Polski pedofil z Leicester

Zwykle kierunek jest odwrotny – przed wymiarem sprawiedliwości polscy kryminaliści uciekają na Wyspy Brytyjskie, choć z drugiej strony wyjątek potwierdza regułę.

Końcówka lipca 2015 roku. W wyświetlanym na kanale BBC programie „Crimewatch” wśród poszukiwanych w związku z popełnieniem bądź podejrzeniem popełnienia przestępstw większego kalibru pojawia się zdjęcie Krzysztofa Z. Prezenter z poważnym wyrazem twarzy przybliża okoliczności sprawy. A ta nie jest błaha i kategorycznie niecierpiąca zwłoki, bo chodzi o pedofilię. Z. dopuścił się kontaktów seksualnych z 13-letnią dziewczynką. Zwolniony z aresztu miał odpowiadać z wolnej stopy, ale w wyznaczonym terminie nie stawił się przed sędzią. Ten, mimo nieobecności oskarżonego, wymierzył we wrześniu 2014 roku karę siedmiu lat więzienia, ale od tego czasu wyrok jest w zawieszeniu, bo nikt, również obrońca Krzysztofa Z., nie wie, gdzie mężczyzna przebywa.

Wtedy miał 32 lata. Zdjęcie, które pokazano w telewizji pochodzi z kartoteki policyjnej. Widać na nim całkiem przystojnego blondyna o niebieskich oczach. Z. to smukły, ale dobrze zbudowany mężczyzna o kanciastej, szpakowatej twarzy, włosach uczesanych na tzw. „jeżyka” oraz szpiczastym nosie i niewielkich ustach. Jego prawe ucho odstaje bardziej niż lewe, a z innych znaków szczególnych na lewym ramieniu Z. ma pokaźnego rozmiaru tatuaż utrzymany w konwencji „tribal”.

Prowadzący program wymienia jeszcze miejsca, z którymi Z. związał swoje życie: Leicester, gdzie do tej pory mieszkał, Glasgow, ponieważ pojawiły się doniesienia, że może się tam ukrywać oraz Polska, bo policja nie wyklucza, że pedofil zdołał wrócić do kraju nad Wisłą. Na końcu, zwyczajowo, pojawił się jeszcze apel do tych, którzy mają jakieś informacje o miejscu przebywania przestępcy, by pomogli policji w dochodzeniu.

Bardzo Cię pragnę

Mężczyzna pochodzi z Koszalina. Po przyjeździe do Leicester zajął się budowlanką, a ponieważ w fachu szło mu nienajgorzej, to z czasem otworzył własną firmę. W życiu osobistym wiodło się Z. także całkiem dobrze, bo od kilku lat był w związku z Polką, z którą ożenił się w sierpniu 2014 roku i mogło się wydawać, że jest szczęśliwy, gdy po podróży poślubnej oboje wrócili do mieszkania przy Lakin Drive w Leicester. Okazało się jednak, że świeżo upieczony mąż wciąż szukał wrażeń, a jego fanaberie seksualne daleko odbiegały od normalności. To wtedy, niespełna miesiąc po ślubie, Krzysztof Z. współżył z 13-latką przy dwóch różnych okazjach.

Po pierwszym kontakcie, w wyniku którego małoletnia straciła dziewictwo, 30-letni wówczas mężczyzna wysłał do dziewczynki kilka wiadomości sms, w których nalegał na kolejne spotkanie: „Chcę seksu z Tobą”… „Bardzo Cię pragnę, jesteś super, uwielbiam Cię kochanie”, a także zalecał, by skasowała wszystkie wiadomości od niego: „Jeśli chcesz się ze mną spotkać i kochać, musisz być bardzo ostrożna i za każdym razem kasować wiadomości”. Naciskał, by spotkali się ponownie, mimo że 13-latka stwierdziła, że to co robią jest złe. Ostatecznie doszło do kolejnego zbliżenia. W sądzie dziewczynka zeznała, że po wszystkim czuła się wykorzystana i zła. Wysłała do koleżanki sms-a, w którym przyznała, że straciła dziewictwo ze starszym mężczyzną, a także opisała, jak do tego doszło. Sprawa prędko się wydała. Gdy o wszystkim dowiedzieli się dorośli powiadomili policję.

