Jan Żyliński: Słowa ostre jak cięcie szablą

Ponad rok temu wkroczyłem w brytyjską przestrzeń publiczną stając w obronie Polaków. Przyjąłem na siebie odpowiedzialną rolę reprezentowania moich rodaków w dyskursie społecznym i medialnym. Od tego czasu spotykam się z gorącymi reakcjami dotyczącymi tonu i stylu moich wypowiedzi.

Moje hasła: „idziemy na wojnę z Anglikami, wojnę o ich szacunek i miłość”, „Anglicy mają swoje zalety, a my jesteśmy od nich lepsi!”, czy „stale powtarzam, że mam kompleks wobec Brytyjczyków – kompleks wyższości” – były prowokacyjne. To prawda. Nikt do tej pory nie odważył się głośno mówić w ten sposób! Najważniejsze jednak, że spełniły swoją rolę – podziałały na wyobraźnię moich słuchaczy i przeszły do historii tej kampanii.

W jej trakcie koncentrowałem się przede wszystkim na tym, by głoszone przeze mnie treści były jasne i zrozumiałe. Mogły dotrzeć do jak największej grupy Polaków. Teraz czas przybliżyć wszystkim zainteresowanym dlaczego mówię ostro i dobitnie.

Po pierwsze wynika to z tradycji kulturalno-ziemiańskich, których jestem reprezentantem i spadkobiercą. Po drugie z mojego wieloletniego doświadczenia dziennikarskiego. W mojej rodzinie, wywodzącej się ze starożytnej arystokracji kresowej sposób i styl wypowiedzi nawiązywał do najlepiej pojętych tradycji ziemiańskich. Oznacza to, że choć kultura słowa odwoływała się do nienagannej polszczyzny, to sama wypowiedź miała w sobie pewną swadę właściwą przedstawicielom tej tradycji. Należnej ogładzie towarzyszył często mocniejszy akcent. Pełnokrwisty, oddający charakter polskiego ziemianina.

Dodam, że moja polszczyzna jest w dużej mierze efektem wieloletnich starań mojej nauczycielki, pani Stanisławy Rajskiej (żony generała Ludomiła Rajskiego, przedwojennego dowódcy polskiego lotnictwa). To ona w Londynie, uczyła mnie ojczystego języka, opierając się na najlepszych tradycjach dawnej Polski. Efekt? Choć jestem urodzony poza jej granicami, przykładam dużą wagę do pielęgnowania polskiej mowy. Wielu moich rozmówców doszukuje się u mnie przedwojennego, literackiego stylu. Być może tak jest w istocie, ale nie mnie to oceniać.

O tym jak ważny jest nie tylko sens, ale i forma wypowiedzi przekonałem się także podczas mojej praktyki dziennikarskiej. Już jako bardzo młody człowiek miałem okazję pracować w redakcjach najważniejszych brytyjskich czasopism, a także w stacji radia BBC. To tam nauczyłem się, co znaczy zwięzła wypowiedź, jak idealnie zmieścić się w wyznaczonym czasie. Jednak przede wszystkim zrozumiałem, jak zdobyć uwagę słuchaczy!

To dlatego w moich wypowiedziach co jakiś czas pojawiają się ostre, przez niektórych uznawane za kontrowersyjne, sformułowania. Chcę w ten sposób wybić swoich odbiorców ze swoistego odrętwienia. Chcę sprawić, by wytrąceni z letargu tonem czy formą moich opinii, zaciekawieni, a nawet zdumieni zaczęli na nowo słuchać. Tylko taki mocny akord ma szansę zwrócić uwagę na całość wypowiedzi. Inaczej przeszłaby bez echa i pozostała niezauważona w powodzi innych zdań, poglądów i komentarzy.

Oto jeden z przykładów. Mój wywiad dla radia. Karcąc swoich rodaków za bierność i brak zaangażowania w wyborach lokalnych nazwałem ich „baranami”. Mocne? Oczywiście – w ciągu całego dnia 1000 telefonów do radia! Tego, że kilka minut wcześniej stwierdziłem, że są geniuszami, bo tak świetnie odnajdują się w tutejszej rzeczywistości, robią kariery – nikt jakoś nie zauważył. To jeszcze jeden z dowodów słuszności mego myślenia i wymyślania, kiedy jest komu wymyślać!

Kolejny przykład: tytuł mojego wywiadu dla portalu wPolityce „Anglikom trzeba dać w mordę… miłością” zrobił furorę w sieci i nie tylko. Dostałem dużo pozytywnych i wręcz entuzjastycznych komentarzy. Jedyne protesty pojawiły się ze strony osób, które ciągle jeszcze uważają, że należy prezentować uległą postawę wobec Anglików, czemu ja od dawna się przeciwstawiam. Jedną z takich postaci była pewna wiekowa dama. Niedawno zaatakowała mnie w Londynie, za moje poglądy i prowadzoną przeze mnie kampanię, wygląda więc na to, że nadszedł moment, w którym zaczynają mnie molestować 80-dziesięciolatki!

Jak ważne jest odważne głoszenie swoich poglądów dobrze wiedzieli słynni patrioci, mężowie stanu. Wśród nich marszałek Józef Piłsudski. Słynął on z mocnych wypowiedzi. Zwykł mawiać: „Choć nieraz mówię o durnej Polsce, wymyślam na Polskę i Polaków, to przecież tylko Polsce służę”. I ja staram się Polsce i Polakom służyć, służyć mądrze, dlatego nie nadużywam mocnych sformułowań. Zdaję sobie sprawę z ich niewątpliwej siły rażenia.

I wreszcie odwołam się do szabli – mojego najbardziej rozpoznawalnego emblematu. Towarzyszył mi podczas całej tej kampanii. Był, nawiązując do współczesnej retoryki, rodzajem logotypu. W czasach kultury obrazkowej czymś niezbędnym i nierzadko zastępującym słowo.

Nie był to symbol przypadkowy. Nie tylko przez pamięć o bohaterskiej postawie mojego ojca rotmistrza Andrzeja Żylińskiego. Także ze względu na skojarzenia związane z ostrym i ciętym językiem. Nie powinno dziwić, że ktoś kto w dyskursie publicznym powołuje się na szablę, słynie z ostrości wypowiedzi, a jego słowa tną bezlitośnie miałki ton publicznej debaty. Taka mowa ma jeszcze jeden niezaprzeczalny atut – jest autentyczna! Dzięki temu trafia do wyobraźni. Mam jednak nadzieję, że ta moja słowna szarża jest zawsze podporządkowana rozwadze, nie przekracza granic dobrego smaku. Choć zapewne ilu jej odbiorców tyle zdań. Każdy z nas ma inną wrażliwość i tym samym ocenę rzeczywistości.

Świadomie obsadziłem się w roli „ułana”, któremu w debacie publicznej wolno więcej. Kogoś kto nie jest urzędnikiem państwowym, reprezentantem żadnej partii i może śmiało formułować stwierdzenia, których nikt głośno nie odważyłby się powiedzieć. Zawsze powtarzam, że jestem wolnym człowiekiem i nie boję się głosić swoich poglądów. Wiele osób gratulowało mi tej odwagi i rozumiało jej sens. Są też i tacy, którzy moje zachowanie i bezkompromisowość uznają za szaleństwo. Często słyszę: „książę pan jest szalony!”. Bywa, że przyznaję rację, mając w pamięci słowa marszałka: „Trzeba, aby to co było szaleństwem, stało się także rozumem polskim”.

Jeśli my Polacy w Wielkiej Brytanii będziemy tak nieśmiali i ostrożni w prezentowaniu swoich opinii nigdy nie przebijemy się do świadomości ogółu. Na zawsze pozostaniemy w swoim zamkniętym wyłącznie polskim środowisku. Skażemy się nie tylko na ostracyzm, ale i wieczny brak szacunku w brytyjskich mediach i w polityce.

Powtórzę więc raz jeszcze za Piłsudskim: „Pokora i uległość tylko do wzmocnienia i utrwalenia niewoli prowadzi”.

Jan Żyliński

goniec_150

© Open Magazyn.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone. Całość jak i żadna część utworów na OPEN MAGAZYN.PL, nie może być rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie bez zgody Redakcji. Wobec osób łamiących prawo, podjęte zostaną wszelkie działania prawne celem dochodzenia roszczeń finansowych.

POPULARNE TERAZ

/Autor

UWAGA! Dzisiaj odbędzie się głosowanie nad drugim referendum ws. brexitu!

Takie rzeczy tylko w Wielkiej Brytanii. Wtorkowe głosownie przegrała premier Theresa May. Nad głosowaniem w środę zebrały się czarne chmury bowiem groziła Brytyjczykom opcja "no deal". I tym razem premier May, można powiedzieć przegrała. Czy dzisiaj dojdzie do piłkarskiego "Hat Tricka"? Jeśli wieczorem posłowie zagłosują za przeprowadzeniem drugiego referendum mecz o Brexit być może zostanie ostatecznie wygrany - przez tych, którzy Brexitu nie chcą - czyli rozsądek?

INFORMACJE I BIZNES

/Autor

UWAGA! Dzisiaj odbędzie się głosowanie nad drugim referendum ws. brexitu!

Takie rzeczy tylko w Wielkiej Brytanii. Wtorkowe głosownie przegrała premier Theresa May. Nad głosowaniem w środę zebrały się czarne chmury bowiem groziła Brytyjczykom opcja "no deal". I tym razem premier May, można powiedzieć przegrała. Czy dzisiaj dojdzie do piłkarskiego "Hat Tricka"? Jeśli wieczorem posłowie zagłosują za przeprowadzeniem drugiego referendum mecz o Brexit być może zostanie ostatecznie wygrany - przez tych, którzy Brexitu nie chcą - czyli rozsądek?

OPINIE I PUBLICYSTYKA

/Autor

„Chcemy, żeby Polacy zostali”

Brytyjska wiceminister spraw wewnętrznych Caroline Nokes zaapelowała w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej do Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii, aby pozostali w kraju po wyjściu z Unii Europejskiej. Zapewniła, że rejestracja pobytu będzie 'tak prosta, jak to tylko możliwe'.

STYL I KULTURA