» Damian Biliński

Niebywałe jak technologia opanowuje nasze życie. Do elektronicznych papierosów zdążyliśmy się już przyzwyczaić, ale czy do powszechnego użytku w Wielkiej Brytanii, wejdzie e-joint?

______________________________________________________________________________________________________

e-joint_Nad szkodliwością czy też zdrowotnym aspektem palenia marihuany rozwodzić się w tym miejscu nie ma sensu. Wszyscy dobrze wiemy, że nawet cukier w nadmiarze jest szkodliwy, a jednak sklepowe półki uginają się od wszelakich słodkości. Nie inaczej jest z alkoholem czy jeszcze gorszą nikotyną.

Nie raz widzieliśmy, w pracy podczas przerw, jak rodowici mieszkańcy Wysp raczą się „ziołem”; a raczą się zwolennicy palenia niemal wszędzie: place zabaw, ulica, mieszkanie, imprezy i możnaby długo tak wymieniać. Nie raz słyszeliśmy o domowej hodowli czy to w doniczkach na parapecie czy też w garażu, nie wspominając o specjalnych namiotach stawianych w pokoju gościnnym, strychach i piwnicach jeśli ktokolwiek tę piwnicę na Wyspie posiada.

Tymczasem ukrywanie się przed służbami prawa za chwilę może odejść do lamusa, bowiem do Wielkiej Brytanii – według dziennika metro.co.uk – przywędrować ma „zioło”, ale nie byle jakie „zioło”, a nowoczesne! Według informacji dziennika na rynek Brytyjski za kilka dni wejdzie nowoczesny wynalazek pod nazwą „KanaVape”, który jest niczymn innym jak zmodyfikowaną formą e-papierosa, do którego zamiast nikotyny załadujemy potocznie znaną „marychę”.

Oczywiście twórcy e-jointa, Antonin Cohen i Sebastien Beguerie, zapewniają, że urządzenie podobne do elektronicznych papierosów, sprzedawane już w niektórych państwach europejskich, będzie napełniane kannabinoidami a nie jakąś tam „marychą”, a w związku z tym będzie zupełnie legalne i bezpieczne, bowiem nie będzie zawierało substancji THC, odpowiedzialnej za np: halucynacje.

Można tylko twórców e-jointa zapytać, co to za wynalazek, który co prawda odprężyć potrafi, ale ani halucynacji ani tym bardziej zapachu – jakże charakterystycznego dla Brytyjskich ulic i klatek schodowych – nie wydzieli! Słowem kicz, i to nowoczesny: dobrze opakowany, jeszcze lepiej rozreklamowany, i próbujący wmówić, że białe jest czarne, a nie zielone.

Albo mam halucynacje… .)

Sharing is caring!