Goniec Polish Festival

Tygodnik „Goniec Polski” wraz z portalem Goniec.com zapraszają na 7. edycję największego polonijnego festiwalu na Wyspach – Morliny Goniec Polish Festival.

Goniec Polish Festival już od lat łączy Polaków na emigracji. W ubiegłym roku wspólnie z nami bawiło się ponad 20 tysięcy osób – w tym roku spodziewamy się jeszcze większej liczby gości. Podczas imprezy promujemy rodzime produkty, naszą kulturę i tradycje. To sprawia, że jesteśmy tak bliscy Polakom na Wyspach.

Goście specjalni

Tych, którzy już bawili się z nami podczas poprzednich edycji, z pewnością nie trzeba przekonywać, by i tym razem pojawili się na Ealing Common. Niezdecydowanym możemy obiecać, że na tym polonijnym festiwalu nie zabraknie najbardziej znanych i lubianych polskich gwiazd.

Jedną z nich będzie zespół PapaD, znany między innymi z takich przebojów jak „Królowa fal”, „Maxi singiel”, „O-la-la” czy „Naj story”. – Na nasze koncerty przychodzą dziś nie tylko te osoby, które znają te piosenki sprzed wielu lat, ale także młodzi ludzie, którym podoba się nasze brzmienie i chętnie dołączają do grupy naszych fanów – mówił nam Paweł Stasiak, wokalista grupy.

ZOBACZ SPECJALNE ZAPROSZENIE OD PapaD TUTAJ

Na scenie pojawi się także jedna z najlepszych polskich wokalistek – Kayah. Znana m.in. z doskonałej płyty z Goranem Bregovicem ma na swoim koncie takie przeboje jak „Supermenka”, „Testosteron” czy „Prawy do lewego”.

Festiwalowe atrakcje

Jak co roku zaplanowaliśmy mnóstwo atrakcji: konkursy z wyjątkowymi nagrodami, pokazy i degustacje polskich produktów, a specjalnie dla dzieci – dmuchane zamki, zjeżdżalnie, pokaz baniek mydlanych, miasteczko z karuzelą i wiele innych. Ponadto jedną z atrakcji podczas tegorocznego festiwalu na Ealing Common będzie występ grupy Żywiec, polskiego zespołu folklorystycznego. Niedawno świętowali swoje 50. urodziny. W tym roku podjęliśmy współpracę również z Metropolitan Police na Ealingu oraz z jednostką St John Ambulance.

Tak bawiliśmy się przed rokiem:

W przypadku pytań proszę pisać na adres mailowy redakcja@mail.goniec.com.
Poniżej przeczytaj wywiad z KAYAH!

Kayah na Morliny Goniec Polish Festival da z siebie wszystko

Z Kayah, jedną z najbardziej rozpoznawalnych i charakterystycznych polskich wokalistek, gwiazdą Morliny Goniec Polish Festival, rozmawia Joanna Szmatuła.

kayah

Rozmawiamy kilka dni po zakończeniu Eurowizji. Na swoim Facebooku napisała pani, że bardzo cieszy się z wygranej Jamali, która reprezentowała w konkursie Ukrainę. Ta muzyka najbardziej do pani trafiła?
– Zauroczyła mnie jej interpretacja, jej warunki wokalne i bardzo nowoczesna aranżacja, która chwilami przypominała mi Jamiego Woona. Uważam, że cały występ był magiczny, a ona sama – mistyczna. Poza tym – nie wiem, ale mam wrażenie, że słuchając jej odnajdywałam swoje własne fascynacje, koloryt i kierunki, w których sama chętnie mogłabym podążać. Jamala była zupełnie inna od pozostałych uczestników – skaczących, uśmiechniętych, rumianych. Był tu dramatyzm, wołanie o pomoc, to było o czymś. A zarzuty, że piosenka wygrała z powodów politycznych uważam za zupełnie nieuzasadnione.

Pisanie piosenek „o czymś” jest ważne dla artysty?
– Pewnie – ja potrafiłam w dyskotekowe rytmy włożyć piosenkę o testosteronie i o tym, co przez niego dzieje się z kobietami, o tym, jak cierpią. Zawsze staram się, żeby piosenka poruszała w warstwie tekstowej i żeby opowiadała o rzeczach dla mnie ważnych. Nie umiem i nie lubię pisać o niczym.

