Polowanie na polskiego kibica w Wielkiej Brytanii

List gończy, błędy policji oraz interwencja detektywa Rutkowskiego, a w tle kibolskie ustawki i morderstwo – sprawa zatrzymania pseudokibica Wisły Kraków ciągnie się już prawie 9 lat. Czy tym razem brytyjska policja aresztowała właściwego mężczyznę?

Prawdopodobnie – to słowo w oświadczeniu rzecznika prasowego małopolskiej policji Mariusza Ciarki dotyczącym zatrzymania Piotra K. padło kilkukrotnie. Wcześniejsze doświadczenia organów ścigania w tej sprawie uzasadniają ostrożny ton wypowiedzi rzecznika. Piotr K. bowiem już kilkukrotnie wpadał w ręce brytyjskiej policji, ale potem okazywało się, że nie chodzi o Piotra K. – kibola, a o innego Polaka, którego nieszczęściem było to, że w dowodzie osobistym miał identycznie brzmiące jak tamten imię i nazwisko.

Sprawa jest jak najbardziej priorytetowa, bo podejrzany o zabójstwo i usiłowanie zabójstwa 28-latek od kilku lat znajduje się na liście najniebezpieczniejszych polskich przestępców. Policja ustaliła najpierw, że może przebywać za granicą, na terenie Unii Europejskiej. Potem ograniczyła poszukiwania do Wielkiej Brytanii, bo pojawiły się informacje, że K. właśnie tam postanowił się ukryć. Ale pomimo Europejskiego Nakazu Aresztowania oraz współpracy z Interpolem podejrzany od 2008 roku pozostawał nieuchwytny. Tym razem „niemal na pewno” to jego aresztowali Brytyjczycy, choć polscy funkcjonariusze na wszelki wypadek czekają jeszcze na potwierdzenie identyfikacji m.in. za pomocą odcisków palców.

Flaga i Korona

Rok 2007, Kielce. 21 września lokalna drużyna piłkarska Korona Kielce wygrywa mecz z Legią Warszawa – całe miasto świętuje. Wieczorem około godz. 23.00, kilkunastu bojówkarzy krakowskiej Wisły ściera się z kibolami zespołu z Kielc (w tamtym czasie kibice Korony sympatyzowali z Cracovią, z którą fani Wisły są w stanie tzw. „świętej wojny”). Chodziło o flagę Korony – pseudokibice z Krakowa dostali cynk, że ma ją Karol P. pseudonim „Małpa”. Kilka samochodów na krakowskich rejestracjach zajeżdża więc na kieleckie osiedle Bocianek. W jednym z aut jest Piotr K. Podczas bijatyki mężczyzna podchodzi do samochodu, w którym siedzi 22-letni Karol P. oraz inny kibic Korony. Przez otwartą szybę zadaje serię ciosów nożem – P. umiera niedługo po przewiezieniu do szpitala. Jego kolegę, mimo poważnych obrażeń, udaje się uratować.

Niedługo po tym zdarzeniu policja zatrzymuje niemal wszystkich zamieszanych w uliczne starcie kibiców Wisły Kraków. Prokuratura, poza udziałem we wrześniowej bójce, przypisuje części z nich udział w innym zajściu, gdy w kwietniu 2007 roku pseudokibice Wisły zaatakowali kielczan, zabierając im klubową flagę – ta spłonęła potem podczas meczu Wisły. Piotr K. został oskarżony o udział w obydwu zajściach i jako jedyny nie usłyszał do tej pory zarzutów.

List od matki

Uciekł za granicę zanim policja zdążyła zapukać do jego drzwi. W 2008 roku Prokuratura Okręgowa w Kielcach postawiła mu zaocznie zarzuty, wkrótce rozesłano za nim list gończy, a gdy okazało się, że K. zbiegł do któregoś z krajów Unii, wystawiono Europejski Nakaz Zatrzymania.

„Synu, prosimy Cię, oddaj się w ręce policji. Jest oczywiste, że stała się rzecz straszna nie tylko dla tamtej Rodziny. My też cierpimy” – kilka miesięcy po dramatycznych wydarzeniach w Kielcach w mediach pojawił się apel matki Piotra K. „Pamiętaj, nie jesteś sam, masz najbliższych, którzy nigdy Cię nie opuszczą. Nie wierzymy, byś chciał kogoś świadomie skrzywdzić. Sprawę trzeba wyjaśnić do końca. Synu, jeszcze nie raz zasiądziemy wspólnie do lektury Żeromskiego”. K. był już jednak wtedy w Wielkiej Brytanii i wbrew intencji matki ani myślał o oddaniu się w ręce policji.

W 2009 r. Sąd Okręgowy w Kielcach za pobicia kibiców Korony skazał czterech krakowian na kary od dwóch do trzech lat bezwzględnego więzienia. Pozostałych siedmiu otrzymało kary w zawieszeniu, ale sąd apelacyjny zmienił wyroki wobec pięciu z nich na kary bezwzględnego pozbawienia wolności w wymiarze dwóch lat. Sąd Najwyższy, do którego odwołali się skazani mężczyźni oddalił kasację, jako bezzasadną.

