Polak zamordował żonę we wspólnym domu

Było prawie wpół do trzeciej po południu, gdy Dżesika wróciła z pracy. W domu zastała przerażającą ciszę. Na podłodze leżał duży, kuchenny nóż. Ociekał krwią. Drzwi do sypialni były wyłamane, a w zakrwawionym łóżku leżała martwa matka dziewczyny. Przy stole w kuchni siedział jej morderca.

W uzasadnionej obawie o własne życie Dżesika wybiegła z domu. Po pomoc zastukała do drzwi sąsiadów. Ci wezwali karetkę, ale ratownicy niewiele mogli zrobić. Kobieta nie żyła już od kilku godzin. Cezary S. przyglądał się tej krzątaninie zza stołu w kuchni. Spokojnie opróżniał kolejną puszkę cydru, gdy kilka minut później policyjne radiowozy zajechały pod mieszkanie przy Standbridge Way w Tipton na północny zachód od Birmingham. Nie stawiał oporu przy aresztowaniu. Nie był już agresywny, raczej opanowany, małomówny i niewzruszony. Pozbawionym emocji głosem zaprzeczył tylko, by to on zamordował swoją partnerkę Barbarę B. Bo że chodzi o morderstwo, funkcjonariusze od początku nie mieli wątpliwości. Plamy krwi były niemal wszędzie. Do tego ślady walki oraz nóż – narzędzie zbrodni. W ciągu następnych dni policyjne dochodzenie ustaliło, co wydarzyło się w mieszkaniu Polaków.

Internetowa znajomość

Zaczęło się od kłótni około 9:30 rano. Tamtego dnia sąsiedzi wyraźnie słyszeli jej odgłosy. Trwała kilkadziesiąt minut. Krzyki, kobiecy płacz oraz głuche odgłosy uderzeń zaniepokoiły kilka osób z sąsiedztwa. Ktoś nawet rozważał czy dzwonić na policję, ale się rozmyślił, gdy pół godziny później wrzaski ustały. O tej porze w domu nie było córek Barbary. Jak to zazwyczaj bywało w zwykły dzień tygodnia, starsza poszła do pracy, młodsza do szkoły i tak się złożyło, że Barbara i Cezary zostali sami w domu.

Pokłócili się o to, o co zwykli się kłócić w ciągu ostatnich miesięcy. Ona nie widziała przed nimi wspólnej przyszłości i chciała się z nim rozstać. On był temu przeciwny, nalegał by zostali razem. Ale wszystko było już postanowione: wynajęli dla niego drugie mieszkanie, założyli oddzielne konto w banku. Decyzja została już podjęta. Co innego, że Cezary nie chciał się z nią pogodzić. Tym razem jednak nie miał zamiaru błagać, aby z nim została.

Poznali się przez internet. Kobieta wraz z córkami mieszkała już wtedy w Wielkiej Brytanii. Cezary natomiast w Stanach Zjednoczonych, ale po jakimś czasie, gdy oboje zdecydowali, że potrzebują bliskości, której wirtualna znajomość im nie jest w stanie zapewnić, S. przeprowadził się do UK. To był 2010 rok. Zamieszkali razem w mieszkaniu przy Stanbridge Way.

Problem alkoholowy

Barbara była atrakcyjną 43-latką. Na jednym ze zdjęć jej grzywka jest zaczesana do tyłu, a długie blond włosy opadają na ramiona. Ma pucołowate policzki oraz okrągłą twarz. Spokojne, ciemnoszare oczy spoglądają w stronę kamery. Uśmiecha się delikatnie. Ubrana jest elegancko, w szary golf i szare palto. Gruby srebrny wisior zdobi jej szyję. Ma delikatny makijaż.

Ze swoimi córkami Barbara żyła w zażyłości i ta ścisła relacja, jaka łączyła ją z Dżesiką i Sandrą – jej drugą, młodszą córką, z czasem nawet zaczęła przeszkadzać Cezaremu, który stał się zazdrosny. Zresztą partner Barbary był zazdrosny o wiele rzeczy. Nie podobało mu się na przykład, że zbyt często przebywa online. Dzięki komunikatorom kobieta pozostawała w kontakcie ze znajomymi, o których także czasem się sprzeczali. Kłótnie zdarzały się w ich życiu coraz częściej.