Katarzyna Nosowska mówiła kiedyś, że kiedy pisze teksty, nie myśli o tym, czy spodoba się to odbiorcy i robi wszystko tak, by być przede wszystkim w zgodzie ze sobą.
– U mnie też zawsze tak było, dlatego wydaję (w „Kayaxie” – przyp. red.) takich artystów jak Kasia Nosowska. Czuję z nimi wspólny mianownik.

Nie idzie pani na żadne muzyczne kompromisy?
– To trzeba rozdzielić – inaczej rzecz się ma z dużymi festiwalami muzycznymi, których format zakłada pewne ramy i ograniczenia – np. noce sylwestrowe, podczas których zazwyczaj śpiewam te same przeboje, a inaczej z płytami, które nagrywam. Wtedy nie zastanawiam się nad tym, co jest ostatnio modne, jakie trendy panują na rynku, nie kalkuluję czy to się spodoba i z nikim się nie ścigam – realizuję własną, wewnętrzną potrzebę.

A teraz – jaką ma pani wewnętrzną, muzyczną potrzebę?
– Na razie mam trzy kierunki, które mi odpowiadają, ale, żeby powiedzieć, na który się zdecyduję, jest jeszcze za wcześnie. Nadal jest mi bardzo bliska muzyka świata, skłaniam się też ku graniu jazzowemu, interesuje mnie elektronika – kto wie, może uda mi się połączyć te gatunki w jednym projekcie. Szczerze mówiąc, pop jest mi chyba najdalszy. Teraz chciałabym odpocząć, mam dość intensywny czas, dużo koncertujemy, głównie z płytą „Transoriental Orchestra”, którą gramy także podczas sporych imprez plenerowych – byliśmy z nią i w Hiszpanii, i w Izraelu, także na Bali. Staram się nie zamykać na nowe środki wyrazu – nie jest powiedziane, że musi to być muzyka.

W takim razie po co – poza muzyką – pani sięga?
– Może to być design, może być poezja. Szukam różnych dróg, staram się być otwarta na wszystko i niczego z góry nie zakładać. Nigdy nie sądziłam, że przerzucę się na biznes i założę własną wytwórnię płytową, co też wyszło dość spontanicznie.

Własna wytwórnia to spory krok. Czy czuje pani, że cieszy się zaufaniem wielu osób z branży muzycznej?
– To że zgłaszają się do mnie moje koleżanki i koledzy, którzy są wielkimi gwiazdami, jak Kasia Nosowska, Artur Rojek czy Kasia Kowalska, to dla mnie spora odpowiedzialność, ale i dowód zaufania i szacunku. To też dowód uznania, że udało się nam utrzymać na rynku, mimo że jesteśmy stosunkowo niewielką firmą. Działamy bardzo prężnie – głównie dzięki temu, że pracują tu sami pasjonaci. Pracujemy w systemie 360 stopni, co oznacza, że potrafimy zadbać o wszystko – o wizerunek, o promocję, o management. Mamy szerokie spektrum działania.

Teraz obchodziła pani jubileusz wydania swojej pierwszej płyty, „Kamień”. Po 20 latach muzycznej działalności, z perspektywy czasu, mogłaby pani wskazać, która płyta okazała się najbardziej przełomowa?
– Na pewno „Kamień”, bo to była pierwsza autorska płyta, która pomogła mi zaistnieć na rynku jako autorka tekstów i muzyki, producentka i aranżerka, ale każdy inny album też był dla mnie niesamowicie ważny. Taką bardzo przełomową i do dziś nowoczesną płytą, świetnie zrealizowaną, była „JakaJaKayah”, duży sentyment mam też do „Skały” – uważam ją za majstersztyk literacki. Z kolei tą, którą najchętniej bym grała na koncertach jest „Transoriental Orchestra”, która jest dla mnie fajnym powrotem do muzyki świata, czuję, że dzięki niej zatoczyłam koło z albumem „Kayah i Bregovic”. Bardzo dobrze czuję się w tych klimatach, to takie zadośćuczynienie dla mojego pragnienia ciągłego podróżowania – ponieważ nie mam na to tyle czasu, ile bym chciała, staram się chociaż wybierać w muzyczne podróże, w ten sposób poznawać nowe kultury, wędrować uchem po mapie. Nie mogłabym wskazać jednej ulubionej płyty – to tak jakby zapytać matkę, które dziecko kocha najbardziej.

