Krzykliwe i absurdalne nagłówki w Polonijnych mediach

Portale informacyjne prześcigają się w pomysłach, by przyciągnąć jak największą ilość czytelników. Nie można ich za to winić – w końcu każdy chce zarobić. Szkoda jednak, że jest to zarobek i „popularność“ za wszelką cenę. Ową ceną jest przede wszystkim wprowadzanie w błąd, zastraszanie i wabieniem aluzjami o erotycznym zabarwieniu.

Oczywiście nagłówki, które krzyczą o jednym, są wstępem do mówienia o czymś zupełnie innym. Jednak to zazwyczaj wystarcza, by w ogromnym napływie informacji zakodować tylko „sedno“, czyli kłamiący tytuł. Nie będę już rozpisywać się na temat poprawności samej treści, wiadomości pisane na kolanie, często nie sprawdzone, opływają w błędy wszelkiego rodzaju.

Bójcie się !

Przeglądając polskie portale informacyjne w Wielkiej Brytanii odnoszę wrażenie, że duża ich część żeruje na naszym niepokoju związanym z polityką, obawie przed utratą zasiłków, wywołuje lęki przed tanimi liniami lotniczym. Właściwie to nagłówki informacyjnych tabloidów powinny zaczynać się od słów: „Bójcie się!“, „Drżyjcie!“, „Uciekajcie!“. Sławne słowa „Ratunku Niemcy mnie biją“ wykrzyczane przez pewnego polskiego polityka doskonale odnoszą się tu nie tylko do absurdalnej sytuacji jakiej był bohaterem, lecz także do tego co wyprawiają nasze polskie media w UK.

Przyznaję, chętnie klikam w krzykliwe tytuły tylko po to, by dowiedzieć się o tym jak łagodna jest treść w porównaniu do informacji zawartej w nagłówkach. I tu przykładowa, pierwsza z brzegu perełka: „Szok! Imigrancie mogą cię nie wpuścić z powrotem do Wielkiej Brytanii“. W treści dowiemy się, że David Cameron, jeśli wygra wybory ograniczy imigrantom przyjazd na Wyspy, powoła specjalną komisję obliczającą limit liczby osób z danego państwa. Jeśli limit zostanie przekroczony, a imigranci z danego kraju mają negatywny wpływ na gospodarkę i ekonomię, zostanie im zamknięta możliwość przekroczenia granic. I tu autor newsa posuwa się do ostrzeżenia, że jednocześnie może to oznaczać, iż po wizycie z Polsce możemy nie zostać wpuszczeni z powrotem do Wielkiej Brytanii (w której mieszkamy, pracujemy, płacimy podatki, kupiliśmy dom?).

Czy mówimy o tym samym?

Uwielbiam czytać te same informacje na różnych portalach, to moja wieczorna rozrywka. Często mam wrażenie, że opisywane są dwa różne wydarzenia, bo jak inaczej można sądzić na takim oto przykładzie: INFORMUJE: „ Dwa samoloty Ryanair zderzyły się na lotnisku w Dublinie”, inny STRASZY : „Horror na pokładzie Ryanair’a – zderzyły się dwa samoloty!“. Przeciętny czytelnik pierwszą wiadomość odczyta jako coś niegroźnego, tym bardziej, że już sam nagłówek, spokojnie, bez krzyku informuje, że rzecz działa się na lotnisku. Drugi nagłówek nakreśla nam przerażający obraz zderzających się w powietrzu dwóch maszyn, ale efekt zostaje osiągnięty – zakładam, że kliknięć było więcej.

Media zaczynają przypominać coraz bardziej wszelkie rodzaju „newsy“ rozsyłane wirusowo na portalach społecznościowych. Kliknę, bo widzę kawałek gołego pośladka, a tytuł prowokuje: „Nie zgadniesz co jeszcze zrobiła“. Litości! Media informacyjne to nie, za przeproszeniem, „Pudelek“, gdzie rozważamy, czy pani X powiększyła sobie piersi, czy tylko miała za ciasną sukienkę. Granica między zaciekawieniem czytelnika, a celowym wprowadzaniem go w błąd jest cienka, ale widoczna.

