„Prosto przed siebie”. Rozmowa z – Miuosh – Miłoszem Pawłem Boryckim

» Monika Ciska | Zdjęcia: FreakyMonkeySequence

„Nie mamy skrzydeł by latać, a mimo tego to nasz cel”

Zapraszam do lektury szybkiego – trochę innego – wywiadu z Miłoszem Pawłem Boryckim, zwanym po prostu Miuosh’em. Raper ten jest obecny na scenie muzycznej od 2001 roku. Jednak pierwszym znaczącym sukcesem komercyjnym było ukazanie się solowego krążka artysty, zatytułowanego „Prosto Przed Siebie”, wydanego w Fandango Records, labelu którego założycielem i właścicielem jest właśnie Miuosh. W 2013 roku płyta ta sprzedała się w nakładzie ponad 30 tyś egzemplarzy i tym samym uzyskała status platynowej. W tym roku również wydał kolejny krążek – tym razem w duecie z Onarem, zatytułowany „Nowe Światło” – który od razu zadebiutował na drugim miejscu zestawienia OLiS (Oficjalna Lista Sprzedaży Związku Producentów Audio Video [ZPAV]).

_______________________________________________________________________________________________

Open Magazyn.pl: Witam serdecznie. Dużo podróżujesz, grasz po świecie. Zeszłoroczne koncerty w Glasgow i Edynburgu były Twoją pierwszą przygodą w Szkocji? Które miasto bardziej przypadło Ci do gustu? Gdzie się lepiej czułeś? Jakie wrażenie zrobili na Tobie ludzie, których tu spotkałeś/poznałeś?

Miuosh: Tak, pierwszy raz… O wiele bardziej spodobał mi się Edynburg – widać tu historię, ma swój specyficzny klimat. Glasgow kojarzyło mi się z miastem przemysłowym – jednym z wielu. Ludzie w Szkocji są, moim zdaniem, specyficzni – nawet Polacy, którzy wyjechali już dobrych parę lat temu… trochę się zmienili, różnią się od tych, którzy zostali w kraju. To ciekawe…

OM: Jedni zmieniają się na lepsze, inni na gorsze, niestety. Takie życie…Ok, teraz o czymś zupełnie innym, jaki okres w muzyce hiphopowej zainspirował Cię? Co w hip hopie światowym/polskim wywarło na Tobie największe wrażenie?…wydarzenie muzyczne, polskie albo światowe, które najbardziej utkwiło Ci w pamięci?

Miuosh: Połowa lat 90-tych w amerykańskim rapie to zdecydowanie mój ulubiony i – jak dla mnie – najważniejszy okres w tej muzyce. To co dzieje się teraz z reguły nie przypada mi do gustu, choć oczywiście są wyjątki. Jeśli chodzi o jakieś wydarzenia, to z reguły były to raczej prywatne niż światowe zajścia – moja obecność na paru fenomenalnych koncertach, premiery naprawdę wielkich albumów i to jak na mnie wpływały.

OM: Kto jest Twoim ulubionym wykonawcą muzycznym?

Miuosh: Zdecydowanie nie jeden, a paru MC… Od 2Paca, przez Biggiego, do Mos Defa i Talliba Kweli, zahaczając o ekipę Lost Boyz, NASa, duet Atmosphere. Jest tego sporo. Obecnie chyba numerem jeden i najczęściej słuchanym jest NAS.

OM: A jak się zapatrujesz na współczesny rap brytyjski?… polską współczesną scenę hip hop?

Miuosh: W ogóle tego nie śledzę, brytyjskiego hip hopu… a co do polskiej sceny – jaka jest, każdy widzi. Im więcej dobrych rzeczy, tym większa – a im większa tym więcej miejsca na słabe rzeczy. Taki paradoks.

OM: Jakiej muzyki słuchasz, żeby się odprężyć, zrelaksować?

Miuosh: Rapu… Tylko trochę lżejszego. I ostatnio Lany Del Rey.

OM: Grasz dużo koncertów, udzielasz się muzycznie, ale czasem też musisz odpocząć,… podładować swoje „bateryjki”. Masz jakieś ulubione miejsce na wakacje/wypoczynek?

Mioush: Mazury – są najlepsze.

OM: Krótko i na temat. Zgadzam się. Bardzo dobre miejsce na odpoczynek…tylko dużo komarów. Powiedz, czy z hip hopu da się wyżyć? Traktujesz to co robisz jako pracę czy zabawę/hobby? Co bardziej Ci się wkręca: bycie raperem czy producentem muzycznym…bo masz przecież swój label, założony w 2007 ‘Fandango Records’…

Miuosh: To i to jest zaje*** satysfakcjonujące i nie da się ukryć, że da się z tego żyć, nawet na wysokim poziomie. Może nam jeszcze daleko do polskich celebrytów, ale moim zdaniem nie ma na co narzekać.

OM: Super, dobrze słyszeć…i oby tak dalej. A kim chciałeś być gdy byłeś mały? Od zawsze wiedziałeś, że będziesz robił w muzyce?

Miuosh: Szczerze – chyba tak… Wszystko prowadziło mnie do tego miejsca, w zasadzie od ósmego roku życia. No i jestem.

OM: Jesteś pomysłodawcą, organizatorem i prowadzącym cykl imprez pod nazwą „Wojna o Śląsk”, co to takiego, opowiedziałbyś coś może o tym?

Miuosh: To coś co już się zakończyło, nie mam już niestety na to czasu… Więc nie ma o czym gadać.

OM: W porządku. Jedna z Twoich wcześniejszych płyt nosi tytuł „Piąta strona świata”… to także tytuł powieści Kazimierza Kutza. Jakie książki lubisz czytać? Co ostatnio przeczytałeś?

Miuosh: Lubię biografie, szczególnie sportowców i muzyków, no i oczywiście powieści Puzo. To czytam. Rzadziej książki historyczne, a fantastyki nie dotykam się w ogóle… Ostatnio przeczytałem biografię Messiego i „Pięć lat kacetu” Grzesiuka.

Miuosh_

OM: I tak już całkiem na koniec, przypadkiem znalazłam stronę Psa Miuosh’a, to Twój pomysł? Masz śliczną bullterrierkę, jak się wabi? To taka niby ‘niebezpieczna/groźna rasa’, jakie jest Twoje zdanie na ten temat? Zgadzasz się ze stwierdzeniem, że nie ma złych psów, są tylko źli właściciele?

Miuosh: Fanpage „Psa Miuosh’a” to nie mój pomysł, nawet nie wiem kto to prowadzi… Bullterrierka wabi się Figa i ma 7 lat… a wszelkie wypowiedzi, że to groźna rasa są bzdurne. Nie lubię stereotypów, nawet mój pies je łamie. To stwierdzenie idealnie obrazuje moje podejście do tych psów.

OM: Bardzo dziękuję za rozmowę. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś spotkamy się w Szkocji i zagrasz kilka równie klimatycznych koncertów, jak te ostatnie. I oczywiście życzę kolejnych sukcesów. Zapraszamy ponownie. Pozdrawiam. I jeszcze raz, dzięki.

Rozmawiała: Monika Ciska
Zdjęcia: FreakyMonkeySequence