Na „Transoriental Orchestra” śpiewa pani w różnych językach, m.in. po hebrajsku, arabsku, jidysz. Teraz z kolei uczy się pani śpiewać w języku gaelickim. Ta nauka to kolejna forma podróżowania?
– Tak jest na pewno oryginalniej. Dla „Transoriental…” zabrałam się za przegląd muzyki żydowskiej, chciałam pokazać , że nie kończy się ona na „Skrzypku na dachu”, zależało mi na tym, by przełamać ten stereotyp. Szukałam wśród piosenek z różnych regionów zamieszkałych przez Żydów, by przypomnieć jak kultura otoczenia wpływa na etniczność, jak przenikają się różne kultury żyjące obok siebie. Dlatego pomyślałam, że ucieczka od oryginalnych języków byłaby poważnym błędem – choć na drugim krążku dołączonym do tej płyty pozwoliłam sobie napisać do kilku piosenek polskie wersje językowe. Teraz rzeczywiście mam kolejne wyzwanie, bo uczę się wersów po gaelicku na koncert w Dublinie; gram tam razem z grupą Kíla. To dla mnie bardzo ciężki język, trudniejszy nawet niż arabski czy chiński, w którym też śpiewałam. Siedzę i się uczę. Mam nadzieję, że nie polegnę, bo i pisownia, i wymowa jest naprawdę straszna. Ten język jest do niczego nie podobny, więc nie wiem jak będzie – ale wierzę, że intencje też są ważne.

Czy emocje podczas koncertów dawanych za granicą, dla Polonii, różnią się od tych, które towarzyszą pani w Polsce?
– Ciężko odpowiedzieć na to pytanie, bo dawno nie występowałam dla Polonii, te nasze ostatnie wyjazdy były mimo wszystko zaadresowane do autochtonów. Aczkolwiek jestem bardzo wdzięczna Polakom za to, że nie brakuje ich na żadnym z moich koncertów – nawet na Bali miałam totalne wsparcie od tych, którzy zjechali się tam z całej Indonezji, żeby nas podnieść na duchu. I naprawdę im się to udało, bo rozkręcili całą imprezę. Ostatnio byłam w Londynie na koncercie kilka lat temu, ale zostały mi bardzo dobre wspomnienia – kolejka osób, które chciały wejść do środka O2 była naprawdę ogromna. W takich momentach czujesz, że serce rośnie i naprawdę chcesz dać z siebie wszystko co możesz. Ja niezależnie od tego czy gram w Polsce, czy poza nią, czy dla małej, czy większej publiczności, zawsze robię wszystko najlepiej jak potrafię. Szanuję swojego odbiorcę, dlatego nigdy na koncercie się nie oszczędzam i wkładam w to całą siebie, bez względu na to, gdzie akurat jestem.

Co? Morliny Goniec Polish Festival
Kiedy? 12 czerwca
Gdzie? Ealing Common Park
Za ile? FREE

Źródło | Goniec Polski

goniec_150

© Open Magazyn.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone. Całość jak i żadna część utworów na OPEN MAGAZYN.PL, nie może być rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie bez zgody Redakcji. Wobec osób łamiących prawo, podjęte zostaną wszelkie działania prawne celem dochodzenia roszczeń finansowych.

POPULARNE TERAZ

/Autor

Niedożywienie – przemilczany problem polskich szpitali

Niedożywienie jest jednym z większych problemów zdrowotnych. Osoby niedożywione mają słabszą odporność, częściej zapadają na infekcje i są znacznie bardziej narażone na powikłania, m.in. po leczeniu operacyjnym. Z analiz i obserwacji wynika, że tylko połowa pacjentów przeżywa pobyt na oddziale intensywnej terapii.

INFORMACJE I BIZNES

/Autor

Niedożywienie – przemilczany problem polskich szpitali

Niedożywienie jest jednym z większych problemów zdrowotnych. Osoby niedożywione mają słabszą odporność, częściej zapadają na infekcje i są znacznie bardziej narażone na powikłania, m.in. po leczeniu operacyjnym. Z analiz i obserwacji wynika, że tylko połowa pacjentów przeżywa pobyt na oddziale intensywnej terapii.

OPINIE I PUBLICYSTYKA

/Autor

Ludzkość ma ogromny dług u Ziemi

Na każdy rok życia ludzkości na Ziemi przypada określona ilość odnawialnych zasobów naturalnych. Dzień Długu Ekologicznego to dzień, w którym wykorzystaliśmy wszystkie zasoby przeznaczone na dany rok. Codziennie jemy, pijemy, podłączamy smartfony do prądu, poruszamy się pojazdami wydzielającymi spaliny – w skrócie: zużywamy zasoby Ziemi.

STYL I KULTURA