40-letni Cezary to drobny mężczyzna o dużych, brązowych oczach, wąskim nosie i ciemnych, krótko przyciętych włosach. Nosi kilkudniowy zarost oraz niewielką brodę. W tamtym czasie Cezary pracował w fabryce. Wieczory po pracy umilał sobie kilkoma puszkami piwa i z czasem popadł w problem alkoholowy. Popijał coraz częściej i coraz dłużej trwały jego pijackie ciągi, a najgorsze, że w efekcie spożycia potrafił być zaborczy i agresywny. Wtedy Barbara obawiała się go i w którymś momencie zrozumiała, że nie chce żyć obok mężczyzny, który pije, awanturuje się, a nade wszystko nie chce mieszkać z człowiekiem, którego się boi. I tak w ich wspólnym życiu nadszedł dzień, gdy każde miało pójść w swoją stronę. Był czwartek 12 listopada 2015 roku.

Jakby nic się nie stało

Nie wiadomo dokładnie kiedy chwycił za nóż. Byli wtedy w kuchni. Barbara rozumiejąc zagrożenie uciekła do sypialni. Zamknęła drzwi na klucz, ale S. podjął się ich wyważenia. Po kilku próbach wyrwał je z zawiasów. Wściekły rzucił się w stronę przerażonej kobiety i zadał jej kilka ciosów kuchennym ostrzem. Barbara walczyła. Pomimo ran udało jej się uciec. Na krótko schronienie znalazła w łazience. Zatrzasnęła drzwi, które jednak dla rozjuszonego mężczyzny po raz kolejny okazały się łatwą do sforsowania przeszkodą. Wkrótce dostał się do środka, gdzie znów kilkukrotnie wbił nóż w ciało swojej partnerki. Ślady krwi wskazują, że kobiecie jeszcze raz udało się wyrwać napastnikowi. Na łóżku w drugiej sypialni S. usiadł okrakiem na swojej ofierze. Tam zadał śmiertelne ciosy. Gdy skończył w domu zrobiło się cicho. Sąsiedzi odetchnęli z ulgą, bo błędnie sądzili, że para w końcu przestała się kłócić.

Minęło kilka minut, po których S. wyszedł z domu. Jakby nigdy nic poszedł do bankomatu, wypłacił pieniądze, a potem wszedł do osiedlowego sklepu. Na nagraniach z kamer widać, jak po chwili wraca. W ręku niesie cztery puszki cydru. Wchodzi do domu. Czas płynie. Nagle w mieszkaniu rozlega się dzwonek do drzwi. To listonosz. Cezary, znów jakby nic się nie stało, odbiera paczkę, żegna się z doręczycielem i zamyka drzwi. Mijają kolejne godziny. Popołudniu starsza córka Barbary wraca do domu i odnajduje ciało.

Poranione ręce

Następnego dnia S. usłyszał zarzut morderstwa. Rozpoczęto śledztwo, które nie trwało długo. Oskarżenie oparto na mocnych dowodach. Patolog na ciele Barbary B. odnalazł 13 głębokich ran zadanych nożem oraz aż 40 ran ciętych, z których większość znajdowała się w okolicach ramion i rąk. Te rany, według biegłych, wskazują na to, że kobieta się broniła, przed nożem zasłaniała swoje ciało rękami. Najpoważniejsze ciosy, te śmiertelne, dosięgły gardła i szyi. Bezpośrednią przyczyną śmierci okazała się przecięta tętnica. Barbara wykrwawiła się w ciągu kilku następnych minut.

Niekarany wcześniej Cezary S. aż do procesu utrzymywał, że to nie on zamordował swoją partnerkę. Potem zebrane dowody zmusiły go do zmiany decyzji. Na pierwszej rozprawie przed Wolverhampton Crown Court do wszystkiego się przyznał. Dostał dożywocie z minimalną karą do odsiedzenia 20 lat. Podczas ogłaszania wyroku sędzia podkreślił, że skazany nie ma gwarancji, że wyjdzie na wolność po tym czasie. Nie ma gwarancji, że wyjdzie na wolność w ogóle.

Paweł Chojnowski

goniec_150

© Open Magazyn.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone. Całość jak i żadna część utworów na OPEN MAGAZYN.PL, nie może być rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie bez zgody Redakcji. Wobec osób łamiących prawo, podjęte zostaną wszelkie działania prawne celem dochodzenia roszczeń finansowych.

POPULARNE TERAZ

INFORMACJE I BIZNES

OPINIE I PUBLICYSTYKA

STYL I KULTURA

/Autor

Ostatnie lata przyniosły ogromny postęp w leczeniu nowotworów

Raka piersi co roku diagnozuje się u około 18 tys. Polek, z których 85 proc. udaje się wyleczyć. Dzięki nowoczesnym terapiom – obecnie nawet rak piersi z przerzutami może stać się chorobą przewlekłą. Podobnie jest w przypadku wielu innych typów nowotworów – choć liczba zachorowań rośnie, pojawiają się innowacyjne leki, które znacząco wydłużają życie chorych i poprawiają jego jakość.

Sharing is caring!