MACIERZYŃSTWO TO NIE BAJKA

Kiedy przyglądam się mojej piętnastomiesięcznej córeczce wiem, że na całym świecie nie ma piękniejszego widoku. Uwielbiam patrzeć jak się uśmiecha, tańczy, biegnie do telewizora, kiedy usłyszy reklamy i wszystko oddałabym za buziaczka od niej. Kiedy zasypiam w myślach tulę ją do siebie a kiedy się budzę, jest pierwszym, o czym myślę. Jest dla mnie najważniejszą osóbką na świecie i wiem, że ja dla niej też jestem najważniejsza. Żadnej innej więzi nie da się porównać do miłości matki i dziecka. Jest najpiękniejszym i najsilniejszym uczuciem, jakie znam. Ale jest jeszcze druga strona macierzyństwa, ta mroczna.

W dzisiejszych czasach na dzieci decydujemy się coraz później a potrzeba niezależności u kobiet jest coraz większa. I w ten sposób dziewczyna około trzydziestki, często po studiach i z marzeniami o wielkiej karierze zniszczonymi przez polskie realia, ląduje w szkockiej fabryce i postanawia skupić się na zarabianiu funciaków, żeby móc wreszcie kupić dom na kredyt i założyć rodzinę. Pomimo obrączki na palcu jest niezależna. Z dala od bliskich, nie wie jak bardzo ich wsparcie jest ważne, gdy na świat przychodzą dzieci. A w weekendy – zakupy, wreszcie może sobie pozwolić na jakiś markowy ciuch, wieczorem pub, potem dyskoteka. Jakoś trzeba odreagować. Decyzja o dziecku jest odkładana, bo jeszcze nie ma stałego kontraktu, bo wciąż wynajmujemy mieszkanie ze współlokatorami, bo jeszcze nie mamy oszczędności… I w końcu odkrywa, że właściwy moment nie nastąpi nigdy, bo zawsze będzie jeszcze coś do zrobienia zanim przyjdzie czas na dziecko.

………………………………………………..
REKLAMA
MASZ FIRMĘ, ALE NIE MASZ JESZCZE STRONY INTERNETOWEJ?
– SPRAWDŹ NASZĄ OFERTĘ! KOSZT – TYLKO 350 FUNTÓW
………………………………………..

I kiedy marzenia stają się rzeczywistością okazuje się, że ciąża nie jest magicznym czasem pełnym uniesień. To znaczy chwilami jest, ale na co dzień łączy się z tysiącem okropnych dolegliwości. Z początku energia życiowa zanika i najlepszym przyjacielem okazuje się łóżko, jedzenie śmierdzi i powoduje mdłości a rozum i inteligencja jakby zanika. Potem ubrania okazują się za ciasne i coraz częściej zaczyna się zaglądać do szafy męża, droga do przychodni wydłuża się koszmarnie a wygodna, relaksująca pozycja okazuje się niemożliwa do osiągnięcia bez względu na nachylenie do horyzontu. I jedyne, o czym się marzy to wypchnięcie tego maleństwa jak najszybciej ze swojego brzucha a chwilę później przychodzi obezwładniający lęk przed porodem… I póki jest się w ciąży zupełnie nie podejrzewa się, że to nie jest najtrudniejsze przeżycie, które nas czeka.

Nikt mi nigdy nie powiedział a może po prostu nie chciałam słuchać, że poród to nie jest koniec, ale początek, że miłość do dziecka nie zawsze jest prosta i oczywista a niekiedy przychodzi z czasem, że bywają chwile, gdy masz ochotę wyrzucić dziecko przez okno albo wyjść z domu i nigdy nie wrócić, że śpisz kiedy możesz a nie kiedy chcesz, zaś do łazienki najczęściej już biegniesz, kiedy wreszcie uda ci się uśpić lub nakarmić dziecko i że nagle obezwładnia cię lęk o twoje maleństwo, męża i siebie samą, bo wasze życie i zdrowie przestaje być już tylko waszą sprawą… Początki macierzyństwa są chwilami piękne i wzruszające, ale nigdy przenigdy w dotychczasowym swoim życiu nie czułam się tak wyczerpana fizycznie i psychicznie, nie miałam tylu dylematów i nigdy dotąd nie utraciłam tak bardzo swojej niezależności. I właśnie o tym wszystkim chciałabym Wam pisać. Dość już milczenia, dość gloryfikowania. Macierzyństwo to nie bajka.

Tekst | Agnieszka B. Molak

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *