MAGIA WYOBRAŹNI

Gabriel Garcia Marquez należy do moich ulubionych pisarzy. Zauroczenie przyszło do mnie wiele lat temu, kiedy w letnie popołudnie wygrzewając się na kocu, myślami, duchem byłam tak naprawdę w miasteczku Macondo przy rodzinie Buendia. „Sto lat samotności” Marqueza tak zawładnęło moją wyobraźnią, że sięgnęłam po bodaj wszystkie utwory noblisty. I w każdym znalazłam, oprócz obfitości treściowej, wielowarstwowości, także prostotę i klarowność stylu, które cenię sobie w literaturze najbardziej.

Moim zdaniem właśnie prostota i przejrzystość języka świadczą o klasie pisarza i są właściwe wszystkim nieprzemijającym dziełom literackim. Czas poświęcony na czytanie dzieł Marqueza jest zawsze dla mnie czasem wyjątkowym. Jakaż była więc moja radość kiedy w moje ręce trafiła najpierw autobiografia Mistrza pióra, a jakiś czas potem ostatnia powieść Gabriela Garcii Marqueza.  Pierwsza z tych książek – autobiografia noblisty – nosi wymowny tytuł „Życie jest opowieścią” i jest to porywająca historia o świecie autora, o miejscach, ludziach mu bliskich. Wszystko rozpoczyna się od podróży młodego pisarza, którą odbył wraz z matką do Aracataci, aby sprzedać dom dziadków. „Do Aracataki można się było się dostać jedną tylko drogą. Najpierw trzeba było wsiąść na rozpadający się stateczek wiozący pasażerów z początku przez wąski kanał, wykopany jeszcze rękami niewolników w czasach Kolonii, a potem przez mętne i przygnębiające wody rozległych bagien ku tajemniczej miejscowości Cienaga, gdzie wsiadało się do zwykłej kolejki… […] To była droga, w którą wybrałem się z matką o siódmej wieczorem w sobotę, 18 lutego 1950 roku – w przeddzień karnawału – w strugach potopowej, niespotykanej o tej porze roku, ulewy i z trzydziestoma dwoma pesos w gotówce, które mogły nam nie wystarczyć na powrót, gdyby dom nie został sprzedany na ustalonych warunkach.” Kiedy trafiamy wraz z autorem do miejsca jego dzieciństwa, poznajemy jednocześnie historię rodziny Marqueza. Pisarz odkrywa przed nami świat, który stał się inspiracją dla całej jego twórczości. Nagle okazuje się, że „magiczny realizm”, to nie fantastyczna, baśniowa fikcja, a autentyczne doświadczenia rodziny pisarza. I tak historia o pułkowniku oczekującym na przyznanie praw kombatanckich opisana w książce „Nie ma kto pisać do pułkownika”, ma swoje źródła w rodzinnej legendzie o dziadku Marqueza. Z kolei przepiękna opowieść ukazana w „Miłości w czasach zarazy” jest historią uczucia, które połączyło rodziców artysty. Saga rodu Marquezów pióra najbardziej znanego z nich, jest fascynującą podróżą, przygodą, jaka nas czytelników może spotkać. Bo jak twierdzi sam autor „moje życie jest tym, co i jak z niego zapamiętuję, żeby o nim opowiedzieć.” Autobiografia Marqueza ma jeszcze jeden istotny walor. To wnikliwe studium powołania artystycznego, któremu poświęca się całe życie. Artysta jako młody chłopak oświadczył rodzicom, że rzuca wymarzone przez nich, a w szczególności przez ojca, studia prawnicze aby w całości poświęcić się pisarstwu. ”Zdezerterowałem z uniwersytetu, łudząc się, że będę mógł wyżyć z dziennikarstwa i literatury.” Marquez zdawał sobie sprawę, że jego pisarskie powołanie, to jest coś, co ma się w sobie od urodzenia i przeciwstawianie się temu to najgorsza rzecz.
O tym, że pisarz wybrał najlepszą dla siebie drogę świadczą jego książki. Każda stawała się wydarzeniem, każda potwierdzała jego kunszt. W swoim dorobku artysta ma oprócz opowiadań, powieści, także spory zbiór dorobku dziennikarskiego. Jednak największą popularnością wśród czytelników cieszy się proza noblisty. Na ostatnią swoją powieść Marquez kazał nam długo czekać. ale było warto, tym bardziej, że jak sam napisał, to jedna z ostatnich „podróży literackich”, w jaką nas zabiera. Powieść „Rzecz o mych smutnych dziwkach” to historia dziewięćdziesięcioletniego dziennikarza, felietonisty, człowieka samotnego, właściwie żegnającego się z życiem, człowieka, który bliskości szukał tylko w burdelach. W dniu swoich urodzin postanawia sprawić sobie „w prezencie szaloną noc miłosną z nieletnią dziewicą.”  Starzec dostaje swoją szansę od losu, ale nie do końca z niej korzysta. Owa szansa – noc z czternastoletnią dziewicą – wprowadza w ustabilizowane życie dziennikarza spore zamieszanie, niepokój, który w efekcie przeradza się w głębokie uczucie. Nagły poryw serca okazuje się na tyle silny, że bohater książki Marqueza stawia na szali całe swoje życie, aby jak najpełniej przeżyć swoją ostatnią miłość. „Rzecz o mych smutnych dziwkach” Gabriela Garcii Marqueza, to piękna, wzruszająca opowieść o tym, że nie ma większej siły niż ta tkwiąca w miłości, która nie przejmuje się wiekiem. Bo siła życia i miłości drzemie w każdym człowieku do końca jego dni. A co do starości, to może warto spojrzeć na nią oczami bohatera, a może nawet oczami samego Marqueza, który pisze: „Atoli kiedy obudziłem się żywy pierwszego ranka mych dziewięćdziesięciu lat w szczęśliwym łóżku Delgadiny, przeszyła mnie nader sympatyczna myśl, że życie może nie jest czymś, co przemija jak wzburzona rzeka Heraklita, lecz jedyną okazją, by odwrócić się na ruszcie i smażyć na drugim boku przez następne dziewięćdziesiąt lat. […] To było wreszcie najprawdziwsze życie, z moim jak najbardziej zdrowym sercem, skazanym na śmierć z dobrej miłości, w szczęśliwej agonii jakiegokolwiek dnia po ukończeniu przeze mnie stu lat.”

Gabriel Garcia Marquez,
„Życie jest opowieścią”, Warszawa 2004
Gabriel Garcia Marquez, „Rzecz o mych smutnych dziwkach”, Warszawa 2005

Autor | Foto: Beata Waniek
Autorka dwóch książek dla młodzieży: „Majowy weekend” i „Zośka”; opiekunka młodzieżowej grupy teatralnej Ekstrakt; miłośniczka dobrej muzyki, filmu, teatru, czerwonego wina i długich rozmów z ludźmi

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *