca!

 

D.B.: Bez końca „uprawiać poezję”, to najprawdopodobniej marzenie niejednego poety młodego pokolenia. „Uprawiaj ze mną poezję, dziką i namiętną. Uprawiaj ze mną poezję, bez dotyku, ani słów. Uprawiaj ze mną poezję, wyczytam co czujesz, między wierszami.” To wiersz pochodzący z twojego I tomiku poezji „Apteka myśli”. Możesz powiedzieć nam więcej o „asortymencie w aptece”?

„Apteka myśli”, to kolekcja myśli różnorakich, takich które trzeba leczyć, pielęgnować, oswoić. Każdy wiersz jest tabletką na pewną dolegliwość.

Czy te „dolegliwości”, to przypadłość młodego pokolenia, czy raczej klasyczny, egzystencjalny ból głowy? Możesz nam nieco opowiedzieć o tych „chorobach”?

Główną dolegliwością tomiku jest kwestia „o tym, że nie pisze się poezji, bo nie warto”. Moją największą inspiracją podczas tworzenia był kicz, plastik i pop kultura. W moim asortymencie jest dużo leków anty-stereotypowych, na poprawę pamięci i na refleksję.

„Uprawiaj ze mną poezję” brzmi dwuznacznie. Ale w sobotę 18 maja pod takim tytułem, w domu polskim im. gen. Sikorskiego, w Glasgow, odbędzie się pierwsza odsłona festiwalu poetycko-artystycznego. Jesteś organizatorem tego spotkania. Czemu ma służyć festiwal, kto weźmie w nim udział i, dlaczego?

Festiwal ma na celu zrzeszenie polskich artystów, którzy tworzą na terenie Szkocji i przede wszystkim w Glasgow. Chcę zaprezentować ich polskiej widowni, chcę uzmysłowić ludziom, iż Ci artyści, poświęcają się bez reszty swej pasji, i że są oni naszą kulturalną wizytówką. Pojawi się wiele ciekawych osób, Radek Nowacki – fotograf o wspaniałych osiągnięciach; Edyta Majewska, Kalina Ślusarska. Będzie również okazja, by przysłuchać się wspaniałemu wokalowi m.in. Joanny Olszewskiej. Fantastyczną wiadomością jest dla mnie, iż wiersze naszych lokalnych poetów czytać będzie Magdalena Kaleta, aktora występująca w produkcjach BBC Scotland, która zgodziła się wziąć udział w wydarzeniu bezinteresownie!

Oprócz fotografii i poezji na spotkaniu będzie można przyjrzeć się również prozie. Nowela „Skutki niepożądane” twojego autorstwa, to całkiem świeża propozycja. A zatem, festiwal to także promocja?

Podczas festiwalu, wolałabym skupić się na prezentacji artystów, którzy zdecydowali się wziąć w nim udział. Książka potrzebuje, by poświęcić jej troszkę uwagi, a nie chcę zawłaszczać sobie czasu tego wieczoru, to byłoby nie fair w stosunku do innych uczestników. Tego wieczora mamy bardzo napięty harmonogram, chcę aby każdy miał okazję zaprezentować się widzom. Proza pochłania zbyt dużo czasu.

Pracowałaś kiedyś w magazynie, albo na linii produkcyjnej w fabryce?

Oczywiście! W jednej robiłam nawet „karierę” przez trzy lata! Wspomnienia są różne, ale z biegiem czasu, jak się wspomina tego rodzaju pracę, napotkanych tam ludzi czasem bardzo fajnych czasem mniej, to dochodzi się do wniosku, że tego rodzaju życiowe epizody najczęściej uszlachetniają, zmuszają do refleksji i w moim przypadku inspirują.

O fabrykę, rzecz jasna, pytam nie bez powodu. Główny bohater noweli, to pracownik linii produkcyjnej. I choć w „Skutkach niepożądanych” trudno doszukać się jednoznacznej przyczyny choroby bohatera, zamieszkującego „trzypokojowe mieszkanie z grzybem na ścianie i wiecznie zaparowanymi oknami”, to zdaje się, że praca w fabryce, w industrialnym szkockim mieście, jest niejako źródłem wielu schorzeń.

Według mnie, praca w fabryce w jakimkolwiek miejscu na świecie możne grozić infekcją umysłową tzw. „odmóżdżeniem”. Człowiek nie jest stworzony do tego, by pracować jak maszyna, która wykonuje non stop tą samą czynność. Człowiek nie powinien żyć taką pracą, niestety zdarza się to zbyt często. Ludzie przenoszą swoje frustracje na innych, a to odbija się na stosunkach międzyludzkich i wtedy rusza lawina. Dorośli ludzie zachowują się jak rozhisteryzowane dzieci. Lepiej zapobiegać, niż leczyć, dlatego polecam suplementy zdrowego rozsądku w pewnych sytuacjach.

„Skutki niepożądane” to historia o…

Nowela jest pewnego rodzaju karykaturą przeciętnego Polaka mieszkającego w UK, niepewnego, zlęknionego, przepełnionego stereotypami, wyrzutami i oczekiwaniami. Dochodzi tutaj właśnie do infekcji umysłowej, którą trudno wyleczyć.

Myślisz jak mnie tutaj bzyknąć, co? – spytała, pozostawiając na mej twarzy nikotynowe sidła. Stosunek. Płciowy. Nagość. Ginekologia. Pornografia. Miłość. Pożądanie. Namiętność. Instynkt. Zezwierzęcenie. Sex. Rytmiczne ruchy. Rytmiczny dźwięk. Klap, klap, klap… Okrzyki, które ciężko odróżnić od bólu czy rozkoszy. Oddech męczenia. Zwierzęce pozy. Cierpienie, spowodowane zrozumieniem, iż jest to takie niedoskonałe. Niekoniecznie piękne. Na pewno nie jest romantyczne. (Fragment noweli „Skutki niepożądane”)

Rozmawiał | Damian Biliński
Fot | Marcin Ignasiak

 

 

 

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *