W referendum jesteśmy zdani na Brytyjczyków

Z Łukaszem Filimem, prezesem United Poles, organizatorem debaty „Brexit and the Future of EU Nationals in the UK”, rozmawia Karol Pomeranek.

Za nami czwartkowa debata zorganizowana przez United Poles „Brexit and the Future of EU Nationals in the UK”. Jest pan zadowolony z jej przebiegu?
– Z mojej perspektywy była to zdecydowanie bardzo ciekawa debata i udane wydarzenie. Czworo doświadczonych i utytułowanych ekspertów z dziedziny prawa, ekonomii oraz stosunków międzynarodowych, ze szczególnym uwzględnieniem relacji z Unią Europejską podzieliło się z nami wieloma argumentami, faktami i danymi. Mogliśmy też zapoznać się z ich osobistymi doświadczeniami w kontaktach z instytucjami europejskimi, o których chętnie opowiadali. Nie zabrakło też ciekawych pytań oraz często emocjonalnych wypowiedzi gości z sali, szczególnie w drugiej części spotkania.

Który z prelegentów był – według pana – najbardziej przekonujący?
– John Longworth, przewodniczący biznesowej części kampanii „Vote Leave” oraz były przewodniczący „British Chamber of Commerce”. Podał wiele interesujących faktów z dziedziny gospodarki, przytoczył przykłady z tzw. kuchni negocjacyjnej między biznesem brytyjskim a różnymi organami gospodarczymi i politycznymi UE. Jego wypowiedzi były zrozumiałe i merytoryczne. Dzielił się z uczestnikami spotkania osobistymi doświadczeniami z życia zawodowego, a jego duże doświadczenie w tego typu debatach owocowało zrozumiałym oraz dość przyjemnym odbiorem. Swoim sposobem wypowiedzi wzbudzał także wiele sympatii, często było słychać brawa po jego słowach.

Z ostatniego sondażu ICM wynika, że za wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii opowiada się 42 proc. Brytyjczyków, a 41 proc. jest przeciwnego zdania. W poprzednim sondażu za opuszczeniem Wspólnoty opowiedziało się 48 proc. respondentów. Jeśli wierzyć badaniom, liczba zwolenników Brexitu maleje. Jak pan postrzega te wyniki?
– Tak, wielu Brytyjczyków już ją podjęło. Inni wciąż są na etapie jej podejmowania, nadal słuchają różnych argumentów, zarówno tych rzeczowych, jak i emocjonalnych czy sentymentalnych. I choć to niecałe dwa miesiące, to jeszcze wciąż sporo czasu, aby zmienić lub wyrobić sobie ostateczne zdanie. Myślę, że nawet po referendum dalej nie wszystko będzie jasne. Proszę też wziąć pod uwagę, że do 23 czerwca jeszcze wiele może się wydarzyć, zarówno w samej Wielkiej Brytanii jak i w Unii Europejskiej. Czasami przy podjęciu końcowej decyzji, może zadecydować mały szczegół w bilansie osobistych strat i korzyści. A jednocześnie nikt nie potrafi w pełni powiedzieć jak będzie wyglądało życie i relacje gospodarcze po wyjściu Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej, dlatego element strachu przed nieznanym również wpływa na opinie wielu ludzi.

Czy polska diaspora na Wyspach jest w tej sprawie również podzielona?
– Proszę pamiętać, że tylko niewielka część Polaków ma również brytyjskie obywatelstwo, które pozwala zabrać głos w tej sprawie. Większość mieszkających tu obywateli krajów Unii Europejskiej jest zdana na decyzję Brytyjczyków. Mimo że wszyscy poniesiemy ich konsekwencje.
Polacy też dużo rozmawiają o referendum 23 czerwca i chcemy się po prostu jak najlepiej zorientować, jakie mogą być skutki i konsekwencje tego głosowania. Tak, aby ewentualne dalsze decyzje czy zostać w kraju goszczącym, czy wracać do ojczyzny były, jak najbardziej optymalne dla nas samych i najbliższych nam osób. A może po prostu nic lub niewiele się zmieni, tego dziś nie wiem. Wiem jednak, że dla wielu osób to bardzo ważna kwestia życiowa, stąd wiele różnych opinii, to naturalne. Trzeba też pamiętać, że różni Polacy są w różnej sytuacji wiekowej, materialnej czy rodzinnej, więc automatycznie będą mieli inne zdanie na ten temat. To cenne, że się różnimy, a jednocześnie uczymy się od siebie nawzajem.

Zwolennikiem Brexitu został oficjalnie m.in. burmistrz Londynu Boris Johnson, który – niejako wbrew stanowisku swojego partyjnego lidera – ogłosił, że angażuje się w kampanię na rzecz wyjścia W. Brytanii z UE. Podobnie zresztą jak poseł o polskich korzeniach, Daniel Kawczyński. To osłabi głos Camerona, który optuje za pozostaniem w UE?
– Myślę, że to polityczna decyzja w ramach samej partii konserwatywnej, która jak normalna partia chce zachować władze niezależnie od wyników tego referendum. Dlatego obecny premier David Cameron, który już zapowiedział, że nie będzie dalej kandydował na to stanowisko, jest za pozostaniem w strukturach UE. Natomiast Boris Johnson, potencjalnie przyszły lider tej partii i potencjalny kandydat na premiera, jest za wyjściem, delikatnie zostawiając sobie furtkę na ewentualną zmianę swojego stanowiska w razie pozostania UK w strukturach UE.

Prezesi i dyrektorzy jednej trzeciej największych brytyjskich spółek w liście otwartym opublikowanym na łamach dziennika „The Times” napisali, że wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej zagroziłoby rynkowi pracy i naraziłoby całą brytyjską gospodarkę. Podziela pan ten pogląd?
– Odnosząc się do tego listu myślę, że warto wziąć pod uwagę, że Wielka Brytania jest w strukturach europejskich od 40 lat, a to oznacza, że wiele firm, szczególnie o międzynarodowym znaczeniu zbudowało swój model biznesowy na relacjach z UE i możliwości jakie ona niesie. Jednocześnie UE podlega nieustannemu procesowi zmian, gdzie każdy z krajów zabiega o własne interesy, niekiedy kosztem innych. Te zmiany są też niekiedy bardziej polityczne niż gospodarcze. Ewentualne zmiany, reorganizacja firm, nowe umowy i negocjacje to długi oraz kosztowny proces dla wielu firm. A biznes lubi stabilność i przewidywalność, aby móc planować rozwój i maksymalizować zyski. Nieprzewidywalność kierunku zmian oraz niepewność jutra po prostu utrudnia długoterminowe planowanie i podejmowanie strategicznych decyzji.

Co się stanie z naszymi rodakami, jeśli Brexit dojdzie do skutku?
– Polacy są bardzo zaradni, to przedsiębiorczy, pracowici i twórczy ludzie. Potrafimy sobie dobrze poradzić w każdych warunkach, nawet tych ekstremalnych, o czym ciągle przypomina nam nasza niezwykła historia. Jestem spokojny. Wiem, że każdy podejmie właściwą decyzję, jeśli warunki tutaj i w Polsce zaczną się zmieniać.

Z raportu Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych wynika, że ewentualne wystąpienie Wielkiej Brytanii z Unii, może mieć poważne negatywne skutki dla ok. 400 tys. Polaków, którzy wyemigrowali na Wyspy po 2012 roku. Z analizy wynika, że nagłe zmuszenie części Polaków do powrotu z emigracji oznaczałoby ograniczenie transferów do Polski o ok. 5 mld zł rocznie. Czy taki termin jak „zmuszenie do wyjazdu” w ogóle należy brać pod uwagę?
– Pamiętam pewną zakulisową rozmowę sprzed kilku lat z jednym z doradców ówczesnego rządu. Mówił on, że polskiemu rządowi po prostu się opłaca, żeby Polacy wyjeżdżali i wysyłali pieniądze do Polski. Korzyści budżetowe są większe, niż gdyby pracowali w kraju. Ze względu na niskie płace, a przez to niższe płacone podatki, ZUS oraz bardzo małe środki lub ich brak na zakupy różnych dóbr i usług. Chciałbym, aby polski rząd stwarzał takie warunki gospodarcze, podatkowe i prawne, aby się Polsce opłacało mieć polskich pracowników w kraju. Aby swoimi rozwiązaniami zachęcał do twórczego działania i uczciwej pracy, a nie zmuszał do podejmowania bardzo trudnych decyzji życiowych, a szczególnie wyjazdu za granice.

Do 23 czerwca pozostało jeszcze trochę czasu. Jakie działania zamierza jeszcze podjąć United Poles, by uświadomić niezdecydowanych wyborców?
– Rozmawiamy z Brytyjczykami i Polakami, informujemy się nawzajem. Jednocześnie szanujemy Wielką Brytanię i Brytyjczyków, to ich suwerenna decyzja czy pozostać w strukturach UE, czy być niezależnym. My chcemy się jak najwięcej dowiedzieć i podzielić się tą wiedzą ze wszystkimi zainteresowanymi, aby nasze indywidualne wybory też były dobre. Wiele informacji umieszczamy na Facebook’owej stronie United Poles. Znaleźć tam można opinie wielu osób z cyklu „To Brexit or not to Brexit” oraz filmiki z naszej ostatniej debaty w „Ognisku Polskim” w Londynie. Kolejna tego typu debata odbędzie się 18 maja w Birmingham. Serdecznie zapraszamy!

Źródło | Goniec.com

goniec_150

DOBRA ZMIANA … TO KASZANA! ZRÓB DOBRĄ ZMIANĘ PO SWOJEMU! A NIE WEDŁUG WZORU PREZESA

Krok po kroku – Emigracja / Koszt £ 4.00 „Emigracja. Krok po kroku”, to gotowa instrukcja wyjazdu za granicę: przygotowanie do wylotu; lotnisko i taksówka; lista agencji pracy i pracodawców; wzór brytyjskiej aplikacji o pracę oraz cv; gdzie i jak szukać pokoju; najszybszy sposób – kontakty i telefony – na załatwienie niezbędnego ubezpieczenia, konta bankowego i przychodni oraz wszelkich formalności; a także lista najczęściej popełnianych błędów na podstawie życia codziennego na emigracji właśnie.

© Open Magazyn.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone. Całość jak i żadna część utworów na OPEN MAGAZYN.PL, nie może być rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie bez zgody Redakcji. Wobec osób łamiących prawo, podjęte zostaną wszelkie działania prawne celem dochodzenia roszczeń finansowych.

POPULARNE TERAZ

/Autor

Brexit do końca października. Johnson stawia sprawę jasno

Brexit do końca października i raczej z umową z UE, ale z przygotowanym scenariuszem działania na wypadek jej braku - to główny punkt programu wyborczego Borisa Johnsona, faworyta do objęcia stanowiska szefa Partii Konserwatywnej. Były burmistrz Londynu, prezentujący się jako zwolennik twardego kursu przedstawił dziś swój program.

INFORMACJE I BIZNES

/Autor

Brexit do końca października. Johnson stawia sprawę jasno

Brexit do końca października i raczej z umową z UE, ale z przygotowanym scenariuszem działania na wypadek jej braku - to główny punkt programu wyborczego Borisa Johnsona, faworyta do objęcia stanowiska szefa Partii Konserwatywnej. Były burmistrz Londynu, prezentujący się jako zwolennik twardego kursu przedstawił dziś swój program.

OPINIE I PUBLICYSTYKA

STYL I KULTURA

/Autor

Ostatnie lata przyniosły ogromny postęp w leczeniu nowotworów

Raka piersi co roku diagnozuje się u około 18 tys. Polek, z których 85 proc. udaje się wyleczyć. Dzięki nowoczesnym terapiom – obecnie nawet rak piersi z przerzutami może stać się chorobą przewlekłą. Podobnie jest w przypadku wielu innych typów nowotworów – choć liczba zachorowań rośnie, pojawiają się innowacyjne leki, które znacząco wydłużają życie chorych i poprawiają jego jakość.

Sharing is caring!