Z wolnej stopy

Krzysztof Z. wkrótce trafił w ręce policji. Podczas przesłuchania na komendzie zaprzeczył stawianym mu w sumie 6 zarzutom o pedofilię. Uparcie twierdził, że dziewczyna, z którą uprawiał seks, miała przynajmniej 16 lat, a w każdym razie do głowy mu nie przyszło, że mogłaby mieć mniej. Wyglądała i zachowywała się przecież jak dorosła, a poza tym to ona, rzucając w jego kierunku uwodzicielskie spojrzenia, uwiodła jego, a nie odwrotnie.

Na wstępnym posiedzeniu przed Leicester Crown Court i wyznaczeniu kolejnego terminu rozprawy, sąd przychylił się do wniosku obrony, by Z. odpowiadał z wolnej stopy. Decyzja, jak się niebawem okaże, nieroztropna, ale jeśli wziąć pod uwagę, że Z. nie był nigdy wcześniej karany oraz, że odkąd przeprowadził się do UK ciężko tu pracował i płacił podatki – w pewien sposób usprawiedliwiona. Z kolei dla Z. było już oczywiste, że po kolejnej rozprawie pójdzie odsiadywać kilkuletni wyrok, dlatego postanowił uciec z Wielkiej Brytanii.
Gdy mężczyzna nie stawił się na kolejną rozprawę, policja zapukała do drzwi jego mieszkania pod dotychczasowym adresem, ale wyglądało na to, że oskarżony się wyprowadził. Mimo to sąd zdecydował, by kontynuować proces, nie informując przy tym ławników o powodzie nieobecności Polaka. Najistotniejsze w sprawie okazały się zeznania niepełnoletniej dziewczyny. Opowiedziała ona przysięgłym co zaszło, gdy znalazła się z Z. sama w pokoju oraz oświadczyła, że mężczyzna doskonale zdawał sobie sprawę, w jakim dziewczynka jest wieku.

Z powrotem na Wyspy

Pod koniec dwudniowego procesu ławnicy, po naradzie trwającej trzy kwadranse, zdecydowali o winie Krzysztofa Z. Spośród sześciu zarzutów postawionych mu przez prokuratora, ława przysięgłych oddaliła tylko jeden. Pozostałe pięć wystarczyło, by skazać go zaocznie na karę siedmiu lat więzienia. Ponadto zdecydowano o dożywotnim umieszczeniu jego nazwiska w rejestrze przestępców seksualnych. Z. miał zacząć odbywać karę, jak tylko wpadnie w ręce policji, ale póki co, nikt nie miał pojęcia, gdzie się ukrywa. Zakrojone na szeroką skalę poszukiwania nie przyniosły rezultatu, a sama sprawa na kilka miesięcy utknęła w miejscu. W połowie 2015 roku postanowiono ją nagłośnić i wykorzystać publiczność programu kryminalnego BBC, choć śledczy zdawali sobie już wtedy sprawę, że Z. najprawdopodobniej od dawna ukrywa się w Polsce. Wydali więc za nim Europejski Nakaz Aresztowania oraz powiadomili Interpol. Mimo to przez kolejny rok nie udało się go schwytać.

Przełom w sprawie nastąpił w pierwszych dniach czerwca tego roku, gdy Krzysztofa Z. zatrzymali polscy policjanci. W przeciągu tygodnia mężczyzna trafił w ręce policji w Wielkiej Brytanii. Na krótkim posiedzeniu, podczas którego odczytano wyrok skazujący, Z. nie potrafił wytłumaczyć, jak to się stało, że nie stawił się przed sądem w wyznaczonym terminie oraz dlaczego przez prawie dwa lata uciekał przed wymiarem sprawiedliwości. Teraz czeka go długoletnia odsiadka za kratkami, a potem deportacja do Polski.

Paweł Chojnowski

goniec_150

© Open Magazyn.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone. Całość jak i żadna część utworów na OPEN MAGAZYN.PL, nie może być rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie bez zgody Redakcji. Wobec osób łamiących prawo, podjęte zostaną wszelkie działania prawne celem dochodzenia roszczeń finansowych.

POPULARNE TERAZ

INFORMACJE I BIZNES

OPINIE I PUBLICYSTYKA

STYL I KULTURA

/Autor

Ostatnie lata przyniosły ogromny postęp w leczeniu nowotworów

Raka piersi co roku diagnozuje się u około 18 tys. Polek, z których 85 proc. udaje się wyleczyć. Dzięki nowoczesnym terapiom – obecnie nawet rak piersi z przerzutami może stać się chorobą przewlekłą. Podobnie jest w przypadku wielu innych typów nowotworów – choć liczba zachorowań rośnie, pojawiają się innowacyjne leki, które znacząco wydłużają życie chorych i poprawiają jego jakość.

Sharing is caring!