Osobista Wielkanoc

Jakiś tam czas temu pisałem o nocy, a w zasadzie o tym, jak można w sposób radosny noc zagospodarować. I choć niektóre noce mogą być nudne, wyświechtane, częstokroć rutynowe, ta o której chcę napisać jest wyjątkowa, innymi słowy o Wielkiej Nocy słów kilka.

Ostatnie trzy doby mijającego tygodnia: Wielki Czwartek (wieczór), Wielki Piątek, Wielka Sobota i Niedziela Zmartwychwstania znane są jako Triduum Paschalne. Jest to okres wspominania najważniejszych dla wiary chrześcijańskiej wydarzeń: Ostatniej wieczerzy, śmierci Jezusa Chrystusa na krzyżu, a następnie Jego Zmartwychwstanie. Tyle teorii. W praktyce bywa różnie.

Wielu wierzących na pamiątkę tych wydarzeń robi sobie świąteczne jaja, chlebem i solą przystrajają koszyki, smażą bigosy, jedzą kiełbasy, szukają zająca. Niektórzy, nieco bardziej konserwatywni szukają sensu wydarzeń w zaciszu chłodnej posadzki kościoła. Idąc dalej w głąb tajemnicy odkrywamy, że na świecie istnieje spora grupa ludzi, która z przyjemnością dźwiga ciężki krzyż, daje się wychłostać, a nawet (przykład chociażby Filipin) ukrzyżować. Zadziwiające, jak bardzo pociąga nas tajemnica, choć należy zauważyć, że w różnym stopniu. Zadziwiające jest również to, jak szybko z racjonalnej na co dzień maszyny, dajemy wodzić się irracjonalności, intuicji. Nie chcę, bynajmniej, polemizować z Henri Bergsonem, ale z codziennością, bo codzienność to właśnie gwóźdź kruszący nasze członki, gwóźdź nader skutecznie uświadamiający istnienie z jego zaletami i wadami, i ostatecznie gwóźdź nie tyle do bram nieskończoności, ile do trumny. Ale, żeby samemu lub na życzenie, albo innym wbijać gwoździe? – Tego nie rozumiem. A jednak, ten swoisty wysublimowany masochizm z jakiś powodów – domniemam irracjonalnych – ma się dobrze.

W Wielkiej Brytanii nikt (raczej) przybijać się nie będzie, a i chłodne posadzki i kolorowe koszyki są mniej popularne, niż np.: w Polsce. Ale jeśli ktokolwiek myśli, że Brytyjczycy są przez ten fakt bardziej racjonalni, myli się. Bowiem w Wielkiej Brytanii również istnieje kult „Trzech Wielkich Nocy”: pierwsza (umownie), zaczyna się w okolicy sierpnia. To Halloween, wówczas sklepowe półki uginają się od przeróżnych straszydeł, dyń, czarownic, wampirów i trupich czaszek. I choć Halloween, świętowane jest z końcem października, interes kwitnie od sierpnia. Druga noc – Boże Narodzenie – (umownie), zaczyna się w okolicy października. Wówczas sklepowe półki świecą lampkami na choinkę i słodkimi Mikołajami. Dzwonki, renifery i świąteczne kartki z drzewkami, idą jak świeże bułki, oczywiście do końca grudnia. I trzecia, najważniejsza noc (po sylwestrowym kacu), zaczyna się w styczniu. Nie spotkałem supermarketu, który by z początkiem roku, w swoim asortymencie nie posiadał zajączków, jajek, marcepanów i Wielkanocnych babeczek. Innymi słowy „Wielka Noc”, na Wyspach, z racji swojej wielkości trwa – jak mi się zdaje – najdłużej. Czy dłużej oznacza lepiej? Analizując ostatnie 2 tysiące lat, odnoszę wrażenie, iż niekoniecznie. Ale każdy ma swoje zabawki, i niech się bawi według swoich potrzeb, nawet jeśli są to gwoździe. Ja gwoździami się nie bawię, a przynajmniej od czasu pewnej Wielkiej Nocy, i mojego zmartwychwstania.

Wspomniany przeze mnie Henri Bergson miał powiedzieć: „Istnieć znaczy zmieniać się, zmieniać się to dojrzewać, dojrzewać zaś to nieskończenie zmieniać siebie samego.” A zatem, nie lękajmy się zmartwychwstać – zanim nas ukrzyżują.

Tako rzecze dzisiaj…

OM | Damian Biliński

© Open Magazyn.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone. Całość jak i żadna część utworów na OPEN MAGAZYN.PL, nie może być rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie bez zgody Redakcji. Wobec osób łamiących prawo, podjęte zostaną wszelkie działania prawne celem dochodzenia roszczeń finansowych.

POPULARNE TERAZ

INFORMACJE I BIZNES

OPINIE I PUBLICYSTYKA

/Autor

Przychodzi Polak do brytyjskiego lekarza

Kiedy zapytałam koleżankę o jej opinię na temat bezpłatnego w końcu GP, czyli brytyjskiej przychodni, ta odpowiedziała niemalże natychmiast, że pracują tam nie lekarze, tylko „patałachy”, którym nie chce się sięgnąć po leki lepsze niż zwykły paracetamol. - Tak się składa, że paracetamol to ja sobie sama mogę wziąć bez ich łaskawej konsultacji – dodała koleżanka.

STYL I KULTURA

/Autor

le prawdy zawierają ciążowe mity?

Wiele źródeł i jeszcze więcej sprzecznych informacji. To rzeczywistość, z którą na co dzień mierzą się przyszłe mamy. Zapytaliśmy kilka z nich, z jakimi radami i stwierdzeniami na temat ciąży spotykają się najczęściej. Dzielimy je na fakty i mity, i wyjaśniamy, których z nich się wystrzegać, a które warto wprowadzić w życie.