» Damian Biliński | Źródło: Daily Mail

Dwóch Polaków popełniło okrutne zbrodnie, w dwóch różnych sprawach. Dariusz Miakienko zabił brutalnie byłą kochankę przy użyciu noża. Józef Moscicki śmiertelnie potrącił brytyjskiego weterana wojennego. (Fot. od lewej Dariusz Miakienko i Józef Moscicki)

_____________________________________________________________________________________

Dariusz Miakienko_ikona

47-letni Dariusz Miakienko, stanął przed sądem za brutalne morderstwo 42-letniej Naudel Turner. Motywem zbrodni była zazdrość. Polaka z ofiarą łączył romans, choć oboje byli w związkach małżeńskich. Jednak gdy ich drogi rozeszły się Dariusz Miakienko dostał obsesji na punkcie kobiety, którą zaczął śledzić i dręczyć. Ostatecznie zazdrosny Miakienko postanowił miłość swojego życia zabić. Gdy kobieta wyszła ze szpitala, w którym pracowała, mężczyzna rozpoczął śledzenie, a gdy natknęli się na siebie najpierw wdali się w dyskusję, a następnie w szamotaninę. Niestety, spotkanie byłych kochanków skończyło się tragicznie. Uderzony w twarz Dariusz Miakienko najwyraźniej nie wytrzymał i najpierw zadał kobiecie cios nożem, po którym kobieta osunęła się na ziemię, a następnie leżącą na ziemi dobił kilkoma kolejnymi pchnięciami. Nad umierająca kobietą Dariusz Miakienko najpierw wykonał telefon, a następnie odpalił papierosa. Podczas aresztowania nie stawiał oporu. Jego proces trwa.

Józef Moscicki_ikona

23-letni Józef Moscicki za potrącenie 83-letniego Bernarda Smitha, brytyjskiego weterana wojennego i za nie udzielenie pomocy, spędzi za kratkami więzienia minimum 21 lat.

W 2013 roku, podczas Świąt Bożego Narodzenia, pijany Józef Moscicki wsiadł do samochodu. Z impetem wjechał na jedną z ulic Stafford i potrącił 83-letniego staruszka. Według świadków zdarzenia, Polak jechał z ofiarą na masce samochodu dobre kilkadziesiąt metrów. Z relacji świadków wynika również, że Józef Moscicki wrócił się na miejsce wypadku, ale gdy zobaczył co zrobił, wsiadł w samochód i z piskiem opon uciekł z miejsca zdarzenia.

Według ustaleń policji, Józef Moscicki przed śmiertelnym potrąceniem pił alkohol w towarzystwie swojej dziewczyny. Niestety podczas spotkania wynikła kłótnia, i to w wyniku tej kłótni wzburzony Moscicki wsiadł pijany do samochodu. Ciekawostką jest również fakt, że Moscicki miał już w swojej przeszłości kontakt z prawem, bowiem wskutek nadużywania alkoholu i jazdy samochodem utracił w 2011 roku, prawo jazdy. Jednak po upływie czasu prawo jazdy otrzymał ponownie i jak się okazuje, stało się to na kilka dni przed śmiertelnym potrąceniem.