Polak urodzony sadysta zgwałcił dwie Polki

Zaprowadził ją do pokoju w hotelu. Rozkazał, by się rozebrała, a potem związał jej ręce i nogi. Bił, groził nożem i gwałcił ją przez całą noc. Bała się, a jego ten strach jeszcze bardziej podniecał.

Biegły sądowy orzekł, że Rafał B. nie chce zaakceptować tego, że ma problem natury seksualnej i wierzy, że jeśli tylko znajdzie kobietę o podobnych preferencjach, która będzie chciała być zdominowana, to wszystko będzie w porządku. Psycholog krytycznie podszedł także do przewidywanych efektów programu leczenia przestępców seksualnych, jaki B. ma odbyć w więzieniu, bo według specjalisty mężczyzna nie podda się terapii, a raczej podejmie intelektualną dyskusję i za wszelką cenę będzie próbował postawić na swoim.

40-letni obecnie Rafał B. to człowiek wykształcony; skończył studia biologiczne w Polsce, a potem wyjechał do Stanów, by kontynuować naukę i zrobić doktorat. Dopiero kiedy wrócił do kraju, jego sadystyczne skłonności po raz pierwszy zaprowadziły go przed sąd. Przyznał się do brutalnego gwałtu na młodej kobiecie w czerwcu 2011 roku. Pięć miesięcy później został skazany na dwa i pół roku więzienia.

Brytyjscy karniści określą potem ten wymiar kary, jako „nadzwyczaj pobłażliwy”, choć nie ma się czemu dziwić, jeśli wziąć pod uwagę, że za gwałt polski kodeks karny przewiduje maksymalną karę 12 lat pozbawienia wolności, natomiast w Wielkiej Brytanii za to przestępstwo grozi nawet kara dożywocia.

Nowa tożsamość

B. odsiedział swoje, ale na cud resocjalizacji się nie zanosiło. Przeciwnie, mężczyzna wiedział już, co go podkręca seksualnie i postanowił poszukać spełnienia perwersyjnych fantazji poza granicami ojczyzny. Najpewniej też zdawał sobie sprawę, że kolejne zatrzymanie grozi recydywą, a w konsekwencji znacznie dłuższym pobytem za kratkami. Na takie ryzyko nie mógł sobie pozwolić.

Dlatego po wyjściu na wolność spakował walizki i ruszył na „podbój” Wielkiej Brytanii. A ponieważ ciążące na nim skazanie mogłoby w nowym życiu okazać się bagażem nie do udźwignięcia, Rafał wcześniej postarał się o fałszywy dowód tożsamości. I tak w 2014 roku, jako Tomasz Puchalski znalazł się na Wyspach. Zamieszkał na północnych obrzeżach Londynu i zatrudnił w charakterze kierowcy ciężarówki. Niebawem zaczął się też rozglądać za kolejną ofiarą. Jego zwichnięty popęd seksualny bowiem nabrzmiewał i mężczyzna usilnie poszukiwał sposobu jego ujścia. Według psychologów od zaburzeń seksualnych, u Rafała B. z każdym kolejnym atakiem następowała eskalacja brutalności i sadyzmu wobec gwałconych kobiet. Kolejne miały się niestety dopiero o tym przekonać.

Niespodzianka

Zaczęło się od polonijnego portalu randkowego, na którym samotne panie i panowie zwiększają swoje szanse na poznanie partnera. Rafał B. umieścił tam spreparowany profil używając chwytliwego nicka „sugar daddy”. Sportretował siebie, jako szarmanckiego i opływającego w luksusy mężczyznę w średnim wieku, zamieszczając zdjęcie, na którym pozuje na tle swojego Jaguara. Samochód zresztą niebawem zacznie pełnić także funkcje jego mieszkania.

Nie czekał długo. 19-letnią Polkę B. podszedł sprytem; spytał czy nie zechciałaby towarzyszyć mu podczas zbliżającej się uroczystości ślubnej znajomych, potem nalegał na wspólną kolację. W końcu oboje zdecydowali, że wyjdą wieczorem na drinka. Rafał zajechał po nią swoim luksusowym autem na stację South Woodford w północnym Londynie. Z początku był miły.

Powiedział jej, że jadą do hotelu, ale nigdy tam nie dotarli. Zamiast tego zabrał ją w ustronne miejsce w okolicy Hemel Hempstead na peryferiach metropolii i wręczył kopertę z 500 funtami, po czym rozkazał: „Masz zrobić wszystko, co zechcę!”.

Gwałcił ją potem kilkukrotnie w swoim Jaguarze, uderzając w twarz za każdym razem, gdy próbowała się opierać. Kiedy spytała czy może zapalić odparł, że to może być ostatni papieros w jej życiu. W końcu odwiózł ją z powrotem do Londynu, ale nim wypuścił zabrał kopertę z pieniędzmi, perfidnie komentując to słowem „niespodzianka”. Wszystko nagrał na kamerze, aby potem czerpać z filmu przyjemność.

