Amerykański wywiad może namierzyć, w każdym miejscu i czasie obiekt, wielkości pięści. – chwali się CIA, a były dyrektor francuskich linii lotniczych dziwi się, że Amerykanie nie potrafią namierzyć czegoś, tak dużego, jak Boeing 777. Bo nie chcą? Dlaczego?

_______________________________________________________________________________________________________

Marc Dugain były dyrektor francuskich linii lotniczych „Proteus” uważa, iż. nieodnaleziony do dziś malezyjski Boeing MH370, który leciał z Kuala Lumpur do Pekinu, mógł zostać zestrzelony przez Amerykanów, w rejonie wyspy Diego Garcia, na której znajduje się amerykańska baza wojskowa. – pisze Paris Match, w obszernym artykule na temat zagadkowego zniknięcia malezyjskiego samolotu.

W rozmowie dziennikarzami „Paris Match”, którzy od początku zajmują się sprawą zniknięcia samolotu, Dugain zastanawia się, jak to możliwe, by w dzisiejszych czasach, w dobie tak rozwiniętej technologii 63. metrowy obiekt zniknął bez śladu. -Tym bardziej, że szef amerykańskiego wywiadu twierdzi, że jego ludzie są w stanie wykryć, w każdym czasie i w każdym miejscu obiekt wielkości pięści. Jego zdaniem zniknięcie to, jest rezultatem próby zatarcia śladów – jak podejrzewa Dugain – zestrzelenia samolotu.

Na pytanie, jaki cel mieliby w tym Amerykanie, były dyrektor odpowiada, że najprawdopodobniej obawiali się ataku na swoją bazę, uznając, że samolot mógł być porwany przez terrorystów właśnie do tego celu.

Diego Garcia, to największa wyspa Brytyjskiego Terytorium Oceanu Indyjskiego, obejmującego − położony w środkowej części Oceanu Indyjskiego − archipelag Czagos. – czytamy w wikipedii. Przez lata brytyjską kolonią. W połowie lat 60. XX wieku archipelag zyskał status terytorium zależnego, a w 1966 został wydzierżawiony na 50 lat Amerykanom. Na początku następnej dekady amerykańska marynarka wojenna rozpoczęła na wyspie budowę bazy wojskowej. Przedtem z całego archipelagu wysiedlono dotychczasowych mieszkańców – zamieszkali oni na Mauritiusie i Seszelach.

Obecnie na wyspie stacjonuje ok. dwa tysiące żołnierzy amerykańskich, podobna liczba personelu pomocniczego oraz kontyngent brytyjski. Na wyspie znajduje się pas startowy przystosowany do przyjmowania najnowocześniejszych bombowców (w tym B-2), port morski oraz baza paliw.

Z racji położenia geograficznego i prawnej zależności od Wielkiej Brytanii, Diego Garcia jest jedną z najważniejszych baz wojsk amerykańskich na świecie. Wykorzystywano ją w czasie dwóch wojen z Irakiem (I i II wojna w Zatoce Perskiej) oraz w czasie amerykańskiej interwencji w Afganistanie w 2001. Wyspa była jednym z 33 wyznaczonych awaryjnych miejsc do lądowania dla programu amerykańskich wahadłowców realizowanego przez NASA. Ale, to nie wszystko – Diego Garcia jest jedną z pięciu baz kontroli i monitorowania systemu GPS zarządzanych przez siły lotnicze USA. Tam również prowadzona jest działalność szpiegowska polegająca na podłączaniu się do kabli telekomunikacyjnych ułożonych na dnie oceanu. Jest, więc się o co bać.

„Paris Match” przypomina o pewnych zdarzeniach, które, zostały – najprawdopodobniej – rozmyślnie zlekceważone, podczas próby wyjaśnienia zniknięcie malezyjskiego Boeinga.

Nie jest tajemnicą, że jakaś maszyna przeleciała nad Malediwami, co jest akurat pod drodze na Diego Garcia, Boeinga w barwach malezyjskich linii lotniczych widzieli tamtejsi mieszkańcy. Działo się, to siedem godzin po zaginięciu i na pewno nie był, to inny samolot. Świadkowie zgodnie zeznają, że Boeing leciał na bardzo niskiej wysokości, słychać było, przerażający huk silników, który sprawił, że wielu ludzi wybiegło z domów.

Dwa tygodnie później u brzegów jednej z wysp należacej do archipelagu Malediwy znaleziono gaśnicę z Boeinga 777. Mogła pochodzić z innego samolotu, ale w ciągu ostatnich 10 lat nie wydarzyła się tam żadna lotnicza katastrofa, a stan gaśnicy wskazywał na to, że w wodzie przebywała krótko. Gaśnicę zabrała miejscowa policja i nikt już później nie dociekał jej pochodzenie, ani tego, co się z nią stało. Później pojawiły się oficjalne zaprzeczenia, ze żadnej gaśnicy nie było. O tym, że lot malezyjskiego Boeinga może mieć jakieś powiązania z Diego Garcia wspólnego, stwierdzono, że pilot Boeinga trenował na symulatorze, jeszcze przed feralnym lotem, lądowanie w Indiach, na Sri Lance i właśnie na Diego Garcia. W związku z tym faktem zrodziły się spekulacje, że na pokładzie samolotu był ładunek złota i samolot wylądował na wyspie, żeby ten ładunek, tam zostawić, ale kupy się to za bardzo nie trzyma.

Rząd USA dwukrotnie stanowczo zaprzeczał, jakoby samolot przebywał w tym rejonie. Zdaniem Dugaine’ a Boeing MH370 mógł zostać porwany „zdalnie” przez hakerów, którzy próbowali skierować go nad wyspę i sprawić by w nią uderzył dlatego został zestrzelony i wpadł do morza.

Poszukiwania celowo prowadzono w innych miejscach, by Amerykanie mogli zyskać na czasie i zabrać wrak z miejsca, w którym się znajdował.- uważa Dugain.

(jm) | The Polish Review

polish_review_100