Jakie piękne samobójstwo

Farsa, której byliśmy widzami, czyli sejmowy spektakl nazwany przez jego autorów “ujawnieniem rezultatów audytu działalności rządu PO-PSL, to dla ludzi myślących, kolejny dowód na nieprzygotowanie PiS do rządów państwem, natomiast dla zwolenników partii Kaczysława, kolejny powód do zbiorowego onanizmu.

To, co przedstawiono w Sejmie kilka dni temu zostało przedstawione przez polityków rządzącego obozu, jako wyniki audytu. Prosty człowiek ma prawo nie wiedzieć, co oznacza to słowo, ale pisowskie wykształciuchy powinny wiedzieć, a jeśli nie wiedzą, to mogły zajrzeć do wikpedii choćby i zapoznać sięz jego znaczeniem.

Audyt może być zewnętrzny lub wewnętrzny. W przypadku, gdy chodzi np. o zbadanie działalności poprzedniego rządu, to powinna dokonać go niezależna i renomowana firma zajmująca się tego typu działalnością. Był czas, można było to zlecić i przedstawić rzetelne wyniki, jednak zamiast tego audytu dokonali ludzie z AA, czyli Anonimowi Audytorzy, nie trzeba dodawać, że pisowcy, czyli ludzie zainteresowani tym, żeby wyniki były jak najgorsze.

Nie twierdzę, że poprzedni rząd składał się wyłącznie z ludzi nieposzlakowanych, że wszystko, co przedstawiono w pisowskim pseudo-audycie jest wyssane z palca, mało tego – nie wykluczam – twierdziłem, to jeszcze za czasów „ancient regime’ u”- że wielu decydentów powinno trafić do pudła, że niejeden zasłużył na śmierć cywilną, ponieważ maczał palce w przekrętach albo, całkiem zwyczajnie, nie dopełniał własnych obowiązków, czy je lekceważył. Dla mnie np. mega-przekrętem były przetargi na budowę autostrad, ale o tym akurat, o ile pamiętam, wzmianki raczej nie było, a jeśli już, to dość mikra, więc przepadła w gąszczu innych zarzutów.

To, co zaprezentowano nam z trybun sejmowych, to nie wyniki audytu, lecz subiektywny przegląd pełen „niekonkretnych konkretów”, wielka i nagła improwizacja, będąca wynikiem paniki, którą w szeregach „jedynie słusznej siły” zasiała demonstracja z KOD z 7. maja. Poświęćmy temu wydarzeniu trochę miejsca.

Marsz według danych z warszawskiego Ratusza zgromadził około 240 tysięcy uczestników, jednak według stołecznej policji tylko 45 tysięcy. Skąd ta rozbieżność? Ratusz użył innej metody, policja innej, Ratusz dokładnie wytłumaczył, jakimi metodami bada frekwencję na tego typu imprezach, natomiast policja przedstawiła bardzo mętne wyjaśnienia, aż w końcu zamilkła. Dane, które przedstawił Urząd Stołeczny potwierdzili internauci, w tym również tacy, którzy zastosowali naukowe metody badania.

Ja wierzę danym z Ratusza, ponieważ stosowany przezeń sposób liczenia obowiązuje od kilkunastu lat, obowiązywał również za czasów kiedy prezydentem Warszawy był Lech Kaczyński. Dodam jeszcze, że statystyki dotyczących frekwencji na ubiegłorocznym „marszu niepodległości” nikt nie kwestionował (ponad 100 tys.).

W normalnym państwie nikt nie kwestionuje informacji podanych przez policję, mam tu myśli te, które dotyczą liczby uczestników pochodów, wieców itp. Ale Polska nie jest normalnym państwem, tu wszystko jest upolitycznione, a teraz, co gorsza, wszystko jest w rękach jednej partii, a ściślej w rękach jednego człowieka. Gdyby komendant warszawskiej policji potwierdził dane z Ratusza, wyleciałby na zbitą czaszkę ze swojej funkcji, bo nie byłaby to informacja która ucieszyłaby – Mariusza Błaszczaka, zwanego „Płaszczakiem”, wiernego akolity prezesa Rzeczpospolitej Wolskiej Zamglonej. Widać jednak, że sam władca dał jednak wiarę wrażemu Ratuszowi, skoro niemal natychmiast po marszu KOD, doszło w szeregach pisowskich do paniki, następnie gorączkowego poszukiwania antidotum na KOD-wską truciznę, co objawiło się skutkiem w postaci wzmożenia audytorskiego. Cios musiał być silny, dlatego reakcja była tak nieporadna i nieskuteczna, jak w przypadku zamroczonego, mocnym sierpem boksera, który chcąc dotrwać do następnej rundy, broni się chaotycznie, bez pomysłu.

Rewelacje ogłoszone na forum Sejmu, wygłaszane przez blisko 10 godzin przez kwiat pisowskiego oszołomstwa, nie zrobiły na nikim specjalnego wrażenia. Ponadto PiS uniemożliwił oskarżanym ustosunkowania się do zarzutów, bardzo ogólnym i często niemerytorycznym, bez nazwisk w dodatku. Nic dziwnego, że tak nieprofesjonalnie przygotowana akcja została nie tylko wykpiona w mediach, ale nawet po stronie zwolenników PiS nie została doceniona sądząc po niewielkiej liczbie komentarzy na pro-pisowskich forach, choć reżimowe media pisały „o przełomie w rozprawie z III RP”.

Według mnie, akcja ta nie tylko nie było przełomem, lecz raczej początkiem końca PiS, a wszystko przez pazerność, pazerność nie na wolną, niepodległą Polskę, jak to PiS usiłuje przedstawić, lecz zwykłą, ludzką pazerność na kasę, na zaszczyty, zaspokajanie własnych, niskich ambicji czyli coś, co przyświeca wszystkim politykom, bez względu na to, czy są narodowcami, czy komunistami, liberałami czy faszystami.

Osiem lat w politycznej poczekalni bez wątpienia obniżało morale działaczy, kolejna wygrana przeciwników politycznych byłaby klęską, po której PiS już by się nie podniósł, bo jak długo można działać, skoro znów się nie udało dostać do konfitur.

Ale się udało. Osoby popierające PiS są głęboko przekonane, że owe błyskawiczne działania w przejmowaniu stanowisk, instytucji, spółek Skarbu Państwa itp. są spowodowane tym, że PiS, chce szybko zrealizować obietnice wyborcze i po prostu wyrzuca ewentualnych sabotażystów, a ja uważam, że tu chodzi przede wszystkim o zatkanie pysków wygłodniałej, pisowskiej zwierzynie, która przez osiem lat siedziała w norach. Tę cierpliwość trzeba było szybko nagrodzić i -równie szybko -zawładnąć państwem, opanować jego jego instytucje, bądź je zniszczyć, żeby zabezpieczyć sobie byt na dłużej niż jedną lub dwie kadencje. A oprócz tego jeszcze był Kościół, który -przecież – nie za darmo poparł PiS i stąd te szybkie miliardy dla niego.

W haśle „Dobra zmiana” nie ma ani słowa kłamstwa, jest co najwyżej pewna nieścisłość, albowiem jest ona dobra, ale tylko dla PiS. Tyle, że do czasu. Gdyby PiS nie działało z takim pośpiechem, to za rok, półtora miałoby i tak wszystko, co chce, ponieważ w wielu instytucjach kończyły się kadencje, umowy, kontrakty i na zwolnione stanowiska bezboleśnie mogliby wchodzić pisowcy. Myślę nawet, że nikt, by tego nie zauważył – tak np. działała Platforma. Bez rozgłosu i robiąc, rozłożone w czasie czystki, co m.in. sprawiło, że wygrała drugą kadencję.

Rządy totalitarne zawsze zaczynały od likwidacji niezależnych instytucji, których zadaniem było stać na straży demokracji. W europejskich demokracjach takich instytucji jest bez liku, tak dużo, że zwykłemu człowiekowi trudno się połapać. W Wielkiej Brytanii, w której mieszkam, to, co wyczynia PiS, byłoby nie do pomyślenia, a ktoś, kto by tego próbował, raz na zawsze zostałby skreślony jako polityk. W ostatnie wybory do parlamentu wygrali konserwatyści, opanowując dwie trzecie ław w Izbie Gmin. Opozycja została znokautowana. Teoretycznie torysi mogliby teraz dokonać takiej rewolucji, takiej dobrej dla siebie zmiany, jak robi to PiS w Polsce. O, niechby tylko spróbowali – nawet na jedną setną tego co zrobił już PiS, nie mieliby szans. Niechby spróbowali szybkich, nocnych ścieżek do zmiany prawa, tak jak PiS wprowadzał nowe ustawy, bez konsultacji społecznych, bez vacatio legis. O k….! To by się dopiero działo! Tacy „rewolucjoniści” zostaliby zmieceni z sceny w ciągu minuty!

Prawo w Wielkiej Brytanii nie jest doskonałe, ale zmiana byle przepisu jest powszechnie ogłaszana, dyskutowana, wertowana i dopiero wówczas wchodzi w życie. Takie podejście nigdy nie było naszą mocną stroną, ale -jeszcze nigdy- po 1989 roku, nie mieliśmy do czynienia z takim niszczeniem ram demokracji.

To wszystko, co się teraz w Polsce dzieje, dzieje się za szybko, co raz więcej ludzi nie wytrzymuje tego tempa i rodzaju zmian. Takie rzeczy, w takim tempie nie działy się nawet za czasów – toutes proportions gardées –instalowania się komuny, nawet za Hitlera. Zdawano sobie sprawę bowiem, z tego, że co nagle, to po diable, że społeczeństwa nie można zniewolić z dnia na dzień.

Rosną zastępy KOD i rosnąć będą, choć reżimowa propaganda twierdzi, że to armia byłych esbeków, WSI-oków, kagiebowców, Żydów, wegetarian, i innych wrogów ludu, ale to nieprawda, ludziom po prostu otwierają się oczy, nawet tym, co dostali po pięć stów. Patrząc na PiS, coraz częściej nachodzi mnie, taka oto myśl: „Jakie piękne samobójstwo”.

Janusz Młynarski

polish_review_100

DOBRA ZMIANA … TO KASZANA! ZRÓB DOBRĄ ZMIANĘ PO SWOJEMU! A NIE WEDŁUG WZORU PREZESA

Krok po kroku – Emigracja / Koszt £ 4.00 „Emigracja. Krok po kroku”, to gotowa instrukcja wyjazdu za granicę: przygotowanie do wylotu; lotnisko i taksówka; lista agencji pracy i pracodawców; wzór brytyjskiej aplikacji o pracę oraz cv; gdzie i jak szukać pokoju; najszybszy sposób – kontakty i telefony – na załatwienie niezbędnego ubezpieczenia, konta bankowego i przychodni oraz wszelkich formalności; a także lista najczęściej popełnianych błędów na podstawie życia codziennego na emigracji właśnie.

© Open Magazyn.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone. Całość jak i żadna część utworów na OPEN MAGAZYN.PL, nie może być rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie bez zgody Redakcji. Wobec osób łamiących prawo, podjęte zostaną wszelkie działania prawne celem dochodzenia roszczeń finansowych.

POPULARNE TERAZ

/Autor

Strach siedzieć w brytyjskich więzieniach

Brytyjskie więzienia nie są w stanie powstrzymać rekordowej skali przemocy, samobójstw, samookaleczeń i przyjmowania narkotyków. We wszystkich tych przypadkach jest tam coraz gorzej – poinformował główny inspektor więziennictwa.

INFORMACJE I BIZNES

/Autor

Strach siedzieć w brytyjskich więzieniach

Brytyjskie więzienia nie są w stanie powstrzymać rekordowej skali przemocy, samobójstw, samookaleczeń i przyjmowania narkotyków. We wszystkich tych przypadkach jest tam coraz gorzej – poinformował główny inspektor więziennictwa.

OPINIE I PUBLICYSTYKA

/Autor

Przychodzi Polak do brytyjskiego lekarza

Kiedy zapytałam koleżankę o jej opinię na temat bezpłatnego w końcu GP, czyli brytyjskiej przychodni, ta odpowiedziała niemalże natychmiast, że pracują tam nie lekarze, tylko „patałachy”, którym nie chce się sięgnąć po leki lepsze niż zwykły paracetamol. - Tak się składa, że paracetamol to ja sobie sama mogę wziąć bez ich łaskawej konsultacji – dodała koleżanka.

STYL I KULTURA

/Autor

Tabletki antykoncepcyjne obniżają libido?

Antykoncepcja hormonalna, choć jest jedną z najskuteczniejszych metod zapobiegania ciąży, może powodować również wystąpienie skutków ubocznych. Do jednych z najbardziej uciążliwych dla kobiet należy spadek popędu seksualnego.