Wracajcie, bo tam prześladują Polaków!

Z pewnością niejeden czytelnik miał w swoim życiu na Wyspach sytuację, w której członek rodziny, czy znajomy mieszkający w Polsce donosił o strasznych wieściach wyczytanych, usłyszanych w mediach. Nie sposób tego uniknąć jeśli portale informacyjne donoszą o naszej bezdomności, bezrobociu, tułaniu się po dworcach, polowaniu na Polaków. Jakby to było nieodłącznym elementem naszej egzystencji w Wielkiej Brytanii.

Nie śpię pod mostem, żyję spokojnie, nikt nie gania mnie z nożem za to, że jestem Polką, płacę podatki, pracuję na ile dziecko w wieku szkolnym mi pozwala, rachunki płacę na czas, nie jadam resztek ze śmietnika… – to mam ochotę wykrzyczeć za każdym razem gdy ktoś pyta o straszny los na emigracji. Jest wiele ciekawszych tematów niż pan Henio, który pił całe życie, pije dalej, tyle że w Wielkiej Brytanii i dlatego tu śpi w parku, a nie w parku gdzieś w Polsce. Niestety niektóre media robią z pana Henia typowego Polaka na Wyspach, stąd też przerażona osiemdziesięcioletnia babcia ma prawo się bać o los wnuka w tym strasznym kraju.

Szkoda, że media równie często i z takim samym zaangażowaniem nie mówią choćby o tych zwykłych Polakach, którzy żyją tu godnie, pracują i radzą sobie sami bez wsparcia finansowego bogatych rodziców. Czyżby to było mniej atrakcyjne do opisania?

***
Jedne media informują, inne straszą. Nie mam nic przeciwko tytułom, które mają jakoś zainteresować czytelników do przeczytania całości. Mam jednak głębokie przekonanie o tym, że portale informacyjne nie powinny zaklinać rzeczywistości, kreować ją na coś strasznego.

Czytelnicy przestają się nabierać na tego typu zagrania ze strony mediów i coraz częściej głośno to komentują. Jest to jednak walka z wiatrakami, bo nawet ci narzekający, wytykający błędy, widzący absurdalne tytuły – i tak klikają. A czyż nie o to chodzi?

OM / Dorota Kosko

© Open Magazyn.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone. Całość jak i żadna część utworów na OPEN MAGAZYN.PL, nie może być rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie bez zgody Redakcji. Wobec osób łamiących prawo, podjęte zostaną wszelkie działania prawne celem dochodzenia roszczeń finansowych.

POPULARNE TERAZ

/Autor

Strach siedzieć w brytyjskich więzieniach

Brytyjskie więzienia nie są w stanie powstrzymać rekordowej skali przemocy, samobójstw, samookaleczeń i przyjmowania narkotyków. We wszystkich tych przypadkach jest tam coraz gorzej – poinformował główny inspektor więziennictwa.

INFORMACJE I BIZNES

/Autor

Strach siedzieć w brytyjskich więzieniach

Brytyjskie więzienia nie są w stanie powstrzymać rekordowej skali przemocy, samobójstw, samookaleczeń i przyjmowania narkotyków. We wszystkich tych przypadkach jest tam coraz gorzej – poinformował główny inspektor więziennictwa.

OPINIE I PUBLICYSTYKA

/Autor

Przychodzi Polak do brytyjskiego lekarza

Kiedy zapytałam koleżankę o jej opinię na temat bezpłatnego w końcu GP, czyli brytyjskiej przychodni, ta odpowiedziała niemalże natychmiast, że pracują tam nie lekarze, tylko „patałachy”, którym nie chce się sięgnąć po leki lepsze niż zwykły paracetamol. - Tak się składa, że paracetamol to ja sobie sama mogę wziąć bez ich łaskawej konsultacji – dodała koleżanka.

STYL I KULTURA

/Autor

Tabletki antykoncepcyjne obniżają libido?

Antykoncepcja hormonalna, choć jest jedną z najskuteczniejszych metod zapobiegania ciąży, może powodować również wystąpienie skutków ubocznych. Do jednych z najbardziej uciążliwych dla kobiet należy spadek popędu seksualnego.