MARZYCIELKA PRAKTYCZNA JESTEM. FOTOGRAFIA ARTYSTYCZNA

O fotografii i grafice artystycznej z Dorotą Puszkiewicz-Nowicką, która horrorów ani szkockich duchów się nie boi, ani wietrznych i deszczowych plenerów, a jak trzeba to studio ze wszystkimi lampami postawi – w domu. Rozmawia Damian Biliński.

Damian Biliński: Większość Polaków pojawiło się na Wyspach, w poszukiwaniu lepszego kawałka chleba. Inni, aby podszkolić język, podjąć edukację, nabrać doświadczenia, poczuć inną kulturę, wolność, niezależność lub otworzyć biznes i odnieść sukces. Znasz inne powody, emigracji?

Dorota Puszkiewicz-Nowicka: Tak, znam inne powody. Tym powodem jest rodzina, która powinna być razem. bo małżeństwa na odległość to coś, co nie istnieje w rzeczywistości.

DB: Wyjeżdżając z kraju, do „bagażu”, oprócz niezbędnych rzeczy przydatnych na emigracji spakowałaś: wykształcenie LSP w Olsztynie, 12-letnie doświadczenie jako plastyk, zbiór prac artystycznych wystawianych na sprzedaż i, doświadczenie życiowe, które w Szkocji zamieniłaś na bycie barmanką, pokojówką i kelnerką, czyli zupełnie inny świat.

DPN: Trudno było się tu na emigracji odnaleźć, tym bardziej, że moja prawie cała rodzina od 20 lat mieszka w Niemczech. A mnie wywiało do Szkocji. Nie posługiwałam się praktycznie językiem angielskim wcale, więc ten początek to był skok na głęboką naprawdę wodę, w dodatku z możliwością utonięcia. Ale jak widać nauka pływania odbyła się szybko i sprawnie. Teraz jest dobrze. Przyzwyczaiłam się do nowej rzeczywistości; lubię szkockie klimaty, ludzi i ich poczucie humoru.

DB: Obecnie, po kilku latach praktyki i nauki w Szkocji, z pasją i zawodowo zajmujesz się fotografią – fotografią artystyczną.

DPN: Dokładnie. Fotografią zaczynam zajmować się zawodowo. Miałam już nawet swoje wystawy w Aberdeen, ale obecnie planuję coś zupełnie innego. Zaczęłam zajmować się nie tylko fotografią, ale także fotograficznym, graficznym fotomontażem. Obecnie jestem w trakcie kończenia projektu przy okazji Graded Unit2, w którym oprócz mojej wyobraźni pojawią się piękne kobiety, a wszystko będzie zmiksowane i połączone z podkładem muzycznym. Mam nadzieję, że efekt końcowy będzie interesujący.

Dorota_foto_01

DB: Zanim jednak będziemy mieli okazję przekonać się do twojej sztuki, może uchylisz nam rąbka tajemnicy i opowiesz o procesie powstawania twoich prac.

DPN: Najpierw trwają przygotowania do sesji, czyli taki szkic, zarys, planowanie oświetlenia, miejsca, poszukiwanie odpowiednich modelek, Następnie rozmowa ze świetną makijażystką Magdą Ogarą, z którą współpracuję. Później przerabiam zdjęcia w Photoshopie, nakładam na siebie, po prostu staram się osiągnąć to, co powstało w moje głowie na początku.

DB: Niektórzy artyści improwizują, bawią się materią z której ma powstać dzieło, innymi słowy tworzą sztukę w sposób zupełnie przypadkowy. U ciebie pomysł jest już w głowie, ale gotowy czy tylko zarys?

DPN: Właściwie szkielet już jest. Zawsze coś zmieniam przy obróbce, ale raczej staram się trzymać zamysłu pierwotnego. Lubie wiedzieć co mam robić, by nie tracić czasu modelek i swojego. Szczególnie przy złych warunkach pogodowych to jest ważne, by wiedzieć co się chce uzyskać i skoncentrować się tylko na tym. Gdybym zaczęła wymyślać coś nowego w mroźnych warunkach atmosferycznych, moja modelka mogła by zamarznąć. Trzeba szanować swój czas i innych. Zawsze jest jakiś element zaskoczenia, ale generalnie musi być konkretny plan. Później przy komputerze mogę pobawić się więcej i puścić wodze wyobraźni i poeksperymentować.

DB: Wspomniałaś o pracy w plenerze, a czy pracujesz także w profesjonalnym studio?

DPN: Plener czy studio, dla mnie to bez różnicy. Pracuje tam, gdzie trzeba i tam gdzie wymaga tego sytuacja. Praca w studio chyba jest najłatwiejsza ze względu na to, że masz określone światło i można się nim bawić. Z kolei plener to zawsze element ryzyka. Ale pracuje również w domu; mój living room wygląda jak studio.

Dorota_foto_02

DB: Chcesz mi powiedzieć, że w twoim gościnnym pokoju, zamiast coffee table, sofy i kwiatów, sterczą lampy?

DPN: Czasami sterczą .)

DB: Jaki stosujesz wabik, aby namówić fotografowane osoby do ekshibicjonizmu – przy tych lampach rzecz jasna.

DPN: Nie stosuje żadnych technik wabienia. Ja po prostu lubię ludzi i najprawdopodobniej oni to wyczuwają. W każdym razie nie mam z tym problemu.

DB: No dobrze. Jest materia, jest niemal gotowy projekt w umyśle twórcy, są lampy i plener lub zamiennie living room. Czego jeszcze potrzeba, aby tworzyć?

DPN: Wielu rzeczy, ale w moim przypadku są to przede wszystkim ludzie, którzy myślą podobnie jak ja, którzy mają zbliżoną wizję do mojej, i którzy są gotowi choć trochę się poświęcić. Są projekty, które robię sama, ale w większości jednak pomoc osób trzecich jest potrzebna i wręcz niezbędna. Ale mam szczęście, bo trafiam na takich właśnie cudownych ludzi. Ostatnio szukałam miejsca, starego domu do projektu inspirowanego książką „Wichrowe Wzgórza” Emily Brontë i znalazł się Szymon Szymczyna, który naprawdę wiele mi pomógł.

Dorota_foto_03

DB: Ile czasu zajmuje stworzenie projektu?

DPN: Wszystko zależy od projektu. Na czas realizacji składa się konkretna sesja zdjęciowa, obróbka zdjęć a także cała koncepcja artystyczna. Całkiem niedawno robiliśmy piękny projekt o czarownicach i duchach. Dlatego projekt może zajmować zarówno kilka dni, jak i kilka miesięcy.

DB: Wspomniałaś o duchach…

DPN: (śmiech) Tak. Lubię horrory o duchach, lubię tego typu opowieści. Relaksuję się przy nich. Nawet jeśli są to opowieści rodem ze Szkocji.

DB: Wróćmy może do projektów…

DPN: Jak wspomniałam, projekty są tematycznie różne. Czasami mam ochotę na sesję o pięknych kobietach, a czasami na sesję z Duchami (śmiech!). Generalnie projekty tematycznie krążą wokół człowieka. Fascynują mnie ludzie, z ich obawami, dojrzewaniem, pięknem czy brzydotą, choć to ostatnie jest stosunkowo relatywne. Fascynuje mnie ciało, szczególnie jeśli przy pomocy światła można wydobyć piękno modelki, jej nastrój, mimikę, niewinność lub seksualność.

DB: Ciało, seksualność, intymność to tematy dość powszechne – taki ekshibicjonizm, bez którego trudno się obyć nie tylko w sztuce.

DPN: To zależy. Moje projekty są robione dyskretnie, delikatnie. Razi mnie to, co widzę w mediach. Przypomina to raczej kiełbasę na ladzie niż intymność, subtelność czy sztukę. Owszem, czasami sztuka przekracza granice, ale w jakimś konkretnym celu. Tymczasem współczesna sztuka, a w każdym razie niektórzy artyści, szukają taniej sensacji, posługując się przy tym wulgarnością. Nie lubię wulgarności.

Dorota_foto_04

DB: Czy twoje projekty lądują w szufladzie, czy trafiają na ścianę do konkretnych osób?

DPN: Na razie staram się robić sesje na zamówienia, a projekty artystyczne umieszczać na wystawach.

DB: Zdaje się, że ostatnio twoje prace pojawiły się na wystawie?

DPN: Tak. Miałam taką wystawę na zakończenie mojego kursu HND Photography. Sukcesem zakończyły się zarówno egzamin, jak i wystawa.

DB: Plany na przyszłość?

DPN: Zawsze są plany. Myślę o złożeniu w grudniu aplikacji BA na uniwersytecie. To będzie ostatni rok nauki; następnie zamierzam zająć się fotografią artystyczną najpoważniej na świecie, tylko zobaczymy czy są to plany, czy marzenia (śmiech).

DB: Dzięki wytrwałej pracy marzenia się spełniają.

DPN: Wiem.

DB: Skąd ta pewność?

DPN: (śmiech), bo ja marzycielka praktyczna jestem.

Damian Biliński: Dziękuję za rozmowę i życzę spełnienia marzeń – w praktyce .)