Mężczyzna musi informować policję 24 godziny przed uprawianiem seksu. Moje życie to koszmar

Mężczyzna z Yorku, który na podstawie Sexual Risk Order, musi informować policję o każdym zamiarze uprawiania seksu, mówi, że jego życie zmieniło się w wirtualne więzienie. Narzeka również, że zasady, do których musi się dostosować, powodują, że nie ma żadnych szans na zbudowanie związku.

Ojciec dwójki dzieci, który na co dzień jest pracownikiem IT, trafił do rejestru przestępców seksualnych w związku z posądzeniem o gwałt. Zarzut został ostatecznie oddalony, po tym, gdy wyjaśnił, że ślady po ugruzieniach i podrapaniach na ciele partenra były tylko wynikiem skłonności sadomasochistycznych, ale do rejestru trafił i musi tłumaczyć się policji ze wszystkich planów miłosnych podbojów.

24 godziny przed planowaną „aktywnością seksualną” musi poinformować policję o tym, kim jest jego potencjalna partnerka. Powinien podać policji jej dane osobowe, adres i datę urodzenia. Dodatkowo nie powinien korzystać z żadnych urządzeń elektronicznych, do których policja nie miałaby dostępu.

Ten ostatni zapis stał się zresztą powodem kolejnej wizyty mężczyzny w sądzie. Musiał on tłumaczyć prowadzącemu sprawę, dlaczego odmówił podania policjantom pinu do swojego telefonu komórkowego. – To kwestia zasad – tłumaczył potem mediom. W rozmowie z prasą zdradził również, że jego życie po ostatnim wyroku sądu stało się „nie do zniesienia”.

– To takie niesprawiedliwe. Nie złamałem prawa, nie zrobiłem nic złego, a muszę żyć w tym wirtualnym więzieniu. Informacja o seksie z nowym partnerem 24 godziny przed faktem? Bądźmy poważni – skrażył się przed salą rozpraw.

Źródło / Redakcja

cooltura_logo_150

© Open Magazyn.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone. Całość jak i żadna część utworów na OPEN MAGAZYN.PL, nie może być rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie bez zgody Redakcji. Wobec osób łamiących prawo, podjęte zostaną wszelkie działania prawne celem dochodzenia roszczeń finansowych.

POPULARNE TERAZ

INFORMACJE I BIZNES

OPINIE I PUBLICYSTYKA

/Autor

„Chcemy, żeby Polacy zostali”

Brytyjska wiceminister spraw wewnętrznych Caroline Nokes zaapelowała w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej do Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii, aby pozostali w kraju po wyjściu z Unii Europejskiej. Zapewniła, że rejestracja pobytu będzie 'tak prosta, jak to tylko możliwe'.

STYL I KULTURA