Polacy na emigracji potrzebują psychoterapeuty

Problemy w pracy przekładają się na problemy w domu. Ale tych problemów jest znacznie więcej. – Wiele osób przeżywa duży lęk związany z pierwszym spotkaniem. Na początku często pacjenci tłumaczą, że nie wiedzą od czego zacząć, przepraszają za płacz i zdenerwowanie. Wstydzą się, że nie potrafili sami sobie pomóc. Wówczas staram się stworzyć taką atmosferę, by pacjent czuł się w miarę komfortowo. Nie ma nic bardziej ważnego, jak stworzenie więzi terapeutycznej w pierwszych spotkaniach.

Damian Biliński: Jesteś współtwórcą Centrum Rozwoju Terapii i Wsparcia „Feniks”, która jest organizacją non-profit, a celem, pomoc osobom przebywającym poza granicami ojczyzny w rozwiązywaniu problemów natury psychologicznej. Jednak określenie „problemy natury psychologicznej” to dość ogólne sformułowanie. O jakich problemach będziemy rozmawiać?

Mirek Błoniarz: W Centrum „Feniks” od samego początku jego istnienia prowadzę psychoterapię indywidualną. Przychodzą ludzie z różnymi problemami życiowymi. Nie ma w zasadzie tematu/sprawy, w której wspólnie nie można poszukać rozwiązania. Oczywiście – tak od kuchni patrząc – na potrzeby diagnozy klasyfikuję/przyporządkowuję ich do jakiegoś rodzaju zaburzenia w/g istniejącej klasyfikacji zaburzeń psychicznych (DSM), jaką posługuje się każdy psychoterapeuta. Od strony pacjenta wygląda to inaczej – po prostu szukamy powodu zgłoszenia. Czasami bywa, że to co mówi pacjent na pierwszych spotkaniach, w ramach kilku spotkań konsultacyjnych, ulega przekształceniu i doprecyzowaniu. Dlatego przez prawie 9 lat, od kiedy zajmuję się psychoterapią (na początku w Polsce, głównie terapia uzależnień) miałem cały przekrój ludzi z różnymi problemami: depresje, stany lękowe, anoreksje, uzależnienia, kłopoty z tożsamością seksualną, osoby po próbach samobójczych, kłopoty w parze/małżeństwie i rodzinne. Każdy przypadek jest inny i, każdy ma swój niepowtarzalny problem. Każdy wyraża go w taki sposób jak potrafi. Moim zadaniem jest dobrze zrozumieć pacjenta i doradzić czego mu potrzeba. Jeśli nie zrozumiem problemu to nie ma psychoterapii. Zazwyczaj wystarcza mi kilka spotkań, aby doprecyzować i poznać pacjenta. Choć są i tacy pacjenci, którzy wymagają więcej czasu oraz tacy, z którymi nie podejmuję się pracy w ogóle. Człowiek jest bardzo skomplikowany. Nie zawsze, gdy mówi, że chce coś zmienić, to tak naprawdę tego chce. W sposób w jaki pracuję, w podejściu integratywnym, wiem/czuję, czy ktoś się przypadkiem nie oszukuje. Bywa, że nie jest dobry czas na zmiany a także, że ktoś nie chcąc zmiany, robi to tylko dla innej osoby, a nie dla siebie.

W Edynburgu, gdzie mieści się obecnie siedziba Feniks, mieszka w/g różnych szacunków blisko 20 tys. Polaków. Jak duża jest skala przypadków kwalifikujących się do terapii psychologicznej?

Istnieją różne instytucje, sądy, lekarze, etc., którzy chętnie kwalifikują kogoś ze względu na jego problemy, do pomocy terapeutycznej. Większość moich dotychczasowych pacjentów to jednak Ci, którzy doświadczyli w swoim życiu tego, że sami nie są w stanie sobie pomoc. Człowiek jest tak skonstruowany – jeśli w jego rozwoju wszystko idzie raczej dobrze -, że w razie kłopotu jest w stanie sobie sam pomóc – często przy wsparciu choćby najbliższego otoczenia. Jeśli puka do mojego gabinetu tzn., że z jakiegoś powodu sobie nie radzi. Często, drugi, obcy człowiek, związany tajemnicą ma inny ogląd sprawy. Nie jestem zaangażowany emocjonalnie w kłopoty pacjentów. Istnieją różnego rodzaju statystyki, które pokazują jak w danej populacji jest z poszczególnymi zaburzeniami. W tej szerokości geograficznej częstsze będą stany depresyjne. Patrząc z kolei na przypadki zaburzeń z perspektywy emigracyjnej, czyli że przyjechaliśmy tu (Polacy) i, zmieniliśmy swoje życie, domy i otoczenie to, częstsze są zaburzenia adaptacyjne związane z nowym środowiskiem. Jednak z takimi problemami spotykałem się szczególnie w pierwszych latach. Teraz, Polacy w Edynburgu, mają takie same kłopoty jak miejscowi, czy mieszkańcy Polski. Oczywiście jest kilka obszarów, gdzie więcej osób boryka się z depresją, wypaleniem zawodowym, czy problemami w związku z partnerem. Przyjmuje się ze 38% Europejczyków, cierpi na różnego rodzaju zaburzenia psychiczne – w/g raportu European College of Neuropsychopharmacology (ENCP). Skala w Wielkiej Brytanii jest podobna. Oczywiście wśród Polaków, zauważyłem podniesione wyniki w niektórych rodzajach zaburzeń, ale to wynika bardziej z moich obserwacji, niż z badań, bo takowych nie ma. Podniesione wyniki są zapewne w zaburzeniach depresyjnych, lękowych i adaptacyjnych. Na pewno więcej widzę w swej praktyce klinicznej problemów w relacjach małżeńskich (w ogóle par), czy kłopotów związanych z dziećmi. Jak widać są to obszary zaburzeń, które wiążą się z naszą zmianą miejsca zamieszkania, pracy, czy szkoły. Ale mam też więcej – niż w Polsce -, osób z problemami hazardu. To z kolei odzwierciedla większą dostępność w Szkocji do różnego rodzaju gier i zakładów.

Rozumiem, że problemy przytrafiają się zarówno kobietom jak i mężczyznom, ale czy tutaj możemy mówić o jakiejś proporcji?

Tak, zaburzenia psychiczne można powiedzieć mają płeć. Uważa się, że kobiety od 20 do 40 procent częściej, niż mężczyźni, zapadają na różnego rodzaju choroby psychiczne. Niektórzy znawcy tematu mówią (np. prof. Daniel Freeman z Uniwersytetu Oksfordzkiego), że kobiety częściej zapadają, bo doświadczają stresu związanego z koniecznością godzenia różnych życiowych ról: matki, pracownika, itd. Choroby psychiczne mają różne pochodzenie. Nieraz większy wpływ na występowanie danego zaburzenia mają czynniki zewnętrzne, a nieraz genetyczne. Zgodnie też z teorią mojego podejścia (systemowego) decydują kwestie właśnie systemowe, nawet do kilku pokoleń wstecz. To właśnie w zaburzeniach psychicznych, wywołanych przez czynniki zewnętrzne, a nie genetycznie, odnotowano największe różnice w ilości rozpoznanych przypadków u obu płci. Z przeprowadzonych w Wielkiej Brytanii badań wynika, że kobiety częściej cierpią na obniżenie nastroju, napady paniki, fobie, bezsenność, stres pourazowy oraz na zaburzenia odżywiania. Dla mężczyzn z kolei najbardziej typowymi problemami psychicznymi są uzależnienia od alkoholu czy narkotyków oraz trudności w kontrolowaniu emocji (np. napadów złości).

Do twojego gabinetu trafia więcej kobiet czy mężczyzn?

W swoim gabinecie widzę zdecydowanie więcej kobiet, niż mężczyzn. Natomiast patrząc na to, w jakim wieku Polacy wyjechali do Wielkiej Brytanii, to większość stanowią osoby ok. 30-go, roku życia.

Czy podczas wizyty towarzyszy im strach, wstyd? Podjęcie decyzji o konsultacjach z psychologiem chyba nie należy do łatwych, a w każdym razie musi rodzić wiele wątpliwości. Wszak, bez otwartej i szczerej rozmowy niewiele może wyniknąć.

Tak wiele osób przeżywa duży lęk związany z pierwszym spotkaniem. Na początku często pacjenci tłumaczą, że nie wiedzą od czego zacząć, przepraszają za płacz i zdenerwowanie. Wstydzą się, że nie potrafili sami sobie pomóc. Wówczas staram się stworzyć taką atmosferę, by pacjent czuł się w miarę komfortowo. Nie ma nic bardziej ważnego, jak stworzenie więzi terapeutycznej w pierwszych spotkaniach. To ona jest kluczem i, jak pokazują badania nad psychoterapią – są ważnym czynnikiem leczącym. Bowiem okazuje się, że osobowość terapeuty, pomimo różnych technik, jest szalenie istotna. Staram się “zestroić” z pacjentem, ale bez przesady. Klient, który jest w depresji, potrzebuje żywego i energicznego terapeuty a nie depresyjnego flegmatyka. Poczucie humoru też odgrywa swoją rolę. Często mówię pacjentom, że psychoterapia to nie pogrzeb. Są oczywiście takie stany i sytuacje, które wymagają powagi. Bez wątpienia do takich należą sytuacje, gdzie w grę wchodzi śmierć i życie – być albo nie być pacjenta. Bo nie ma nic ważniejszego, niż życie pacjenta.

Załóżmy, że wypaliłem się zawodowo. Szef w pracy molestuje mnie psychicznie. Nie mam siły podjąć kroków, które mogłyby doprowadzić do zmiany miejsca pracy, ba, jestem przekonany, że zmiana w niczym nie pomoże, bo tam będzie podobnie. Mało tego; w domu widzę pełną wigoru, zadowoloną żonę, którą jednak wieczorami nie bardzo mogę zadowolić, a moje próby przypominają bardziej sfrustrowanego mężczyznę, niż silną głowę rodziny. Każdego ranka wychodząc do pracy, mam ochotę wsiąść w jakikolwiek autobus i przejeździć cały dzień. Nie myślę o samobójstwie, nie nadużywam alkoholu, a nawet nie palę. Czasami, gdy oglądam mecz piłki nożnej, polskiej reprezentacji, nieco rozczulam się na dźwięk narodowego hymnu. Zmiana pampersa jest ponad moje siły, a zupa znowu była słona. Jednak żona mówi, że wciąż mnie kocha i chciałaby kolejne (trzecie) dziecko. Tymczasem w supermarkecie, zza kasy uśmiecha się ciepło i tajemniczo przemiły kasjer. Czy powinienem odwdzięczyć się tym samym?

Odpowiedź uśmiechem na uśmiech kasjera na pewno nie będzie złym wyjściem. Żyjąc w Wielkiej Brytanii przynajmniej kilka lat można zauważyć, że ludzie spotykając się i pytając się “Jak się masz” nie mówią jak zazwyczaj w Polsce o chorobach, problemach i 7 plagach egipskich, jakie nawiedziły ich domy. Obojętnie co się dzieje mówią “że wszystko w porządku”. Rozumiem, że Tobie wcale nie do uśmiechu. Wypaliłeś się i wegetujesz życiowo. Czekasz na lepsze czasy i na to, że wrócą siły żeby coś zmienić w swoim życiu. Być może masz poczucie, że lata świetlne dzielą Cię od żony, która teraz kwitnie i ma ochotę na kolejne dziecko. Ta przepaść między Tobą a nią pewnie potęguje bardziej Twoje cierpienie, którego może jako “typowy samiec” tak wolisz nie nazywać, bo to takie nie męskie. Co lepsze, dzielić się prawdą, jaką mamy w środku z otoczeniem czy uśmiechać się i mówić “wszystko jak najlepiej w moim życiu”? Spory wpływ na to, jak zareagujemy, ma na pewno kontekst w jakim wychowywaliśmy się. Ukrywanie tego co naprawdę jest czy burknięcie kasjerowi na pewno nic nie zmieni. Zachowasz się jak się zachowasz. Pewnie jak burkniesz to bardziej spotęguje to twoje negatywne myślenie o sobie. Uśmiech nawet wymuszony raczej będzie neutralny dla Ciebie. Nie ma ratunku dla tych co nie chcą nic zmieniać i wolą cierpieć. Każda zmiana kosztuje! I to kosztuje niemało. Takie życiowe “ogarnięcie się” wymagać będzie planu i konsekwencji działania. Możesz spróbować sam, a możesz skorzystać z mojej pomocy czy moich kolegów i koleżanek po fachu. To co, chcesz coś zmienić w swym życiu? Gotowy jesteś?

Jeśli nie będę musiał długo oczekiwać w kolejce, wezmę to pod uwagę. No właśnie. Jak jest z dostępnością do tego rodzaju usług?

W Polsce, na chwilę obecną szacuje się, że brakuje ok. 17 tysięcy psychoterapeutów. W innych krajach europejskich jest podobnie. Najlepiej radzi sobie Austria, deklasując pozostałe kraje UE. Dlaczego? Austria wprowadziła już 22 lata temu porządną ustawę o zawodzie psychoterapeuty. Zmniejszyły się znacząco koszty medyczne i mówi się, że dzięki temu o 1/3 zmniejszyła się liczba samobójstw. W Polsce nie jest to uregulowane. Nie każdy, kto pisze sobie na wizytówkach, czy szyldach, że jest psychoterapeutą, w rzeczywistości nim jest. Psychoterapia jest stosunkowo młodym zawodem i przez to nie dość znanym opinii publicznej. Warto pamiętać, że wyróżnia go spośród innych podobnych (psycholog, psychiatra) to, że adept musi przejść własną psychoterapię i specyficzne szkolenie po studiach, trwające co najmniej 4 lata. Według standardów europejskich szkolenie po studiach wynosi co najmniej 1400 godzin. Istotne miejsce zajmuje praktyka pod superwizją i przedmioty specyficzne dla psychoterapii. W specjalistycznych stowarzyszeniach psychoterapeutycznych wymagany jest zwykle dłuższy okres kształcenia, w praktyce wynosi tam często 7-10 lat. Łatwo zatem zrozumieć, że jeśli za psychoterapeutę podaje się ktoś, kto właśnie skończył studia magisterskie, specjalizację lekarską czy specjalizację w psychologii klinicznej, a nie wspomniane wieloletnie szkolenie – nie może być psychoterapeutą w pełni. Nie jest też psychoterapeutą ktoś, kto skończył jedynie 2-letnie studia podyplomowe, czy podobne częściowe przeszkolenie. Inna sprawa, już zupełnie z naszego szkockiego podwórka: Usługi w ramach NHS-u (bezpłatne) są dostępne w znikomym stopniu dla nielicznych – w praktyce, dla tych naprawdę w trudnej sytuacji. Nie ma mowy – najczęściej – o tłumaczu. Jeśli ktoś nie radzi sobie z językiem angielskim, to niestety musi czekać miesiącami w kolejce. Z kolei organizacje i instytucje, które mają różnego rodzaju dofinansowania, nie mogą powiedzieć, że ich sytuacja jest komfortowa, ponieważ otrzymywane środki finansowe są po prostu niewystarczające. Dlatego proszą najczęściej o dopłaty ze strony klientów. Prywatne gabinety prowadzone przez Szkotów oferują usługi od 40 funtów w górę. Polscy psychoterapeuci zazwyczaj liczą sobie 25-35 funtów. Polska społeczność psychoterapeutów jest nieliczna i tak naprawdę skupiona głównie w Edynburgu. Reszta to biała plama. Ale z tego co mi wiadomo, moi koledzy i koleżanki mają co robić. Ja też.

Oprócz współpracy z Centrum Rozwoju Terapii i Wsparcia „Feniks”, prowadzisz również swoją działalność. Czym różni się twoja działalność od „Centrum”?

W ramach swojej praktyki – Arete Counselling – także prowadzę terapię indywidualną. Poza gabinetem w Edynburgu, mam gabinet w Kirkcaldy i jest perspektywa na Glasgow. Elementem odróżniającym „Feniks” od mojego gabinetu jest większy nacisk na elementy rozwoju osobistego. Ostatnio spotkałem swojego byłego pacjenta, który powiedział, że nie potrzebuje już pomocy i terapii, ale właśnie skusił się na coś dla “zdrowych”. Był to akurat projekt, który zapoczątkowałem 2 miesiące temu pt.: “Drogi ważności”. Raz w miesiącu zapraszam chętnych na kilkugodzinną wyprawę po okolicach. Do przejścia mamy zazwyczaj 10-15 km. Każde wyjście ma swój temat związany z mindfulnes czyli uważnością. Najbliższa wrześniowa wyprawa będzie dotyczyła oswajania w naszym życiu lęku, z jakim często się borykamy. Nie ma tam wykładów, mądrzenia się. Jest droga do przejścia, ciekawi ludzie i 30 minut czasu, kiedy każdy z osobna dostaje do ręki kartkę z kilkoma zdaniami wprowadzenia i krótkim ćwiczeniem do samodzielnego wykonania. Można później porozmawiać o spostrzeżeniach, ale nie trzeba. Inne propozycje, które staram się rozwijać w ramach Arete to warsztaty. Na jesień przygotowuję warsztat dot. przepisu na dobry związek. Będzie on prowadzony w Edynburgu i Newcastle. I choć warsztaty odbędą się dopiero w listopadzie, mam już prawie zamknięte listy. Planuję też w listopadzie warsztat dot. wypalenia zawodowego, poszukiwania swej pasji i miejsca w życiu. Od kilku miesięcy zaangażowałem się też w jeszcze jeden projekt w nowej organizacji w Glasgow: Azimuth. Advice & Education. Organizacja ta zajmuje się pomocą osobom, które mają kłopoty natury finansowej (brak pracy, zadłużenie, nieradzenie sobie w życiu). Niejednokrotnie osoby te cierpią na problemy natury psychicznej – stres, lęki, depresje, myśli samobójcze, uzależnienie, itp. Czasami ciężko powiedzieć co było pierwsze – problemy psychiczne czy finansowo-bytowe. Ja właśnie przygotowuje program pomocy terapeutycznej oraz program edukacyjny. Planów i pomysłów mam dużo, ale doba ma tylko 24 godziny, a rok 365 dni.

Wspomniałeś o spotkanym na mieście byłym pacjencie. Często miewasz takie sytuacje? Czy byli pacjenci stają się w pewnym sensie twoimi znajomymi. Innymi słowy, czy utrzymujesz przyjacielski kontakt z byłymi pacjentami?

Tak miewam takie sytuacje, że spotykam swoich byłych i obecnych pacjentów. Staram się utrzymywać przyjazny, a nie przyjacielski kontakt. Edynburg nie jest wcale dużym miastem. W swej pracy przestrzegam kodeksu etycznego Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Integratywnej, którego jestem członkiem. Jasno on mówi, że kontakty seksualne, jeśli chodzi o obecnych i byłych pacjentów nie wchodzą w grę oraz tworzenie tzw. podwójnych relacji. Psychoterapeuta musi być blisko tworząc relację, ale zarazem na tyle daleko, żeby owa relacja nie wpływała na przebieg psychoterapii. Nie pracuje w podejściu analitycznym – zatem podaję rękę pacjentowi, nie jestem dla niego zupełnie bezbarwną i bezuczuciową istotą. Poziom bliskości jaki się tworzy jest zupełnie naturalną sprawą. Pacjent może oczywiście chcieć skracać dystans. Ja muszę wiedzieć, na ile mogę odsłonić siebie. Oczywiście inne są relacje z pacjentami, którzy np. przechodzą roczną psychoterapię grupową. Znam ich dużo lepiej niż tych, przychodzących na kilka konsultacji. Oni też wiedzą więcej o mnie. To ja decyduję, ile się odsłonić. Nieraz to pomaga w procesie terapeutycznym. Dlatego normalną sprawą jest przysyłanie mi przez pacjentów maili czy rozmowy po latach o tym jak sobie radzą. Pacjenci chcą się chwalić, że życie im wychodzi, że są szczęśliwsi. To dla mnie – słysząc takie historie ogromna satysfakcja. Kiedy widzę na ulicy RAZEM prawie rozwodzącą się parę, kiedy dzwoni kobieta, że nareszcie udało się utrzymać ciążę i jest mamą, kiedy dzwoni mężczyzna i mówi, że spłacił długi hazardowe… to, to są szczególnie miłe chwile w mojej pracy. Po prostu mam fajną pracę, gdzie na co dzień widzę ludzi, którzy znów zakochują się w życiu i czerpią z niego. Oczywiście są i smutne sytuacje, szczególnie kiedy pacjent odchodzi, bo chorował np: na nowotwór, albo popełnia samobójstwo. Takie chwile są trudne i uczą pokory.

Oprócz beznadziejnych sytuacji, niezależnych od nas samych, zdarzają się także cuda. Czy w takich przypadkach przyczyną sprawczą będzie wiara, nadzieja, przypadek, a może po prostu dobry psychoterapeuta?

Cuda… Jeśli przyjąć, że życie jest cudem, że każdy dzień i noc jest cudem to jest ich całe mnóstwo w mojej pracy. Wielu pacjentów chce cudów. Chcą, aby depresja, lęk, uzależnienie, ból, cierpienie, kłopoty, śmierć, itd. poszły sobie, odeszły. Chcą często pozbyć się tego, z czym przychodzą. Nie jest przypadkowe to, co nas spotyka – rodzaj objawu. Często objaw to coś, co idzie przez pokolenia. Jest niechciany, zwalczany i usuwany. Moje podejście, w którym pracuję uczy patrzenia na objaw. Patrzenia i nie odwracania głowy. Patrzenia i przyjęcia go. Jak pacjent do tego dojdzie, to wtedy właśnie staje się cud. Cud włączenia. Cud, że objaw często odchodzi, jest mniejszy na sile, daje żyć. Dla mnie osobiście cudem jest odkrywanie tego, co stoi za danym objawem. Patrzenie jak pacjent dochodzi do tego, jak jego życie ulega radykalnej poprawie. Praca psychoterapeuty jest codziennym obcowaniem z życiem i śmiercią. Wiele tu cudów małych i dużych.

Zabrzmiało optymistycznie, ale z egzystencjalną nutą. Dziękuję za rozmowę.

» Damian Biliński

© Wszystkie prawa zastrzeżone.
Całość jak i żadna część utworów na OPEN MAGAZYN.PL, nie może być rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie bez zgody Redakcji. Wobec osób łamiących prawo, podjęte zostaną wszelkie działania prawne celem dochodzenia roszczeń finansowych.

POPULARNE TERAZ

"Chcemy, by Polacy mieli pewność, że mogą tu zostać"

Brytyjska wiceminister spraw wewnętrznych Caroline Nokes wyraziła nadzieję, iż przedstawione wczoraj szczegóły procesu rejestracji obywateli UE "upewnią Polaków i ich rodziny, że nadal mogą żyć w Wielkiej Brytanii" po Brexicie.

ISIS chciało zaatakować premier Theresę May

Fanatycy z ISIS uszykowali plan ataku na brytyjską premier Theresę May. Sprawca kilka dni przed planowanym zamachem trafił w ręce policji.

Alergiku, strzeż się! Rośnie stężenie pyłków

Met Office wydało oficjalny alert, skierowany głównie dla alergików. Przewidują wysokie stężenie pyłków na terenie Wielkiej Brytanii.

Jedna trzecia Brytyjczyków zakupiła w Internecie podrobiony sprzęt elektroniczny

Organizacja charytatywna Electrical Safety First wykazała, że jedna trzecia obywateli Zjednoczonego Królestwa dokonała w swoim życiu zakupu podrobionego sprzętu elektronicznego.

Dlaczego Social Service zabiera dzieci polskim rodzicom?

– W kwietniu dowiedzieliśmy się o 27 dzieciach, które zostały zgłoszone do „social services”. Ośmioro z nich trafiło już do rodzin zastępczych – mówi Agnieszka Przybyłek-Pieza, dyrektorka Centrum Pomocy Rodzinie Przystań. – Zaczął się sezon.

Spędzanie wielu godzin przed ekranem przyczyną chorób serca i raka

Według naukowców, którzy przeprowadzili najnowsze badania, wynika, że długie spędzanie czasu wolnego przed ekranem telewizora, komputera lub komórki ma wpływ na większą zachorowalność na raka i choroby serca.

NAJCHĘTNIEJ CZYTANE

Imigranci mogą mieć problemy z otrzymaniem „statusu osoby osiedlonej”?

Problem z uzyskaniem statusu osoby osiedlonej mogą mieć imigranci z Europy Wschodniej, w tym Polacy, Rumuni oraz Bułgarzy.

Europejscy zbieracze owoców unikają Wielkiej Brytanii

Agencje rekrutacyjne ostrzegają, że nie mogą zapewnić odpowiedniej liczby pracowników, którzy są potrzebni brytyjskim rolnikom do zbierania owoców i warzyw.

70 proc. pacjentek chorujących na raka piersi nie potrzebuje chemioterapii. Przełomowe badania

Test badający 21 genów w guzie nowotworowym może pozwolić wielu pacjentkom z najczęściej występującą wczesną postacią raka piersi na bezpieczną rezygnację z chemioterapii po operacji – informuje "New England Journal of Medicine". Specjaliści są zgodni, że wyniki badań będą miały przełomowe znaczenie w leczeniu raka piersi w nadchodzących latach.

13-letni chłopiec zadłużył karty kredytowe ojca. Dług wynosi 80 tys. funtów

Trzynastoletni Brytyjczyk zadłużył swojego ojca na 80 tys. funtów, wykorzystując jego karty kredytowe. Brał udział w zakładach bukmacherskich. Myślał, że to zabawa.

Polacy boją się spotkania z agentem ubezpieczeniowym. Czy na pewno?

W badaniach prowadzonych przez Polską Izbę Ubezpieczeń okazało się, że dla 40 proc. ogółu Polaków agent ubezpieczeniowy to podstawowe źródło informacji o ubezpieczeniu.

Brak żywności, paliwa i lekarstw – Great Britain after Brexit?

Brytyjska gazeta "Sunday Times" opublikowała w niedzielę szczegóły tajnej rządowej analizy opisującej możliwe konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z UE bez porozumienia ws. dalszych relacji. Krajowi groziłyby braki żywności, paliwa i lekarstw. Pełna treść dokumentu ma być tak wstrząsająca, że została udostępniona tylko kilku ministrom i jest przechowywana w sejfie.

INFORMACJE I BIZNES

ISIS chciało zaatakować premier Theresę May

Fanatycy z ISIS uszykowali plan ataku na brytyjską premier Theresę May. Sprawca kilka dni przed planowanym zamachem trafił w ręce policji.

Alergiku, strzeż się! Rośnie stężenie pyłków

Met Office wydało oficjalny alert, skierowany głównie dla alergików. Przewidują wysokie stężenie pyłków na terenie Wielkiej Brytanii.

Jedna trzecia Brytyjczyków zakupiła w Internecie podrobiony sprzęt elektroniczny

Organizacja charytatywna Electrical Safety First wykazała, że jedna trzecia obywateli Zjednoczonego Królestwa dokonała w swoim życiu zakupu podrobionego sprzętu elektronicznego.

Spędzanie wielu godzin przed ekranem przyczyną chorób serca i raka

Według naukowców, którzy przeprowadzili najnowsze badania, wynika, że długie spędzanie czasu wolnego przed ekranem telewizora, komputera lub komórki ma wpływ na większą zachorowalność na raka i choroby serca.

Badaj swój biznes i daj się zbadać innym

Skąd czerpiemy wiedzę, z której później korzystamy w życiu osobistym i w biznesie? Często, niestety, z obiegowych opinii, które opierają się na przekonaniach niepopartych żadnymi dowodami. A przecież nie wszystko to, co wypowiedziane, ani nawet napisane przez eksperta, musi być zgodne z rzeczywistością.

Men’s Health opublikował erotyczną sesję Meghan Markle

Księżna Sussex cały czas jest na celowniku tabloidów i osób, które chcą zaszkodzić rodzinie królewskiej. Magazyn Men’s Health opublikował wideo do erotycznej sesji Meghan Markle.

OPINIE I PUBLICYSTYKA

Johnson o Brexicie: "Bez cholernej paniki". "Może być zapaść"

Wyciekło nagranie, na którym szef brytyjskiego MSZ Boris Johnson mówi, że efektem Brexitu może być "zapaść". "Może być zapaść. Nie chcę, by ktokolwiek panikował. Bez paniki. Pro publico bono - bez cholernej paniki. W końcu będzie dobrze" - stwierdził Johnson podczas prywatnej kolacji z członkami grupy wspierającej Partię Konserwatywną.

Dzieci dwóch narodów

Dorastają na Wyspach, przesiąkają zachodnią kulturą. Polskie dzieci. Na ile zachowają narodowego ducha w przyszłości? Czy mieszkanie na obczyźnie wynaradawia z korzeni przodków?

„EU citizens”? Nie – my, Polacy

(...) każdy Polak czy Polka muszą obudzić się ze swojego obywatelskiego letargu i sami zadeklarować: “Składam podanie o pozostanie, bo mam prawo jako obywatel unijny tu pozostać”.

Najwyższe piękno

Co myśli człowiek, śpiący w namiocie na wysokości kilku tysięcy metrów n.p.m.? Żeby rano wyszło słońce. Nawet tam da ono odrobinę ciepła. Da siłę na ostateczne zmierzenie się z górą. Ale jeśli słońca nie ma i tak idzie się dalej. Krok za krokiem. Aż w końcu zobaczy się świat u stóp. Dla niektórych jest to, niestety, widok ostatni.

"Dziękuję i proszę o wsparcie" - rozmowa z Gromee

Z Gromee (Andrzejem Gromalą) reprezentantem Polski na Eurowizji rozmawiała Gosia Skibińska.

Mój przyjaciel (lub wróg) - robot

Seks z robotem. Pierwszy robot-kierowca, astronauta i sprzedawca. To nie fantastyka, lecz teraźniejszość. Co z dotychczasowymi miejscami pracy w czasach, gdy roboty stają się coraz potężniejsze? Kto liczył, że może prognozy naukowców się nie sprawdzą i roboty nie zawładną naszym życiem, ten dziś już wie, że się pomylił.

STYL I KULTURA

Spędzanie wielu godzin przed ekranem przyczyną chorób serca i raka

Według naukowców, którzy przeprowadzili najnowsze badania, wynika, że długie spędzanie czasu wolnego przed ekranem telewizora, komputera lub komórki ma wpływ na większą zachorowalność na raka i choroby serca.

Men’s Health opublikował erotyczną sesję Meghan Markle

Księżna Sussex cały czas jest na celowniku tabloidów i osób, które chcą zaszkodzić rodzinie królewskiej. Magazyn Men’s Health opublikował wideo do erotycznej sesji Meghan Markle.

Wielka Brytania - rekordowe nakłady na zdrowie

Wielka Brytania od lat boryka się z problemami w ochronie zdrowia. Ostatnie dane prezentowane przez National Health Service wskazują, że pomimo rekordowych dla Wielkiej Brytanii nakładów na zdrowie, to wciąż odbiega ona od Europejskiej czołówki.

70 proc. pacjentek chorujących na raka piersi nie potrzebuje chemioterapii. Przełomowe badania

Test badający 21 genów w guzie nowotworowym może pozwolić wielu pacjentkom z najczęściej występującą wczesną postacią raka piersi na bezpieczną rezygnację z chemioterapii po operacji – informuje "New England Journal of Medicine". Specjaliści są zgodni, że wyniki badań będą miały przełomowe znaczenie w leczeniu raka piersi w nadchodzących latach.

Polacy boją się spotkania z agentem ubezpieczeniowym. Czy na pewno?

W badaniach prowadzonych przez Polską Izbę Ubezpieczeń okazało się, że dla 40 proc. ogółu Polaków agent ubezpieczeniowy to podstawowe źródło informacji o ubezpieczeniu.

Tysiące kobiet w Wielkiej Brytanii jest zmuszanych do małżeństw

Tysiące kobiet w Wielkiej Brytanii zmuszanych jest do małżeństwa - alarmuje dzisiejszy "Guardian". Ofiary są często porywane, nierzadko też zmuszane do pracy. Chodzi o kobiety z rodzin imigranckich - najczęściej z Pakistanu. W ciągu ostatnich trzech lat zgłoszono ponad trzy i pół tysiąca takich przypadków.