» Damian Biliński

David Cameron nie zgodził się z papieżem Franciszkiem. Panowie wymienili zdania na temat wolności słowa i publikacji przez gazetę „Charlie Hebdo” karykatur proroka Mahometa.

___________________________________________________________________________________________________________________

Brzmi to niewiarygodnie, ale według Daily Mail, papież Franciszek miał powiedzieć, iż jeśli ktokolwiek obraziłby jego matkę, dałby takiej osobie w twarz. Papież odniósł się w ten sposób do tematu wolności słowa; wolności, którą popiera, ale jednocześnie wskazuje, iż powinny być tej wolności wskazane granice. Według głowy kościoła katolickiego, religie powinno się traktować z szacunkiem, i z całą pewnością nie powinno się z religii ani wyśmiewać ani obrażać.

Jednakże premier David Cameron, w tej sprawie ma nieco odmienne zdanie. Premier nie zgadza się z papieżem, twierdząc że żyjąc w wolnym kraju mamy prawo do obrażania uczuć religijnych, bowiem jak powiedział:

– „Uważam się za chrześcijanina. Jeśli ktoś obraża Jezusa, ja również czuję się urażony, ale funkcjonując w wolnym społeczeństwie nie mam prawa się za takie poglądy mścić” Ponadto (…) „Mam do papieża wielki szacunek, ale argumentacja, jakiej użył dla podkreślenia, że nie powinniśmy obrażać innych religii, czyli odwołanie do „uderzenia w twarz”, była dla mnie zaskakująca. Niektórzy odniesienie do bicia mogą uznać za usprawiedliwienie przemocy fizycznej jako reakcji na zniewagę” – skomentował słowa papieża Franciszka, premier Cameron.

Zdaje się, iż bojową postawę papieża dość zgrabnie obnażył premier Cameron. Wszak papież Franciszek jako chrześcijanin, zamiast nadstawić „drugi policzek” najchętniej ów policzek wymierzyłby łobuzowi. I w sumie nie ma się co dziwić mężczyźnie, któremu matkę ktokolwiek ma ochotę obrazić. Ale skoro można policzkować, to i kilka kopniaków najprawdopodobniej byłoby na miejscu. Pytanie jest tylko takie – do papieża Franciszka rzecz jasna – jak mocno można kogoś spoliczkować, a także ile razy? Podobnie z kopniakami.

Każde określenie granicy, a tym samym wolności, jest początkiem dyktatury; nieważne czy dyktatury narzuconej społeczeństwu przez polityków czy duchownych. Istotne jest to, na ile ta granica zniewala człowieka, nie pozwala być wolnym i rozwijać się zgodnie z naturą. Inną sprawą jest to, czy ta „natura” ma ochotę „policzkować”, sama okaleczać się, mordować, by ostatecznie w końcu unicestwić samą siebie właśnie. Tylko, że to już filozofia, której jednak generalnie bliżej do człowieka niż – jak się zdaje – jakiejkolwiek religii.

Nie jest moim zamiarem postawienie na szali „zwykłego policzka” z „masową eksterminacją” i mordowaniem w imię Boga. Wszak różnicę widać gołym okiem. Jednak bez wątpienia lepiej prowadzić dialog i w duchu dialogu wychowywać niż wymierzać edukacyjnego „klapsa w tyłek”, nawet jeśli „dzieciak” jest nieznośny.

Puenta: podobno tylko ludzie inteligentni się nie obrażają. Nie oznacza to jednak, aby bez opamiętania obrażać innych. To również świadczy o inteligencji. Jednak, czym innym jest sztuka dla sztuki, a sztuka sama w sobie.

Sharing is caring!