Polska nie jest krajem gościnnym

Rok, w którym napływ imigrantów do Polski przewyższy liczbę emigrujących jest bliski – twierdzi część ekspertów, mimo ostrożnych prognoz GUS. Chętnie osiedlają się u nas mieszkańcy Wschodu. (za: dziennik.pl)

_____________________________________________________________________________________________________

Według ekspertów „dynamika wzrostu przyjazdów i osiedleń w Polsce jest już dość znaczna”. Ale wg innego „znawcy” tematu, „nie da się dokładnie przewidzieć, kiedy Polska z kraju emigracji stanie się krajem imigracyjnym”. Wprawdzie nic jeszcze nie wiadomo, ale ktoś zrobił w mediach newsa z przypuszczeń i chciejstwa. Bo gdyby tak zaczęli do nas masowo przyjeżdżać ludzie z krajów, gdzie jest jeszcze gorzej niż u nas, mniej by nam było głupio, że młodzież masowo emigruje za chlebem.

Polska jest krajem tranzytowym dla większości uchodźców. Ktoś komu udało się wjechać do strefy Schengen, nie ma powodu osiedlać się w kraju, gdzie oferuje mu się ciężką pracę za głodową płacę. A jednak są straceńcy, którzy to robią. W firmie przewozowej PKS Grodzisk pracują głównie Ukraińcy, którzy za 3,60 na godz. wożą pasażerów autobusami po Warszawie. Prawdziwie masowo obywatele Ukrainy migrują jednak do dalekiej Portugalii gdzie ze względu na nich wychodzą regularnie dwie gazety w języku ukraińskim.

Polska nie jest też krajem gościnnym, a cudzoziemcy załatwiający prawo stałego pobytu czy pozwolenie na pracę coś o tym wiedzą. Większość naszych urzędników imigracyjnych to ludzie bezduszni a nierzadko pełni uprzedzeń czy rasiści. Wysokie bezrobocie, niskie wynagrodzenia, wysokie koszty utrzymania, brak systemu pomocy społecznej czy zasiłków dla bezrobotnych to ważne powody, by z Polski raczej wyjeżdżać niż do niej przybywać celem osiedlenia. Wszystko jest jednak względne i w miarę nasycania się rynku pracy krajów Europy Zachodniej imigrantami ze Wschodu, Polska będzie krajem docelowym dla takich np. Wietnamczyków, którzy w swej ojczyźnie przymierali głodem.

Trzeba jednak zauważyć, że w odróżnieniu od krajów, które już od dawna zmagają się z problemem imigracji z różnych kontynentów i kultur, Polska w ogóle nie jest przygotowana na integrowanie przybyszów. Dlatego faworyzuje się przybyszów z Ukrainy, Białorusi czy Kazachstanu. Mimo to, przybysze ze Wschodu rzadko osiągają u nas sukces, a większość z nich zwyczajnie klepie biedę i marzy o znalezieniu pracy na Zachodzie. W przeciwieństwie do Wietnamczyków, którzy pomimo bariery językowej i kulturowej potrafią się szybko urządzić, a nawet bogacić w naszym kraju.

Dodatkową przeszkodą w masowej imigracji do Polski jest bieda mieszkaniowa. W kraju, w którym 75 proc. dzieci żyje w warunkach nadmiernego zagęszczenia, trudno o osiedlanie się przybyszów, którzy zwyczajnie nie mają gdzie zamieszkać. Pamiętać też trzeba, że relacje między płacami a kosztami utrzymania mieszkania są wyjątkowo niekorzystne, a cudzoziemcy jeżeli znajdują u nas pracę, to dlatego, że zadowalają się płacą o wiele niższą niż Polacy.

Jest charakterystyczne, że w Polsce pracuje i mieszka jakieś 100.000 Ukraińców, ale nie spotyka się prawie przybyszów z Rosji. Nic dziwnego, płace na budowie w Moskwie są kilka razy wyższe niż w Warszawie. Proponuję więc zapomnieć o tej śmiesznej propagandzie sukcesu, w myśl której stajemy się ziemią obiecaną imigrantów. Chyba że taką, jaką opisywał Reymont w swej powieści.

Piotr Ikonowicz | Gonic.com

goniec_150

Sharing is caring!