Polacy na emigracji potrzebują psychoterapeuty

Problemy w pracy przekładają się na problemy w domu. Ale tych problemów jest znacznie więcej. – Wiele osób przeżywa duży lęk związany z pierwszym spotkaniem. Na początku często pacjenci tłumaczą, że nie wiedzą od czego zacząć, przepraszają za płacz i zdenerwowanie. Wstydzą się, że nie potrafili sami sobie pomóc. Wówczas staram się stworzyć taką atmosferę, by pacjent czuł się w miarę komfortowo. Nie ma nic bardziej ważnego, jak stworzenie więzi terapeutycznej w pierwszych spotkaniach.

Damian Biliński: Jesteś współtwórcą Centrum Rozwoju Terapii i Wsparcia „Feniks”, która jest organizacją non-profit, a celem, pomoc osobom przebywającym poza granicami ojczyzny w rozwiązywaniu problemów natury psychologicznej. Jednak określenie „problemy natury psychologicznej” to dość ogólne sformułowanie. O jakich problemach będziemy rozmawiać?

Mirek Błoniarz: W Centrum „Feniks” od samego początku jego istnienia prowadzę psychoterapię indywidualną. Przychodzą ludzie z różnymi problemami życiowymi. Nie ma w zasadzie tematu/sprawy, w której wspólnie nie można poszukać rozwiązania. Oczywiście – tak od kuchni patrząc – na potrzeby diagnozy klasyfikuję/przyporządkowuję ich do jakiegoś rodzaju zaburzenia w/g istniejącej klasyfikacji zaburzeń psychicznych (DSM), jaką posługuje się każdy psychoterapeuta. Od strony pacjenta wygląda to inaczej – po prostu szukamy powodu zgłoszenia. Czasami bywa, że to co mówi pacjent na pierwszych spotkaniach, w ramach kilku spotkań konsultacyjnych, ulega przekształceniu i doprecyzowaniu. Dlatego przez prawie 9 lat, od kiedy zajmuję się psychoterapią (na początku w Polsce, głównie terapia uzależnień) miałem cały przekrój ludzi z różnymi problemami: depresje, stany lękowe, anoreksje, uzależnienia, kłopoty z tożsamością seksualną, osoby po próbach samobójczych, kłopoty w parze/małżeństwie i rodzinne. Każdy przypadek jest inny i, każdy ma swój niepowtarzalny problem. Każdy wyraża go w taki sposób jak potrafi. Moim zadaniem jest dobrze zrozumieć pacjenta i doradzić czego mu potrzeba. Jeśli nie zrozumiem problemu to nie ma psychoterapii. Zazwyczaj wystarcza mi kilka spotkań, aby doprecyzować i poznać pacjenta. Choć są i tacy pacjenci, którzy wymagają więcej czasu oraz tacy, z którymi nie podejmuję się pracy w ogóle. Człowiek jest bardzo skomplikowany. Nie zawsze, gdy mówi, że chce coś zmienić, to tak naprawdę tego chce. W sposób w jaki pracuję, w podejściu integratywnym, wiem/czuję, czy ktoś się przypadkiem nie oszukuje. Bywa, że nie jest dobry czas na zmiany a także, że ktoś nie chcąc zmiany, robi to tylko dla innej osoby, a nie dla siebie.

W Edynburgu, gdzie mieści się obecnie siedziba Feniks, mieszka w/g różnych szacunków blisko 20 tys. Polaków. Jak duża jest skala przypadków kwalifikujących się do terapii psychologicznej?

Istnieją różne instytucje, sądy, lekarze, etc., którzy chętnie kwalifikują kogoś ze względu na jego problemy, do pomocy terapeutycznej. Większość moich dotychczasowych pacjentów to jednak Ci, którzy doświadczyli w swoim życiu tego, że sami nie są w stanie sobie pomoc. Człowiek jest tak skonstruowany – jeśli w jego rozwoju wszystko idzie raczej dobrze -, że w razie kłopotu jest w stanie sobie sam pomóc – często przy wsparciu choćby najbliższego otoczenia. Jeśli puka do mojego gabinetu tzn., że z jakiegoś powodu sobie nie radzi. Często, drugi, obcy człowiek, związany tajemnicą ma inny ogląd sprawy. Nie jestem zaangażowany emocjonalnie w kłopoty pacjentów. Istnieją różnego rodzaju statystyki, które pokazują jak w danej populacji jest z poszczególnymi zaburzeniami. W tej szerokości geograficznej częstsze będą stany depresyjne. Patrząc z kolei na przypadki zaburzeń z perspektywy emigracyjnej, czyli że przyjechaliśmy tu (Polacy) i, zmieniliśmy swoje życie, domy i otoczenie to, częstsze są zaburzenia adaptacyjne związane z nowym środowiskiem. Jednak z takimi problemami spotykałem się szczególnie w pierwszych latach. Teraz, Polacy w Edynburgu, mają takie same kłopoty jak miejscowi, czy mieszkańcy Polski. Oczywiście jest kilka obszarów, gdzie więcej osób boryka się z depresją, wypaleniem zawodowym, czy problemami w związku z partnerem. Przyjmuje się ze 38% Europejczyków, cierpi na różnego rodzaju zaburzenia psychiczne – w/g raportu European College of Neuropsychopharmacology (ENCP). Skala w Wielkiej Brytanii jest podobna. Oczywiście wśród Polaków, zauważyłem podniesione wyniki w niektórych rodzajach zaburzeń, ale to wynika bardziej z moich obserwacji, niż z badań, bo takowych nie ma. Podniesione wyniki są zapewne w zaburzeniach depresyjnych, lękowych i adaptacyjnych. Na pewno więcej widzę w swej praktyce klinicznej problemów w relacjach małżeńskich (w ogóle par), czy kłopotów związanych z dziećmi. Jak widać są to obszary zaburzeń, które wiążą się z naszą zmianą miejsca zamieszkania, pracy, czy szkoły. Ale mam też więcej – niż w Polsce -, osób z problemami hazardu. To z kolei odzwierciedla większą dostępność w Szkocji do różnego rodzaju gier i zakładów.

Rozumiem, że problemy przytrafiają się zarówno kobietom jak i mężczyznom, ale czy tutaj możemy mówić o jakiejś proporcji?

Tak, zaburzenia psychiczne można powiedzieć mają płeć. Uważa się, że kobiety od 20 do 40 procent częściej, niż mężczyźni, zapadają na różnego rodzaju choroby psychiczne. Niektórzy znawcy tematu mówią (np. prof. Daniel Freeman z Uniwersytetu Oksfordzkiego), że kobiety częściej zapadają, bo doświadczają stresu związanego z koniecznością godzenia różnych życiowych ról: matki, pracownika, itd. Choroby psychiczne mają różne pochodzenie. Nieraz większy wpływ na występowanie danego zaburzenia mają czynniki zewnętrzne, a nieraz genetyczne. Zgodnie też z teorią mojego podejścia (systemowego) decydują kwestie właśnie systemowe, nawet do kilku pokoleń wstecz. To właśnie w zaburzeniach psychicznych, wywołanych przez czynniki zewnętrzne, a nie genetycznie, odnotowano największe różnice w ilości rozpoznanych przypadków u obu płci. Z przeprowadzonych w Wielkiej Brytanii badań wynika, że kobiety częściej cierpią na obniżenie nastroju, napady paniki, fobie, bezsenność, stres pourazowy oraz na zaburzenia odżywiania. Dla mężczyzn z kolei najbardziej typowymi problemami psychicznymi są uzależnienia od alkoholu czy narkotyków oraz trudności w kontrolowaniu emocji (np. napadów złości).

Do twojego gabinetu trafia więcej kobiet czy mężczyzn?

W swoim gabinecie widzę zdecydowanie więcej kobiet, niż mężczyzn. Natomiast patrząc na to, w jakim wieku Polacy wyjechali do Wielkiej Brytanii, to większość stanowią osoby ok. 30-go, roku życia.

Czy podczas wizyty towarzyszy im strach, wstyd? Podjęcie decyzji o konsultacjach z psychologiem chyba nie należy do łatwych, a w każdym razie musi rodzić wiele wątpliwości. Wszak, bez otwartej i szczerej rozmowy niewiele może wyniknąć.

Tak wiele osób przeżywa duży lęk związany z pierwszym spotkaniem. Na początku często pacjenci tłumaczą, że nie wiedzą od czego zacząć, przepraszają za płacz i zdenerwowanie. Wstydzą się, że nie potrafili sami sobie pomóc. Wówczas staram się stworzyć taką atmosferę, by pacjent czuł się w miarę komfortowo. Nie ma nic bardziej ważnego, jak stworzenie więzi terapeutycznej w pierwszych spotkaniach. To ona jest kluczem i, jak pokazują badania nad psychoterapią – są ważnym czynnikiem leczącym. Bowiem okazuje się, że osobowość terapeuty, pomimo różnych technik, jest szalenie istotna. Staram się “zestroić” z pacjentem, ale bez przesady. Klient, który jest w depresji, potrzebuje żywego i energicznego terapeuty a nie depresyjnego flegmatyka. Poczucie humoru też odgrywa swoją rolę. Często mówię pacjentom, że psychoterapia to nie pogrzeb. Są oczywiście takie stany i sytuacje, które wymagają powagi. Bez wątpienia do takich należą sytuacje, gdzie w grę wchodzi śmierć i życie – być albo nie być pacjenta. Bo nie ma nic ważniejszego, niż życie pacjenta.

Załóżmy, że wypaliłem się zawodowo. Szef w pracy molestuje mnie psychicznie. Nie mam siły podjąć kroków, które mogłyby doprowadzić do zmiany miejsca pracy, ba, jestem przekonany, że zmiana w niczym nie pomoże, bo tam będzie podobnie. Mało tego; w domu widzę pełną wigoru, zadowoloną żonę, którą jednak wieczorami nie bardzo mogę zadowolić, a moje próby przypominają bardziej sfrustrowanego mężczyznę, niż silną głowę rodziny. Każdego ranka wychodząc do pracy, mam ochotę wsiąść w jakikolwiek autobus i przejeździć cały dzień. Nie myślę o samobójstwie, nie nadużywam alkoholu, a nawet nie palę. Czasami, gdy oglądam mecz piłki nożnej, polskiej reprezentacji, nieco rozczulam się na dźwięk narodowego hymnu. Zmiana pampersa jest ponad moje siły, a zupa znowu była słona. Jednak żona mówi, że wciąż mnie kocha i chciałaby kolejne (trzecie) dziecko. Tymczasem w supermarkecie, zza kasy uśmiecha się ciepło i tajemniczo przemiły kasjer. Czy powinienem odwdzięczyć się tym samym?

Odpowiedź uśmiechem na uśmiech kasjera na pewno nie będzie złym wyjściem. Żyjąc w Wielkiej Brytanii przynajmniej kilka lat można zauważyć, że ludzie spotykając się i pytając się “Jak się masz” nie mówią jak zazwyczaj w Polsce o chorobach, problemach i 7 plagach egipskich, jakie nawiedziły ich domy. Obojętnie co się dzieje mówią “że wszystko w porządku”. Rozumiem, że Tobie wcale nie do uśmiechu. Wypaliłeś się i wegetujesz życiowo. Czekasz na lepsze czasy i na to, że wrócą siły żeby coś zmienić w swoim życiu. Być może masz poczucie, że lata świetlne dzielą Cię od żony, która teraz kwitnie i ma ochotę na kolejne dziecko. Ta przepaść między Tobą a nią pewnie potęguje bardziej Twoje cierpienie, którego może jako “typowy samiec” tak wolisz nie nazywać, bo to takie nie męskie. Co lepsze, dzielić się prawdą, jaką mamy w środku z otoczeniem czy uśmiechać się i mówić “wszystko jak najlepiej w moim życiu”? Spory wpływ na to, jak zareagujemy, ma na pewno kontekst w jakim wychowywaliśmy się. Ukrywanie tego co naprawdę jest czy burknięcie kasjerowi na pewno nic nie zmieni. Zachowasz się jak się zachowasz. Pewnie jak burkniesz to bardziej spotęguje to twoje negatywne myślenie o sobie. Uśmiech nawet wymuszony raczej będzie neutralny dla Ciebie. Nie ma ratunku dla tych co nie chcą nic zmieniać i wolą cierpieć. Każda zmiana kosztuje! I to kosztuje niemało. Takie życiowe “ogarnięcie się” wymagać będzie planu i konsekwencji działania. Możesz spróbować sam, a możesz skorzystać z mojej pomocy czy moich kolegów i koleżanek po fachu. To co, chcesz coś zmienić w swym życiu? Gotowy jesteś?

Jeśli nie będę musiał długo oczekiwać w kolejce, wezmę to pod uwagę. No właśnie. Jak jest z dostępnością do tego rodzaju usług?

