Im dłużej zwlekamy, tym dłuższa terapia

Dla naszych dzieci wizyta u logopedy często kończy się płaczem, zamknięciem w sobie i brakiem chęci do pracy nad poprawną wymową. Maglowane przez kilka godzin w miesiącu nieszczęsne „r” wychodzi bokiem nie tylko pociechom wymagającym specjalistycznej pomocy, ale w ostatecznym rozrachunku także rodzicom.

W rozmowie z logopedą Patrycją Kołaczek rozwiejemy wątpliwości oraz odpowiadamy na pytania, które najczęściej nurtują pacjentów gabinetów logopedycznych.

Marta Koszentka: Najczęstszym pytaniem, na które muszą odpowiedzieć lekarze i nauczyciele obserwujący nasze dzieci jest kiedy udać się do logopedy.

Patrycja Kołaczek: Zdania specjalistów są podzielone. Osobiście uważam, że każde dziecko powinno, profilaktycznie, trafić do logopedy po ukończeniu 2 r.ż. Taki bilans 2 – latka. Mądry logopeda powinien poinstruować rodziców o dalszych działaniach. Zalecić baczną obserwację dziecka. Po drugie uświadomić rodzica, że jeśli coś go niepokoi w rozwoju dziecka, powinien on udać się na specjalistyczną konsultację. Bardzo ważne jest, aby nie czekać do ostatniej chwili. Istnieje obawa, że im dłużej będziemy zwlekać, tym dłużej będzie trwała terapia. Pamiętajmy jednak, że na doskonalenie mowy nigdy nie jest za późno.

M.K. Jakie mogą być przyczyny zaburzeń w rozwoju mowy u dziecka?

Patrycja Kołaczek: Przyczyn może być wiele. Mówimy bowiem o czynnikach zarówno zewnątrz jak i wewnątrzpochodnych. Zagrożona ciąża oraz stosowanie używek, wcześniactwo. Konsultacji wymaga dziecko z wadami anatomicznymi (skrócone wędzidełko, ankyloglosja, makroglosja), genetycznymi (rozszczepy, zespół downa, porażenie mózgowe). Zaburzenia mowy dotykają także dorosłych. Problemy z mową tj. np. udar mózgu i wylew, często kończą się paraliżem. Logopedia zajmuje się również jąkaniem.

M.K: Poradnie logopedyczne często proponują badanie dopiero po ukończeniu 6-go roku życia, jednak wielu specjalistów uważa, że jest to za późno. Jak wygląda rozwój mowy u dziecka w pierwszych latach życia?

Patrycja Kołaczek: To stanowczo za późno! W wieku 6/7 lat dziecko powinno artykułować poprawnie wszystkie głoski. Sądzę, że każdy rodzic powinien wiedzieć, jak wygląda rozwój mowy dziecka, aby zareagować w porę na jakiekolwiek trudności. Rodzice powinni mieć także świadomość, że poprawne funkcjonowanie aparatu mowy, to poprawne funkcjonowanie 3 pozostałych aparatów: oddechowego, fonacyjnego i oczywiście artykulacyjnego. Za rozwój mowy oraz jej odbiór odpowiada mózg oraz połączenia nerwowe, narządy mowy i narząd słuchu pozwalający na kontrolowanie mowy własnej oraz słyszenie i rozumienie mowy innych osób. Wspomina się również o istotnej roli narządu wzroku, dzięki któremu możemy odczytać sens wypowiedzianego zdania z ruchu warg.

M.K: Rozwój mowy u dzieci możemy podzielić na kilka etapów.

