Pieniądze z imigracji rozłąki nie wynagrodzą

» Piotr Ikonowicz | Goniec.com

Jak wynika z badań przeprowadzonych na zlecenie Rzecznika Praw Dziecka, co piąty polski uczeń doświadczył rozłąki z przynajmniej jednym z rodziców, który wyjechał do pracy za granicę na co najmniej kilka tygodni.

_________________________________________________________________________________________

Zjawisko masowej migracji zarobkowej nie może się nie odbijać na sytuacji rodzin, a zwłaszcza dzieci. Ukraina jest z tego powodu na czele listy krajów, gdzie najczęściej dochodzi do rozwodów. O powrocie do kraju nasze władze już nie wspominają, bo stało się jasne, że nie ma, do czego.

Ale jest rodzina, żona, mąż, dzieci, które czekają. Pytanie jak długo można czekać i ile par małżeńskich taką próbę czasu przetrwa. To z małżonków, które wyjeżdża za chlebem czuje się w nowym, obcym środowisku samotne i jeżeli w ciągu roku, dwóch nie ściągnie do siebie drugiej połówki i dzieci, to ryzyko wejścia w nowy związek na obczyźnie rośnie. A zdarza się przecież, że wyjeżdżają oboje rodzice i przez dłuższy czas nie potrafią urządzić się na tyle, żeby ściągnąć dzieciaki. Iluzja powrotu staje się z czasem przyczyną nowego zjawiska – eurosieroctwa.

Powstała nowa skala wartości, która stawia pieniądze przed uczuciami. A przecież nie ma takich pieniędzy, prezentów, które wynagrodzą zerwanie więzi uczuciowej między matką, ojcem a dzieckiem. Dla wielu wybór jest trudny: przytulać czy zapewnić godziwe warunki materialne. Choć pewnie zostawione w kraju dzieci wolałyby skromniejsze czy nawet biedne życie od smutnego dostatku opuszczonych.
Ten dylemat czy wręcz dramat powstaje nawet wtedy, kiedy rodzice zostają w kraju, ale są zmuszeni do pracy w takim wymiarze czasu, że dziecko ma coraz rzadszy kontakt z rodzicami.

Najgorzej jest z tymi, którzy wyjeżdżają i nie udaje im się spełnić swego europejskiego marzenia. Tułają się po ulicach Londynu czy innej metropolii, imając się doraźnych prac bądź popadając w bezdomność i nałogi. Kłamią przez telefon, oszukują siebie i bliskich, a co najgorsze okłamują swoje dzieci, bo czują, że je zawiedli. Wstyd przed powrotem bez grosza przy duszy bywa przyczyną wielu tragedii. Bo im bardziej dzieci tęsknią, tym bardziej kompensują sobie cierpienie związane z rozłąką marzeniami o pięknych rzeczach, które tata lub mama przywiozą ze swej wyprawy po złote runo.

Tymczasem warunki do korzystania z pomocy socjalnej w wielu krajach kończą się. Wielu ludzi wyjeżdża z kraju, bo nie mają dość kwalifikacji i siły przebicia, by znaleźć zatrudnienie w Polsce. Te same powody nie pozwalają im odnieść sukcesu za granicą i w tych właśnie wymierzone są kolejne decyzje ograniczające dostęp do wsparcia socjalnego. Te nieudane wyjazdy nazywa się wręcz turystyką zasiłkową.

Władzom krajów Europy Zachodniej, które w myśl neoliberalnej doktryny tną socjal u siebie trudno jest wyjaśnić własnym obywatelom, że muszą się tymi środkami przeznaczonymi na pomoc społeczną dzielić z imigrantami. Tak więc możliwość sprowadzenia dzieci z Polski jest stopniowo ograniczana, a to nasila zjawisko eurosieroctwa, zwiększa liczbę rozwodów i ludzkich, a zwłaszcza dziecięcych dramatów.

Źródło | Goniec.com

goniec_150

Sharing is caring!