info24_logoDavid Cameron w swoim przemówieniu stwierdził, że należy wprowadzić nowe restrykcje skierowane przeciwko imigrantom. Zgodnie z jego propozycjami musi upłynąć co najmniej 4 lata zanim jakikolwiek emigrant będzie mógł starać się o zasiłek!

________________________________________________________________________________________________

Nowe propozycje mają zostać wprowadzone w życie jeśli po majowych wyborach parlamentarnych zwycięży Partia Konserwatywna, Kilka tygodni temu podobną propozycję, z tym że z dwuletnim okresem oczekiwania na prawo otrzymania zasiłku przez imigrantów, złożyli Laburzyści.

W swoim długo oczekiwanym przemówieniu Cameron twierdzi, że jest całkiem pewien że zmiany te uda się wprowadzić jeszcze przed referendum 2017 roku. Dodaje także, że mogą one zapobiec opuszczeniu przez Wielką Brytanią Unii Europejskiej.

Wśród najważniejszych zmian jakie chce wprowadzić Cameron znalazły się między innymi:

» deportacje imigrantów, którzy przez sześć miesięcy nie podjęli pracy w UK
» ograniczenia w „ściąganiu” rodzin imigrantów do Wielkiej Brytanii
» szybsze deportacje imigrantów skazanych w UK
» zakaz podejmowania pracy przez obywateli nowych członków Unii do momentu kiedy ekonomia ich krajów nie będzie wystarczająco silna i w przybliżeniu tak samo prężna jak starych członków UE
» czteroletni okres oczekiwania zanim imigrant dostanie prawo do zasiłków
» ograniczenie wypłacania zasiłków na dzieci przebywające w innych krajach niż UK

Cameron chce przedstawić te propozycje w Brukseli ale jak zauważają komentatorzy jest mało prawdopodobne aby zostały one zaakceptowane przez pozostałych członków UE. Przeczą bowiem zasadzie wolnego przepływu osób wewnątrz Unii. Zasadzie, która stanowi jedno z podstawowych praw na jakich zbudowana jest Wspólnota Europejska.

Przemówienie Camerona zostało wygłoszone dzień po opublikowaniu danych dotyczących poziomu imigracji w Wielkiej Brytanii. Zgodnie z nimi migracja netto wyniosła 260 tysięcy osób. Migracja netto to różnica między osobami wyjeżdżającymi z Wielkiej Brytanii a przyjeżdżającymi do niej na dłużej niż trzy miesiące, z uwzględnieniem zagranicznych studentów i azylantów – w okresie 12 miesięcy do końca czerwca 2014 r.

W tym okresie 583 tys. osób przyjechało do kraju, a 323 tys. z niego wyjechało – poinformował dzisiaj Krajowy Urząd Statystyczny (ONS). W porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej jest to o 78 tys. więcej. Największą grupę stanowią imigranci zarobkowi, których łącznie było 247 tys.

Dane potwierdzają wzrostowy trend występujący od września 2012 r., choć nie są historycznie najwyższe. Są jednak niewygodne dla rządzącej Partii Konserwatywnej – obecna migracja netto nieznacznie przewyższa dane z czasu jej dojścia do władzy w 2010 r. (244 tys. osób), podczas gdy konserwatyści zapowiadali, że do 2015 r. zmniejszą liczbę imigrantów z setek do dziesiątków tysięcy. W świetle najnowszych danych cel ten nie wydaje się realistyczny.

Dane wskazują na przyrost migracji ekonomicznej z UE, zwłaszcza z Rumunii i Bułgarii. W 12 miesiącach do końca czerwca br. przyjechały z tych dwóch państw 32 tys. osób – w porównaniu z 18 tys. w roku poprzednim. Na koniec czerwca 2014 r. zarobkowych imigrantów z UE było o 228 tys. więcej w porównaniu z przyrostem o 183 tys. na koniec czerwca 2013 r. W tym samym okresie liczba imigrantów spoza UE przyrosła wolniej.

Osobno opublikowane dane ONS za okres 12 miesięcy do końca września br. wskazują, iż Polacy nie są już największą grupą występującą o nowe numery ubezpieczenia socjalnego i stracili palmę pierwszeństwa na rzecz Rumunów, których było 104 tys. Niemniej liczba Polaków jest wciąż wysoka i stabilna – 98 tys.

Jak zauważa „Independent”, wynika to z tego, że 1 stycznia 2014 r. wobec obywateli obu państw bałkańskich przestały obowiązywać w Wielkiej Brytanii przejściowe ograniczenia w dostępie do rynku pracy.

Zatrudnienie obcokrajowców ze wszystkich krajów UE w trzecim kwartale br. było o 16 proc. wyższe w porównaniu z analogicznym okresem 2013 r. – ogłosił ONS.
Minister stanu ds. migracji James Brokenshire uznał dane za rozczarowujące. Tłumaczył je „presją migracyjną z UE”. Zauważył zarazem, że rząd znacznie ograniczył migrację spoza UE do poziomu z końca lat 90.

Migracja jest pierwszoplanowym zagadnieniem politycznym w świetle rosnącej popularności eurosceptycznej Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP) argumentującej, że rząd nie będzie miał kontroli nad ruchem ludności, jeśli Wielka Brytania nie wystąpi z UE.

Patrząc na nowe regulacje większość Polaków cieszy się pewnie z takich ograniczeń, bo jako ciężko pracujące osoby nie chcemy tu darmozjadów i osób, które psują nam opinię. Z drugiej jednak strony jeśli komuś na przykład po trzech latach pobytu powinie się noga i przez pół roku nie będzie w stanie znaleźć pracy to czy sprawiedliwym jest skazanie go na deportacje do Polski?

WN | Źródło: Informacje 24