Patrycja Kołaczek

Patrycja Kołaczek

Patrycja Kołaczek: Rzeczywiście wyróżniamy kilka etapów rozwoju mowy. Każdy z nich jest równie istotny. Pierwszy to okres melodii, który trwa do pierwszego roku życia. Prymarną formą porozumiewania się ze światem jest płacz i krzyk. Następnie głużenie, kiedy dziecko nieświadomie wymawia dźwięki podobne do samogłosek i spółgłosek. Kiedy maluch ma pół roku powinien gaworzyć. Oznacza to, że dziecko świadomie powtarza i naśladuje dźwięki otoczenia. Nadchodzi czas na wyczekiwane „mama”, „tata” . Około 12 miesiąca życia dziecko rozumie, co do niego mówimy oraz artykułuje wyrazy w całości. Co ważne, rozwój mowy postępuje równolegle z rozwojem fizycznym i tak np. gaworzeniu towarzyszy umiejętność siadania, natomiast umiejętność przyswajania pierwszych wyrazów – ze stawaniem na nóżki. Kolejno następuje tzw. okres wyrazu. Przez drugi rok życia dziecka obserwujemy wzbogacenie jego słownika o samogłoski (a,e,i,u) i najłatwiejsze spółgłoski (p, b, m, t, d, n, ś, czasem ć). Półtoraroczne dziecko wymawia około 50 wyrazów, zaś słownik dwulatka to około 400 słów. Pomiędzy 2, a 3 r.ż. dziecko wymawia wszystkie samogłoski (także ę, ą), pojawiają się zmiękczenia. Repertuar wzbogaca się o głoski takie ja s, z, c, dz, a nawet sz, ż, cz, dż. Na tym etapie dziecko często zmiękcza mowę, upraszcza trudne do wymówienia grupy spółgłoskowe. Ponadto głoska r może być pomijana lub zastępowana przez łatwiejszą do wymówienia głoskę j lub ł. Zamiast głoski f występuje ch i odwrotnie. Co istotne, dziecko nie potrafi wypowiedzieć niektórych głosek, ale wie jak powinny one poprawnie brzmieć. Najdłuższy okres trwający od 3 do 7 r.ż, to tzw. okres swoistej mowy dziecięcej. To czas wzbogacania słownictwa. Dziecko zaczyna operować pełnymi zdaniami. Mowa staje się zrozumiała nie tylko dla najbliższych, ale także dla otocznia malucha. To etap poszukiwań i pytań. Okres doskonalenia języka i siebie.

M.K: Czyli tego rodzaju odstępstwa, jak przekręcanie wyrazów i upraszczanie grup spółgłoskowych mieszczą się w granicach normy. Ale z pewnością następuje moment, w którym te granice mogą zostać przekroczone i powinniśmy zacząć interweniować.

Patrycja Kołaczek: Tak. Nie ma powodu do niepokoju jeśli złe nawyki ustąpią do 5 roku życia. W innym wypadku będzie konieczne zasięgnięcie porady specjalisty.

M.K: Co jeszcze powinno być przyczyną niepokoju rodzica?

Patrycja Kołaczek: Jeżeli dziecko nie gaworzy, jeżeli nie zwraca się w stronę źródła dźwięku – to ozacza, że może mieć problemy ze słuchem. Niepokojące może być unikanie kontaktu wzrokowego z rodzicem i nieumiejętność naśladowania dźwięków wydawanych przez otoczenie. Dziecku należy się przyglądać, jeśli nie reaguje na „powiedz pa – pa”, ma problemy z żuciem i połykaniem, ze ssaniem oraz nadmierny ślinotok, jeżeli oddycha przez usta oraz gdy ma stwierdzone nieprawidłowe napięcie mięśniowe. Zwrócić uwagę należy, jeśli maluch zamiast normalnych komunikatów posługuje się krzykiem i przejawia niechęć do odpowiadania na nawet najprostsze pytania.

M.K: Biorąc pod uwagę fakt, że coraz więcej dzieci wzrasta w środowisku dwujęzyczym – na jakie zaburzenia mogą być narażone i co sprawia im największą trudność?

Patrycja Kołaczek: Dzieci dwujęzyczne określa się mianem bilingwalnych. Coraz częstsze są sytuacje, w których dziecko posługuje się dwoma językami np. polskim w domu, a angielskim w szkole i wśród rówieśników. Należy pamiętać, że dzieci mówiące tylko w jednym języku w sposób naturalny wzbogacają słownictwo i dlatego poziom wypowiedzi dzieci dwujęzycznych może być uboższy. Ponad to należy pracować nad odpowiednim rozwojem aparatu mowy, tj. poprawną artykulacją. Skutkiem zaniedbań w tym obszarze może być np. seplenienie oraz szereg innych wad, które prowadzić mogą do utrudnień w kontaktach z rówieśnikami oraz wycofania, co przez wielu rodziców i nauczycieli jest błędnie interpretowane jako nieśmiałość i wrogie nastawienie.

M.K: Jak wygląda praca z dzieckiem bilingwalnym?

Patrycja Kołaczek: W dużym stopniu ten obowiązek należy do rodziców. Wzbogacenie słownictwa naszego dziecka powinno odbywać się w domu poprzez wspólne czytanie w języku, który sprawia większą trudność. Pomocne będą gry edukacyjne, które pomogą wyeliminować błędy w pisowni lub mówieniu. Coraz popularniejsze stają się logopedyczne platformy edukacyjne przygotowane przez lekarzy, na których za niewielką opłatą nasze dziecko może pracować. Bardzo szybko zaobserwujemy efekty, a zarówno dla dziecka, jak i rodzica będzie to przyjemność, a nie obowiązek. Natomiast, jeżeli problem dotyka bezpośrednio aparatu mowy lub słuchu – należy natychmiast skonsultować się ze specjalistą.

M.K: Czy możliwa jest stymulacja logopedyczna dziecka, które jeszcze nie mówi?

Patrycja Kołaczek: Jest ona wręcz wskazana. Bardzo ważna jest praca nad poprawnymi odruchami poprzedzającymi mówienie: ssanie, połykanie, sprawne otwieranie i zamykanie buzi. Nie należy czekać do momentu, aż nasze dziecko będzie mogło w pełni świadomie uczestniczyć w ćwiczeniach, ponieważ bierną stymulację bez problemu może wykonać każdy rodzic. Polega one głównie na masażu aparatu artykulacyjnego: języka, policzków, podniebienia miękkiego i twardego, przełyku, warg oraz dziąseł. Ćwiczenia należy wykonywać kilka razy dziennie na około pół h przed jedzeniem.
W przypadku niemowląt możemy mówić o masażu całego działa. Należy pamiętać o tym, że wszystko zaczyna się od ruchu, nawet mowa. Stymulacja wiąże się także w sposób bezpośredni z codziennymi, mogłoby się wydawać, prozaicznymi czynnościami takimi jak pielęgnacja dziecka czy karmienie.

M.K: Nie od dziś wiadomo, że dotyk ma silny wpływ na rozwój psycho-fizyczny dziecka, ale również pogłębia relacje z matką.

Patrycja Kołaczek: Oczywiście. W przypadku dzieci masaż wycisza i uspokaja. Daje poczucie bezpieczeństwa i miłości, poprawia trawienie, uwalnia od kolek oraz kształtuje w dziecku schemat własnego ciała. Kontakt fizyczny z dzieckiem również ma zbawienny wpływ na rodzica, ponieważ buduje pewność siebie, rozwija umiejętność komunikacji z niemowlęciem oraz uczy rozpoznawania własnych emocji, a także, o czym rzadko się wspomina – łagodzi objawy poporodowej depresji.

M.K: Gdzie takiego masażu rodzić może się nauczyć?

Patrycja Kołaczek: Na konsultacji w poradni. Jestem przekonana, że każdy logopeda z chęcią udzieli rodzicom „lekcji instruktażowej”.

M.K: Jakie są najczęstsze problemy, które dotykają Twoich pacjentów?

Patrycja Kołaczek: Rozpiętość problemów jest dość spora. Najczęściej są to dyslalie wielorakie i seplenienie międzyzębowe. Częstym powodem wizyt jest niedostateczne napięcie mięśniowe w obrębie aparatu artykulacyjnego. Niestety świadomość dotycząca profilaktyki jest wciąż mała, chociaż powszechnie wiadomo, że lepiej zapobiegać niż leczyć.

M.K: Logopeda to nie tylko nauczyciel i lekarz, ale również osoba wspierająca dla rodziców dzieci z wadami wymowy.

Patrycja Kołaczek: Prawdziwa terapia odbywa się w najbliższym środowisku dziecka, a zatem w domu. Naszą rolą, jako logopedów jest uświadomienie rodzicom problemu z jakim borykają się ich pociechy oraz udzielenie wskazówek jak sobie radzić z problemem. Zachęcam rodziców małych pacjentów, żeby zwracali przede wszystkim uwagę na swoją wymowę. Pamiętajmy, że dziecko uczy się przez analogię. Rodzic powinien świecić przykładem. Pomocna będzie tzw. kąpiel słowna i rozmowa. Mówienie i słuchanie. Istotne są formy spędzania wolnego czasu. Powinniśmy ograniczyć oglądanie telewizji i spędzanie czasu przed komputerem na rzecz czytania. Nie ma bowiem lepszego sposobu na stymulowanie rozwoju mowy u naszych dzieci.

M.K: Dziękuję za rozmowę i życzę wielu sukcesów w pracy z małym pacjentem.

Patrycja Kołaczek: Dziękuję bardzo.

Open Magazyn.pl | Z Patrycją Kołaczek rozmawiała Marta Koszentka

© Open Magazyn.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone. Całość jak i żadna część utworów na OPEN MAGAZYN.PL, nie może być rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie bez zgody Redakcji. Wobec osób łamiących prawo, podjęte zostaną wszelkie działania prawne celem dochodzenia roszczeń finansowych.

POPULARNE TERAZ

INFORMACJE I BIZNES

OPINIE I PUBLICYSTYKA

STYL I KULTURA