W orzeczeniu Sąd Okręgowy uznał, że oskarżeni nie odpowiadają za udział w bójce ze skutkiem śmiertelnym, bowiem użycie noża przez Piotra K. było ekscesem – stąd niski wymiar kar nałożonych na kiboli. Natomiast dla K. oznacza to, że będzie odpowiadał za zabójstwo oraz usiłowanie zabójstwa, za co grozi mu nawet dożywocie. Nie dziwi zatem fakt, że mężczyzna od kilku lat ucieka przed wymiarem sprawiedliwości.

Zbieżności i rozbieżności

Po raz pierwszy Scotland Yard aresztował Piotra K. w 2009 roku, ale okazało się, że mężczyzna, którego zatrzymali nie miał z wydarzeniami w Kielcach nic wspólnego. Zbieżność nazwisk, ale nic poza tym.
Kolejnym razem brytyjska policja podejrzanego Piotra K. ujęła w Londynie w lipcu 2015. Wtedy do prokuratury oraz policji w Kielcach wpłynęło zawiadomienie o aresztowaniu pseudokibica. Dane osobowe były zgodne z tymi, które widniały na liście gończym, dlatego polskie organy ścigania prędko podały do publicznej wiadomości informację o zatrzymaniu K.

W międzyczasie matka aresztowanego mężczyzny zwróciła się do Krzysztofa Rutkowskiego o pomoc. Kobieta utrzymywała bowiem, że jej syn nie jest poszukiwanym o morderstwo kibicem. Detektyw wskazał na błędy policjantów, którzy nie sprawdzili dokładnie danych zatrzymanego. Okazało się bowiem, że o ile imię, nazwisko i rok urodzenia były właściwe, to już dzień oraz miesiąc urodzenia, imiona rodziców oraz miejsce urodzenia, a także pochodzenia były inne. Ponadto, według kobiety jej syn od czasu wyjazdu z kraju w 2005 roku był w Polsce tylko raz – w 2014 r.

Medialne doniesienia na ten temat sprawiły, że polscy funkcjonariusze poprosili swoich brytyjskich kolegów o aktualne zdjęcie przetrzymywanego w londyńskim areszcie Polaka. To właśnie wtedy policjanci zorientowali się, że zatrzymali niewłaściwą osobę. Swój błąd tłumaczyli potem nieaktualnym zdjęciem podejrzanego – jedyne, jakim dysponuje policja to czarno-białe z 2005 roku – i właśnie stąd wynikały problemy z identyfikacją.

Prawdopodobieństwo pomyłki

Devizes to niewielka miejscowość w hrabstwie Wiltshire w południowej Anglii. Według Brytyjczyków to tu ukrywał się pod zmienionym nazwiskiem Piotr K. Pracował w barze z kanapkami i zdążył już wcześniej wpaść w ręce policji – jego fałszywe dane trafiły do policyjnego rejestru.

13 stycznia 2016 roku policja weszła do jego mieszkania. Podinsp. Mariusz Ciarka, rzecznik małopolskiej policji przyznaje, że była to wspólna akcja polskich i brytyjskich śledczych. I choć prawdopodobieństwo pomyłki jest niewielkie, to policjanci wolą dmuchać na zimne i dlatego czekają na wyniki analizy daktyloskopijnej.

Z drugiej strony Ciarka potwierdza, że podejrzany został ujęty w wyniku zorganizowanej akcji, której celem był właśnie Piotr K., a nie jak to miało miejsce w lipcu 2015 roku, kiedy zatrzymanie nastąpiło w wyniku rutynowej kontroli. Poza tym podejrzany posługiwał się nieprawdziwym nazwiskiem, co według rzecznika tylko potwierdza, że w areszcie siedzi tym razem właściwy Piotr K.

Weryfikacja danych ma potrwać kilka dni. Jeśli przypuszczenia policji się potwierdzą, Piotra K. czeka ekstradycja do Polski, a potem proces.

Paweł Chojnowski

goniec_150

© Open Magazyn.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone. Całość jak i żadna część utworów na OPEN MAGAZYN.PL, nie może być rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie bez zgody Redakcji. Wobec osób łamiących prawo, podjęte zostaną wszelkie działania prawne celem dochodzenia roszczeń finansowych.

POPULARNE TERAZ

INFORMACJE I BIZNES

OPINIE I PUBLICYSTYKA

/Autor

Przychodzi Polak do brytyjskiego lekarza

Kiedy zapytałam koleżankę o jej opinię na temat bezpłatnego w końcu GP, czyli brytyjskiej przychodni, ta odpowiedziała niemalże natychmiast, że pracują tam nie lekarze, tylko „patałachy”, którym nie chce się sięgnąć po leki lepsze niż zwykły paracetamol. - Tak się składa, że paracetamol to ja sobie sama mogę wziąć bez ich łaskawej konsultacji – dodała koleżanka.

STYL I KULTURA

/Autor

le prawdy zawierają ciążowe mity?

Wiele źródeł i jeszcze więcej sprzecznych informacji. To rzeczywistość, z którą na co dzień mierzą się przyszłe mamy. Zapytaliśmy kilka z nich, z jakimi radami i stwierdzeniami na temat ciąży spotykają się najczęściej. Dzielimy je na fakty i mity, i wyjaśniamy, których z nich się wystrzegać, a które warto wprowadzić w życie.