W Polsce, na chwilę obecną szacuje się, że brakuje ok. 17 tysięcy psychoterapeutów. W innych krajach europejskich jest podobnie. Najlepiej radzi sobie Austria, deklasując pozostałe kraje UE. Dlaczego? Austria wprowadziła już 22 lata temu porządną ustawę o zawodzie psychoterapeuty. Zmniejszyły się znacząco koszty medyczne i mówi się, że dzięki temu o 1/3 zmniejszyła się liczba samobójstw. W Polsce nie jest to uregulowane. Nie każdy, kto pisze sobie na wizytówkach, czy szyldach, że jest psychoterapeutą, w rzeczywistości nim jest. Psychoterapia jest stosunkowo młodym zawodem i przez to nie dość znanym opinii publicznej. Warto pamiętać, że wyróżnia go spośród innych podobnych (psycholog, psychiatra) to, że adept musi przejść własną psychoterapię i specyficzne szkolenie po studiach, trwające co najmniej 4 lata. Według standardów europejskich szkolenie po studiach wynosi co najmniej 1400 godzin. Istotne miejsce zajmuje praktyka pod superwizją i przedmioty specyficzne dla psychoterapii. W specjalistycznych stowarzyszeniach psychoterapeutycznych wymagany jest zwykle dłuższy okres kształcenia, w praktyce wynosi tam często 7-10 lat. Łatwo zatem zrozumieć, że jeśli za psychoterapeutę podaje się ktoś, kto właśnie skończył studia magisterskie, specjalizację lekarską czy specjalizację w psychologii klinicznej, a nie wspomniane wieloletnie szkolenie – nie może być psychoterapeutą w pełni. Nie jest też psychoterapeutą ktoś, kto skończył jedynie 2-letnie studia podyplomowe, czy podobne częściowe przeszkolenie. Inna sprawa, już zupełnie z naszego szkockiego podwórka: Usługi w ramach NHS-u (bezpłatne) są dostępne w znikomym stopniu dla nielicznych – w praktyce, dla tych naprawdę w trudnej sytuacji. Nie ma mowy – najczęściej – o tłumaczu. Jeśli ktoś nie radzi sobie z językiem angielskim, to niestety musi czekać miesiącami w kolejce. Z kolei organizacje i instytucje, które mają różnego rodzaju dofinansowania, nie mogą powiedzieć, że ich sytuacja jest komfortowa, ponieważ otrzymywane środki finansowe są po prostu niewystarczające. Dlatego proszą najczęściej o dopłaty ze strony klientów. Prywatne gabinety prowadzone przez Szkotów oferują usługi od 40 funtów w górę. Polscy psychoterapeuci zazwyczaj liczą sobie 25-35 funtów. Polska społeczność psychoterapeutów jest nieliczna i tak naprawdę skupiona głównie w Edynburgu. Reszta to biała plama. Ale z tego co mi wiadomo, moi koledzy i koleżanki mają co robić. Ja też.

Oprócz współpracy z Centrum Rozwoju Terapii i Wsparcia „Feniks”, prowadzisz również swoją działalność. Czym różni się twoja działalność od „Centrum”?

W ramach swojej praktyki – Arete Counselling – także prowadzę terapię indywidualną. Poza gabinetem w Edynburgu, mam gabinet w Kirkcaldy i jest perspektywa na Glasgow. Elementem odróżniającym „Feniks” od mojego gabinetu jest większy nacisk na elementy rozwoju osobistego. Ostatnio spotkałem swojego byłego pacjenta, który powiedział, że nie potrzebuje już pomocy i terapii, ale właśnie skusił się na coś dla “zdrowych”. Był to akurat projekt, który zapoczątkowałem 2 miesiące temu pt.: “Drogi ważności”. Raz w miesiącu zapraszam chętnych na kilkugodzinną wyprawę po okolicach. Do przejścia mamy zazwyczaj 10-15 km. Każde wyjście ma swój temat związany z mindfulnes czyli uważnością. Najbliższa wrześniowa wyprawa będzie dotyczyła oswajania w naszym życiu lęku, z jakim często się borykamy. Nie ma tam wykładów, mądrzenia się. Jest droga do przejścia, ciekawi ludzie i 30 minut czasu, kiedy każdy z osobna dostaje do ręki kartkę z kilkoma zdaniami wprowadzenia i krótkim ćwiczeniem do samodzielnego wykonania. Można później porozmawiać o spostrzeżeniach, ale nie trzeba. Inne propozycje, które staram się rozwijać w ramach Arete to warsztaty. Na jesień przygotowuję warsztat dot. przepisu na dobry związek. Będzie on prowadzony w Edynburgu i Newcastle. I choć warsztaty odbędą się dopiero w listopadzie, mam już prawie zamknięte listy. Planuję też w listopadzie warsztat dot. wypalenia zawodowego, poszukiwania swej pasji i miejsca w życiu. Od kilku miesięcy zaangażowałem się też w jeszcze jeden projekt w nowej organizacji w Glasgow: Azimuth. Advice & Education. Organizacja ta zajmuje się pomocą osobom, które mają kłopoty natury finansowej (brak pracy, zadłużenie, nieradzenie sobie w życiu). Niejednokrotnie osoby te cierpią na problemy natury psychicznej – stres, lęki, depresje, myśli samobójcze, uzależnienie, itp. Czasami ciężko powiedzieć co było pierwsze – problemy psychiczne czy finansowo-bytowe. Ja właśnie przygotowuje program pomocy terapeutycznej oraz program edukacyjny. Planów i pomysłów mam dużo, ale doba ma tylko 24 godziny, a rok 365 dni.

Wspomniałeś o spotkanym na mieście byłym pacjencie. Często miewasz takie sytuacje? Czy byli pacjenci stają się w pewnym sensie twoimi znajomymi. Innymi słowy, czy utrzymujesz przyjacielski kontakt z byłymi pacjentami?

Tak miewam takie sytuacje, że spotykam swoich byłych i obecnych pacjentów. Staram się utrzymywać przyjazny, a nie przyjacielski kontakt. Edynburg nie jest wcale dużym miastem. W swej pracy przestrzegam kodeksu etycznego Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Integratywnej, którego jestem członkiem. Jasno on mówi, że kontakty seksualne, jeśli chodzi o obecnych i byłych pacjentów nie wchodzą w grę oraz tworzenie tzw. podwójnych relacji. Psychoterapeuta musi być blisko tworząc relację, ale zarazem na tyle daleko, żeby owa relacja nie wpływała na przebieg psychoterapii. Nie pracuje w podejściu analitycznym – zatem podaję rękę pacjentowi, nie jestem dla niego zupełnie bezbarwną i bezuczuciową istotą. Poziom bliskości jaki się tworzy jest zupełnie naturalną sprawą. Pacjent może oczywiście chcieć skracać dystans. Ja muszę wiedzieć, na ile mogę odsłonić siebie. Oczywiście inne są relacje z pacjentami, którzy np. przechodzą roczną psychoterapię grupową. Znam ich dużo lepiej niż tych, przychodzących na kilka konsultacji. Oni też wiedzą więcej o mnie. To ja decyduję, ile się odsłonić. Nieraz to pomaga w procesie terapeutycznym. Dlatego normalną sprawą jest przysyłanie mi przez pacjentów maili czy rozmowy po latach o tym jak sobie radzą. Pacjenci chcą się chwalić, że życie im wychodzi, że są szczęśliwsi. To dla mnie – słysząc takie historie ogromna satysfakcja. Kiedy widzę na ulicy RAZEM prawie rozwodzącą się parę, kiedy dzwoni kobieta, że nareszcie udało się utrzymać ciążę i jest mamą, kiedy dzwoni mężczyzna i mówi, że spłacił długi hazardowe… to, to są szczególnie miłe chwile w mojej pracy. Po prostu mam fajną pracę, gdzie na co dzień widzę ludzi, którzy znów zakochują się w życiu i czerpią z niego. Oczywiście są i smutne sytuacje, szczególnie kiedy pacjent odchodzi, bo chorował np: na nowotwór, albo popełnia samobójstwo. Takie chwile są trudne i uczą pokory.

Oprócz beznadziejnych sytuacji, niezależnych od nas samych, zdarzają się także cuda. Czy w takich przypadkach przyczyną sprawczą będzie wiara, nadzieja, przypadek, a może po prostu dobry psychoterapeuta?