Nóż, knebel i lina

Nastolatka zawiadomiła policję, a ta prędko aresztowała Polaka, który jednak został zwolniony bez wniesienia oskarżenia. Policja nie miała wtedy wystarczających dowodów, aby zatrzymać go w areszcie. Miał odpowiadać z wolnej stopy. Oczywiste jest, że wtedy jeszcze policja nie wiedziała z kim ma do czynienia. Mężczyzna posłużył się bowiem fałszywym dowodem osobistym z czystą kartoteką.

To zdarzenie wcale nie powstrzymało Rafała B. przed kolejnym gwałtem. Pięć miesięcy później Rafał ponownie zaatakował. 22-letnią Polkę także poznał przez portal randkowy. Zaprosił ją na kolację w hotelu w Cheshunt, ale gdy tam dotarli B. zabrał ją wprost do pokoju. Wtedy z sympatycznego mężczyzny zmienił się w sadystycznego potwora. Związaną, zastraszoną i upodloną gwałcił przez kilka godzin. Przystawiał jej nóż do gardła, aż w którymś momencie zdesperowana kobieta spyta czy ma zamiar ją zabić? Roześmiał się i odpowiedział, że chce ją tylko gwałcić. Przez całą noc.

Gdy jej męka dobiegła końca, zgłosiła się na policję. W tamtym czasie B. mieszkał już w swoim samochodzie, ale funkcjonariusze bez trudu go zlokalizowali. Podczas przeszukania odnaleźli w aucie nóż, knebel, kamerę wideo, fałszywe dokumenty oraz linę. Polak w listopadzie 2014 roku znów trafił do aresztu.

Tym razem jednak policja podeszła do sprawy dużo poważniej. Ustaliła prawdziwą tożsamość Rafała B. i w konsekwencji odkryła jego mroczną przeszłość. Jeden z prowadzących śledztwo detektywów z zespołu ds. przestępstw seksualnych policji w Hertfordshire stwierdził, że historie dwóch zgwałconych Polek to prawdopodobnie najstraszniejsze przypadki, z jakimi miał do czynienia w swojej karierze.

Nauczka

Rafał B. stanął przed St Albans Crown Court w październiku. Do końca zaprzeczał oskarżeniu utrzymując, że obie kobiety zgodziły się na jego sadystyczne fantazje. Dowody jednak mówiły coś innego. Podczas procesu sędzia zauważył, że o ile Polki spotkały się z Rafałem B. w celach towarzyskich, a nawet seksualnych, to żadna z nich nie przewidywała, ani nie godziła się na to, że zostanie zgwałcona. Pokrzywdzone zeznały, że B. po gwałcie powiedział im, że zrobił to, aby dać nauczkę takim kobietom, jak one. Między innymi dlatego biegły psycholog wydał opinię, według której istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że B. zgwałci po raz kolejny, jeśli tylko wyjdzie na wolność.

Obrońca wtrącił jeszcze kilka słów o wyrzutach sumienia, jakie targają oskarżonego, choć trudno było odnieść takie wrażenie, bo na sali sądowej B. sprawiał wrażenie, jakby lekceważył to, co się dookoła niego dzieje. W końcu przysięgli wyszli na obrady.

Za gwałty oraz inne związane z nimi przestępstwa, jakich B. dopuścił się wobec dwóch Polek, sąd skazał go na dożywocie. Dopiero, gdy gwałciciel spędzi za kratami nieco ponad osiem lat, ma zostać określony termin, kiedy będzie mógł ubiegać się o wcześniejsze zwolnienie. To według sądu ma zagwarantować, że żadna kobieta nie zostanie już nigdy przez Rafała B. skrzywdzona.

Paweł Chojnowski

goniec_150

© Open Magazyn.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone. Całość jak i żadna część utworów na OPEN MAGAZYN.PL, nie może być rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie bez zgody Redakcji. Wobec osób łamiących prawo, podjęte zostaną wszelkie działania prawne celem dochodzenia roszczeń finansowych.

POPULARNE TERAZ

INFORMACJE I BIZNES

OPINIE I PUBLICYSTYKA

STYL I KULTURA

/Autor

Ostatnie lata przyniosły ogromny postęp w leczeniu nowotworów

Raka piersi co roku diagnozuje się u około 18 tys. Polek, z których 85 proc. udaje się wyleczyć. Dzięki nowoczesnym terapiom – obecnie nawet rak piersi z przerzutami może stać się chorobą przewlekłą. Podobnie jest w przypadku wielu innych typów nowotworów – choć liczba zachorowań rośnie, pojawiają się innowacyjne leki, które znacząco wydłużają życie chorych i poprawiają jego jakość.

Sharing is caring!