Epidemia szkarlatyny w Wielkiej Brytanii. Chorobą zaraża się 600 dzieci tygodniowo!

Choć wydaje się to niewiarygodne, ale w Wielkiej Brytanii tygodniowo zaraża się szkarlatyną do 600 dzieci. Ostatni raz podobna epidemia miała miejsce 50 lat temu.

Mamy XXI wiek, a w Wielkiej Brytanii szkarlatyna wciąż daje o sobie znać. Szkarlatyna była jedną z głównych przyczyn śmierci dzieci w epoce wiktoriańskiej, dzisiaj atakuje znowu.

Według brytyjskiej prasy, dwa lata temu między wrześniem a marcem wystąpiło 2 830 przypadków zachorowań wśród dzieci, natomiast w analogicznym okresie 2015/16 było już co najmniej 6 100 przypadków. Statystyki nie pozostawiają złudzeń; w Wielkiej Brytanii szkarlatyną zaraża się 600 dzieci tygodniowo.

Warto wiedzieć, że zakażenie przekazywane jest drogą kropelkową, dlatego tak łatwo można się zarazić. Choroba zaczyna się zazwyczaj nagle, po okresie od 2 do 5 dni od zakażenia. Wstępne objawy to gorączka, bóle brzucha, wymioty oraz ból gardła, który można pomylić z anginą. Przy szkarlatynie pojawia się również wysypka drobnoplamista, czerwona, zlewająca się na tułowiu, w zgięciach łokciowych i podkolanowych. Najwyraźniejsza jest na piersiach, brzuchu, pośladkach i w pachwinach, choć widoczna bywa na policzkach jako rumień. Intensywność oraz czas występowania wysypki jest różny, zazwyczaj trwa od 24 godzin do kilku dni. Po kilku dniach od ustąpienia wysypki występuje łuszczenie się skóry, najwyraźniejsze na stopach i dłoniach.

Niestety na szkarlatynę nie ma szczepionki, dlatego zarażone dziecko trzeba dość długo leczyć antybiotykiem, np.: penicyliny a czas leczenia wynosi od 10 do 14 dni.

OM | Open Magazyn.pl

© Open Magazyn.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone. Całość jak i żadna część utworów na OPEN MAGAZYN.PL, nie może być rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie bez zgody Redakcji. Wobec osób łamiących prawo, podjęte zostaną wszelkie działania prawne celem dochodzenia roszczeń finansowych.

POPULARNE TERAZ

INFORMACJE I BIZNES

OPINIE I PUBLICYSTYKA

/Autor

Fact-checking na Facebooku w rozsypce

System weryfikacji informacji (tzw. fact-checkingu) na Facebooku, który miał działać we współpracy z dziennikarzami, jest w rozsypce. Sami dziennikarze są rozczarowani rzeczywistością współpracy z koncernem i chcą jej zakończenia - podał dziennik 'The Guardian'.

STYL I KULTURA