Cuda… Jeśli przyjąć, że życie jest cudem, że każdy dzień i noc jest cudem to jest ich całe mnóstwo w mojej pracy. Wielu pacjentów chce cudów. Chcą, aby depresja, lęk, uzależnienie, ból, cierpienie, kłopoty, śmierć, itd. poszły sobie, odeszły. Chcą często pozbyć się tego, z czym przychodzą. Nie jest przypadkowe to, co nas spotyka – rodzaj objawu. Często objaw to coś, co idzie przez pokolenia. Jest niechciany, zwalczany i usuwany. Moje podejście, w którym pracuję uczy patrzenia na objaw. Patrzenia i nie odwracania głowy. Patrzenia i przyjęcia go. Jak pacjent do tego dojdzie, to wtedy właśnie staje się cud. Cud włączenia. Cud, że objaw często odchodzi, jest mniejszy na sile, daje żyć. Dla mnie osobiście cudem jest odkrywanie tego, co stoi za danym objawem. Patrzenie jak pacjent dochodzi do tego, jak jego życie ulega radykalnej poprawie. Praca psychoterapeuty jest codziennym obcowaniem z życiem i śmiercią. Wiele tu cudów małych i dużych.

Zabrzmiało optymistycznie, ale z egzystencjalną nutą. Dziękuję za rozmowę.

» Damian Biliński

© Wszystkie prawa zastrzeżone.
Całość jak i żadna część utworów na OPEN MAGAZYN.PL, nie może być rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie bez zgody Redakcji. Wobec osób łamiących prawo, podjęte zostaną wszelkie działania prawne celem dochodzenia roszczeń finansowych.

POPULARNE TERAZ

Niedożywienie – przemilczany problem polskich szpitali

Niedożywienie jest jednym z większych problemów zdrowotnych. Osoby niedożywione mają słabszą odporność, częściej zapadają na infekcje i są znacznie bardziej narażone na powikłania, m.in. po leczeniu operacyjnym. Z analiz i obserwacji wynika, że tylko połowa pacjentów przeżywa pobyt na oddziale intensywnej terapii.

U co trzeciej Polki z rakiem piersi choroba rozwija się do postaci zaawansowanej

Rak piersi co roku wykrywany jest w Polsce już u 18 tys. kobiet. U co trzeciej choroba rozwija się do postaci zaawansowanej. Pacjentki chcą o tym mówić głośno, bo – jak podkreślają – stają się dla społeczeństwa i systemu niewidzialne.

Ludzkość ma ogromny dług u Ziemi

Na każdy rok życia ludzkości na Ziemi przypada określona ilość odnawialnych zasobów naturalnych. Dzień Długu Ekologicznego to dzień, w którym wykorzystaliśmy wszystkie zasoby przeznaczone na dany rok. Codziennie jemy, pijemy, podłączamy smartfony do prądu, poruszamy się pojazdami wydzielającymi spaliny – w skrócie: zużywamy zasoby Ziemi.

Czy większości Brytyjczyków nie obchodzi już, jak będzie wyglądał Brexit? Chcą, by było “po wszystkim”

To, jak będzie wyglądał Brexit i kiedy do niego dojdzie jest obojętne większości Brytyjczyków - wynika z najnowszego badania przeprowadzonego przez Deltapoll. Co ciekawe, warunki wyjścia z UE coraz mniej obchodzą także tych, którzy w referendum głosowali za pozostaniem we Wspólnocie.

Trzy firmy z Wielkiej Brytanii objęte śledztwem w sprawie eksportu śmieci

Trzy brytyjskie firmy, zajmujące się wywozem śmieci, zostały objęte postępowaniem Brytyjskiej Agencji Środowiskowej dotyczącym nielegalnego eksportu odpadów do Polski bez gwarancji ich przetworzenia - poinformował dziennik 'The Telegraph'.

Co czwarty Polak ma problemy psychiczne

Co czwarty Polak ma problemy psychiczne - pisze 'Fakt'. Marek Balicki, szef Biura ds. pilotażu Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego podkreśla, że część takich chorych nie musi przebywać w szpitalach, ale powinna mieć innego rodzaju wsparcie.

NAJCHĘTNIEJ CZYTANE

Brexit: Data wyjścia może być opóźniona

Wyjście Zjednoczonego Królestwa z UE w marcu przyszłego roku może zostać opóźnione ze względu na dalsze negocjacje, a społeczeństwo powinno podjąć "ostateczną decyzję" - mówi Tony Blair, były premier Wielkiej Brytanii.

Polacy beztroscy w social mediach? – znamy wyniki raportu nt. „Bezpieczeństwa w social media”

Jak wynika z raportu Procontent Communication nt. „Bezpieczeństwa w social media” ponad połowa Polaków (55%) nie sprawdza regulacji dotyczących danych osobowych na portalach społecznościowych. Dodatkowo co trzeci badany Polak loguje się na serwisach internetowych korzystając z Facebookowego konta.

"The Guardian": Polscy sędziowie zastraszani przez państwo

Brytyjski dziennik "The Guardian" poinformował, że trzech wysokich rangą polskich sędziów poskarżyło się na prowadzoną przeciwko nim przez instytucje rządowe kampanię "zastraszania i szykan". "Próbują mnie złamać" - przyznał jeden z nich.

Jak seks wpływa na zdrowie?

Seks to ważna część życia każdego człowieka. Seks to fizyczna przyjemność oraz bliskość z drugą osobą.Ale nie tylko... Seks ma także korzystny wpływ na nasze zdrowie. Udane życie seksualne niweluje nadmiar stresu, poprawia ogólny nastrój, dotlenia organizm i usprawnia krążenie krwi. Same korzyści dla naszego zdrowia.

BBC oskarża polską ambasadę o wspieranie rasistów

W poniedziałek wieczorem w programie Newsnight, nadawanym na kanale BBC, został wyemitowany materiał o polskich "targach książki" w Slough na które zawitał m.in. Marcin Rola. Znany z rasistowskich wypowiedzi youtuber.

Są szczegóły STATUSU OSIEDLEŃCZEGO informuje brytyjskie MSW

Brytyjskie MSW przedstawiło w czwartek szczegóły planowanego systemu rejestracji ponad 3,3 mln obywateli państw Unii Europejskiej - w tym około miliona Polaków - w celu zagwarantowania ich praw po wyjściu Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty.

INFORMACJE I BIZNES

Kobiety w Anglii wybierają nielegalną aborcję

BBC ujawniła, że wiele kobiet w Anglii nielegalnie kupuje tabletki aborcyjne przez internet. Prawo aborcyjne zakłada, że kobieta musi wziąć dwie tabletki w klinice.

Czy większości Brytyjczyków nie obchodzi już, jak będzie wyglądał Brexit? Chcą, by było “po wszystkim”

To, jak będzie wyglądał Brexit i kiedy do niego dojdzie jest obojętne większości Brytyjczyków - wynika z najnowszego badania przeprowadzonego przez Deltapoll. Co ciekawe, warunki wyjścia z UE coraz mniej obchodzą także tych, którzy w referendum głosowali za pozostaniem we Wspólnocie.

Trzy firmy z Wielkiej Brytanii objęte śledztwem w sprawie eksportu śmieci

Trzy brytyjskie firmy, zajmujące się wywozem śmieci, zostały objęte postępowaniem Brytyjskiej Agencji Środowiskowej dotyczącym nielegalnego eksportu odpadów do Polski bez gwarancji ich przetworzenia - poinformował dziennik 'The Telegraph'.

Co czwarty Polak ma problemy psychiczne

Co czwarty Polak ma problemy psychiczne - pisze 'Fakt'. Marek Balicki, szef Biura ds. pilotażu Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego podkreśla, że część takich chorych nie musi przebywać w szpitalach, ale powinna mieć innego rodzaju wsparcie.

Twardy rozwód Wielkiej Brytanii i UE oznacza chaos. Polska w grupie krajów podwyższonego ryzyka

Zarówno Wielka Brytania, jak i Unia Europejska przygotowują się na ewentualność twardego rozwodu z Unią. Także polski rząd nie wyklucza fiaska dwustronnych negocjacji, które powinny się zakończyć do października br. Zasady, na których Wyspiarze opuszczą Wspólnotę, będą mieć zasadnicze przełożenie na polski eksport i sytuację mieszkających w Wielkiej Brytanii Polaków. Zagrożona może być także obecna perspektywa unijna.

Theresa May drastycznie traci poparcie w swojej partii!

Z badań przeprowadzonych dla Conserative Home wynika, że 45% przedstawicieli Partii Konserwatywnej uważa, że Theresa May powinna natychmiast podać się do dymisji.

OPINIE I PUBLICYSTYKA

"The Guardian": Polscy sędziowie zastraszani przez państwo

Brytyjski dziennik "The Guardian" poinformował, że trzech wysokich rangą polskich sędziów poskarżyło się na prowadzoną przeciwko nim przez instytucje rządowe kampanię "zastraszania i szykan". "Próbują mnie złamać" - przyznał jeden z nich.

Dlaczego Social Service zabiera dzieci polskim rodzicom?

– W kwietniu dowiedzieliśmy się o 27 dzieciach, które zostały zgłoszone do „social services”. Ośmioro z nich trafiło już do rodzin zastępczych – mówi Agnieszka Przybyłek-Pieza, dyrektorka Centrum Pomocy Rodzinie Przystań. – Zaczął się sezon.

Johnson o Brexicie: "Bez cholernej paniki". "Może być zapaść"

Wyciekło nagranie, na którym szef brytyjskiego MSZ Boris Johnson mówi, że efektem Brexitu może być "zapaść". "Może być zapaść. Nie chcę, by ktokolwiek panikował. Bez paniki. Pro publico bono - bez cholernej paniki. W końcu będzie dobrze" - stwierdził Johnson podczas prywatnej kolacji z członkami grupy wspierającej Partię Konserwatywną.

Dzieci dwóch narodów

Dorastają na Wyspach, przesiąkają zachodnią kulturą. Polskie dzieci. Na ile zachowają narodowego ducha w przyszłości? Czy mieszkanie na obczyźnie wynaradawia z korzeni przodków?

„EU citizens”? Nie – my, Polacy

(...) każdy Polak czy Polka muszą obudzić się ze swojego obywatelskiego letargu i sami zadeklarować: “Składam podanie o pozostanie, bo mam prawo jako obywatel unijny tu pozostać”.

Najwyższe piękno

Co myśli człowiek, śpiący w namiocie na wysokości kilku tysięcy metrów n.p.m.? Żeby rano wyszło słońce. Nawet tam da ono odrobinę ciepła. Da siłę na ostateczne zmierzenie się z górą. Ale jeśli słońca nie ma i tak idzie się dalej. Krok za krokiem. Aż w końcu zobaczy się świat u stóp. Dla niektórych jest to, niestety, widok ostatni.

STYL I KULTURA

U co trzeciej Polki z rakiem piersi choroba rozwija się do postaci zaawansowanej

Rak piersi co roku wykrywany jest w Polsce już u 18 tys. kobiet. U co trzeciej choroba rozwija się do postaci zaawansowanej. Pacjentki chcą o tym mówić głośno, bo – jak podkreślają – stają się dla społeczeństwa i systemu niewidzialne.

Co czwarty Polak ma problemy psychiczne

Co czwarty Polak ma problemy psychiczne - pisze 'Fakt'. Marek Balicki, szef Biura ds. pilotażu Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego podkreśla, że część takich chorych nie musi przebywać w szpitalach, ale powinna mieć innego rodzaju wsparcie.

Polacy prowadzą w rankingu najbardziej zestresowanych pracowników w Europie

Polski pracownik to zestresowany pracownik. Prowadzimy w rankingu najbardziej zestresowanych pracowników w Europie – donoszą badania firmy ADP. Co czwarty ankietowany poskarżył się na codzienny stres, a co dziesiąty badany z tego powodu poważnie rozważa zmianę miejsca pracy. Wkrótce może okazać się, że nie problemy fizyczne, a właśnie psychiczne wyczerpanie będzie głównym powodem zwolnień lekarskich.

Jak seks wpływa na zdrowie?

Seks to ważna część życia każdego człowieka. Seks to fizyczna przyjemność oraz bliskość z drugą osobą.Ale nie tylko... Seks ma także korzystny wpływ na nasze zdrowie. Udane życie seksualne niweluje nadmiar stresu, poprawia ogólny nastrój, dotlenia organizm i usprawnia krążenie krwi. Same korzyści dla naszego zdrowia.

Brytyjka śpiewa o polskich pierogach

W Sieci pojawił się teledysk brytyjskiej artystki o polskich korzeniach. Alexandra Sawyer Hudson nagrała piosenkę o…polskich pierogach.

Alergiku, strzeż się! Rośnie stężenie pyłków

Met Office wydało oficjalny alert, skierowany głównie dla alergików. Przewidują wysokie stężenie pyłków na terenie Wielkiej Brytanii.