„Kiedyś napisałam erotyk, zapisałam go w programie, ale nie zamknęłam; odeszłam dosłownie na chwilę od komputera i mój młodszy syn Radek, przeczytał”. – Z Katarzyną Campbell, autorką wierszy nie tylko dla najmłodszych, rozmawia Damian Biliński.

Damian Biliński: Życie różne bajki pisze: Kopciuszek, Królewna Śnieżka, Piękna i Bestia, Jaś i Małgosia, Brzydkie Kaczątko, Czerwony Kapturek, a to tylko niektóre z najsłynniejszych bajek na świecie. Jaka jest twoja ulubiona bajka?

Katarzyna Campbell: Lubię wszystkie bajki. Nigdy z nich nie wyrosłam. Czytali mi je moi rodzice, później ja czytałam swoim dzieciom. Moją ulubioną bajką z dzieciństwa jest bajka o Czerwonym Kapturku, chętnie do niej wracam. Kiedyś napisałam swoją wersję z dobrym zakończeniem, no i oczywiście z dużą dawką humoru. Jednakże do dzisiaj nie lubię czerwonych czapeczek. Boję się również wilków, szczególnie takich drzemiących w ludziach.

D.B: Czy to właśnie lęk przed wilkami spowodował, że podjęłaś decyzję, aby wyjechać do Szkocji?

K.C: Tak, miałam problemy w Polsce, ale o tym nie chciałabym rozmawiać. Było, minęło. Nie warto rozdrapywać starych ran. Na szczęście w Szkocji mieszkam już ponad sześć lat. Pierwszy raz przyjechałam na zaproszenie mojego przyjaciela. Dzięki niemu zwiedziłam kawał Szkocji; byłam pod wielkim wrażeniem: woda, góry, zabytki i ta przepiękna przyroda. Na pewno to wszystko miało duży wpływ na podjętą przeze mnie decyzję, o związaniu swoich losów z tym Krajem.

D.B: W dużym uproszczeniu morał z Czerwonego Kapturka płynie taki, aby nie rozmawiać z nieznajomymi, bowiem mogą wykorzystać pozyskane informacje w złym celu, ba, mogą nawet taką osobę zjeść. Wydaje się jednak, że ty nie masz najmniejszych oporów i chociaż nie rozmawiasz z wilkiem to z przyjemnością przed wilkiem przestrzegasz dzieci. Skąd wziął się pomysł, aby pisać bajki?

K.C: Moja przygoda z poezją zaczęła się około trzech lat temu. Początkowo pisałam utwory tylko dla dorosłych. Zafascynowana byłam pisaniem, odkrywałam coraz to nowe style. Swoje wszystkie utwory wystawiałam na portalu poetyckim, przychylne opinie utwierdzały mnie w tym, aby uczyć się pisać, doskonalić warsztat pisarski. Korzystałam z opinii i rad tych, którzy mieli już doświadczenie w pisaniu. Małymi kroczkami zyskiwałam na tym portalu popularność. Kiedyś napisałam erotyk, zapisałam go w programie, ale nie zamknęłam; odeszłam dosłownie na chwilę od komputera i mój młodszy syn Radek, przeczytał. Dostał oczywiście burę! Prawiłam mu morały, że jest dzieckiem i nie wszystkie utwory są przeznaczone dla niego, wtedy on poprosił mnie o napisanie wiersza takiego specjalnie dla niego. Napisałam jeden, drugi, były następne, Radek był moją inspiracją do pisania. Bajeczki, wierszyki podobały się zarówno dzieciom jak i dorosłym. Za namową koleżanki wysłałam kilka wierszowanych bajeczek do wydawnictwa i o dziwo dostałam pozytywną odpowiedz – to był rok 2011. Kilka miesięcy trwały prace nad redakcją, korektą. Ilustracje do książki zrobiła córka mojej koleżanki. Książka ukazała się na jesieni, wydana przez Warszawską Firmę Wydawniczą. W styczniu 2012 podpisałam pierwszy kontrakt. Do tej pory napisałam ponad dwadzieścia książek, większość z nich jest już wydana, część przygotowywana do druku. Mam dalsze zamówienia i wkrótce ukażą się następne.

