Pijani rodzice bawili się w najlepsze, kiedy ich dziecko umierało – ale nie odpowiedzą za tragedię

Do tragedii doszło w nocy z pierwszego na drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia w 2014 roku. Rodzice położyli dziecko spać, a sami poszli na imprezę. Rano odkryli, że ich syn Freddie zaklinował się między łóżkiem a ścianą, owinięty w kocyki, w pokoju starszego brata. Początkowo zatrzymano ojca dziecka, jednak z powodu braku dowodów prokuratura wycofała się z postawienia oskarżenia.

Matka, Kim Smart-Neil, 32-letnia mieszkanka Blackpool, ostatnią rzeczą, którą pamięta jest wizyta u małego synka około 5 rano. Do 6 rano dzieckiem miał opiekować się 34-letni ojciec, Matthew Neil, na co dzień pracujący jako DJ. Była to specyficzna opieka, ponieważ w tym samym czasie w mieszkaniu odbywała się spora impreza ze znajomymi. Ojciec zeznał później, że pamięta dokładnie fakt kładzenia dziecka do łóżka, ale był wtedy „bardzo mocno zmęczony i pod wpływem alkoholu”.

Żadne z rodziców nie potrawi wyjaśnić, jakim cudem dziecko znalazło się w pokoju starszego brata. O tym, że coś jest nie tak zorientowali się dopiero w południe, gdy starsze dziecko zaczęło płakać. Miało rozpiętą pieluszkę, a po pokoju były rozrzucone odchody.

Koroner Alan Wilson, który prowadził sprawę nie potrafił powiedzieć z całkowitą pewnością co było przyczyną śmierci miesięcznego Freddiego. Orzekająca patolog poprzestała a ogólnym stwierdzeniu o niewystarczającym zapewnieniu bezpieczeństwa dziecka podczas snu.

– To niemożliwe, żeby czterotygodniowe dziecko przeszło z jednego pokoju do drugiego, więc któreś z nas musiało go przenieść. Nie potrafię jednak powiedzieć, kto to był – zeznał ojciec dziecka, który tłumaczył, że choć tego dnia „jak to w święta” zapewne wypili więcej, niż powinni, to nie był pijany.

Problem w tym, że jeszcze w chwili zatrzymania miał dwukrotnie przekroczony dopuszczalny przy prowadzeniu pojazdów poziom alkoholu we krwi. W szpitalu przyznał, że każdego dnia wypija przynajmniej siedem dużych piw. Jego lekarz rodzinny namawiał go na odwyk, ale ten do czasu tragedii nie zdecydował się na to.

Obecnie małżeństwo jest już po rozwodzie. 32-letnia żona wraz z synem wyprowadzili się z domu, w którym wspólnie mieszkali.

Rzecznik prokuratury, komentujący sprawę, powiedział dziennikowi „Daily Mail”, że „sprawa była wielokrotnie badana przez prokuratorów pod kątem możliwości postawienia zarzutów. Niestety dowody nie były wystarczająco silne, żeby kogokolwiek postawić w stan oskarżenia”.

Źródło | Redakcja

cooltura_logo_150

© Open Magazyn.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone. Całość jak i żadna część utworów na OPEN MAGAZYN.PL, nie może być rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie bez zgody Redakcji. Wobec osób łamiących prawo, podjęte zostaną wszelkie działania prawne celem dochodzenia roszczeń finansowych.

POPULARNE TERAZ

INFORMACJE I BIZNES

OPINIE I PUBLICYSTYKA

STYL I KULTURA

/Autor

Ostatnie lata przyniosły ogromny postęp w leczeniu nowotworów

Raka piersi co roku diagnozuje się u około 18 tys. Polek, z których 85 proc. udaje się wyleczyć. Dzięki nowoczesnym terapiom – obecnie nawet rak piersi z przerzutami może stać się chorobą przewlekłą. Podobnie jest w przypadku wielu innych typów nowotworów – choć liczba zachorowań rośnie, pojawiają się innowacyjne leki, które znacząco wydłużają życie chorych i poprawiają jego jakość.

Sharing is caring!