– Kryzys to już przeszłość. Wiele osób, które wyjechało do Polski, wróciło z powrotem. Widząc tu możliwość lepszego życia postanawiają zostać na trochę dłużej, co z czasem przeradza się w na zawsze – mówi Marta Grzelak. Ze zdobywczynią Tytułu Polki Roku w Wielkiej Brytanii 2014 w kategorii biznes rozmawia Dariusz Dzikowski.

________________________________________________________________________________________________________________

Czym zajmuje się Polka Roku na co dzień?
– Jestem prawniczką, a jednocześnie prowadzę Polish Networking Club w Manchesterze. To grupa, którą założyłam trzy lata temu, skupiająca profesjonalistów, przedsiębiorców oraz polskie biznesy z całej północnej Anglii. Jako prezes wspieram naszych członków nie tylko kontaktami, ale także własnym doświadczeniem prawniczym.

Powstanie klubu było spowodowane impulsem chwili?
– Od wielu lat uczestniczę w różnych angielskich spotkaniach networkingowych. Szef kancelarii, w której pracuję, jest zwolennikiem tej formy kontaktów biznesowych i to właśnie on podsunął mi pomysł, żeby zainicjować taką grupę wśród Polonii. Dokonałam rozeznania na rynku i postanowiłam działać. Pracując jako adwokat w kancelarii, skupiając się na sprawach Polonii, od dawna współpracowałam z różnymi organizacjami i polskimi biznesami, jednak dzięki klubowi pierwszy raz udało mi się z nimi spotkać osobiście. Ich relacje z innymi uczestnikami spotkania okazały się bardzo owocne.

Na czym polega networking?
– Mówiąc w skrócie, na budowaniu sieci kontaktów, które następnie można wykorzystać w celu powiększania znajomości biznesowych, rozwoju kariery zawodowej czy poszerzania zakresu oferowanych usług. Głównym celem Polish Networking Club jest promowanie polskich przedsiębiorców, biznesów i profesjonalistów oraz rozwijanie relacji między nimi. Wymieniamy się wiedzą i doświadczeniem, zapraszamy interesujące osoby, przygotowujemy prezentacje na przydatne w biznesie tematy.

Są efekty?
– Klub jest coraz bardziej znany, nie tylko w Manchesterze. Nawiązaliśmy współpracę z ciekawymi ludźmi, wielu naszych członków zyskało nowych klientów, a niektórzy otworzyli własne biznesy. Były też wspólne przedsięwzięcia. A co równie ważne, nasza grupa stała się inspiracją do tworzenia podobnych inicjatyw w innych miastach.

Ale są też problemy.
– Bodaj największy dotyczy tego, że ludzie przychodzą na kilka spotkań, bardzo im się podoba, ale jeśli nie zyskają klientów, to nie wracają. W rezultacie cały czas zmienia się skład grupy. Miło, że mamy coraz więcej chętnych, jednak przydałaby się większa stabilność – tak, jak to jest w klubach angielskich, gdzie uczestnicy nie opuszczają spotkań i są członkami przez wiele lat.

Niestety, Polacy nie do końca rozumieją ideę networkingu. Budowanie więzi, zaufania i pielęgnowanie relacji nie jest krótkim procesem, statystycznie pierwsze zlecenie dostaje się dopiero po pół roku – jest więc to działanie, które wymaga cierpliwości. Jednak jeśli kontakt jest oparty na wzajemnej ufności, wówczas wiemy gdzie szukać informacji, wsparcia, pomocy wykwalifikowanych profesjonalistów, zaufanych pracowników czy przyszłych partnerów biznesowych. Networking bazuje na zasadzie „know > like > trust”. Dopiero po przejściu tych etapów decydujemy się na wypróbowanie danej osoby czy usługi, żeby potem polecić ją dalej.

Członkami klubu są młodzi ludzie.
– Nie tylko. Co prawda jest ich najwięcej, ale paleta wieku waha się w granicach od 20 do 70 lat. Łącznie mamy około 100 członków. To przedstawiciele wielu profesji, z różnych dziedzin. Chcąc np. zbudować dom można znaleźć szereg fachowców związanych z tym tematem – prawnika, architekta, budowlańca, tłumacza. W efekcie jest okazja wyposażyć posesję, spisać testament, wziąć kredyt, poradzić się księgowego i dobrze zjeść w polskiej restauracji podczas remontu kuchni.

W najbliższym czasie planujemy stworzenie bardziej stabilnej, dużej grupy i wyznaczenie osób zajmujących się współpracą z organizacjami zewnętrznymi.

Kondycja polskich biznesów w północnej Anglii różni się od tych w Londynie?
– Wydaje mi się, że nasi rodacy zakotwiczeni tutaj są bardziej ostrożni i przecierają szlaki wolniej. Owszem, cały czas się rozwijają, jednak w stosunku do biznesów o podobnych profilach funkcjonujących w stolicy jest jeszcze sporo do zrobienia.

Może kryzys jest tam bardziej widoczny…
– Kryzys to już przeszłość. Wiele osób, które wyjechało do Polski, wróciło z powrotem. Widząc tu możliwość lepszego życia postanawiają zostać na trochę dłużej, co z czasem przeradza się w „na zawsze”. Jako prawnik obsługuję transakcje zakupu nieruchomości w Anglii i mogę stwierdzić, że ilość polskich klientów w ostatnim okresie systematycznie rośnie – decydują się sprzedać nieruchomości w kraju i osiedlić na stałe na Wyspach…

___________________________________________________________________________________________________________

Marta Grzelak

Prawnik w kancelarii prawniczej w Manchesterze, gdzie służy Polakom zarówno pomocą prawną, jak i językową. Ponadto jest dyrektorem w dwóch firmach promujących współpracę polsko-brytyjską. Pochodzi z Kalisza, od 2006 r. mieszka w Manchesterze. Skończyła ekonomię na Uniwersytecie w Białymstoku i prawo na Manchester Metropolitan University.

_______________________________________________________________________________________________

Dariusz Dzikowski | Goniec.com

goniec_150