„Jest dobrze” – wywiad z zespołem Coma

Na ich lutowe występy czeka brytyjska Polonia. Przyjeżdżają do nas pod koniec miesiąca. Koneserzy i koneserki – szykujcie się na Comę, a na parę tygodni przez koncertami my zapraszamy na wywiad z zespołem. Odpowiedzi na pytania Emito.net udzielał frontman grupy, Piotr Rogucki.

__________________________________________________________________________________________________________________

Emito.net: Comę definiuje się jako hard-rock, grunge. Grunge to muzyka rezygnacji, hard-rock – buntu. Bliżej Wam do buntu, czy rozpaczy? A może jeszcze czegoś innego?

Coma: Najbliżej nam do poruszania się w różnych stylistykach, a najdalej – do generalizowania na temat tego, co gramy, albo co grają inni. Gdy odbieram muzykę i jest ona w stanie zrobić na mnie wrażenie, to nie zastanawiam się nad tym, co to za gatunek muzyczny, ale dostrajam swoje zmysły, by przebywać z dziełem. Współczesne granie jest mocno niepodatne na klasyfikację, wpływy rozmaitych stylistyk i nurtów przenikają się niezauważalnie, by emanować ostatecznie spójnością dzieła, za którego emblemat służy nie gatunek, a wykonawca – twórca.

Czym zatem inspiruje się Coma – kim są jej idole?

Coma to zespół pięciu niezależnych muzyków, z których każdy słucha swoich ulubieńców. Nie sposób jest naszych inspiracji uczynić odpowiedzialnymi za ostateczny produkt, czyli nasze piosenki (ale można próbować). Mnie najbardziej w pracy w zespole inspiruje muzyka Davida Bowie i ostatnio Kaynego Westa oraz FKA Twigs

Mały kawałek imigracyjny – w końcu odwiedzacie Polonię. Dlaczego zdecydowaliście się przyjechać na koncerty do Szkocji?

Nie ma w tym większej filozofii. Po prostu zaistniała taka możliwość, dzięki współpracy z HotchPotch Events.

Długo przygotowywaliście tę trasę czy stanowi ona część większego tournee?

To zaledwie cztery koncerty, więc trudno tu mówić o trasie. Nie przygotowywaliśmy się do tego działania specjalnie – to będzie kontynuacja koncertów, które zagraliśmy w Anglii w listopadzie 2014 r. Chcemy zobaczyć kto przyjdzie do klubów, by się z nami spotkać (i czy w ogóle ktoś się pojawi?), no i chcemy odpocząć od wielkich scen w Polsce i pograć w małych, klimatycznych salach.

Wasza osobista refleksja nad emigracją – co sądzicie o tym, że prawie dwa miliony Polaków opuściło ojczyznę i wyjechało tutaj, na Wyspy?

To we współczesnym świecie nic nadzwyczajnego, że ludzie podróżują by poprawić swój standard życiowy, nie tylko Polacy emigrują w poszukiwaniu lepszych warunków. Mówi się, że Polska nie umiała młodym zapewnić godnego życia – to prawda, ale w Anglii nie było niewoli sowieckiej; wszystko ma swoje skutki i przyczyny, i trudno zajmować w tej kwestii jednoznaczne stanowisko. Mam tylko nadzieję, że wszyscy, którzy zdecydowali się wyjechać, naprawdę czują się bardziej dowartościowani i że ten trud życia z dala od rodzin został im wynagrodzony.

Jak sami odbieracie obecne życie w Polsce?

Jest dobrze. Coraz lepiej, nawet takie miasta jak zapomniana przez Boga Łódź, z której pochodzimy, w powolnym tempie ale idzie do przodu i pięknieje z roku na rok. Tu nigdy nie będzie Anglii ani Niemiec (ani nawet Włoch), ale chyba nikt nie ma takich oczekiwań. Ludzie się uspokoili i coraz łatwiej znaleźć się pomiędzy życzliwymi. Coraz częściej akceptuje się to, że jest dobrze mimo że nie cudownie. Coraz częściej jesteśmy szczęśliwi z tym, co mamy.

Pytanie jak na muzyków przystało – o muzyczne marzenia. Gdybyście mieli stanąć na scenie z kimś ze światowej ligi gwiazd muzyki – kto by to był?

Ja bym chciał z Davidem Bowie.

js | Emito.net

emito_net_150