Skazani na publiczne środki transportu

W większych miastach, a już na pewno w Londynie, jesteśmy skazani na podróżowanie publicznymi środkami transportu. O wiele szybciej i sprawniej dostaniemy się z punktu A do punktu B metrem, niż samochodem, stojąc w korkach, zatrzymując się na światłach i szukając wolnego miejsca parkingowego.

Przyzwyczailiśmy się więc do tłoku w pociągach, zwłaszcza w godzinach porannych i popołudniowych, do dziwnie ubranych „oryginałów“ w weekendowe wieczory, prasy pozostawianej na siedzeniach.

Nie dziwi nas kierowca autobusu, który stwierdza nonszalancko „Dalej nie jadę, jeśli facet w granatowej kurtce się nie uspokoi“. To jest nawet zabawne, gdy cały autobus zjednoczony krzyczy: „Uspokój się, bo on nie pojedzie!“. Kierowcy autobusów to istni bogowie – mają moc pedału hamulca i nie boją się jej użyć.

Niestety, jest też na co narzekać. Omijając już temat strajków pracowników metra (to dość częsty, a nawet za częsty proceder w Londynie), to najbardziej drażnią nas sami współpasażerowie.

Śmierdziele.

Ile by się nie mówiło o myciu, używaniu antyperspirantów, to i tak nie zadziała. Zawsze trafi się jakiś jegomość, któremu delikatnie mówiąc nie pachnie zbyt ładnie spod pachy. Pół biedy jeśli mamy możliwość, by przesiąść się i zaczerpnąć normalnego powietrza, jednak w tłoku nie mamy zbyt wielu opcji ucieczki. Pozostaje wtedy oddychanie ustami, odwracanie głowy, lub schowanie jej pod własną, pachnącą pachę. Jeszcze gorzej jest z bąkami. Jasne, że nie możemy mieć pretensji do osoby puszczającej gazy, przecież tego się nie wstrzyma zbyt długo, ale na litość boską – co ci ludzie jedzą? Czasami w metrze mam wrażenie, że umieram, lub zwrócę posiłek. Ohyda.

Zaglądacze.

Ludziom nudzi się w autobusach, czy pociągach. Wyciągają telefony, grają w gierki, czytają gazety i książki. I jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności zawsze trafi się obok nas ktoś, kto nie zabrał ze sobą „rozrywki“ więc czyni ją zaglądając w nasze czytadła, facebooki, gierki. Jakkolwiek by się nie odwrócić, wzrok chodzi za nami. Wracając jakiś czas temu z lotniska Heathrow, całą drogę przeglądałam zdjęcia samolotów wykonane przy Myrtle Avenue (jedno z najlepszych miejsc spotterskich). Fotografii było około dwóch tysięcy, a podróż metrem do domu trwała 1,5 godziny. Siedzący obok mnie mężczyzna mało nie usiadł mi na kolanach zaglądając w każde zdjęcie. I tak sobie podróżowaliśmy – aż do Finsbury Parku, gdzie wysiadł. Nawet gdy w wagonie zwolniło się mnóstwo miejsc, on nie przesiadł się tylko tykał głowę w aparat. Pasażerowie powinni mieć obowiązek zapewnienia sobie własnej rozrywki podczas długiej podróży.

Gaduły.

Nie ma nic bardziej męczącego niż głośne gadanie przez telefon, lub jazgotliwe debatowanie między nastolatkami. Ludzie nie mają w sobie za grosz kultury. Po jednorazowej podróży wiem kto z kim sypia, kto kogo zdradził, kto pokłócił się z mężem, kto kupił spodnie podkreślające tyłek. Jednak ludzie, którzy nie mają problemu z czynienia ze środków transportu istnego konfesjonału, wcale się tym nie przejmują. Czasami mam wrażenie, że owe szczebioczące kobiety robią swojego razu szoł – może celowo wsiadają do autobusu, czy pociągu i dopiero tam obdzwaniają przyjaciółki, matki, ciotki, które są jedynie efektem ubocznym przedstawienia dla nas, współpasażerów. Przecież to dla nas te informacje – że pani sobie nowe tipsy nakleiła, że na zakupach była, że wczoraj tyyyle wypiła…. Przy wejściu do środków transportu publicznego powinny być darmowe zatyczki do uszu.

OM / Dorota Kosko | Fot: Oskar Oraczewski

© Open Magazyn.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone. Całość jak i żadna część utworów na OPEN MAGAZYN.PL, nie może być rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie bez zgody Redakcji. Wobec osób łamiących prawo, podjęte zostaną wszelkie działania prawne celem dochodzenia roszczeń finansowych.

POPULARNE TERAZ

/Autor

UWAGA! Dzisiaj odbędzie się głosowanie nad drugim referendum ws. brexitu!

Takie rzeczy tylko w Wielkiej Brytanii. Wtorkowe głosownie przegrała premier Theresa May. Nad głosowaniem w środę zebrały się czarne chmury bowiem groziła Brytyjczykom opcja "no deal". I tym razem premier May, można powiedzieć przegrała. Czy dzisiaj dojdzie do piłkarskiego "Hat Tricka"? Jeśli wieczorem posłowie zagłosują za przeprowadzeniem drugiego referendum mecz o Brexit być może zostanie ostatecznie wygrany - przez tych, którzy Brexitu nie chcą - czyli rozsądek?

INFORMACJE I BIZNES

/Autor

UWAGA! Dzisiaj odbędzie się głosowanie nad drugim referendum ws. brexitu!

Takie rzeczy tylko w Wielkiej Brytanii. Wtorkowe głosownie przegrała premier Theresa May. Nad głosowaniem w środę zebrały się czarne chmury bowiem groziła Brytyjczykom opcja "no deal". I tym razem premier May, można powiedzieć przegrała. Czy dzisiaj dojdzie do piłkarskiego "Hat Tricka"? Jeśli wieczorem posłowie zagłosują za przeprowadzeniem drugiego referendum mecz o Brexit być może zostanie ostatecznie wygrany - przez tych, którzy Brexitu nie chcą - czyli rozsądek?

OPINIE I PUBLICYSTYKA

/Autor

„Chcemy, żeby Polacy zostali”

Brytyjska wiceminister spraw wewnętrznych Caroline Nokes zaapelowała w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej do Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii, aby pozostali w kraju po wyjściu z Unii Europejskiej. Zapewniła, że rejestracja pobytu będzie 'tak prosta, jak to tylko możliwe'.

STYL I KULTURA