D.B: Pisanie bajek to chyba dość radosne zajęcie. Aby napisać dramat lub poważne dzieło literackie inspirację zazwyczaj czerpie się z życia i to takiego, w którym główną rolę odgrywają problemy natury moralnej, egzystencjalnej lub po prostu cierpienie. A bajki? Czy możesz przybliżyć nam swój warsztat?

K.C: Dla mnie pisanie bajek dla dzieci to prawdziwa przyjemność, można puścić wodze fantazji, przenieść się do tego lepszego i prostszego świata, gdzie białe jest białym, a czarne czarnym. Jestem pogodną osobą, staram się, aby takie były moje utwory: ciepłe i wesołe. Zapewniam w swoich książkach odpowiedni nastrój; miły, przyjazny dla dziecka, używam prostego języka, aby móc bezpośrednio dotrzeć do odbiorcy. Dbam o zachowanie rytmu, każdy utwór ma swoją melodię a przesłanie płynące z bajki, zachęca małych czytelników do przemyśleń. Czy pisanie dla dzieci jest trudne? Na pewno nie każdy potrafi. Na napisanie tekstu do książeczki, potrzebuję zazwyczaj kilku dni. Jest pomysł, temat, obmyślam akcję, szukam odpowiednich rymów, łączę to wszystko w jedną całość. A napisany tekst czytam i czytam; dokonuję poprawek, liczę sylaby, wygładzam. Przed wysłaniem do wydawnictwa, sprawdzam pierwsze reakcje odbiorców: syn, siostrzeniec, koleżanki. Czasami, aby napisać utwór, muszę wcześniej zebrać materiały – tak było z serią książek o pojazdach, bo przecież ważne jest to, aby dać prawdziwe informacje. Po przeczytaniu bajki „Betoniarka”, dziecko musi wiedzieć, do czego ona służy, gdzie się ją wykorzystuje. Pisanie dla dzieci sprawia mi olbrzymią frajdę! Jest to zabawa słowem, ciut matematyki, odrobina psychologii i muzyka. Czyli to wszystko, co lubię!

D.B: Chcesz mi powiedzieć, że podczas pisania bajek słuchasz piosenek w rodzaju „Puszek Okruszek”, „Pieski małe dwa” czy „Kaczka Dziwaczka”?

K.C: No, nie do końca, choć bardzo często podczas pisania wierszowanych bajeczek słucham muzyki. Uwielbiam muzykę poważną (Beethoven, Mozart, Bach, Vivaldi, Chopin) ona mnie wycisza, pobudza moją wyobraźnię, relaksuje, jest balsamem dla mojej duszy. Myślę, że poezja i muzyka mają z sobą dużo wspólnego; rytm, treść, nastrój. Różnica jest tylko w sposobie zapisu. Ale to nie znaczy, że nie słucham muzyki rozrywkowej. Lubię każdy rodzaj muzyki, no, może nie jest bliski memu sercu Hard Rock.

D.B: Wspomniałaś o psychologii.

K.C: Tak. Po pierwsze trzeba określić grupę wiekową, do jakiej kieruje się utwór. Aby napisać wiersz, bajkę dla dzieci, nie mogę operować nie zrozumiałym słownictwem dla dzieci. Nie mogę tego małego czytelnika, przestraszyć, czy nie daj Boże zniechęcić do czytania, czy słuchania. Muszę, szczególnie w utworach dla dzieci dbać o to, aby bohater się dobrze kojarzył, żeby prawidłowo postawić granice pomiędzy dobrem a złem. W bajkowej scenerii przemycić treści, które skłaniałyby młodego czytelnika do przemyśleń, ocen zachowania w poszczególnych sytuacjach. Pisząc bajki nie mogę punktować nie odpowiedniego zachowania. Przykładowo, kiedyś pisałam wierszyk o okularkach, jest to historia małej dziewczynki, z której wyśmiewają się dzieci, że nosi okulary. Dziewczynka przestaje je zakładać, ma problemy z czytaniem i pisaniem. Dzieciom trzeba tłumaczyć, że nie liczy się wygląd człowieka, a jego wnętrze.

D.B: Muzykę i psychologię rozumiem, ale nie rozumiem matematyki. W jakim celu wykorzystujesz matematykę podczas pisania? Czy istnieją jakieś matematyczne wzory, gotowe rozwiązania, dzięki którym, że tak się wyrażę: słowo ciałem się staje?

K.C: Nie, nie ma żadnych gotowych wzorów. Niestety! Matematykę używam podczas liczenia sylab. Aby wiersz miał melodię, rytm, trzeba trzymać się pewnych zasad. W każdym wersie musi być ta sama ilość sylab. Ważna jest również średniówka. Średniówka dzieli wers na części i ważne jest, aby w każdym z wersów padała ona na tą samą sylabę. Np. w 11 głoskowcu będzie ona między piątą a szóstą sylabą. Ja piszę dla dzieci wiersze ośmiogłosowe, więc średniówka będzie w połowie wersu, czyli między czwartą, a piątą sylabą.

D.B: Zapomnijmy na chwilę o matematyce. Za tobą gorące lato w Polsce, spotkania z publicznością, jesienna promocja wierszy w Wielkiej Brytanii i być może równie intensywny nowy rok. Innymi słowy, wzmożona aktywność promocyjna?

K.C: Tak. Spotkałam się z dziećmi w Gorzowie Wlkp, Strzelcach Krajeńskich, Drezdenku, Międzyrzeczu, Dobiegniewie, Starym Kurowie, Trzebiczu, Cielicach. Odwiedziłam również szkockie dzieci w szkole, do której uczęszcza mój syn w Dunoon. Promocja wierszy miała także miejsce w Edynburgu podczas kiermaszu książek, na który zostałam zaproszona przez Polish Community in Scotland, a konkretnie zaprosił mnie pan Marek Sołtysiak. Pod koniec października odwiedziłam dzieci w Sobotniej Polskiej Szkole w Coatbridge. Od listopada współpracuję z Gazetą Polonijną w której to redaguję stronę dla dzieci. W listopadzie Pani Małgorzata Bugaj- Martynowska przeprowadziła ze mną wywiad który ukazał się w Dzienniku Polskim. Z kolei w grudniu byłam w Birmingham na wydarzeniu poetycko – muzycznym „Piękni Ludzie” gdzie miałam możliwość zaprezentowania swojej twórczości oraz spotkania się z członkami londyńskiej grupy PoEZja Londyn, do której od kilku miesięcy należę. Także w grudniu moje książki zrecenzował Jerzy Granowski – dziennikarz, poeta, grafik. Recenzje ukazały się między innymi na portalu Wiadomości 24.pl, na stronie Poetycka Strefa Jerzego Granowskiego. Koniec grudnia, a dokładnie 28 grudnia został wyemitowany ze mną wywiad w polsko-angielskiej audycji w radiu BBC Poles Apart, który przeprowadziła ze mną Bożena Wilson, więc jak widać rok 2012 był dość intensywny i pomyślny.

D.B: Trzeba przyznać, że pisanie bajek to nie tylko miłe rymowanki ale i ciężka praca promocyjna. A zatem, jak zapowiada się rok 2013?

K.C: Chyba równie ciekawie. 13 stycznia brałam udział w WOŚP w Glasgow, bawiłam się i czytałam dzieciom moje książki. Przekazałam na licytację kilka swoich egzemplarzy, które zostały zlicytowane podczas tej imprezy. Zdaje się, że w lutym nieco ochłonę, ale już w marcu będę uczestniczyła w Międzynarodowych Targach Książki dla Dzieci i Młodzieży w Poznaniu. Dostałam również propozycję prowadzenia warsztatów poetycko-teatralnych w Birmingham, przede mną spotkanie w Londynie na prapremierze Piękni Ludzie – Światowy Dzień Poezji UNESCO, które odbędzie się w marcu 2013 roku. Mam nadzieję, ze rok 2013 będzie dla mnie równie przychylny i owocny jak miniony.

D.B: Oczywiście redakcja Open Polish Magazine trzyma za ciebie kciuki. Ale chciałbym zapytać jeszcze o inną sprawę. Przeciętnemu czytelnikowi wydawać by się mogło, że pisanie bajek to dość prosta sprawa. Ot, usiąść i napisać. Tymczasem okazuje się, że to dość złożony proces. A Morsztyn, Leśmian, Poświatowska? Czy oprócz bajek tworzysz poważniejszą poezję?

K.C: Obecnie poezję dla dorosłych piszę sporadycznie, ponieważ tworzenie dla dzieci zaabsorbowało cały mój wolny czas. Oprócz pisania mam przecież rodzinę, pracuję, opiekuje się dzieckiem, zajmuję się domem. Może kiedyś będę mogła na nowo powrócić do tworzenia „poważnej poezji”. Początkowo pisałam utwory kierowane do osób dorosłych. Była to liryka i erotyki, Próbowałam się sprawdzić w każdej dziedzinie. Bardzo lubię pisać fraszki i limeryki. Oczywiście, bardzo lubię erotyki Leśmiana. Lubię czytać poezję różnych autorów, czytając Innych można się wiele nauczyć. Ale bardziej niż Leśmiana, przypadają mi do gustu erotyki Kazimierza Przerwa – Tetmajera. Lubię też poezję Marii Pawlikowskiej Jasnorzewskiej; zaczytywałam się w jej wierszach jak byłam jeszcze nastolatką.

D.B: Na koniec wróćmy do początku naszej rozmowy. Wspomniałaś, że twoją ulubioną bajką był „Czerwony Kapturek”. Pod koniec bajki do chatki przychodzi odważny leśniczy. Celuje w wilka i strzela. Po chwili wszyscy są cali, zdrowi i szczęśliwi. Czy Katarzyna Campbell znalazła swojego leśniczego w Szkocji, który uwolnił ją od strasznego, głodnego wilka?

K.C: Mój wilk nie był, aż taki straszny i nie potrzebowałam pomocy leśniczego. Sama rozprawiłam się z wilkiem, wszakże jestem dzielną i nieustraszoną dziewczyną. Nie boję się ciemnego lasu, a na wilki mam swoje sposoby. Jestem po szkole hodowlanej, więc mam trochę praktyki jak postępować ze zwierzyną. Ale owszem, tu w Szkockim lesie poznałam pewnego przerośniętego Elfa. I jak to w bajkach bywa – weselisko się odbyło i wszystko dobrze się skończyło.

D.B: Jak rozumiem, ta bajka kończy się szczęśliwie?

K.C: Tak! A czy los dopisze część drugą tej bajki i z jakim zakończeniem czas pokaże.

Zdjęcia i tekst: Damian Biliński
Katarzyna Campbell, wróciła z powrotem do Polski w 2013 roku. W kraju nadal pisze wiersze dla dzieci, prowadzi warsztaty i promuje swoją radosną twórczość wśród najmłodszych. Wydaje się, iż z tego nowego rozdziału w życiu, zadowolona jest zarówno autorka jak i jej odbiorcy.

Katarzyna Campbell
Autorka książek dla dzieci, wywodząca się ze Strzelec Krajeńskich. Swoje życie związała ze Szkocją, od ponad 6 lat mieszka w Dunoon. Przygodę z poezją zaczęła około 2,5 roku temu. Od dwóch lat, piszę utwory dla dzieci, do których tworzenia zinspirował ją syn Radek. Książki ukazują się od 2011r. w wydawnictwach: Warszawska Firma Wydawnicza, Arystoteles i Jafi, z którym obecnie współpracuje. Są to wierszowane bajeczki, edukacyjne, pełne humoru, chętnie czytane i oglądane przez najmłodszych czytelników i ich rodziców. Przyczyniły się do tego przepiękne ilustracje Marka Szala, Macieja Mazura i Igi Martynow. Chętnie uczestniczy w spotkaniach autorskich. Ma bardzo dobry kontakt z najmłodszymi czytelnikami. Twierdzi, że : uśmiech dziecka jest dla niej największą zapłatą!

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *