» Dorota Kosko

Do Sejmu wpłynął ciekawy projekt uchwały nakazujący ministrowi administracji i cyfryzacji zagwarantowania użytkownikom prawa dostępu do Internetu bez pornografii. Całość nadzorowała posłanka Beata Kempa, a wśród piętnastu posłów znalazł się między innymi Piotr Szeliga, który według prasy umawiał się w hotelu na schadzki z prostytutką.

______________________________________________________________________________________________

Od jakiegoś czasu nawet i polskie media donoszą o problemie społeczeństwa związanego z pornografią. Mówi się o coraz większej ilości uzależnionych od niej osób, coraz wcześniejszym wieku dzieci oglądających nieodpowiednie dla nich treści o charakterze erotycznym i pornograficznym. Seksuolodzy biją na alarm i choć nie widzą nic złego w sporadycznym oglądaniu pornografii przez dorosłych, to jednak dają sygnały o coraz częstszym zjawisku uzależnienia, które doprowadza do rozstań wśród par.

Państwo postanowiło więc zadziałać, wzorując się na zachodnich politykach. Pragną nałożyć obowiązek blokowania stron pornograficznych przez dostawców Internetu na życzenie klienta. Ochrona dzieci nade wszystko – można by rzec. O ile projekt jest z pewnością słuszny, o tyle samo jego wykonanie wydaje się być już gorsze. Całym sercem jestem za tym, aby dzieci nie dorastały zbyt szybko, nie wchodziły w świat seksu za pomocą pornografii, która jedynie może zaoferować wypatrzenie młodego umysłu. Jednak znów tutaj wracamy do tematu edukacji seksualnej w szkołach i w domach.

Rodzicom nie chce się edukować dzieci, wstydzą się, nie potrafią. Nie mają jednak problemu z prezentowaniem kilkulatkom tabletów, laptopów i podawaniem na tacy tej właśnie pornografii. A kiedy problem się pojawia, wpadają w panikę. Co bardziej konserwatywni, wraz ze swoimi wysłannikami w Rządzie protestują przed edukacją seksualną w szkołach. W domu o seksie nie mówimy, w szkole też nie pozwalamy. Pozostaje więc Internet, w którym oprócz tego jak się zabezpieczać przed niechcianą ciążą przy okazji dzieci dowiedzą się i zobaczą co to seks analny, grupowy, rekord stosunków odbytych przez jedną kobietę itd.

Wracając do pomysłu posłów – pojawia się tu kilka istotnych spraw. Czy dostawcy Internetu będą przez Państwo zmuszeni do wprowadzenia systemu blokującego pornografię i pokrycia wszelkich kosztów? Czy będzie to akcja wykonana na koszt podatników? Jedno i drugie rozwiązanie może oczywiście budzić większy, lub mniejszy sprzeciw społeczeństwa, czy firm dostarczających owo siedliska zła. A co za tym idzie – kto będzie odpowiedzialny za cały program blokujący nieodpowiednie treści? Całkiem niedawny przykład fatalnego przeprowadzenia wyborów pokazuje, że i tu, w o wiele bardziej skomplikowanej sprawie, mogą pojawić się liczne problemy i błędy.

Wiele darmowych programów dostępnych w Sieci oferuje kontrolę rodzicielską i blokowanie stron pornograficznych. Niestety są one o tyle wadliwe, że potrafią zablokować nie tylko popularne serwisy „dla dorosłych“, lecz także normalne i jak najbardziej przydatne portale, w których pojawiają się słowa mogące wywołać skojarzenia z pornografią. Czy takie błędy nie będą pojawiać się w takich właśnie programach blokujących niepożądane witryny? Może podnieść się głos odnośnie cenzury Internetu, co też przerabialiśmy przy okazji ACTA.

Wcielając się z kolei w twórców stron o charakterze erotycznym i pornograficznym – czy dzięki zastosowanym sztuczkom przypadkiem nie będą oni w stanie oszukać takiego programu? Co z pirackimi programami do nielegalnego pobierania filmów? Jeśli pod nazwą „Harry Potter i Komnata tajemnic“, potrafi ukrywać się film pornograficzny z ostrymi scenami seksu, czy wykryje go program blokujący? Kto będzie na tyle przebiegłym programistą i przewidzi wszystkie możliwe działania?

Pornografia to temat niezwykle kontrowersyjny, udowodniono już, że może powodować uzależnienie, zrujnować życie, skrzywić dziecięcą psychikę. Bardzo cieszy fakt, że Polska chce i ma wolę, by przeciwdziałać złym aspektom pornografii. Obawiam się jednak, że dopóki nie będziemy mieć specjalistów o naprawdę odpowiednich kwalifikacjach, a jedynie chęć zrobienia czegoś, dla samego faktu, nic nie osiągniemy. Jeśli rodzice nie będą pracować nad własnymi relacjami z dziećmi, nie będą z nimi rozmawiać, a jedynie pozostawiać samym sobie w niebezpiecznym świecie wirtualnym, blokada pornografii nic nie zdziała. Na wszystko są sposoby, na obejście programu do odcinania dostępu treści „dla dorosłych“ także.

Sharing is caring!