Nieudany przekręt – polski przekręt

Prowadził biznesy w kilkudziesięciu krajach, sponsorował drużynę sportową i telewizyjnego X-Factora, pod Częstochową zbudował swoje prywatne zoo, a na spacery zamiast psa wyprowadzał pumę. Sąd w Londynie skazał polskiego biznesmena Sebastiana M. na ponad sześć lat więzienia za próbę wyłudzenia, groźby i kradzież.

Pochodzący z Częstochowy 40-letni mężczyzna na początku kwietnia 2014 r. odwiedza biuro księgowe swojej firmy w Edmonton w północnym Londynie. Potrzebuje fałszywych faktur VAT. Naciska, by księgowi je wystawili, ale ci odmawiają. M. wychodzi zdenerwowany. Wraca 8 kwietnia. Tym razem w towarzystwie czterech „karków”. Mężczyźni są uzbrojeni. W biurze zastają tylko jednego z księgowych. M. krzyczy, grozi, żąda wystawienia faktur. Chodzi o duże pieniądze, ale mimo to pracownik odmawia. Wtedy jeden z mężczyzn przystawia mu pistolet do głowy.

Sebastian M. wzywa do biura drugiego księgowego. Ten pojawia się po kilku chwilach. Rośnie napięcie. Po wymianie kilku zdań nakazuje związać niepokornego pracownika. Szerocy w barkach mężczyźni spełniają jego rozkaz. Zaczynają się groźby i tortury – napastnicy wcześniej odwiedzili sklep budowlany, w którym zaopatrzyli się w odpowiedni do tego sprzęt – ale mimo fizycznego i psychicznego ataku księgowi nie godzą się na wystawienie lewych faktur. Zanim odejdą, gangsterzy zabiorą z biura 10 tys. funtów, kilka telefonów, sprzęt elektroniczny, kluczyki do samochodu oraz dowód osobisty jednego z pracowników biura.

Księgowi zawiadamiają policję, ale Sebastianowi M. udaje się wyjechać z Wielkiej Brytanii. Nieświadomy prowadzonego w sprawie napadu postępowania wraca na Wyspy latem tego samego roku. Wtedy policja zatrzymuje go na lotnisku w Luton.

Biznesmen i filantrop

Sebastian M. to znany częstochowski biznesmen. W 2000 roku przejął firmę po swoim ojcu Bogusławie M., który w latach 70. zaczynał od niewielkiego zakładu usługowego. Naprawiał silniki. Wkrótce zajął się także produkcją prostowników i żyrandoli, ale dopiero produkcja lodówek w latach 80. przyniosła mu konkretny zysk, który zainwestował w fabrykę wentylatorów. Oficjalnie zakład działa w Częstochowie od 1985 roku.

Gdy w wieku 25 lat Sebastian staje u steru, firma to całkiem pokaźne i prężnie działające przedsiębiorstwo. Młody biznesmen nie zamierzał jednak odcinać kuponów od ojcowizny. Miał swoją wizję przyszłości firmy. W 2001 roku M. rejestruje spółkę D., kupuje zamkniętą tapetownię i rozszerza produkcję na międzynarodową skalę. Z początku wysyła wentylatory do Rosji, ale kilka lat później jego sprzęt dociera do 50 krajów na całym świecie.

Poza zbijaniem fortuny M. angażuje się lokalnie w działalność charytatywną – finansuje posiłki dla bezdomnych, kupuje tornistry dla dzieci z biednych rodzin, wyposaża jedną z częstochowskich świetlic. Poza tym staje się tytularnym sponsorem klubu żużlowego oraz dofinansowuje lokalne koło wędkarskie.

Film niezgody

To dzięki zaangażowaniu w koło wędkarskie M. zbliża się do polityki. Szefem koła jest bowiem jeden z częstochowskich radnych, a wsparcia udzielają kołu prezydent miasta oraz poseł na Sejm z tego regionu. W 2010 r. Sebastian M. dorzuca kilkadziesiąt tysięcy złotych na kampanię prezydencką swojego znajomego z koła wędkarskiego.

W międzyczasie firma D. pojawia się na rynku niemieckim. Wokół spółki-córki pojawiają się kontrowersje, gdy w filmie promującym gospodarcze, kulturalne i naukowe walory Częstochowy pojawia się nikomu nieznana wcześniej spółka specjalizująca się w budowie domów pasywnych. Nazwa niemieckiego odpowiednika firmy trafiła do tytułów gazet ponownie przy okazji sponsoringu telewizyjnego programu X-Factor.

Bizon, tygrys i…

Życie M. to nie tylko wielki biznes. Kilka lat temu dał się poznać w mieście, jako entuzjasta drapieżnych kotów, gdy przechadzał się ulicami Częstochowy z pumą na smyczy. Niestety kot zdechł w niewyjaśnionych okolicznościach – M. uznał, że został otruty, choć sprawców nigdy nie wykryto.

Natomiast mężczyzna postanowił sprawić sobie prywatne zoo. W 2012 roku kupił 30 hektarów pod Częstochową i zbudował infrastrukturę konieczną do takiego przedsięwzięcia. Sprowadził alpagi, bizony, tygrysy, niedźwiedzicę oraz wiele innych zwierząt. Tyle, że zoo nigdy nie otwarto. Na jednej z aukcji internetowych jakiś czas temu pojawiły się oferty sprzedaży zwierząt egzotycznych – co bardziej atrakcyjne zniknęły już zatem z klatek pod Częstochową. Inne wciąż czekają na nowego właściciela, bo poprzedni przepadł jak kamień w wodę.

Kontrola skarbowa

Mniej więcej w tym samym czasie, gdy Sebastian M. odwiedzał swoich księgowych w biurze w Londynie prokuratura w Częstochowie oraz ABW i Urząd Kontroli Skarbowej w Gdańsku zaczęli prześwietlać firmy D. Chodziło o wyłudzenie podatku na międzynarodową skalę. Kilka osób z kierownictwa firmy usłyszało już zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej zajmującej się oszustwami podatkowymi.

Dochodzenie w tej sprawie wciąż trwa. Kontrola skarbowa dot. przede wszystkim przepływu pieniędzy pomiędzy firmami M. w Polsce, Czechach, Niemczech oraz UK. Za pomocą mechanizmu oszustwa karuzelowego – kilka powiązanych ze sobą firm zawiera fałszywe transakcje, by odliczyć VAT – imperium Sebastiana M. miało wyłudzić ponad 50 mln złotych.

Nazwisko M. jako oskarżonego w śledztwie jednak nie pada. Prokuratura nie postawiła mu żadnych zarzutów. Firmy, których dotyczy postępowanie wciąż są obecne na rynku, choć w D. zmienił się prezes, a na miejsce zatrzymanych pracowników zatrudniono kolejnych.

Pułapka

Zmiana na fotelu prezesa nastąpiła niedługo po aresztowaniu Sebastiana M. w UK. Ten po wpłaceniu 25 tys. funtów kaucji wyszedł z aresztu, ale otrzymał zakaz opuszczania kraju oraz elektroniczną obrączkę, która miała zagwarantować, że oskarżony nie oddali się z miejsca zamieszkania w Anglii.

Wtedy do akcji wkracza jego dziewczyna Monika P. W Polsce wynajmuje prywatnego detektywa, któremu zleca odnalezienie rodzin zeznających przeciwko Sebastianowi M. księgowych. Następnie P. wraz z wynajętym detektywem pojawiają się w domu jednego z nich w UK. Straszą go konsekwencjami, jakie spotkają jego rodzinę w Polsce, jeśli ten nie wycofa zeznań. Mężczyzna pozornie ustępuje i zgadza się na warunki postawione mu przez dziewczynę Sebastiana M., jednak gdy detektyw i Monika P. wychodzą, księgowy informuje policję.

Funkcjonariusze ze specjalnego wydziału Flying Squad zastawiają pułapkę. Aresztują P. w momencie, gdy ta wręcza księgowemu kilka tysięcy funtów oraz kilkanaście tysięcy złotych, jako zapłatę za wycofanie zeznań przeciwko M. Kobieta trafia do aresztu.

Sebastian M. z początku nie przyznawał się do popełnienia przypisywanego mu czynu, jednak ugiął się pod ciężarem dowodów. 29 stycznia został skazany przez sąd w Old Bailey na sześć lat i trzy miesiące więzienia. Jego 33-letnią partnerkę Monikę P. za przeszkadzanie w działaniu wymiarowi sprawiedliwości sąd skazał na dwa i pół roku więzienia.

Paweł Chojnowski

goniec_150

© Open Magazyn.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone. Całość jak i żadna część utworów na OPEN MAGAZYN.PL, nie może być rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie bez zgody Redakcji. Wobec osób łamiących prawo, podjęte zostaną wszelkie działania prawne celem dochodzenia roszczeń finansowych.

POPULARNE TERAZ

INFORMACJE I BIZNES

OPINIE I PUBLICYSTYKA

/Autor

Miłość: On muzułmanin, ona chrześcijanka

On muzułmanin ze stolicy Bangladeszu, ona chrześcijanka z miasteczka w zachodniej Polsce. Poznali się w Berlinie. Synka urodziła zaraz po maturze. Historia jak z „Faktu”, a jednak się udało. Oto Klaudia, Mamun i ich multikulturowy „happy end”. Wychowana w rodzinie „patchworkowej”, Klaudia pragnęła, by jej własna była taka „na zawsze”. Życie wystawiło ją na większą próbę, niż zakładał plan.

STYL I KULTURA

/Autor

Jak zostać dawcą szpiku

Pobranie szpiku jest bezpieczne ale wiąże się z paroma niedogodnościami związanymi z przeszczepieniem. Jednak nie są one zbyt dotkliwe. Przy pobraniu komórek macierzystych z krwi obwodowej trzeba się liczyć z jednodniową wizytą w klinice pobrania.