Polska to wciąż kraj odległy od postępowej Europy

» Kordian Klaczyński | Cooltura

Polska to wciąż kraj odległy od postępowej Europy. Dlaczego? Właśnie o tym z Januszem Palikotem, kandydatem na prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej, rozmawia Kordian Klaczyński.

__________________________________________________________________________________________________________________

Wielka Brytania jest wolnym krajem. Tutaj nie wsadza się ludzi do więzienia za palenie marihuany, kościół nie ma wpływu na politykę, choć jest to kościół państwowy. Tutaj nie dyskryminuje się mniejszości seksualnych. Wydaje się, że Polsce pod tym względem bliżej jest do Rosji niż do krajów Europy Zachodniej.
– Myślę, że jesteśmy w połowie drogi między takim modelem, jaki mamy w Wielkiej Brytanii, a rosyjskim. W Rosji mamy do czynienia ze skrajną homofobią, skrajnie silne są tam wpływy kościoła prawosławnego na władzę. To połączenie kościoła i władzy przypomina wręcz kraje islamskie. W Polsce aż tak tragicznie na szczęście nie jest: przykład Roberta Biedronia, który został posłem, a potem prezydentem Słupska, czy kilku innych przedstawicieli mniejszości seksualnych, którzy dostali duże – 30 – 40-proc. – poparcie w niektórych miejscowościach. To wszystko pokazuje, że w Polsce pod tym względem jest lepiej niż w Rosji. Myślę, że obecnie Polska jest w połowie drogi pomiędzy Moskwą a Londynem.

Oczywiście wciąż jest dużo do zrobienia. Polacy w większości opowiadają się za związkami partnerskimi, za in vitro, za pigułką „po” czy za liberalizacją ustawy antyaborcyjnej. Niestety są jednak ogromne, nieformalne wpływy kościoła na elity polityczne. PO, PSL, jak i nawet SLD są od lat tak uwikłane w grę z kościołem, że rękami polityków kościół blokuje te zmiany, za którymi opowiada się większość społeczeństwa.

Kolejna rzecz to miękkie narkotyki. Nie mówimy o jakiejś garstce, bo w Polsce milion osób dziennie sięga po skręta z marihuany, więc jak można uważać, że jedynym sposobem na rozwiązanie tego problemu jest wsadzanie tych ludzi do więzienia, nawet jeśli złapie się ich na posiadaniu jedynie dwóch takich skrętów? A w dodatku policja, zamiast zajmować się poważnymi sprawami, zawraca sobie głowę takimi bzdurami.

Polskie społeczeństwo jest za tymi wszystkimi zmianami, które proponujemy. Oczywiście nie całe społeczeństwo, ale coraz większa jego część. Ja liczę na to, że doświadczenia dwóch milionów emigrantów, szczególnie z Wielkiej Brytanii i Niemiec, sprawią, że będą oni to przenosić na nasze podwórko. Konieczność zmian jeszcze bardziej dotrze do tych, którzy pozostali w kraju, a co za tym idzie, całe nasze społeczeństwo będzie się stawało coraz bardziej postępowe.

To wszystko już się powoli dzieje. Jak ja zaczynałem sprawę marihuany w 2010 r., to miałem 5 – 7 proc. poparcia. Dzisiaj jest 25 – 32 proc. To wciąż za mało, żeby to przegłosować w parlamencie, ale to wciąż rośnie. Już trzy razy składałem projekt ustawy i jak dotychczas był on odrzucany, ale dajmy sobie jeszcze cztery lata gadania, tłumaczenia, wyjaśniania, a będą efekty. Niedawno Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że posiadanie marihuany do celów medycznych nie powinno być karane. To oczywiście nie załatwia całej sprawy, ale to już jest wielki przełom, jakieś małe zwycięstwo.

Na razie jednak społeczeństwo wybiera takich polityków, którzy blokują wprowadzanie tych zmian.
– Niestety polska scena polityczna jest trochę wciąż zabetonowana i wielkiego wyboru nie ma od lat. Proszę spojrzeć – kiedy zaczynał Pawlak, Kaczyński czy Miller? To są ci sami ludzie od 25 lat. Zmieniały się tylko szyldy. Kiedyś to był AWS, a teraz jest PiS; kiedyś była Unia Wolności, teraz jest Platforma Obywatelska; SLD się wyłoniło z PZPR, a PSL powstało z ZSL. To są ci sami ludzie, którzy funkcjonują 25 lat i funkcjonują tak samo jak 25 lat temu. W żadnym innym kraju w Europie Zachodniej, np. w Wielkiej Brytanii, Niemczech czy we Francji, nie funkcjonują już na taką skalę politycy, którzy funkcjonowali ćwierć wieku temu. Ich już nie ma.

My z Ruchem Palikota wbiliśmy się jako pierwsi „nowi politycy” od lat. Zaproponowaliśmy wprowadzenie zmian, których wcześniej nikt nie proponował. Wprowadziliśmy do sejmu wielu nowych ludzi, takich jak Andrzej Rozenek, Wanda Nowicka, Anna Grodzka. Oni chcą postępowych zmian. I chociaż są bardzo utalentowanymi politykami, niestety, aby te proponowane przez nich zmiany wprowadzić, potrzeba jeszcze sporo czasu. Razem jednak damy radę.

Twój Ruch wprowadził do polskiej polityki całkowicie nową jakość. Ugrupowania głoszącego tak postępowe idee jeszcze w polskim parlamencie nie było. Ostatnio jednak ubyło mu kilka flagowych postaci.
– Część ludzi nie wytrzymała presji niskich sondaży, część została przejęta przez PSL czy SLD. To jest tak: takie PSL przychodzi do takiego posła i mówi, że załatwi pracę dla teściowej, syna czy córki, a on niech przejdzie do PSL. Potem, jak nie zostanie posłem, to przynajmniej zostanie zatrudniony w jakiejś agencji państwowej za dobrą pensję. To korupcja polityczna, która w Polsce wciąż istnieje na niesamowicie szeroką skalę, i właśnie ona spowodowała, że część mojego środowiska udało się rozbić. Niektóre sondaże dają mi jednak wciąż 6, 7, a nawet 8 proc. poparcia – jako kandydatowi na prezydenta. A ja między innymi właśnie dlatego kandyduję w wyborach prezydenckich, żeby to środowisko odbudować.

Czy jest w ogóle szansa na zjednoczenie całej politycznej strony postępowej? Innymi słowy, czy po lewej stronie może powstać coś takiego jak kiedyś AWS?
– My już to zrobiliśmy w wyborach do Parlamentu Europejskiego, a nazywało się to Europa Plus Twój Ruch. Wprawdzie nie było tam całego SLD, ale był Kwaśniewski, byli ludzie z nowoczesnej lewicy – Krytyki Politycznej, a także jeszcze wiele ważnych nazwisk z różnych stron sceny politycznej. Niestety ludzie tego na razie nie zaakceptowali. Przyszłość ruchów postępowych należy jednak właśnie do takich inicjatyw.

I młodzi, postępowi ludzie muszą wreszcie zacząć masowo chodzić na wybory?
– Zarówno młodzi, jak i wszyscy ci, którzy są na emigracji. Jeśli chcemy mieć bardziej przyjazne państwo, w którym urzędnik nie jest wrogiem, jeśli nie chcemy biegać z każdą, nawet najmniejszą sprawą do urzędu, tylko wolelibyśmy załatwić ją przez telefon, pocztą czy przez internet, to polityka gospodarcza musi być inna. Państwo powinno umożliwić założenie firmy na próbę, zaoferować rozwiązania typu milcząca zgoda, większa kwota powinna być wolna od podatku, a ceny energii powinny być niższe. W Polsce należy zastosować politykę gospodarczą bardziej przyjazną zarówno dla biznesu, jak i dla pracowników, żeby emigracja w ogóle mogła zacząć myśleć o powrocie.

Tego wszystkiego nie zmienią jednak ludzie, którzy od 25 lat tym się zajmują, bo jeśli dotychczas tego nie zmienili, ta na pewno już tego nie zrobią. Paradoks polega na tym, że tak naprawdę oni nigdy nie mieli styczności z prawdziwą gospodarką. Ci ludzie przecież w życiu złotówki samodzielnie nie zarobili: czy Kaczyński, czy Miller od 25 lat żyją na garnuszku państwa. I oni decydują o tym, jak my mamy wykorzystywać nasze pieniądze?

Jest szansa, żeby emigracja masowo poszła na wybory?
– Właśnie dlatego jestem dzisiaj w Londynie, a wczoraj byłem w Oksfordzie, aby tutaj mobilizować ludzi, którzy chcą innej polityki gospodarczej w Polsce. Wierzę, że oni tego chcą. Dzisiaj rano np. na London School of Economics widziałem około 500 młodych Polaków na forum ekonomicznym, którzy studiują na różnych brytyjskich uczelniach. Oni rozmawiają perfekcyjnie po angielsku, są wykształceni, bez kompleksów. Wierzą, że teraz pójdą głosować, a w przyszłości, bogatsi o tutejsze doświadczenia, wrócą do Polski. Oczywiście jeśli ona stanie się bardziej przyjaznym państwem.

Kordian Klaczyński | Cooltura

cooltura_logo_150